✨ Świeża dostawa•nowe kody na kinetyka.pl: Gemini Pro 18 mies. 170 zł•Cursor, ElevenLabs, Lovable i więcej, roczne plany AI w ułamku ceny Zobacz →
Przejdź do treści
Magazyn

320 tysięcy funtów za jeden fałszywy alarm. Policzyłem, ile kosztowała każda przeskanowana twarz w Londynie

Sześciomiesięczny pilotaż rozpoznawania twarzy na londyńskich dworcach kosztował 320 786 funtów, zeskanował ponad pół miliona twarzy i wygenerował dokładnie jeden alert - błędny. Przeliczyłem to na złote, na koszt jednej godziny pracy policjanta i na cenę pojedynczego skanu. Wyszły liczby, których nie podał żaden brytyjski serwis.

7 min czytania
320 tysięcy funtów za jeden fałszywy alarm. Policzyłem, ile kosztowała każda przeskanowana twarz w Londynie

👁 115 przeczytań

Brytyjska policja kolejowa (British Transport Police) zakończyła w lipcu półroczny test systemu rozpoznawania twarzy w czasie rzeczywistym na najbardziej obleganych dworcach Londynu. Dokument uzyskany w trybie dostępu do informacji publicznej przez Liberty Investigates i przekazany dziennikowi Guardian pokazuje bilans: 320 786 funtów wydanych na wynajem sprzętu i obsadę policyjną, 18 rozstawień kamer, blisko 100 godzin pracy funkcjonariuszy, ponad pół miliona zeskanowanych twarzy i jeden jedyny alert dopasowania do listy obserwowanych. Alert okazał się błędny. Zatrzymań: zero.

To nie jest tekst o awarii technologii. System zadziałał dokładnie tak, jak go zaprojektowano - porównywał twarze przechodniów z listą osób poszukiwanych i objętych zakazami sądowymi. Problem leży gdzie indziej i jest arytmetyczny. Dlatego usiadłem do kalkulatora.

320 tysięcy funtów za jeden fałszywy alarm. Policzyłem, ile kosztowała każda przeskanowana twarz w Londynie

Każda przeskanowana twarz kosztowała 2,4 grosza, a jedyny wynik - 1,2 miliona złotych

Zacznijmy od przelicznika. Kurs funta szterlinga 1 października 2026 to około 5,10 zł (euro 4,30 zł, dolar 3,78 zł przy obecnych relacjach GBP/EUR), co daje 1 636 008 zł wydanych z brytyjskich pieniędzy podatnika na sześć miesięcy pilotażu. Ta kwota wygenerowała jeden rezultat - fałszywie pozytywne dopasowanie. Koszt jednostkowy jednego alertu, niezależnie od jego trafności, to zatem 1,64 mln zł. Koszt jednego faktycznego zatrzymania jest niemożliwy do policzenia, bo dzielenie przez zero nie ma sensu matematycznego - i to jest w tej historii najmocniejsza liczba.

Drugie dzielenie jest ciekawsze, bo pokazuje skalę przetwarzania danych. 320 786 funtów podzielone przez 500 tysięcy zeskanowanych twarzy daje 0,64 pensa za twarz, czyli równowartość 3,3 grosza. Za tę kwotę państwo przetworzyło dane biometryczne osoby, która w zdecydowanej większości przypadków nie wiedziała nawet, że jej twarz została zamieniona na wektor matematyczny i porównana z bazą podejrzanych. Pół miliona to liczba podana jako „ponad”, więc realna cena za skan jest jeszcze niższa - i to jest właśnie argument, którym operatorzy takich systemów się bronią. Tanio, więc dlaczego nie.

Trzecie wyliczenie dotyczy ludzi, nie maszyn. Blisko 100 godzin pracy funkcjonariuszy rozłożone na 18 rozstawień daje średnio 5,5 godziny policyjnej na jedno rozstawienie kamer. Przy 320 786 funtach całkowitego kosztu wychodzi 3 208 funtów na godzinę obecności policji przy tych kamerach, czyli 16 361 zł za godzinę. Oczywiście w tej kwocie siedzi głównie wynajem sprzętu, nie pensje - ale to właśnie pokazuje strukturę wydatku. Płacono za technologię, nie za ludzi, a technologia nie dostarczyła niczego.

Były komisarz nadzoru biometrycznego: „pilotaż nie wydaje się owocny”

Fraser Sampson, do niedawna brytyjski komisarz ds. biometrii i monitoringu, a obecnie członek rady nadzorczej firmy Facewatch wdrażającej rozpoznawanie twarzy w sklepach, ocenił wynik bez owijania w bawełnę. Zwrócił uwagę na rzecz fundamentalną - sukces systemu w handlu i sukces w policyjnym ściganiu to dwie różne definicje.

Wiemy, że technologia działa, ale używanie jej w supermarketach do odstraszania złodziei i zapobiegania atakom na personel to zupełnie coś innego niż rozstawianie jej, by łapać ludzi w sieci transportu publicznego. Sukces w sklepie oznacza, że takie osoby w ogóle nie wchodzą. Sukces dla policji próbującej kogoś złapać oznacza, że ludzie zostają złapani. Pod tym względem pilotaż nie wydaje się szczególnie owocny.

Sampson w rozmowie z Guardianem dodał coś, co jest kluczem do oceny prawnej takich wdrożeń: system przetwarza dane szczególnej kategorii, a obowiązek wykazania, że robi to w sposób odpowiedni, proporcjonalny i niezbędny, spoczywa na policji. Nie na obywatelu, który ma udowodnić, że mu zaszkodzono.

Mimo tych wyników British Transport Police w sierpniu przedłużyła pilotaż o kolejne cztery miesiące i rozszerzyła go na stacje metra. Od przedłużenia zanotowano trzy potwierdzone trafienia - wszystkie trzy dotyczyły osób, które po weryfikacji okazały się przestrzegać nałożonych na nie zakazów sądowych. Czyli znów: zero zatrzymań, zero naruszeń wykrytych, trzy osoby legalnie przemieszczające się po mieście zatrzymane do kontroli przez algorytm.

Polska nie ma pilotażu, ale ma stadiony, monitoring i stanowisko UODO

W Polsce nie funkcjonuje odpowiednik londyńskiego testu - policja nie rozstawia kamer rozpoznających twarze w czasie rzeczywistym na Dworcu Centralnym. Nie znaczy to jednak, że biometria twarzy u nas nie działa. Systemy identyfikacji biometrycznej są wykorzystywane na obiektach sportowych w ramach przepisów o bezpieczeństwie imprez masowych, gdzie organizator ma prawo weryfikować tożsamość kibiców przy wejściu - ale to weryfikacja „jeden do jednego”, porównanie twarzy z biletem i dokumentem, a nie skanowanie tłumu i porównywanie go z policyjną listą.

Różnica prawna między tymi dwoma scenariuszami jest kolosalna i wynika z artykułu 9 RODO, który dane biometryczne służące do jednoznacznej identyfikacji klasyfikuje jako dane szczególnej kategorii - obok informacji o zdrowiu, poglądach politycznych czy orientacji seksualnej. Przetwarzanie ich jest zakazane, chyba że zachodzi jedna z wymienionych w przepisie przesłanek. Dla działalności policyjnej stosuje się dyrektywę 2016/680 i polską ustawę o ochronie danych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, która wymaga podstawy ustawowej, a nie decyzji operacyjnej komendanta.

Do tego doszedł akt o sztucznej inteligencji. AI Act w artykule 5 wprost zakazuje zdalnej identyfikacji biometrycznej w czasie rzeczywistym w przestrzeni publicznej do celów egzekwowania prawa, dopuszczając wyjątki wyłącznie przy poszukiwaniu ofiar porwań, zapobieganiu konkretnemu zamachowi terrorystycznemu lub lokalizowaniu sprawców wyliczonych, najcięższych przestępstw - i to po uzyskaniu zgody sądu albo niezależnego organu administracyjnego. Zakazy z artykułu 5 obowiązują od 2 lutego 2025 roku. Londyński pilotaż odbywa się poza Unią, bo Wielka Brytania nie jest nią objęta - w Polsce identyczne wdrożenie wymagałoby wykazania, że mieści się w jednym z tych wąskich wyjątków.

ParametrLondyn (luty-lipiec 2026)Polska / UE - stan prawny
Skanowanie tłumu w czasie rzeczywistymDopuszczone decyzją policjiZakazane, trzy wąskie wyjątki + zgoda sądu
Koszt pilotażu320 786 GBP = 1 636 008 złBrak odpowiednika do porównania
Liczba alertów1 (fałszywy)-
Zatrzymania0-
Koszt na alert1 636 008 zł-

Co z tego ma polski czytelnik: trzy konkretne ruchy

Nie przepłacaj za te subskrypcje

Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.

Zobacz, co jest dostępne

Jeśli trafisz na informację o systemie rozpoznawania twarzy w swoim mieście - na stadionie, w galerii handlowej, w komunikacji miejskiej - masz trzy narzędzia. Pierwsze: administrator ma obowiązek poinformować cię o przetwarzaniu danych jeszcze przed wejściem w zasięg kamer, a na żądanie podać podstawę prawną i cel. Drugie: na podstawie artykułu 15 RODO możesz złożyć wniosek o dostęp do swoich danych i dowiedzieć się, czy twój wizerunek został przetworzony biometrycznie, czy tylko nagrany jako zwykły obraz z monitoringu. Administrator ma na odpowiedź miesiąc. Trzecie: skargę na bezprawne przetwarzanie danych biometrycznych składa się do Prezesa UODO bezpłatnie, a urząd konsekwentnie stoi na stanowisku, że biometria wymaga wykazania niezbędności - zgoda nie wystarcza, jeśli cel da się osiągnąć mniej inwazyjnym środkiem. W sprawach szkolnych i pracowniczych UODO wielokrotnie kwestionował wdrożenia biometryczne właśnie z tego powodu.

Praktyczna wskazówka dla samorządowców i radnych: jeżeli w waszej gminie pojawi się oferta na „inteligentny monitoring z identyfikacją osób”, londyńskie liczby są gotowym argumentem w dyskusji budżetowej. 1,64 mln zł za sześć miesięcy, 18 rozstawień i jeden błędny alert to materiał na interpelację, nie na przetarg.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →

Dlaczego zero trafień nie oznacza, że system jest zepsuty - i dlaczego to gorsza wiadomość

Sampson wyliczył zmienne, które muszą się zgrać, by taki system cokolwiek znalazł: lokalizacja, godziny rozstawienia, skład listy obserwowanych i prawdopodobieństwo, że ktoś z tej listy faktycznie przejdzie przed kamerą. Wszystkie naraz. Przy 18 rozstawieniach w ciągu pół roku - średnio raz na dziesięć dni - prawdopodobieństwo spotkania konkretnej poszukiwanej osoby w kilkumilionowym mieście jest minimalne. Technologia rozpoznała pół miliona twarzy, z czego pomyliła się raz. Z punktu widzenia inżynierii to wynik przyzwoity. Z punktu widzenia wydatkowania publicznych pieniędzy to zakup, który nie miał szans się zwrócić, bo postawiono go w miejscu, gdzie nie było czego szukać.

Gorsza wiadomość brzmi tak: argument o nieskuteczności jest argumentem słabym, bo odwracalnym. Wystarczy rozszerzyć listę obserwowanych, zwiększyć liczbę rozstawień i wydłużyć godziny, by trafienia się pojawiły - i właśnie to robi British Transport Police, wchodząc na stacje metra. Trzy pierwsze trafienia po przedłużeniu dotyczyły osób przestrzegających prawa, co oznacza, że skuteczność rozpoznawania rośnie szybciej niż skuteczność ścigania. Rachunek kosztów przestanie wtedy być argumentem, a zostanie tylko pytanie o proporcjonalność - to samo, które Sampson postawił policji na końcu. I na nie liczby nie odpowiedzą.

Fakty sprawdzone 1 października 2026. Źródła: The Guardian - Trial of live facial recognition in London stations leads to a false positive and no arrests, dokument uzyskany w trybie FOI przez Liberty Investigates, Rozporządzenie (UE) 2024/1689 - AI Act, art. 5, RODO, art. 9 i art. 15, Urząd Ochrony Danych Osobowych. Przeliczenia własne przy kursie 5,10 zł za funta szterlinga.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony

🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Cursor Pro+ 99 zł/mc Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× ‹ powiększenie ›