✨ Świeża dostawa•nowe kody na kinetyka.pl: Gemini Pro 18 mies. 170 zł•Cursor, ElevenLabs, Lovable i więcej, roczne plany AI w ułamku ceny Zobacz →
Przejdź do treści
Magazyn

UOKiK bierze Google pod lupę. Policzyłem, ile może wynieść kara - i ile polscy wydawcy już stracili

UOKiK przygląda się praktykom Google wobec polskich wydawców. Przeliczyłem, co oznacza w złotówkach górny pułap kary z ustawy o ochronie konkurencji - do 10 procent obrotu - i zestawiłem to z tym, ile wydawcy tracą na ruchu z wyszukiwarki. Wyszło, że teoretyczna kara jest większa niż cały polski rynek reklamy prasowej.

7 min czytania
UOKiK bierze Google pod lupę. Policzyłem, ile może wynieść kara - i ile polscy wydawcy już stracili

👁 117 przeczytań

Antyweb podał, że Google znalazło się na celowniku UOKiK, a w tle są pieniądze wydawców. Sam news jest krótki, więc zrobiłem to, co w takich sytuacjach ma sens: policzyłem, o jakie kwoty naprawdę chodzi. Bo zdanie „wielkie pieniądze” nic nie znaczy, dopóki nie postawi się obok siebie dwóch liczb - maksymalnej kary, którą polski organ może nałożyć, i realnej skali strat, o których mówią wydawcy.

Górny pułap kary to 10 procent obrotu - i to obrotu grupy, nie polskiej spółki

Artykuł 106 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów mówi jasno: Prezes UOKiK może nałożyć karę pieniężną w wysokości nie większej niż 10 procent obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary. To nie jest kara od przychodów polskiego oddziału. W praktyce unijnej i polskiej podstawą bywa obrót całej grupy kapitałowej, co w przypadku Alphabetu zmienia rząd wielkości o dwa przecinki.

UOKiK bierze Google pod lupę. Policzyłem, ile może wynieść kara - i ile polscy wydawcy już stracili

Alphabet za 2024 rok raportował przychody na poziomie 350 miliardów dolarów. Przy kursie 3,78 złotego za dolara to 1,323 biliona złotych. Dziesięć procent tej kwoty daje 132,3 miliarda złotych. Dla porównania: cała strona wydatkowa budżetu państwa na 2025 rok to około 920 miliardów złotych. Teoretyczna maksymalna kara UOKiK dla Alphabetu odpowiadałaby zatem jednej siódmej rocznych wydatków Polski. Nikt oczywiście takiej kary nie nałoży - polski organ nigdy nie zbliżył się nawet do procenta tego pułapu - ale to jest górna granica wpisana w ustawę i warto wiedzieć, gdzie ona leży.

Bardziej prawdopodobny scenariusz policzyłem inaczej. Największa kara w historii UOKiK to 1,13 miliarda złotych dla Gazpromu w 2020 roku za Nord Stream 2. Druga liga to kary rzędu kilkudziesięciu do kilkuset milionów złotych. Jeśli przyjąć, że sprawa dotycząca wydawców zakończyłaby się decyzją w przedziale 100-500 milionów złotych, to dla Alphabetu oznacza od 0,0076 do 0,038 procenta rocznego obrotu. Przeliczając na czas: przy przychodach 350 miliardów dolarów rocznie Alphabet zarabia średnio 11 097 dolarów na sekundę, czyli 41 947 złotych. Kara 500 milionów złotych to dla tej firmy niespełna trzy i pół godziny pracy. To nie jest sankcja, to jest koszt operacyjny.

Co polscy wydawcy realnie tracą na ruchu z wyszukiwarki

Drugą stronę rachunku dało się oszacować z danych rynkowych. Polski rynek reklamy internetowej to w ostatnich latach okolice 8-9 miliardów złotych rocznie, przy czym segment display i reklamy w treści - ten, z którego żyją wydawcy serwisów informacyjnych - stanowi mniejszą część tej kwoty. Z raportów branżowych wynika, że przychody reklamowe polskich wydawców cyfrowych mieszczą się w przedziale około 1,5-2 miliardów złotych rocznie.

Teraz kluczowa liczba. Wydawcy od lat raportują, że ruch organiczny z Google stanowi od 40 do 60 procent odwiedzin ich serwisów informacyjnych, a w przypadku treści poradnikowych i evergreenowych bywa i więcej. Przyjąłem konserwatywne 45 procent. To oznacza, że z tych 1,75 miliarda złotych przychodu reklamowego około 790 milionów złotych rocznie zależy bezpośrednio od tego, jak Google wyświetla linki do polskich serwisów. Spadek tego ruchu o 20 procent - a takie spadki wydawcy raportowali po wprowadzeniu podsumowań generowanych przez AI w wynikach wyszukiwania - to 158 milionów złotych mniej w kasie polskich redakcji w ciągu roku.

I tu robi się ciekawie. Hipotetyczna kara 500 milionów złotych pokryłaby trzy lata takich strat. Ale kara idzie do budżetu państwa, nie do wydawców. Wydawca, który stracił ruch, nie zobaczy z tej kwoty ani złotówki, jeśli nie wytoczy osobnego procesu cywilnego o odszkodowanie. To zasadnicza różnica między prawem konkurencji a prawem autorskim, o której w publicznej dyskusji mówi się za rzadko.

Ringier Axel Springer, Agora i Wirtualna Polska stoją po tej samej stronie

Polscy wydawcy od kilku lat działają w tej sprawie zadziwiająco zgodnie, co na tym rynku nie jest regułą. Izba Wydawców Prasy oraz największe grupy medialne - Ringier Axel Springer Polska, Agora, Wirtualna Polska Holding, Grupa ZPR Media - wielokrotnie występowały wspólnie w sprawie wynagrodzenia za wykorzystywanie treści prasowych przez platformy cyfrowe. Kluczowe tło prawne to implementacja artykułu 15 dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym, czyli tak zwanego prawa pokrewnego wydawców prasowych.

Polska wdrożyła tę dyrektywę z wieloletnim opóźnieniem. Komisja Europejska skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE, a nowelizacja ustawy o prawie autorskim weszła w życie dopiero w 2024 roku. Przez ten czas francuscy czy niemieccy wydawcy już negocjowali umowy licencyjne, a polscy nie mieli podstawy prawnej, żeby żądać czegokolwiek. Różnica w czasie przekłada się bezpośrednio na pieniądze, których nie było.

„Prezes Urzędu wydaje decyzję o uznaniu praktyki za ograniczającą konkurencję i nakazującą zaniechanie jej stosowania” - artykuł 10 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, Dz.U. 2007 nr 50 poz. 331. W praktyce oznacza to, że UOKiK może nie tylko ukarać, ale też nakazać zmianę sposobu działania - i ten drugi instrument bywa dla platformy dużo bardziej kosztowny niż grzywna.

UOKiK ma już swoją historię z big techem i warto ją znać

Nie przepłacaj za te subskrypcje

Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.

Zobacz, co jest dostępne

To nie pierwsze zderzenie polskiego organu z globalną platformą. UOKiK prowadził postępowania wobec Allegro - w 2023 roku nałożył na tę firmę karę 206 milionów złotych za faworyzowanie własnej oferty w wynikach wyszukiwania na platformie. Mechanizm zarzutu był bliźniaczo podobny do tego, o co Komisja Europejska oskarżała Google w sprawie Google Shopping: operator platformy wykorzystuje pozycję gospodarza, żeby wypromować własny produkt kosztem podmiotów zależnych od jego infrastruktury.

Zestawienie tych dwóch przypadków pokazuje skalę problemu z proporcjonalnością sankcji. Kara 206 milionów złotych dla Allegro to przy przychodach tej grupy rzędu 10 miliardów złotych około 2 procent obrotu - odczuwalne, realne, wpisane w sprawozdania finansowe. Ta sama kwota dla Alphabetu to 0,0156 procenta obrotu. Żeby uderzenie było porównywalnie bolesne, UOKiK musiałby nałożyć na Alphabet około 26,5 miliarda złotych. Taka decyzja nie ma precedensu w historii polskiego organu i raczej go nie będzie.

PodmiotKara UOKiKRoczny obrót grupyUdział kary w obrocie
Allegro (2023)206 mln złok. 10 mld złok. 2,06%
Gazprom (2020)1 130 mln złok. 380 mld złok. 0,30%
Alphabet - scenariusz 500 mln zł500 mln zł1 323 mld zł0,038%
Alphabet - maksimum ustawowe132 300 mln zł1 323 mld zł10,00%

Co z tego ma polski czytelnik i polski wydawca

Jeśli prowadzisz serwis, blog albo sklep, który żyje z ruchu organicznego, to z tej sprawy wynika jedna praktyczna rzecz: masz prawo złożyć do UOKiK zawiadomienie o podejrzeniu stosowania praktyki ograniczającej konkurencję. Robi się to na formularzu dostępnym na stronie urzędu, bez opłaty i bez obowiązkowego pełnomocnika. Zawiadomienie wymaga opisu praktyki i - to jest część, którą większość pomija - dowodów. W praktyce oznacza to zrzuty ekranu z wyników wyszukiwania z datami, dane z Search Console pokazujące spadek wyświetleń i kliknięć w porównaniu rok do roku, oraz wyliczenie, ile to kosztowało w przychodach reklamowych.

Drugi, bardziej bezpośredni krok to prawo pokrewne wydawców prasowych. Po nowelizacji z 2024 roku wydawca publikacji prasowej ma w Polsce podstawę prawną, żeby żądać wynagrodzenia za wykorzystywanie fragmentów swoich treści przez platformy. Negocjacje zbiorowe przez organizacje zbiorowego zarządzania są dla małego wydawcy dużo realniejszą drogą niż samotny spór z korporacją, której roczne przychody przekraczają polski budżet. Warto sprawdzić, czy twoja działalność kwalifikuje się jako publikacja prasowa w rozumieniu ustawy, bo definicja jest szersza, niż wielu sądzi, i obejmuje też serwisy wyłącznie internetowe.

Trzecia sprawa, najmniej przyjemna. Postępowania antymonopolowe w Polsce trwają średnio od dwóch do czterech lat, a potem jeszcze idą do sądu. Sprawa Allegro, w której decyzję wydano w 2023 roku, dotyczyła praktyk z lat 2017-2020. Jeśli UOKiK rzeczywiście otworzy postępowanie wobec Google w 2026 roku, decyzji można realnie oczekiwać w okolicach 2029-2030, a prawomocnego rozstrzygnięcia jeszcze później. Do tego czasu rynek wyszukiwania może wyglądać zupełnie inaczej, bo generatywne odpowiedzi w wynikach zmieniają go szybciej niż działa jakikolwiek organ regulacyjny. To nie argument za rezygnacją z postępowań, ale za tym, żeby nie budować planu biznesowego na nadziei, że regulator uratuje ruch organiczny.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →

Przewodnik na ten temat

21 konkretnych metod zarabiania na AI

Pełny przewodnik: freelancing, produkty cyfrowe i własny biznes - z konkretnymi progami wejścia zamiast ogólników.

Liczba, którą warto zapamiętać

Z całego tego rachunku najbardziej mówiąca jest proporcja. Polski wydawca traci rocznie - przy ostrożnym szacunku - około 158 milionów złotych z powodu zmian w sposobie wyświetlania wyników wyszukiwania. Alphabet wypracowuje tę kwotę w 62 minuty. Nawet gdyby UOKiK nałożył najwyższą karę w swojej historii, czyli coś powyżej 1,13 miliarda złotych, firma odpracowałaby ją w niespełna osiem godzin. Prawo konkurencji zostało zaprojektowane w czasach, gdy największe przedsiębiorstwa w kraju miały obroty porównywalne z budżetem resortu, a nie z budżetem państwa. Dziesięć procent obrotu brzmi groźnie, dopóki nie policzy się, czego dziesięć procent.

Fakty sprawdzone 5 października 2026. Przeliczenia własne na podstawie kursu 3,78 zł za dolara. Źródła: Antyweb, ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów (ISAP), UOKiK, raporty finansowe Alphabet, IAB Polska, Izba Wydawców Prasy.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

AUTOR I WYDAWCA

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony

🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Lovable Pro 400 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× ‹ powiększenie ›