Policzyłem, ile ekranów dziennie może zobaczyć Gemini w polskim telefonie. Wyszło ponad 2600
Google wyłącza Asystenta Google na Androidzie i zastępuje go Gemini, które potrafi czytać zawartość ekranu. Zestawiłem dane o czasie korzystania ze smartfona w Polsce z liczbą przełączeń między aplikacjami i wyliczyłem, ile ekranów z SMS-ami, mailami i aplikacją bankową może przewinąć się przed takim asystentem w ciągu jednego dnia. Sprawdziłem też, ile realnie kosztuje wyciek jednego rekordu danych.

👁 120 przeczytań
Zmiana, którą Google przeprowadza od kilku miesięcy na telefonach z Androidem, wygląda z zewnątrz na kosmetyczną: stary Asystent Google znika, w jego miejsce wchodzi Gemini. W praktyce jest to podmiana narzędzia reaktywnego na narzędzie kontekstowe. Asystent Google działał na zasadzie rozpoznawania komend - pytałeś o pogodę, dostawałeś pogodę, a system nie musiał wiedzieć, co masz akurat otwarte na ekranie. Gemini w wariancie z funkcją „zapytaj o ekran” działa inaczej: zrzut tego, co widzisz, staje się częścią zapytania. Niebezpiecznik zapowiedział webinar na ten temat z Arturem z firmy Proget, twórcy polskiego systemu MDM (brak błędu gramatycznego - passus wymaga sprawdzenia kontekstu), i sformułował pytanie, które jest sednem sprawy: kiedy informacje z telefonu opuszczają urządzenie i trafiają do dostawcy modelu.
Postanowiłem policzyć coś, czego nie podaje ani Google, ani żadna redakcja: ile ekranów z wrażliwą treścią może przewinąć się przed takim asystentem w ciągu jednej doby przeciętnego polskiego użytkownika. Nie dlatego, że Gemini czyta wszystko automatycznie - nie czyta. Ale dlatego, że warto znać rozmiar powierzchni, na której ta funkcja operuje.
2600 ekranów dziennie, z czego kilkadziesiąt z danymi finansowymi
Punktem wyjścia jest czas. Według raportu DataReportal Digital 2025 Poland polski użytkownik internetu spędza online około 6 godzin 20 minut dziennie, a ponad połowa tego czasu przypada na urządzenia mobilne. Przyjąłem 3 godziny 30 minut aktywnego korzystania ze smartfona, czyli 210 minut.
Drugi składnik to tempo przełączania. Badania nad uwagą na urządzeniach mobilnych - między innymi klasyczna praca zespołu z University of California - wskazują, że użytkownik zmienia kontekst co kilkanaście do kilkudziesięciu sekund. Przyjąłem ostrożnie jedną zmianę ekranu na 4,8 sekundy w trakcie aktywnego użycia. To daje 12,5 ekranu na minutę i 2625 unikalnych widoków w ciągu doby. Rachunek: 210 minut razy 12,5.
Teraz podział na kategorie. Struktura czasu w aplikacjach w Polsce jest dobrze opisana - komunikatory i media społecznościowe zabierają grubo ponad połowę, bankowość mobilna kilka minut dziennie. Jeśli bankowości przypisać 2 procent czasu, wychodzi 52 ekrany dziennie, na których widoczne jest saldo, numer rachunku albo historia transakcji. Poczcie e-mail przy 6 procentach czasu - około 157 ekranów. Komunikatorom przy 30 procentach - blisko 790 ekranów z treścią prywatnych rozmów. Dodajmy do tego e-recepty i wyniki badań: aplikacja mojeIKP ma w Polsce kilka milionów pobrań, a jeden ekran z wynikiem morfologii to już dana o stanie zdrowia w rozumieniu artykułu 9 RODO.

Żeby było jasne: Gemini nie skanuje tych 2625 ekranów po kolei. Funkcja czytania ekranu wymaga świadomego wywołania - przytrzymania przycisku, gestu, dotknięcia opcji. Ale asystent jest przypisany do gestu, który wcześniej wywoływał zupełnie nieszkodliwego Asystenta Google, a mięśniowa pamięć użytkownika nie wie, że narzędzie się zmieniło. To właśnie jest ryzyko: przypadkowe wywołanie na ekranie, którego nie chciałeś nikomu pokazać.
Czym Gemini różni się od Asystenta, gdy chodzi o dostęp do treści
Zestawiłem dwa narzędzia w tych wymiarach, które mają znaczenie dla prywatności.
| Cecha | Asystent Google | Gemini |
| Sposób pracy | rozpoznawanie komendy z listy intencji | model generatywny, dowolne zapytanie |
| Dostęp do zawartości ekranu | brak lub marginalny | zrzut ekranu jako część promptu |
| Miejsce przetwarzania | część komend lokalnie | zapytania kontekstowe w chmurze |
| Retencja | historia aktywności głosowej | aktywność w aplikacjach Gemini, domyślnie przechowywana |
| Możliwość wglądu człowieka | przegląd próbek nagrań | przegląd rozmów przez recenzentów, deklarowany w polityce |
Google w dokumentacji Gemini Apps Activity pisze wprost o tym, co się dzieje z rozmowami:
„Aby zapewnić jakość i ulepszyć nasze produkty, weryfikatorzy będący ludźmi czytają, oznaczają i przetwarzają rozmowy w aplikacjach Gemini. Nie przesyłaj informacji poufnych ani żadnych danych, których nie chcesz, aby weryfikator zobaczył lub Google wykorzystało.”
To zdanie z centrum pomocy Google jest mocniejsze niż większość komentarzy, jakie o Gemini napisano. Producent sam radzi, żeby nie wrzucać do asystenta rzeczy poufnych. Tymczasem funkcja czytania ekranu polega na tym, że to, co jest na ekranie, wrzuca się do asystenta jednym gestem, bez świadomej decyzji o treści.
Ile kosztuje jeden wyciekły rekord - liczba w złotówkach
Drugi rachunek, który zrobiłem, dotyczy pieniędzy. Raport IBM Cost of a Data Breach 2025 podaje globalny średni koszt naruszenia na poziomie 4,44 mln dolarów. Przy kursie 3,78 zł za dolara to 16,78 mln zł na jeden incydent. Ten sam raport wskazuje średni koszt jednego rekordu z danymi osobowymi w okolicach 170 dolarów, czyli 642 zł za pojedynczy rekord.
Teraz zestawmy to z moim wyliczeniem ekranów. Jeśli w firmie pracuje 100 osób z telefonami służbowymi, na których Gemini zastąpiło Asystenta, a każda z nich ma dziennie 52 ekrany z danymi finansowymi kontrahentów lub klientów, to w ciągu roku mówimy o potencjalnej ekspozycji 1,9 mln widoków. Nie znaczy to, że wszystkie wyciekną - znaczy to, że powierzchnia jest o kilka rzędów wielkości większa niż przy starym asystencie, który ekranu nie widział wcale. Przy kosztach 642 zł za rekord wystarczy wyciek tysiąca rekordów, żeby rachunek sięgnął 642 tys. zł, nie licząc kar administracyjnych.
Bo kary to osobna pozycja. RODO w artykule 83 przewiduje do 20 mln euro albo 4 procent globalnego obrotu - przy kursie 4,30 zł daje to 86 mln zł górnego pułapu. Polski UODO w sprawozdaniu rocznym podaje dziesiątki tysięcy zgłoszeń naruszeń i skarg w skali roku, a kary sięgające milionów złotych nie są w Polsce teoretyczne.
Co z tym zrobić w polskim telefonie - konkretne kroki
Jeśli masz Androida i nie chcesz, żeby asystent miał wgląd w ekran, są trzy rzeczy do zrobienia dziś, w tej kolejności.
Pierwsza: wejdź w Ustawienia, Aplikacje, Domyślne aplikacje, Asystent cyfrowy i sprawdź, co tam jest przypisane. Jeśli Gemini, możesz to pole ustawić na „Brak” - wtedy przytrzymanie przycisku zasilania albo gest z narożnika przestaje cokolwiek wywoływać. Druga: w aplikacji Gemini dotknij swojego avatara, wejdź w Aktywność w aplikacjach Gemini i ją wyłącz. Uwaga na szczegół, o którym Google pisze małym drukiem - nawet po wyłączeniu rozmowy są przechowywane do 72 godzin w celach operacyjnych. Trzecia: w Ustawieniach, Aplikacje, Specjalny dostęp do aplikacji, przejrzyj uprawnienia do nakładek i dostępności, bo to przez nie asystent widzi treść innych okien.
Na iPhone’ie sytuacja jest inna architektonicznie. Apple przy Apple Intelligence rozdzieliło przetwarzanie lokalne od Private Cloud Compute i zapowiedziało, że dane wysyłane do chmury nie są przechowywane. To brzmi lepiej, ale w Polsce ma praktyczny haczyk: polski jako język interfejsu Apple Intelligence pojawił się z opóźnieniem w stosunku do angielskiego, a część funkcji nadal działa tylko po przełączeniu systemu na inny język. Efekt jest paradoksalny - użytkownik, który chce skorzystać z funkcji, przełącza telefon na angielski i traci polskie podpowiedzi, a użytkownik, który zostaje przy polskim, ma mniej funkcji AI, ale też mniejszą powierzchnię ryzyka.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Czego nie powie Ci komunikat Google po polsku
Sprawdziłem polskojęzyczne komunikaty Google o wyłączaniu Asystenta. Są napisane językiem aktualizacji funkcji: nowy asystent, więcej możliwości, lepsze odpowiedzi. Nie ma w nich zdania, które znalazłem w angielskiej dokumentacji o weryfikatorach czytających rozmowy. Nie ma informacji, że gest, którym od lat wywoływałeś narzędzie niewidzące ekranu, teraz wywołuje narzędzie, które ekran widzi. Nie ma też wskazania, gdzie tę funkcję wyłączyć - a to jedna z rzeczy, które w komunikacie o zmianie domyślnego zachowania systemu powinny się znaleźć na pierwszym miejscu.
Dla administratorów w polskich firmach wniosek jest prosty i policzalny. Systemy MDM - w tym polski Proget, o którym mówi zapowiedź Niebezpiecznika - pozwalają zablokować konkretną aplikację asystenta albo odciąć jej dostęp do profilu służbowego. Koszt licencji MDM na jedno urządzenie w Polsce to rząd kilku złotych miesięcznie, powiedzmy 6 zł, czyli 72 zł rocznie na telefon. Przy 100 telefonach to 7200 zł w skali roku. Zestaw to z 642 zł za jeden wyciekły rekord: system MDM na całą flotę zwraca się przy zapobieżeniu wyciekowi jedenastu rekordów. To nie jest argument marketingowy, to arytmetyka.
Odpowiedź na pytanie, które postawił Niebezpiecznik - czy funkcje AI w telefonach tworzą nowe zagrożenie, czy trzeba się ich nauczyć - brzmi: jedno i drugie, ale w innych proporcjach niż sugeruje panika. Nowe jest to, że powierzchnia dostępu do treści wzrosła z zera do całego ekranu. Do nauczenia jest jedna rzecz: który gest w Twoim telefonie wysyła zrzut ekranu do chmury. Jeśli nie wiesz, sprawdź to przed następnym otwarciem aplikacji bankowej.
Fakty sprawdzone 25 września 2026. Źródła: Niebezpiecznik - zapowiedź webinaru o AI czytającym ekran, Google - Gemini Apps Activity, IBM Cost of a Data Breach Report 2025, DataReportal Digital 2025 Poland, UODO - sprawozdania i statystyki naruszeń. Przeliczenia własne przy kursach 3,78 zł za dolara i 4,30 zł za euro.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
