✨ Świeża dostawa•nowe kody na kinetyka.pl: Gemini Pro 18 mies. 170 zł•Cursor, ElevenLabs, Lovable i więcej, roczne plany AI w ułamku ceny Zobacz →
Przejdź do treści
Magazyn

Mój stack AI w 2026: cmentarzysko subskrypcji i trzy rzeczy, które przetrwały

Większość narzędzi AI, za które płaciłem w 2025, było rozwiązaniem problemu, którego nie miałem - i o tym jest ten tekst.

8 min czytania
Mój stack AI w 2026: cmentarzysko subskrypcji i trzy rzeczy, które przetrwały

👁 123 przeczytań

// w skrócie
  • Po policzeniu jedenastu subskrypcji AI autor zachował tylko trzy narzędzia: duży model ogólny do myślenia, asystenta kodu wbudowanego w edytor oraz transkrypcję mowy.
  • Narzędzia AI przetrwały selekcję, jeśli spełniały jeden z dwóch warunków: efekt dało się natychmiast zweryfikować albo narzędzie uzupełniało konkretną słabość użytkownika, nie próbując go zastąpić.

W styczniu zrobiłem sobie rachunek sumienia, który polecam każdemu, kto uważa, że „używa AI”. Wszedłem w ustawienia płatności w trzech miejscach - karta, PayPal, App Store - i wypisałem na kartce każdą subskrypcję z dopiskiem „AI”, „GPT”, „co-pilot”, „asystent” albo jakimś innym słowem, które w 2025 roku było przepustką do wyższej ceny. Wyszło mi jedenaście pozycji. Jedenaście. Policzyłem miesięczny koszt i poczułem to specyficzne ukłucie, które zna każdy, kto kiedyś znalazł w szafie trzy identyczne czarne swetry kupione w trzech różnych momentach pewności, że „tego jednego mi brakowało”.

Bo właśnie o to chodzi z narzędziami AI. Większość z nich nie była odpowiedzią na moją potrzebę. Była odpowiedzią na cudzy launch. Ktoś wrzucił demo, w którym agent sam rezerwuje stolik i pisze powieść, ja zobaczyłem przyszłość, kliknąłem „Subscribe” i przez dwa tygodnie czułem się człowiekiem jutra. Potem wracałem do tego, co naprawdę robię w pracy, i narzędzie cichło. Nie umierało - cichło. Jak siłownia w lutym.

Mój stack AI w 2026: cmentarzysko subskrypcji i trzy rzeczy, które przetrwały

Więc usiadłem i zrobiłem to, czego nikt nie robi, bo to nudne i nie generuje wyświetleń: policzyłem, czego używam, a nie czym się ekscytuję. I tu zaczyna się mój felieton, bo wnioski okazały się nieprzyzwoicie proste i lekko wstydliwe.

Teza, której będę bronił: 90 procent twojego stacku AI to teatr

Powiem to od razu, żeby było jasne, po której stronie barykady stoję. Większość narzędzi AI, za które płacimy, nie zwiększa naszej produktywności - zwiększa nasze poczucie, że jesteśmy na bieżąco. To dwie zupełnie różne rzeczy i branża żyje z tego, że ich nie odróżniamy.

Mechanizm jest piękny w swojej perfidii. Co tydzień pojawia się nowy model, nowy „killer” starego modelu, nowa nakładka, która robi to samo, ale z ładniejszym interfejsem i obietnicą, że tym razem to już naprawdę zastąpi człowieka. Śledzenie tego stało się osobnym zajęciem - pełnoprawnym hobby z własnymi celebrytami, własnym żargonem i własnym poczuciem wyższości. I tu jest haczyk: samo śledzenie daje dokładnie ten sam zastrzyk dopaminy co praca. Przeczytanie wątku o nowym modelu czuje się jak zrobienie czegoś. Nie jest.

Przez cały 2025 łapałem się na tym, że wiem o dwudziestu narzędziach, a biegle używam trzech. Reszta istniała w moim życiu jako zakładki, foldery „do sprawdzenia” i subskrypcje, których nie anulowałem, bo a nuż się przyda. To nie jest stack. To lombard.

Co odpadło - czyli cmentarzysko moich dwutygodniowych miłości

Zacznijmy od pogrzebów, bo są pouczające. Pierwsza kategoria, która wyleciała, to wyspecjalizowane nakładki na to, co i tak robi duży model ogólny. Osobna apka do pisania maili. Osobna do streszczania artykułów. Osobna do „brainstormingu”. Osobna do przerabiania tekstu na wątek na social media. Każda z nich była w gruncie rzeczy jednym promptem w ładnym pudełku, za który płaciłem miesięczny abonament, bo ktoś zaoszczędził mi dziesięciu sekund wpisania instrukcji.

Przez moment to miało sens - gdy modele były głupsze, dobra nakładka faktycznie dawała przewagę, bo zawierała w sobie czyjąś wiedzę o tym, jak dany model zmusić do porządnej roboty. Ale modele zrobiły się na tyle dobre, że większość tych nakładek stała się płatnym opakowaniem na coś, co dostaję w pakiecie. To jak kupowanie aplikacji, która naciska za ciebie przycisk windy.

Druga rzecz, która poległa: generatory wideo i awatary. Przyznaję się bez bólu - dałem się porwać. Obejrzałem demo, w którym mówiący awatar prezentera recytuje mój scenariusz, i zobaczyłem w tym fabrykę treści. Zrobiłem dokładnie trzy takie filmy. Wszystkie miały ten sam problem: były technicznie imponujące i emocjonalnie martwe. Widz czuł, że to podróbka, zanim zdążył zrozumieć dlaczego. Okazało się, że koszt nie był w produkcji - koszt był w tym, że nikt nie chce oglądać człowieka, którego nie ma.

Trzecia kategoria to „agenci”, którzy mieli zrobić wszystko sami. I tu zaczyna się interesująco, bo nie chodzi o to, że nie działały. Chodzi o to, że działały akurat na tyle dobrze, żeby być groźne. Agent, który wykonuje dziesięć kroków bezbłędnie i jeden krok katastrofalnie, nie jest pracownikiem - jest praktykantem, którego musisz pilnować tak ściśle, że szybciej zrobiłbyś to sam. Spędziłem więcej czasu na sprawdzaniu, co agent narobił, niż zająłby mnie ten sam task wykonany ręcznie. To nie jest automatyzacja. To delegowanie połączone z nieufnością, czyli najgorszy model zarządzania, jaki wymyśliła ludzkość.

Narzędzie AI, które musisz sprawdzać krok po kroku, nie oszczędza ci pracy - przenosi ją z robienia na kontrolowanie. A kontrolowanie czyjejś roboty to często cięższy kawałek chleba niż sama robota.

Wyleciały też wszystkie narzędzia, które obiecywały mi „drugi mózg” - te do notatek z AI, które same łączą myśli, same tagują, same odkrywają za ciebie ukryte wzorce w twoich zapiskach. Problem w tym, że wartość notatki nie leży w jej przechowywaniu ani odnajdywaniu. Leży w akcie zapisania, w tym mikrowysiłku przetworzenia myśli na zdanie. Kiedy oddajesz to maszynie, zostaje ci archiwum cudzych podsumowań twoich własnych myśli. Bardzo porządne. Zupełnie puste.

Mój stack AI w 2026: cmentarzysko subskrypcji i trzy rzeczy, które przetrwały

Co zostało - i dlaczego akurat to

Nie przepłacaj za te subskrypcje

Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.

Zobacz, co jest dostępne

A teraz trzy rzeczy, które przetrwały czystkę. Nie dlatego, że są najnowsze. Dlatego, że przestałem je zauważać - a to jest najwyższa forma pochwały, jaką mogę dać narzędziu.

Pierwsze: jeden duży, dobry model ogólny jako partner do myślenia. Nie do „generowania treści” - do myślenia. Używam go jak inteligentnego, cierpliwego kolegi, który nigdy nie ma gorszego dnia i którego mogę zapytać o najgłupszą rzecz bez wstydu. Pomaga mi, gdy utknę w akapicie. Rozkłada na części problem, który mam w głowie zbity w jedną gęstą kulę. Gra ze mną w adwokata diabła, kiedy jestem zbyt zakochany we własnej tezie. To nie jest narzędzie do produkcji. To narzędzie do rozmowy z samym sobą, tyle że odbija piłkę. I właśnie dlatego zostało - bo nie udaje, że mnie zastąpi. Uzupełnia miejsce, w którym jestem słaby: moment, gdy jestem zbyt blisko własnego tekstu, żeby go zobaczyć.

Drugie: asystent kodu wpięty bezpośrednio w to, gdzie pracuję. Nie jako osobna aplikacja, do której muszę się przełączać, tylko jako coś, co jest tam, gdzie i tak piszę. To jedyny przypadek, w którym „agent” naprawdę mi się opłaca, i zastanawiałem się, dlaczego akurat tu. Doszedłem do tego, że kod ma jedną cechę, której nie ma większość mojej pracy: natychmiastową, brutalną weryfikowalność. Działa albo nie działa. Nie ma „no, w sumie całkiem nieźle”. Dzięki temu nie muszę agenta pilnować z nieufnością - rzeczywistość pilnuje go za mnie. Wszędzie tam, gdzie efekt da się sprawdzić w sekundę, AI jest genialne. Wszędzie, gdzie efekt jest kwestią gustu, smaku i kontekstu - zaczynają się schody.

Trzecie, najmniej oczywiste: transkrypcja i przetwarzanie mowy. To jedyne narzędzie na mojej liście, które rozwiązuje problem, który realnie miałem, zanim ktokolwiek zaproponował mi rozwiązanie. Mówię szybciej, niż piszę, i mam najlepsze pomysły w ruchu, nie przed ekranem. Możliwość rzucenia na głos trzyminutowego strumienia świadomości i dostania z tego uporządkowanego tekstu to nie jest gadżet. To jest zmiana sposobu, w jaki myślę. I tu widać kluczową rzecz: najlepsze narzędzia AU nie dają ci nowej supermocy. Usuwają tarcie z mocy, którą już miałeś.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →

Reguła, którą wyniosłem z tego całego cmentarzyska

Kiedy patrzę na te trzy ocalałe pozycje i jedenaście pogrzebanych, zaczynam widzieć wzór. Przetrwało to, co spełnia jeden z dwóch warunków. Albo efekt jego pracy da się natychmiast zweryfikować - i wtedy mogę mu zaufać, bo rzeczywistość jest kontrolerem. Albo narzędzie nie udaje, że mnie zastępuje, tylko uzupełnia konkretną moją słabość - i wtedy zostaję w pętli jako ten, kto decyduje.

Odpadło natomiast wszystko, co prosiło mnie, żebym zaufał efektowi, którego nie da się szybko sprawdzić, w zamian za obietnicę, że już nie muszę się angażować. To jest dokładnie ten rodzaj transakcji, który brzmi wspaniale w demo i boli w praktyce, bo odpowiedzialność zostaje przy mnie, a kontrola znika. Podpisuję się pod efektem, nad którym nie mam już władzy.

Mam wrażenie, że cała branża AI w 2025 sprzedawała nam fantazję o zniknięciu - zniknięciu wysiłku, zniknięciu nudy, w końcu zniknięciu nas samych z procesu. A ja, po roku płacenia za to zniknięcie, odkryłem coś banalnego i niepopularnego: nie chcę zniknąć z własnej pracy. Chcę w niej być szybciej i mądrzej. To są dwie zupełnie różne oferty i przez większość zeszłego roku kupowałem niewłaściwą.

Nie twierdzę, że mój stack jest słuszny dla wszystkich - byłoby to śmieszne, bo połowa jego kształtu wynika z tego, że piszę teksty i dłubię w kodzie, a nie montuję filmy czy prowadzę sklep. Twierdzę coś innego. Że warto raz na jakiś czas wejść w ustawienia płatności, wypisać wszystko na kartkę i przy każdej pozycji zadać jedno brutalne pytanie: czy to coś robi, czy ja tylko lubię wiedzieć, że to mam?

Bo stack AI z 2026 roku nie będzie się mierzył liczbą narzędzi. Będzie się mierzył liczbą narzędzi, których już nie zauważasz - tak jak nie zauważasz klawiatury, kiedy piszesz. Reszta to kolekcja. Ładna, droga i dokładnie tak samo bezużyteczna jak trzy identyczne czarne swetry. Idę anulować czwartą subskrypcję z tego miesiąca. Czuję się lżejszy, mądrzejszy i odrobinę głupszy, że zajęło mi to rok.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.

Najczęstsze pytania

Ile subskrypcji AI można niepostrzeżenie uzbierać i czy warto je liczyć?

Autor naliczył jedenaście aktywnych subskrypcji AI, gdy przejrzał kartę, PayPal i App Store jednocześnie. Zaleca każdemu to samo ćwiczenie, bo większość tych narzędzi nie odpowiadała na realną potrzebę, lecz na cudzy marketing.

Dlaczego asystent kodu działa lepiej niż AI do pisania tekstów czy maili?

Kod ma natychmiastową, brutalną weryfikowalność - albo działa, albo nie, bez żadnego 'całkiem nieźle'. Dzięki temu rzeczywistość pełni rolę kontrolera i nie trzeba śledzić agenta krok po kroku, co jest wymagane wszędzie tam, gdzie efekt to kwestia smaku i kontekstu.

Czy narzędzia AI do notatek z automatycznym tagowaniem i łączeniem myśli mają sens?

Według autora nie mają, bo wartość notatki leży w akcie jej zapisania i przetworzenia myśli na zdanie, a nie w przechowywaniu. Kiedy AI przejmuje ten etap, zostaje tylko archiwum cudzych podsumowań własnych myśli - porządne, ale puste.

Jaką zasadę stosować przy ocenie, czy warto płacić za narzędzie AI?

Autor proponuje jedno pytanie: czy to narzędzie coś robi, czy tylko lubię wiedzieć, że to mam. Przetrwało to, co daje efekt natychmiast weryfikowalny albo usuwa konkretne tarcie z pracy, którą i tak się wykonuje.

// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

AUTOR I WYDAWCA

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony

🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Lovable Pro 400 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× ‹ powiększenie ›