Kolejny pracownik OpenAI odchodzi i bije na alarm. Kultura firmy jest „zepsuta”
David Robinson, autor raportów bezpieczeństwa przy każdej premierze modeli OpenAI, złożył rezygnację i opublikował w The Atlantic ostry tekst o systemowo zepsutej kulturze branży AI.

Ten news ukazał się 1 godzina po komunikacie źródła.
👁 115 przeczytań
Przez długi czas jego nazwisko nie pojawiało się w nagłówkach. David Robinson robił swoją robotę w cieniu: pisał raporty bezpieczeństwa, które towarzyszyły każdej kolejnej dużej premierze modelu w OpenAI. Dokumenty, które miały pokazać światu, że firma wie, co robi. W tym tygodniu Robinson złożył rezygnację i opublikował w The Atlantic tekst, w którym mówi wprost: kultura, którą współtworzył, jest systemowo zepsuta.
Zobacz wpis na X
Sprint bez hamulców
Robinson nie atakuje jednej firmy ani jednego złego przełożonego. Jego diagnoza jest szersza i przez to bardziej niepokojąca. Twierdzi, że cała branża technologiczna działa w trybie, który jest fundamentalnie niekompatybilny z odpowiedzialnym rozwojem potężnych systemów AI. Dolina Krzemowa od lat napędza się tym, co sam określa jako „ekstremalną pewność siebie” i „wieczne sprinty” - nieustanne wyścigi po lepszy model, większy klaster obliczeniowy, szybszą premierę. To środowisko, w którym optymizm jest domyślny, a wątpliwości traktowane są jak hamulec postępu.
Problem w tym, że w takim środowisku potencjalne zagrożenia nie są rozwiązywane - są ignorowane albo spychane na koniec kolejki zadań. Robinson pisze, że branża budowała coraz większe modele z „niepohamowanym optymizmem”, który systematycznie nie doszacowywał możliwych konsekwencji. Dla kogoś, kto przez lata pisał raporty mające właśnie te konsekwencje oceniać, to wyznanie brzmi wyjątkowo ciężko.
Centralną metaforą jego tekstu jest porównanie, które uderza swoją konkretnością. Robinson pisze wprost, że czołowe laboratoria AI powinny dziś działać jak elektrownie jądrowe albo ruchliwe lotniska:
„Given today’s risks, frontier labs need to run like nuclear power plants or busy airports, with layers of redundancy and careful, time-consuming planning, so that the occasional and inevitable human error does not open a door to disaster.”
To nie jest metafora na pokaz. Zarówno energetyka jądrowa, jak i lotnictwo to branże, które przez dekady bolesnych katastrof wypracowały kulturę, w której każdy błąd jest analizowany, każda procedura wielokrotnie weryfikowana, a pośpiech jest traktowany jako zagrożenie systemowe, nie cnota. Robinson mówi: AI powinna iść tą samą drogą.
Fala odejść, która nie milknie
Żeby zrozumieć wagę jego rezygnacji, trzeba ją umieścić w szerszym kontekście. Robinson to nie pierwsza osoba, która odchodzi z czołowej firmy AI i zabiera głos publicznie. Nie jest nawet dziesiąta.
Falę odejść zdaje się zapoczątkował Jacob Coxon, który odszedł z Anthropic i publicznie powiedział, że AI „mogłaby zabić nas wszystkich przed końcem dekady”. Po nim z Google DeepMind odeszli Robert O’Callahan, Bilal Chughtai i Josh Engels. Z Anthropic - Joe Benton. Teraz Robinson z OpenAI. Każde z tych nazwisk to ktoś, kto miał dostęp do wewnętrznych procesów, wiedział, jak naprawdę wygląda praca nad bezpieczeństwem modeli, i zdecydował, że wyjście na zewnątrz i nagłośnienie obaw jest ważniejsze niż lojalność wobec pracodawcy.
Można być cynicznym wobec tych głosów. Robinson sam to przyznaje - rozumie, że ktoś może wzruszyć ramionami i powiedzieć: teraz mówisz, skoro już odszedłeś? Przez lata pomagałeś budować to, co dziś krytykujesz. To uczciwy zarzut. Ale, jak zaznacza The Verge w swoim raporcie, cynizm nie jest dobrym powodem, żeby te ostrzeżenia odrzucać. Przeciwnie - fakt, że ludzie z dostępem do informacji wewnętrznych decydują się je ujawniać mimo oczywistych kosztów reputacyjnych i zawodowych, powinien skłaniać do uważnego słuchania.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Pokora jako wymaganie, nie opcja
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Co konkretnie proponuje Robinson? Poza metaforą elektrowni jądrowej jego postulat sprowadza się do jednego słowa, które w kulturze Doliny Krzemowej brzmi prawie jak bluźnierstwo: pokora. Firmy AI muszą, jego zdaniem, wyjść poza izolowany, samozwańczy świat technologii i zacząć słuchać głosów z zewnątrz - regulatorów, ekspertów z innych dziedzin, społeczeństwa. Muszą zrezygnować z trybu „szybko działaj i psuj” na rzecz czegoś, co w innych branżach jest po prostu normą: planowania z rezerwą czasową, redundancji i traktowania nieuchronnych ludzkich błędów jako elementu, który trzeba wbudować w system z góry, a nie naprawiać po fakcie.
Brzmi rozsądnie. Problem w tym, że firmy, które wygrały wyścig do dzisiejszej pozycji, wygrały go właśnie dlatego, że nie robiły tego w ten sposób. OpenAI, Anthropic, Google DeepMind - wszystkie budowały swoje modele szybciej, odważniej i z mniejszą liczbą hamulców niż jakikolwiek poprzedni przemysł o podobnym potencjale ryzyka. Zmiana tej kultury nie jest kwestią jednej polityki kadrowej ani jednego zestawu regulacji. To jest, jak mówi Robinson, problem fundamentalny.
W październiku 2026 roku, gdy FTC podobno wszczęła dochodzenie wobec OpenAI i Anthropic, a coraz więcej badaczy publicznie mówi o „ekstremalnych ryzykach” płynących z AI, która jest w stanie sama się ulepszać, słowa jednego byłego autora raportów bezpieczeństwa łatwo zgubić w natłoku newsów. Ale właśnie dlatego, że Robinson pisał te raporty od środka, jego głos jest czymś więcej niż kolejnym zewnętrznym komentarzem - to diagnoza wystawiona przez kogoś, kto miał dostęp do dokumentacji, której reszta z nas nie czyta.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
