Skip to content
Premium

Firmy wypuszczają agentów bez hamulców. Gartner ostrzega przed wielkim zwijaniem AI

Gartner przewiduje, że część firm będzie wycofywać autonomicznych agentów, gdy produkcyjne incydenty pokażą luki w nadzorze. To trzeźwiący kontrapunkt dla mody na agentic AI.

4 min read
Abstract maze in a blue cube with a red path climbing to an upward arrow, breaking a wall on the left and hills with a plant on the right.

Agenci AI są dziś sprzedawani jako brakujące ogniwo produktywności. Gartner ostrzega jednak, że do 2027 roku wiele firm może ich zdegradować albo wyłączyć, bo nie odrobią pracy domowej z nadzoru, uprawnień i odpowiedzialności.

Agent to nie chatbot z lepszym marketingiem

Klasyczny chatbot odpowiada. Agent działa. Ta różnica jest prosta, ale dla firm ogromna. Jeśli system może sam wykonać operację, wysłać wiadomość, zmienić rekord w CRM, zamówić usługę albo uruchomić skrypt, przestaje być narzędziem konsultacyjnym. Staje się aktorem w procesie biznesowym.

Gartner ostrzegł, że jednakowe zarządzanie wszystkimi agentami AI może prowadzić do porażek wdrożeń. Firma prognozuje, że do 2027 roku 40 procent przedsiębiorstw zdegraduje albo wycofa autonomicznych agentów z powodu luk w governance ujawnionych dopiero po incydentach produkcyjnych.

Najgroźniejsze pytanie brzmi: do czego agent ma dostęp?

Wiele rozmów o agentach zaczyna się od inteligencji modelu. To błąd. W środowisku firmowym równie ważne jest to, do czego agent ma dostęp i co wolno mu zrobić bez człowieka. Agent z przeciętnym modelem, ale z szerokimi uprawnieniami, może być bardziej ryzykowny niż bardzo mocny model zamknięty w bezpiecznym trybie tylko do odczytu.

Gartner zwraca uwagę na rozróżnienie między zdolnością agenta do działania a zakresem przyznanego dostępu. To sedno sprawy. Firmy nie potrzebują jednej polityki dla wszystkich agentów. Potrzebują mapy ryzyka: inny nadzór dla agenta odpowiadającego na pytania HR, inny dla agenta księgowego, inny dla systemu, który może dotknąć produkcji albo danych klientów.

Moda na autonomię wyprzedza procedury

Rynek kocha słowo „autonomiczny”, bo brzmi jak skok produktywności. Ale autonomia bez procedur jest tylko elegancko opakowanym ryzykiem. W tradycyjnym IT zmiany w systemach przechodzą przez role, logi, akceptacje i audyty. Agenci AI potrafią działać szybciej niż te mechanizmy. To nie znaczy, że są złe. To znaczy, że organizacja musi nadążyć.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz nie polega na masowym buncie robotów, tylko na drobnych, kosztownych błędach: zbyt szeroko wysłanym mailu, złej aktualizacji danych, nieautoryzowanej zmianie ustawień, decyzji podjętej na podstawie niepełnego kontekstu. Jeden taki incydent wystarczy, by zarząd, który wczoraj mówił o automatyzacji, dziś kazał wrócić do trybu ręcznego.

Dobre AI będzie mniej widowiskowe

Paradoks polega na tym, że najlepsze wdrożenia agentów mogą wyglądać mniej efektownie niż marketing. Zamiast „agent robi wszystko”, zobaczymy agenta, który robi jedno zadanie, w określonym zakresie, z jasnym logowaniem i łatwym cofnięciem skutków. To nie brzmi jak rewolucja. To brzmi jak dojrzałe oprogramowanie.

I właśnie o to chodzi. Agentic AI przestanie być prezentacją, gdy stanie się częścią normalnego systemu kontroli. Firmy, które zrozumieją to wcześnie, nie będą musiały zwijać wdrożeń po pierwszym kryzysie. Reszta odkryje, że autonomia bez hamulców to tylko szybszy sposób na błąd.

Potrzebny jest model prawa jazdy dla agentów

Dobra metafora to prawo jazdy. Nie każdy kierowca może prowadzić ciężarówkę, autobus i karetkę. Nie każdy agent powinien mieć dostęp do tych samych danych i tych samych działań. Firmy będą musiały zacząć klasyfikować agentów według poziomu autonomii, obszaru wpływu i konsekwencji błędu.

Najprostszy agent może tylko czytać dokumenty i przygotowywać propozycje. Bardziej zaawansowany może tworzyć zadania i wysyłać rekomendacje. Najbardziej ryzykowny może wykonywać transakcje, modyfikować konfigurację albo wpływać na decyzje klientów. Każdy poziom wymaga innych logów, zatwierdzeń i ograniczeń.

Właśnie tutaj rozegra się dojrzałość rynku. Firmy, które potraktują agentów jak stażystów z dostępem administratora, nauczą się na własnych incydentach. Firmy, które od początku zbudują hierarchię uprawnień, mogą zyskać realną przewagę. Nie dlatego, że będą miały „bardziej magiczne” AI, lecz dlatego, że będą mogły używać go bez paniki.

Cicha praca wygra z wielką obietnicą

Najlepsze zespoły nie będą pytać, ile agentów można uruchomić w tym kwartale. Będą pytać, które działania można bezpiecznie delegować, które muszą czekać na akceptację człowieka i które w ogóle nie powinny być automatyzowane. To mniej efektowna rozmowa niż „cyfrowi pracownicy”, ale właśnie ona zdecyduje, czy agenci przetrwają poza slajdami.

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Entuzjasta technologii, od 5 lat śledzi rozwój sztucznej inteligencji. Specjalizuje się w modelach językowych i Midjourney.