Agent AI: co to jest, jak go zbudować i gdzie takie agenty naprawdę się psują
👁 116 przeczytań
- Agent AI różni się od czatu tym, że dostaje cel i ma narzędzia do działania - może wysłać maila, zapisać dane w bazie czy przeszukać sieć.
- Przy modelach z obowiązkowym rozumowaniem tokeny myślenia stanowią nawet 96 procent wszystkich tokenów wyjścia, co może znacząco podnieść koszt agenta działającego całą dobę.
- W teście dziesięciu modeli różnica w rachunku między modelami o identycznej poprawności sięgała 32 razy, a ten sam model różne firmy hostują po własnych stawkach.
Słowo „agent” przykleiło się do wszystkiego, co ma AI w nazwie, i przez to przestało cokolwiek znaczyć. Tymczasem różnica między czatem a agentem jest konkretna i da się ją opisać jednym zdaniem: czat odpowiada, agent działa. Reszta tego tekstu to rozwinięcie tego zdania i pokazanie, jak zbudować własnego agenta bez pisania kodu.
Czym różni się agent od czatu
Zwykły czat dostaje pytanie i zwraca tekst. Nic więcej się nie dzieje. Jeśli poprosisz go o wysłanie maila, napisze treść maila, ale go nie wyśle.
Agent dostaje cel, a nie pytanie, i ma do dyspozycji narzędzia. Może sprawdzić coś w sieci, odczytać plik, zapisać wpis w bazie, wysłać wiadomość. Sam decyduje, w jakiej kolejności to zrobić, i sprawdza wynik po drodze.
Na tym polega cała różnica. Czatowi mówisz „napisz podsumowanie tego pliku”. Agentowi mówisz „codziennie rano sprawdź nowe pliki w tym folderze, streść każdy i wyślij mi jedną wiadomość ze wszystkim”.
Z czego składa się agent
Niezależnie od tego, w czym go zbudujesz, agent ma cztery części.
- Model. To on decyduje, co zrobić w kolejnym kroku.
- Narzędzia. Wszystko, czym agent może coś zdziałać poza pisaniem: wyszukiwarka, dostęp do plików, wysyłka maila, zapytanie do bazy.
- Pamięć. Zapis tego, co już zrobił i czego się dowiedział, żeby nie zaczynał od zera przy każdym kroku.
- Wyzwalacz. To, co go uruchamia: godzina, nowy mail, nowy plik, kliknięcie.
Jeśli czegoś z tej czwórki brakuje, to nie jest agent, tylko czat z ładniejszym opakowaniem. Najczęściej brakuje narzędzi.
Jak zbudować agenta bez kodu
Najprostsza droga prowadzi przez narzędzia do automatyzacji, w których łączysz gotowe klocki. Schemat jest zawsze ten sam.
Krok pierwszy: zacznij od jednego zadania, które robisz ręcznie. Nie od wizji asystenta, który prowadzi Ci firmę. Od jednej czynności, którą powtarzasz w każdy poniedziałek. To jest jedyna rada z tej listy, która naprawdę rozstrzyga o powodzeniu.
Krok drugi: rozpisz ją na kroki tak dokładnie, jakbyś tłumaczył ją nowej osobie. Gdzie zajrzeć, co sprawdzić, co zrobić, gdy czegoś nie ma. Ten ostatni punkt jest tym, o którym wszyscy zapominają i przez który agenty się zacinają.
Krok trzeci: daj agentowi tylko te narzędzia, których potrzebuje. Nie „dostęp do skrzynki”, tylko „odczyt wiadomości z jednej etykiety”. Im węższe uprawnienia, tym mniej rzeczy może pójść nie tak.
Krok czwarty: uruchamiaj go najpierw na sucho. Niech przez tydzień wypisuje, co by zrobił, zamiast to robić. Zobaczysz wtedy wszystkie miejsca, w których pomylił się w sposób, którego się nie spodziewałeś.
Krok piąty: dopiero teraz włącz działanie, i to na czymś, co da się cofnąć.
Gdzie agenty naprawdę się psują
Piszę to z doświadczenia z własnymi automatami, które chodzą codziennie.
Na sytuacjach nietypowych. Agent działa świetnie, dopóki dane wyglądają tak, jak podczas testów. Pierwszy plik w innym formacie potrafi go wyprowadzić w pole i, co gorsza, agent zwykle nie zgłasza problemu, tylko robi coś sensownie wyglądającego i błędnego.
Na cichych awariach. Model może zwrócić pustą odpowiedź przy statusie sukcesu. Zmierzyłem to: w moim teście dziesięciu modeli trzy z nich w jednym zadaniu oddały status 200 i pustą treść, bez żadnego komunikatu o błędzie. Jeśli Twój agent tego nie sprawdza, zapisze pustkę i pójdzie dalej.
Na kosztach. Agent, który myśli na głos, płaci za każdy krok. Przy modelach z obowiązkowym rozumowaniem tokeny myślenia stanowią nawet 96 procent wszystkich tokenów wyjścia, a wyjście jest droższą stroną cennika. Rachunek za agenta chodzącego całą dobę potrafi zaskoczyć.
Na pętlach. Agent bez limitu kroków potrafi kręcić się w kółko. Zawsze ustaw twardy limit prób i twardy limit kosztu.
Do czego agent nadaje się naprawdę
Do rzeczy powtarzalnych i nudnych. Przeglądanie, porządkowanie, streszczanie, przepisywanie z jednego formatu na drugi. Tu agent zarabia na siebie od pierwszego tygodnia.
Do monitorowania. Sprawdzanie, czy coś się zmieniło, i odzywanie się tylko wtedy, gdy się zmieniło. To jest chyba najlepszy pierwszy projekt dla każdego.
Nie nadaje się do decyzji, których nie umiesz sprawdzić. Jeśli nie potrafisz w pięć sekund ocenić, czy agent zrobił dobrze, nie oddawaj mu tego zadania. Nie dlatego, że sobie nie poradzi, tylko dlatego, że nie zauważysz, kiedy sobie nie poradził.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Który model wybrać do agenta
Do agenta, który chodzi w pętli, wybiera się inaczej niż do jednorazowej rozmowy, bo koszt mnoży się przez liczbę kroków. Zmierzyłem dziesięć modeli na zadaniach po polsku i różnica w rachunku między modelami o identycznej poprawności sięgała trzydziestu dwóch razy.
Do tego dochodzi rzecz, o której mało kto pamięta: cena widoczna na karcie modelu nie musi być ceną, którą zapłacisz, bo ten sam model hostuje kilkanaście firm z własnymi stawkami. Rozpisałem to na danych z piętnastu modeli.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →Najczęstsze pytania
Czym agent AI różni się od zwykłego czatu?
Agent dostaje cel i ma do dyspozycji narzędzia, dzięki którym może coś zdziałać - np. wysłać wiadomość, odczytać plik albo zapisać wpis w bazie. Czat dostaje pytanie i zwraca tylko tekst, bez żadnego dodatkowego działania.
Z czego składa się agent AI?
Agent ma cztery części: model, który decyduje o kolejnym kroku, narzędzia do działania poza pisaniem, pamięć przechowującą dotychczasowe wyniki oraz wyzwalacz uruchamiający agenta. Jeśli któregoś z tych elementów brakuje, to nie jest agent, lecz czat z ładniejszym opakowaniem.
Gdzie agenty AI najczęściej się psują?
Agenty psują się głównie na sytuacjach nietypowych, gdy dane wyglądają inaczej niż podczas testów, oraz na cichych awariach - model może zwrócić pustą odpowiedź przy statusie sukcesu 200 bez żadnego komunikatu o błędzie. Problemem są też pętle, gdy agent bez limitu kroków kręci się w kółko, oraz nieprzewidziane koszty przy modelach z obowiązkowym rozumowaniem.
Do jakich zadań agent AI naprawdę się nadaje?
Agent nadaje się do rzeczy powtarzalnych i nudnych - przeglądania, porządkowania, streszczania i przepisywania z jednego formatu na drugi, gdzie zwraca się od pierwszego tygodnia. Dobrze sprawdza się też w monitorowaniu, czyli sprawdzaniu, czy coś się zmieniło, i odzywaniu się tylko wtedy, gdy się zmieniło.
