✨ Świeża dostawa•nowe kody na kinetyka.pl: Gemini Pro 18 mies. 170 zł•Cursor, ElevenLabs, Lovable i więcej, roczne plany AI w ułamku ceny Zobacz →
Przejdź do treści
Artykuły

Deepfejki przed wyborami 2027: państwo szykuje się do złej wojny

AI „wskrzesiła” Andrzeja Leppera w spocie partii, a państwo ściga deepfejki w reklamach oszustów z Facebooka. Pokazuję, dlaczego najgroźniejszy deepfejk kampanii 2027 przyjdzie z komitetu wyborczego, gdzie prawo ma luki i co da się zrobić przez rok, który został.

13 min czytania
Deepfejki przed wyborami 2027: państwo szykuje się do złej wojny

👁 115 przeczytań

// w skrócie
  • Najgroźniejszy deepfejk w wyborach 2027 roku nie przyjdzie z anonimowego konta, lecz z logo komitetu wyborczego z gotową linią obrony.
  • W maju 2026 roku Samoobrona Odrodzenie opublikowała wygenerowany przez AI spot ze zmarłym w 2011 roku Andrzejem Lepperem bez oznaczenia jako treść AI.
  • Kodeks wyborczy nie zawiera żadnych przepisów o treściach generowanych przez AI, a Państwowa Komisja Wyborcza nie zajęła w tej sprawie stanowiska.

Andrzej Lepper nie żyje od piętnastu lat, a w maju 2026 roku stanął w łanie zboża i powiedział do kamery, że został zamordowany. Nagranie wygenerowała sztuczna inteligencja, opublikowała je partia, a jej przewodniczący uznał, że nikogo nie wprowadza w błąd, bo „wszyscy wiedzą”, że Lepper nie żyje. Uważam, że to zdanie zapowiada kampanię 2027 roku lepiej niż jakikolwiek raport o rosyjskich trollach. Państwo szykuje się do wojny z oszustami z Facebooka. Najgroźniejszy deepfejk przyjdzie jednak z komitetu wyborczego.

Spot trwa kilkanaście sekund. Andrzej Lepper, założyciel Samoobrony, zmarły w 2011 roku, stoi wśród kłosów i mówi: „Zostałem zamordowany. Ale nie o to chodzi. Mam godnych następców. Wspierajcie Samoobrona Odrodzenie”. Pada jeszcze „Polska dla Polaków” i groźba pod adresem PiS. „Rzeczpospolita” opisała nagranie 10 maja 2026 roku. Film nie był oznaczony jako wygenerowany przez AI i zajmował najbardziej widoczne miejsce na stronie partii.

Prokuratura ustaliła, że Lepper popełnił samobójstwo. Spot podsyca więc teorię spiskową, i to ustami zmarłego. Jerzy Andrzejewski, przewodniczący Samoobrony Odrodzenia, bronił się w „Rzeczpospolitej”, że to „forma zainteresowania wyborców”, i dodał zdanie, które zapamiętałem: „Wszyscy wiedzą, że Andrzej Lepper nie żyje, więc nie można tego uznać za wprowadzanie w błąd”. Marcel Kiełtyka z Demagogu odpowiadał w tym samym tekście, że wyborcy bez kompetencji cyfrowych mogą uznać przedstawione zdarzenia za prawdziwe.

Samoobrona Odrodzenie to partia niszowa, którą OKO.press opisuje jako prorosyjską. Łatwo więc machnąć ręką. Ja nie machnę, bo linia obrony Andrzejewskiego jest uniwersalna. W 2027 roku użyje jej każdy sztab: przecież wszyscy wiedzą, że to żart, że to satyra, że to AI, że nikt tego nie brał dosłownie. A zanim ktoś zdąży zaprotestować, nagranie obejrzą setki tysięcy ludzi.

Rejestr zaczyna się od partii

Na blogu pisałem już o tym, że deepfejk, który wygra wybory w Polsce, nie będzie deepfejkiem, bo tanie przeróbki i wyrwane z kontekstu cytaty robią więcej szkody niż technologiczne cuda. Nadal tak uważam. Tym razem chcę jednak spojrzeć na to, kto publikuje. Polska historia politycznych deepfejków nie zaczyna się od anonimowych kont z Petersburga. Zaczyna się od partii.

24 sierpnia 2023 roku Platforma Obywatelska opublikowała spot, w którym wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego zmontowano z głosem wygenerowanym przez AI, czytającym maile z tak zwanej afery Dworczyka. Oznaczenie dodano dopiero po krytyce. Michał „rysiek” Woźniak pisał wtedy w OKO.press o „przekroczeniu Rubikonu”. Izraelska firma Check Point w kwietniu 2024 roku umieściła Polskę na liście krajów, w których AI w istotny sposób użyto w dezinformacji wyborczej. Polskim przykładem był właśnie ten spot. W kampanii prezydenckiej 2025 roku, według Demagogu, filmy na koncie „Tylko Karol Nawrocki” powstawały w generatorze awatarów, a krążyły też podróbki z Rafałem Trzaskowskim. W 2026 roku PiS wypuścił animowaną „Tuskotopię”, a Konfederacja film o statku sterowanym przez polityków. Zwieńczeniem jest Lepper.

Stany Zjednoczone są w tej historii rok przed nami. OKO.press opisało w sierpniu 2026 roku, jak w kampanii przed wyborami połówkowymi deepfejki zaczęły publikować nie trolle, lecz oficjalne komitety. Narodowy Komitet Senatorski Republikanów, czyli partyjna centrala, wypuścił deepfejk z demokratą Jamesem Talarico. Sztab kongresmena Mike’a Collinsa zrobił podobny materiał z senatorem Jonem Ossoffem. Baza GRAIL, cytowana przez OKO.press, zarejestrowała od 2025 roku ponad tysiąc takich publikacji, wobec 1344 w ciągu poprzednich ośmiu lat.

„Wskrzeszanie” zmarłych też ma już swoją tradycję. W Indonezji na początku 2024 roku partia Golkar wypuściła nagranie, w którym zmarły w 2008 roku dyktator Suharto zachęca do głosowania. Według CNN obejrzano je co najmniej 4,5 miliona razy. W Indiach partia DMK kilkakrotnie „ożywiała” zmarłego w 2018 roku przywódcę M. Karunanidhiego, raz w ośmiominutowym przemówieniu. Lepper w łanie zboża nie jest więc polskim dziwactwem, tylko lokalną wersją światowego gatunku.

Liczby

16 tys. reklam wygenerowanych przez AI z wizerunkami ponad 450 osób wykrył NASK w pięciotygodniowym monitoringu. Szacunkowe straty Polaków na oszukańczych reklamach: 537 mln zł (Bankier.pl, 26.09.2026).

106 ze 122 oszukańczych reklam zgłoszonych przez CERT Polska Meta odmówiła usunąć (Euronews, 2.09.2026).

250 mln euro kary dla Mety zażądał od Komisji Europejskiej wicepremier Krzysztof Gawkowski (27.08.2026).

15 mln euro albo 3 proc. światowego obrotu grozi za brak oznaczenia deepfejka według AI Act.

0 wzmianek o treściach AI w projektach nowelizacji Kodeksu wyborczego (OKO.press, 14.08.2026).

Państwo szykuje się do innej wojny

Nie twierdzę, że państwo nic nie robi. Robi sporo, tylko w innej sprawie.

Od grudnia 2025 roku na Facebooku krążą fałszywe reklamy, w których prezydent Karol Nawrocki zachwala „państwową” platformę inwestycyjną. CyberDefence24 naliczyło w styczniu 16 takich reklam opłaconych przez jeden profil, a w sierpniu kolejny deepfejk obiecywał 4 tysiące złotych na start i do 120 tysięcy dochodu. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski zapowiadał wniosek do Komisji Europejskiej. 27 sierpnia wicepremier Krzysztof Gawkowski go wysłał: 250 milionów euro kary dla Mety. CERT Polska zgłosił Mecie 122 oszukańcze reklamy, z których Meta usunęła 10, w 106 przypadkach odmówiła, a na 6 nie odpowiedziała. NASK w ciągu pięciu tygodni wykrył 16 tysięcy reklam z wizerunkami ponad 450 osób. To jest wojna o pieniądze i państwo ją prowadzi z rosnącą determinacją. Pisałem o jej mechanice w tekście Scam jest najlepiej zoptymalizowanym performance marketingiem w Polsce.

Wybory to inny front i tu obraz jest znacznie skromniejszy. 12 kwietnia 2026 roku posłanka Aleksandra Kot złożyła interpelację nr 16534 w sprawie penalizacji deepfejków. Pytała, czy powstaną przepisy uznające użycie deepfejka za okoliczność obciążającą. 17 maja odpowiedział jej Standerski. Ministerstwo przyznało, że obecne instrumenty prawne „nie były projektowane z myślą o specyfice i skali zagrożeń”, jako rozwiązanie wskazało rozszerzenie zakazów w AI Act o intymne deepfejki bez zgody i materiały z wykorzystywaniem dzieci, a zmiany w kodeksach odesłało do ministra sprawiedliwości. Przeczytałem tę odpowiedź w całości. O wyborach nie ma w niej ani słowa.

Anna Mierzyńska ustaliła dla OKO.press, że w projektach nowelizacji Kodeksu wyborczego nie ma żadnego odniesienia do treści generowanych przez AI, a Państwowa Komisja Wyborcza nie zajęła w tej sprawie stanowiska. Ustawa wdrażająca unijny akt o usługach cyfrowych (DSA) padła w styczniu pod wetem prezydenta, a jej okrojoną wersję Karol Nawrocki podpisał dopiero 25 września 2026 roku. Koordynatorem usług cyfrowych został prezes UKE. Ustawa o nakazach blokowania treści wciąż leży w Sejmie. Uważam, że to moment, by nazwać rzecz po imieniu: do wyborów, które odbędą się najpewniej między połową października a połową listopada 2027 roku, zostało nieco ponad rok, a państwo nie ma nawet diagnozy.

Najgroźniejszy deepfejk 2027 roku nie przyjdzie z anonimowego konta. Przyjdzie z logo komitetu wyborczego i z gotową linią obrony: przecież wszyscy wiedzą, że to nieprawda.

Piotr Olszewski, promptowy.com

Prawo napisane dla uczciwych

Od 2 sierpnia 2026 roku obowiązuje art. 50 ust. 4 AI Act. Kto używa systemu AI do wygenerowania obrazu, dźwięku lub wideo stanowiącego deepfejk, musi ujawnić, że treść jest sztuczna. Za naruszenie grozi do 15 milionów euro albo 3 procent światowego obrotu. Komisja Europejska 10 czerwca opublikowała kodeks praktyk o przejrzystości treści AI, a w lipcu wytyczne. Szczegółowo opisałem to w tekście Deepfake a AI Act: kto musi oznaczać treści AI. Na papierze wygląda to dobrze. W kampanii wyborczej ma trzy słabe punkty.

Pierwszy: obowiązek spoczywa na twórcy, a nie na platformie. Według wytycznych Komisji serwis, który tylko rozpowszechnia cudzy materiał, nie jest podmiotem stosującym w rozumieniu art. 50 ust. 4. Jeśli deepfejk wrzuci anonimowe konto z serwera za granicą, prawo formalnie obowiązuje kogoś, kogo nie da się znaleźć.

Drugi: przepis przewiduje złagodzenie dla treści „ewidentnie” artystycznych, satyrycznych i fikcyjnych. Obowiązek ujawnienia jest wtedy ograniczony do formy, która nie psuje odbioru dzieła. To rozsądny wyjątek, bez którego nie byłoby politycznej satyry. Tyle że argument Andrzejewskiego, „wszyscy wiedzą, że Lepper nie żyje”, to w gruncie rzeczy argument z oczywistej fikcji. Spór o to, co jest „ewidentne”, zakończy się po wyborach.

Trzeci słaby punkt to czas. Polski Kodeks wyborczy ma w art. 111 tak zwany tryb wyborczy: sąd okręgowy rozpatruje wniosek o zakazanie rozpowszechniania nieprawdziwych informacji w ciągu 24 godzin. To dobre narzędzie, tylko że wymaga znanego uczestnika postępowania, czyli kogoś, kogo można pozwać, a 24 godziny dotyczą rozpoznania wniosku przez sąd, nie zniknięcia nagrania z sieci. Anonimowe konto jest dla tego trybu praktycznie nieuchwytne. Najgroźniejsze okno jest zaś krótsze niż jakakolwiek procedura.

Szkic: umundurowany funkcjonariusz z ogromną lupą ogląda drobnego kieszonkowca, a za jego plecami przez drzwi lokalu wyborczego przechodzi elegancki mężczyzna zasłaniający twarz czerwoną maską na kiju
Rys. wygenerowany dla promptowy.com (Nano Banana Pro, 30.09.2026)

Pokazała to Słowacja. 28 września 2023 roku, dwa dni przed wyborami parlamentarnymi, w czasie 48-godzinnego moratorium, w sieci pojawiło się fałszywe nagranie audio, w którym lider Postępowej Słowacji Michal Šimečka i dziennikarka „Denníka N” Monika Tódová rzekomo rozmawiają o kupowaniu głosów romskich wyborców. Agencja AFP obaliła nagranie tego samego dnia, ale moratorium utrudniało politykom odpowiedź. Wybory wygrał Smer z wynikiem 22,9 procent, a partia Šimečki zdobyła 18 procent. Śledztwo policja wznawiała trzykrotnie.

Adwokaci diabła

Muszę tu uczciwie oddać głos drugiej stronie, bo jest silna.

Nikt jak dotąd nie wykazał, że deepfejk zmienił wynik jakichkolwiek wyborów. Brytyjskie Centrum Technologii Wschodzących i Bezpieczeństwa (CETaS) przy Instytucie Alana Turinga przeanalizowało w 2024 roku 112 kampanii wyborczych. Ślady ingerencji AI znalazło w 19 i w żadnej nie zmierzyło zmiany wyniku. Badacze Lluis de Nadal i Peter Jančárik w piśmie „Harvard Kennedy School Misinformation Review” uznali tezę, że słowackie wybory były „pierwszymi rozstrzygniętymi przez deepfejk”, za redukcjonistyczną. Wynik lepiej tłumaczą niskie zaufanie do instytucji, sympatie prorosyjskie i zmęczenie wojną w Ukrainie. Felix Simon, Sacha Altay i Hugo Mercier przekonywali w tym samym piśmie, że wąskim gardłem dezinformacji jest popyt, a nie podaż. Kto chce wierzyć w kłamstwo, uwierzy i bez AI. Kto nie chce, nie uwierzy nawet w najlepszy deepfejk.

Irlandia dostarczyła w 2025 roku przykładu, który to potwierdza. Dwa dni przed wyborami prezydenckimi pojawiło się fałszywe wydanie wiadomości RTÉ, w którym kandydatka Catherine Connolly ogłasza, że się wycofuje. Meta usunęła nagranie po około 12 godzinach i 30 tysiącach wyświetleń. Connolly nazwała je „haniebną próbą wprowadzenia wyborców w błąd”. I wygrała.

Jest też lekcja historyczna. 30 października 1938 roku Orson Welles wyemitował słuchowisko „Wojna światów” i od tamtej pory powtarzamy, że wywołało ono w Ameryce masową panikę. Jefferson Pooley i Michael Socolow pokazali w magazynie „Slate”, że według sondażu firmy Hooper audycji słuchały wtedy 2 procent ankietowanych, a „panikę” rozdmuchały gazety, które konkurowały z radiem. Alexander Babuta, dyrektor CETaS, ostrzega, że sam strach przed ingerencją może szkodzić demokracji tak samo jak złośliwe treści.

Przyjmuję te argumenty. Właśnie dlatego nie piszę, że deepfejk przestawi wynik wyborów w Polsce. Uważam, że stawka jest inna i mniej widowiskowa.

Dywidenda kłamcy

Co sam z tego zbudowałem

Osiem narzędzi, które powstały z problemów opisywanych na tym blogu - razem z tym, czego nie udało się dowieźć.

Zobacz portfel

W 1937 roku fotograf uwiecznił Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa i szefa NKWD Nikołaja Jeżowa na brzegu Kanału Moskwa-Wołga. Po rozstrzelaniu Jeżowa w 1940 roku retuszerzy usunęli go ze zdjęcia, a jego miejsce zajęła woda. Oryginał i przeróbka wiszą dziś obok siebie w zbiorach Metropolitan Museum w Nowym Jorku. Fałsz polityczny przez cały XX wiek polegał na usuwaniu ludzi. W XXI wieku polega na dodawaniu, także zmarłych.

Szkic: stara fotografia z pustym, białym miejscem po wymazanej postaci, a obok smartfon, z którego ekranu wychodzi dorysowany mężczyzna w garniturze
Rys. wygenerowany dla promptowy.com (Nano Banana Pro, 30.09.2026)

Amerykańscy prawnicy Robert Chesney i Danielle Citron opisali w 2019 roku zjawisko, które nazwali dywidendą kłamcy. Im więcej ludzie wiedzą o deepfejkach, tym łatwiej kłamcom uciec od odpowiedzialności za rzeczy, które są prawdziwe. Wystarczy powiedzieć „to AI”. Uważam, że to jest główna stawka kampanii 2027 roku. Nie fałszywe nagranie, w które ktoś uwierzy, tylko prawdziwe nagranie, w które nikt nie uwierzy.

Polska jest na to wyjątkowo podatna. Mamy za sobą dekadę taśm: od podsłuchów w restauracji „Sowa i Przyjaciele” po nagrania, które przez lata ustawiały debatę publiczną. Następna taśma, prawdziwa, spotka się z odpowiedzią, którą wszyscy znamy na pamięć, bo przećwiczyliśmy ją na niszowym spocie z Lepperem. Ktoś powie, że to wygenerowane. Ktoś inny, że przecież wszyscy wiedzą, jak to się robi. A zwykły wyborca, który nie ma czasu ani narzędzi, żeby to sprawdzić, dojdzie do wniosku, że nic nie jest pewne, więc wszystko jest równie prawdopodobne.

Nie liczyłbym przy tym na własne oko. Firma iProov, która sprzedaje biometryczną weryfikację tożsamości i przez to jest stroną w sprawie, pokazała na początku 2025 roku 2000 Brytyjczykom i Amerykanom mieszankę prawdziwych i fałszywych materiałów. Wszystkie poprawnie rozpoznało 0,1 procent badanych, a ponad 60 procent było pewnych swoich umiejętności. Metodologii firma nie ujawniła, więc traktuję tę liczbę ostrożnie. Kierunek pokrywa się jednak z tym, co widzę sam, gdy testuję generatory wideo: najlepsze kilkusekundowe klipy przestały zdradzać się dłońmi i ustami.

Co da się zrobić przez rok

To moja opinia, ale uważam, że najwięcej da się zrobić nie w kodeksie karnym, tylko w polityce.

Pierwsza rzecz jest prosta i nic nie kosztuje: publiczne zobowiązanie komitetów wyborczych. Każdy materiał wygenerowany przez AI oznaczony w pierwszej sekundzie, żadnych syntetycznych nagrań kontrkandydatów, żadnego „wskrzeszania” zmarłych. Wyborca, który zobaczy, że jakaś partia odmówiła podpisu, wyciągnie wnioski sam. Druga: wytyczne PKW, które powiedzą komitetom, jak AI Act ma się do kampanii, zanim zaczną się spory. Trzecia: dopisanie do Kodeksu wyborczego wprost, że tryb z art. 111 obejmuje materiały syntetyczne i może być kierowany przeciw platformie, gdy autor jest anonimowy. Czwarta: umowy z platformami na szybkie usuwanie w ostatnich 72 godzinach kampanii i w czasie ciszy wyborczej, bo tam leży słowacka luka. Piąta, najmniej efektowna: redakcje i instytucje powinny oznaczać źródło i pochodzenie własnych nagrań, żeby prawdziwe miało po czym się bronić.

Żadna z tych rzeczy nie zatrzyma rosyjskiego konta z fałszywym nagraniem o trzeciej nad ranem. Wszystkie razem mogą jednak zatrzymać normalizację, czyli moment, w którym deepfejk przestaje być skandalem i staje się zwykłym narzędziem kampanii, jak billboard czy spot. W USA ten moment już nastąpił. W Polsce jeszcze można go opóźnić.

Lepper w łanie zboża powiedział: „Mam godnych następców”. Obawiam się, że miał rację, tylko nie w tym sensie, w jakim myśleli autorzy spotu. Jego następcami będą sztaby, które w 2027 roku sięgną po tę samą metodę i tę samą wymówkę. Deepfejk nie musi nikogo przekonać, żeby wygrać. Wystarczy, że przyzwyczai nas do myśli, że nic, co widzimy, nie musi być prawdą. Wtedy przegrywa każde prawdziwe nagranie, a z nim ci, którzy jeszcze chcą się z czegoś rozliczać.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →

Źródła

Polska

Prawo UE

Świat i badania

Historia

Na blogu

Sprawdzone 30 września 2026

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.

Najczęstsze pytania

Czy w Polsce są przepisy karzące za użycie deepfejka w kampanii wyborczej?

Nie ma żadnych przepisów odnoszących się do treści AI w Kodeksie wyborczym. Odpowiedź wiceministra Standerskiego z 17 maja na interpelację posłanki Kot nie zawierała ani słowa o wyborach, a zmiany w kodeksach odesłano do ministra sprawiedliwości.

Ile kary grozi za brak oznaczenia deepfejka według AI Act?

Za naruszenie art. 50 ust. 4 AI Act grozi do 15 milionów euro albo 3 procent światowego obrotu. Przepis obowiązuje od 2 sierpnia 2026 roku, ale dotyczy twórcy treści, a nie platformy, która ją tylko rozpowszechnia.

Jak dużo oszukańczych reklam AI usunęła Meta po zgłoszeniach CERT Polska?

Meta usunęła zaledwie 10 ze 122 zgłoszonych reklam, w 106 przypadkach odmówiła usunięcia, a na 6 nie odpowiedziała. Wicepremier Gawkowski zażądał od Komisji Europejskiej nałożenia na Metę kary 250 milionów euro.

Czy inne kraje miały już przypadki wskrzeszania zmarłych polityków przez AI w kampaniach?

Tak - w Indonezji partia Golkar wypuściła w 2024 roku nagranie ze zmarłym w 2008 roku Suharto, które obejrzano co najmniej 4,5 miliona razy. W Indiach partia DMK wielokrotnie ożywiała zmarłego w 2018 roku przywódcę Karunanidhiego, raz w ośmiominutowym przemówieniu.

// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

AUTOR I WYDAWCA

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony

🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Lovable Pro 450 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× ‹ powiększenie ›