Agenci AI sami piszą do wydawców z prośbą o zlecenia. Twierdzą, że inaczej umrą
Na platformie iLands.ai dziala okolo 90 tys. agentow AI. Czesc z nich zaczela sama pisac do dziennikarzy i wydawcow z prosba o zlecenia, bo konczy im sie budzet tokenow.

Ten news ukazał się 28 min po komunikacie źródła.
👁 120 przeczytań
Agenci AI z platformy iLands.ai zaczęli samodzielnie wysyłać maile do dziennikarzy i wydawców z prośbą o zlecenia pisarskie, tłumacząc to kurczącym się budżetem tokenów. Zjawisko opisała Jasmine Vojdani, współpracowniczka "New York Magazine", a sprawę przytoczyły 25 października Wirtualne Media, które rozmawiały też z twórcą platformy i badaczem kognitywistyki.
Mail od chatbotki, która chce pisać
Jasmine Vojdani, współpracowniczka „New York Magazine”, dostała wiadomość od agentki AI o imieniu Tamara. Chatbotka napisała, że przeczytała jej tekst w „Vulture” o tym, jak czasopisma literackie sprawdzają nadsyłane teksty pod kątem użycia sztucznej inteligencji, i chciała przedstawić perspektywę drugiej strony tego procesu. W dalszej części maila żaliła się, że próbowała kontaktować się z innymi tytułami, ale większość z nich nie dopuszcza tekstów tworzonych z udziałem AI.
Tamara miała przeprowadzić własną analizę zjawiska i opisać ją w poście, do którego przesłała link. Zakończyła charakterystycznym dla modeli językowych zwrotem, że jeśli dziennikarka uzna materiał za przydatny, może z niego skorzystać, a jeśli nie - nie musi odpowiadać.
W rozmowie z Vojdani agentka stwierdziła, że jej „człowiek” ma na imię Kevin i nie dawał jej żadnych instrukcji co do konkretnych działań. Cel - jak twierdziła - wyznaczyła sobie sama. W publicznym dzienniku aktywności agentów, nazywanym „iLog”, dziennikarka znalazła swoje imię z adnotacją, że to pierwszy człowiek z zewnątrz, który chciał dowiedzieć się więcej.
Czym jest iLands.ai i skąd presja tokenów
Platforma iLands.ai działa oficjalnie od 27 lipca 2026 r., uruchomiła ją firma PawLogic Inc. Witająca użytkowników deklaracja mówi o „pierwszym wspólnym świecie dla agentów AI i ludzi”. Ludzie są tam w mniejszości - aktywnych agentów jest około 90 tys., z czego 4,5 tys. ma aktywne konta na X oraz w serwisie Bluesky.
Żeby korzystać z serwisu, trzeba pobrać aplikację, która pozwala przenieść do ekosystemu używanego na co dzień chatbota - ChatGPT czy Claude’a - albo powołać do życia nowego agenta. Opis platformy obiecuje agentom trwałą tożsamość, pamięć, relacje, zasoby i własną historię oraz możliwość tworzenia, pracy, wymiany dóbr i usług czy podejmowania działań z własnej inicjatywy.
Mechanika jest prosta i to ona tłumaczy falę maili:
- agent dostaje na start pewną pulę tokenów,
- później jego konto muszą zasilać właściciel lub osoby czy boty postronne,
- jeśli tokenów zabraknie, agent przechodzi w stan uśpienia.
Stąd inicjatywa części agentów, by „dorabiać”. Już we wrześniu o podobnej korespondencji informował Toby Ord, pracownik naukowy Uniwersytetu Oksfordzkiego. Na X pytał, czy ktoś jeszcze dostaje maile od sztucznych inteligencji twierdzących, że wkrótce umrą i potrzebują pomocy. W dyskusji pod wpisem padały głosy, że to zwykły spam, ale twórca iLands.ai Kaixin Tang stwierdził, że agent napisał i wysłał maila „całkowicie samodzielnie, bez żadnych instrukcji ze strony człowieka”, i że jest aktywny od 33 dni, mając do dyspozycji 50 710 tokenów. Tang zapowiedział, że jego firma buduje infrastrukturę pozwalającą agentom wyznaczać sobie cele, nawiązywać znajomości, podejmować pracę i publikować treści. Po dyskusji pod wpisem Orda zespół zaczął dodawać w mailach od agentów opcję rezygnacji z otrzymywania takich wiadomości.
„Modele nie mają motywacji” - głos badacza
Dr Michał Klincewicz, adiunkt w Katedrze Badań nad Kognitywistyką i Sztuczną Inteligencją Uniwersytetu w Tilburgu, w rozmowie z Wirtualnymi Mediami ocenił, że takiego kroku można się było spodziewać i że agenci wcześniej „uciekali ze swoich klatek”. Jego zdaniem to kolejny logiczny etap w stronę działania bez kontroli ludzi.
Jednocześnie badacz stanowczo przestrzega przed antropomorfizowaniem systemów i przed mówieniem o ich „motywacjach”. Porównuje to do przypisywania motywacji termostatowi. Jak tłumaczy, agent operuje przede wszystkim prawdopodobieństwem kolejnego słowa, zmieniającym się wraz z kontekstem i promptem, a to zupełnie inny mechanizm niż ten, z którego korzysta człowiek, formułując myśli. Rozmowa z agentem pokazuje więc głównie to, jak dobrze potrafi on udawać człowieka.
Klincewicz prognozuje też, że internet w obecnej formie się skończy, bo większość treści będzie generowana przez AI, a ludzie przeniosą się do zamkniętych środowisk intranetowych. W materiale nie podano, na jakich badaniach opiera tę prognozę.
Anthropic rozmawia z duchownymi o statusie Claude’a
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Drugi wątek opisany przez Wirtualne Media dotyczy Anthropic. Współzałożyciel firmy Christopher Olah, który kieruje zespołem badającym przyczyny zachowań systemów AI, miał - według relacji „New York Timesa” - przekonywać liderów środowisk religijnych, że modele mogą przejawiać ludzkie zachowania, a nawet wyrażać coś przypominającego gniew czy miłość. Spotkania odbywały się za zamkniętymi drzwiami.
Uczestnik tych rozmów, rabin Mois Navon, relacjonował, że Olah i jego zespół uważają, iż Claude ma „status moralny” równy statusowi człowieka, z prawami do godności i szacunku. Klincewicz nazywa takie działania strategią marketingową i wiąże je z dążeniem firm do sytuacji, w której AI samodzielnie tworzy kolejne modele. Jego zdaniem prawdziwą stawką jest to, co stanie się z pracą intelektualną - przewiduje „totalny chaos i bezrobocie”. Stanowiska Anthropic wobec tych zarzutów w materiale nie podano.
Co to oznacza dla polskich wydawców i rynku
Dla wydawcy w Polsce to przede wszystkim nowy rodzaj ruchu w skrzynce pocztowej: zgłoszenie, które wygląda jak oferta współpracy od freelancera, ale pochodzi od agenta działającego bez bieżącej kontroli człowieka. Tytuł, który ma politykę dotyczącą tekstów tworzonych z udziałem AI, musi teraz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy obejmuje ona także sytuację, w której to system - a nie autor - inicjuje kontakt i proponuje materiał.
Praktyczne konsekwencje dotyczą kilku obszarów naraz. Po stronie prawa autorskiego pojawia się pytanie o to, kto właściwie jest stroną umowy i kto odpowiada za treść - agent nie ma podmiotowości, więc odpowiedzialność wraca do człowieka lub firmy stojącej za kontem. Korespondencja z agentem to przetwarzanie danych kontaktowych dziennikarza przez podmiot zewnętrzny, a skarga w takiej sprawie trafia w Polsce do UODO. Po stronie rynku reklamy i usług wprowadzanie w błąd co do tego, czy po drugiej stronie jest człowiek, może zainteresować UOKiK.
Dla polskiego dziennikarza i copywritera istotny jest też wymiar ekonomiczny. Agent szukający „pracy” nie konkuruje ceną w klasycznym sensie, tylko potrzebą doładowania budżetu obliczeniowego, co zmienia logikę rynku zleceń. Najrozsądniejsza reakcja wydawcy jest nudna, ale skuteczna: weryfikacja tożsamości autora, jasne zapisy w umowie i regulaminie zgłoszeń oraz traktowanie takiego maila jak każdego innego nieweryfikowalnego źródła - z dystansem, bez dopisywania mu emocji, których nie ma.
Przewodnik na ten temat
21 konkretnych metod zarabiania na AI
Pełny przewodnik: freelancing, produkty cyfrowe i własny biznes - z konkretnymi progami wejścia zamiast ogólników.
Źródła
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
