200 miliardów zamiast biliona - naukowiec ostrzega, że pęknięcie bańki AI może wywołać kryzys jak w 2008 roku
Gary Marcus, jeden z najbardziej rozpoznawalnych krytyków generatywnej AI, ostrzega, że upadek choćby jednej dużej firmy z ekosystemu AI może wywołać efekt zarażenia na skalę globalną - porównywalny z kryzysem finansowym z 2008 roku.

Ten news ukazał się 8 godzin po komunikacie źródła.
👁 120 przeczytań
Dwieście miliardów dolarów zamiast biliona. Taka właśnie liczba pada z ust Gary’ego Marcusa, gdy ten opisuje scenariusz, który jego zdaniem jest całkiem realny dla OpenAI. To nie opinia kogoś z marginesu debaty - to głos profesora emerytowanego Uniwersytetu Nowojorskiego, założyciela przejętego przez Ubera startupu Geometric Intelligence, człowieka, który w 2023 roku zeznawał przed Senatem USA ramię w ramię z Samem Altmanem. Marcus był w tym tygodniu w Indiach, gdzie udzielił wywiadu Economic Times. I nie gryzł się w język.
WeWork z San Francisco
Porównanie, które Marcus stawia na środku stołu, jest precyzyjnie dobrane i celowo nieprzyjemne. WeWork - niegdyś wyceniany na 47 miliardów dolarów startup biurowy - planował spektakularne IPO w 2019 roku. Inwestorzy wierzyli w wizję, w charismatycznego założyciela Adama Neumanna, w narrację o rewolucji pracy. Potem przyszła rzeczywistość: straty, pytania o zarządzanie, publiczne zawstydzenie. IPO się posypało. W 2023 roku WeWork złożył wniosek o bankructwo.
OpenAI, według Marcusa, podąża podobną trajektorią. Firma celuje w wycenę rzędu 1 biliona dolarów podczas planowanego IPO, które podobno zostało przesunięte na przyszły rok. Tymczasem naukowiec widzi w tym budowlę na piasku. „Microsoft mógłby przejąć OpenAI za 200 miliardów dolarów, zamiast biliona, którego firma może szukać przy IPO” - powiedział wprost. To oznaczałoby przecenę o 80 procent względem oczekiwań i przejęcie w stylu „fire sale” - wyprzedaży pod przymusem, gdy nie ma już lepszej opcji.
Brzmi jak scenariusz rodem z dystopijnej powieści? Marcus od dawna stara się pokazać, że to chłodna analiza, nie science fiction. W grudniu 2025 roku opublikował zestaw prowokacyjnych prognoz na rok 2026 - wśród nich znalazło się ostrzeżenie, że bańka inwestycyjna w generatywnej AI osiągnęła szczyt właśnie w 2025 roku, że AGI jest bardzo odległe, a backlash wobec AI stanie się istotną kwestią polityczną podczas wyborów midterm w USA.
Efekt zarażenia i widmo 2008 roku
Marcus nie zatrzymuje się na losach jednej firmy. Jego obawy są systemowe. Wskazuje, że część amerykańskich decydentów politycznych uważa, że sektor AI - napędzany pożyczonymi inwestycjami - ma już realny wpływ na rentowności obligacji. To nie jest już izolowana bańka technologiczna. To element szerszego układu finansowego.
Dlatego gdy mówi o konsekwencjach upadku choćby jednej dużej firmy z ekosystemu AI, sięga po analogię do kryzysu finansowego z 2008 roku. Upadek Lehman Brothers był z pozoru upadkiem jednego podmiotu. Efekt domina okazał się globalny. Marcus sugeruje, że obecna koncentracja kapitału wokół kilku firm AI tworzy podobne ryzyko zarażenia - raz uruchomione, bardzo trudne do zatrzymania.
To nie jest opinia, którą łatwo zbyć jako katastrofizm outsidera. Marcus założył Robust.AI - firmę robotyczną, w której sam ma skórę w grze technologicznej. Rozumie mechanizmy branży od środka. A mimo to - a może właśnie dlatego - konsekwentnie dystansuje się od hurraoptymizmu, który dominuje w Dolinie Krzemowej.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Anthropic i „jaskrawy przykład hipokryzji”
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Szczególnie ostro Marcus ocenił Anthropic - firmę założoną przez byłych pracowników OpenAI, która buduje swoją markę na narracji o bezpiecznej i odpowiedzialnej AI. W jego ocenie jest to „egregious” - słowo, które w tym kontekście można przetłumaczyć jako „jaskrawe” lub wyjątkowo rażące. Dlaczego? Bo Anthropic głośno ostrzega przed ryzykami, domaga się wyhamowania tempa rozwoju AI, a jednocześnie planuje IPO z wyceną 2 bilionów dolarów. Dla Marcusa to nie jest sprzeczność, którą da się wytłumaczyć - to hipokryzja, która kompromituje całą narrację o „odpowiedzialnej AI”.
Osobną kategorię zagrożeń stanowią dla niego autonomiczne agenty AI. Marcus wprost domaga się ich „odwołania” - używa słowa „recall”, kojarzonego raczej z wadliwymi samochodami niż oprogramowaniem. Jego zdaniem agenty AI są niebezpieczne i niepewne już teraz, a planowane uruchomienie agentów osobistych jeszcze bardziej pogorszy sytuację. To nie abstrakcyjne ryzyko - to, zdaniem Marcusa, kwestia bezpieczeństwa użytkowników, którzy powierzą maszynom coraz więcej autonomicznych decyzji.
Na pytania o egzystencjalne ryzyko AI Marcus odpowiada z nieoczekiwaną precyzją:
„Ludzie mówią o P(doom), prawdopodobieństwie, że AI spowoduje wyginięcie ludzkości. Myślę, że to prawdopodobieństwo jest bardzo niskie. Prawdopodobieństwo katastrofy jest wyższe, a prawdopodobieństwo dystopii - bardzo wysokie. Już zmierzamy w tamtym kierunku.”
To rozróżnienie między zagładą a dystopią jest kluczowe dla zrozumienia pozycji Marcusa. Nie straszy apokalipsą - straszy czymś bardziej przyziemnym i przez to trudniejszym do odparcia: światem, który dalej istnieje, ale jest głęboko dysfunkcyjny. Światem, w którym kilka firm z sektora AI wywołało kryzys finansowy, agenty AI podjęły autonomiczne decyzje, których nikt nie kontrolował, a politycy zorientowali się za późno.
Czy OpenAI rzeczywiście podzieli los WeWork? Na to pytanie Marcus nie zna odpowiedzi - i uczciwie tego nie ukrywa. Ale liczba, którą wrzuca do rozmowy - 200 miliardów dolarów wobec oczekiwanego biliona - pozostaje w głowie długo po zakończeniu wywiadu.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
