AI w sądach: maszyna nie zmyśli wyroku, ale może go zabetonować
Heski sąd skopiował do postanowienia linki z ChatGPT, a NSA łapie pełnomocników na zmyślonych orzeczeniach. Uważam, że większe ryzyko to gotowa „dominująca linia orzecznicza” podsuwana zmęczonym sędziom. Zestawiam to z algorytmami ZUS i z Temidą, której przepaskę zawiązał błazen.

👁 121 przeczytań
- Maszyna w sądzie jest groźna nie dlatego, że zmyśla wyroki, lecz dlatego, że uśrednia - podaje odpowiedź najczęstszą, przez co orzecznictwo może utrwalać się samo.
- W bazie Damiena Charlotina odnotowano do września 2026 roku 2095 spraw z halucynacjami AI w sądach na świecie, w tym 2 z Polski.
- W Polsce żaden sąd nie wdrożył wewnętrznego systemu generatywnej AI, mimo że w 2025 roku sprawa w sądzie okręgowym trwała średnio 12,1 miesiąca.
Sąd w Hesji wysłał pytanie do Trybunału Sprawiedliwości UE z przypisami skopiowanymi z ChatGPT i przez sześć i pół tygodnia nikt tego nie zauważył. W Polsce NSA łapie pełnomocników na zmyślonych orzeczeniach i sam zastanawia się nad własnym narzędziem AI. Uważam, że prawdziwe zagrożenie wygląda inaczej, niż sugerują nagłówki. Maszyna nie musi zmyślić wyroku. Wystarczy, że podsunie gotowy, a zmęczony sędzia go podpisze.
24 czerwca 2026 roku Heski Wyższy Sąd Administracyjny w Kassel wydał postanowienie w sprawie o sygnaturze 3 A 2624/25. Chodziło o Ukraińców, którzy przed przyjazdem do Niemiec uciekli najpierw do Gruzji, a sąd zdecydował się zapytać Trybunał Sprawiedliwości UE, jak w takiej sytuacji stosować unijne prawo. Poważna sprawa, poważny sąd, najwyższa europejska instancja po drugiej stronie. W uzasadnieniu znalazło się dwanaście odnośników do źródeł. Pięć z nich kończyło się dopiskiem „utm_source=chatgpt.com”, czyli cyfrowym odciskiem palca, który ChatGPT zostawia w linkach podawanych użytkownikowi. Jeden odnośnik do gruzińskiego dekretu z 2026 roku prowadził do tekstu z 2025. Sąd potwierdził „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że przynajmniej jedno z powołanych twierdzeń nie znajduje potwierdzenia we wskazanym źródle. Postanowienia nie poprawi.
Sprawę opisał 10 sierpnia niemiecki serwis heise online. Od wydania postanowienia do chwili, gdy ktoś zajrzał w linki, minęło sześć i pół tygodnia. Przez ten czas dokument krążył między sędziami, stronami i Luksemburgiem, a śladu ChatGPT nie wychwycił nikt, kto miał go w rękach.
Nie opowiadam tej historii, żeby pośmiać się z Niemców. Opowiadam ją, bo najlepiej pokazuje, gdzie w sądach naprawdę leży ryzyko. Nie w tym, że maszyna czasem zmyśla, bo to wiemy i to potrafimy wyłapać. W tym, że gotowy tekst z maszyny wygląda jak skończona robota i nikt nie ma czasu sprawdzić, czy nią jest.
Zmyślone orzeczenia to łatwa część
Zacznę od tego, co w Polsce już się wydarzyło, bo to historie z happy endem, przynajmniej dla wymiaru sprawiedliwości.
23 czerwca 2026 roku sędzia NSA Sylwester Marciniak rozpatrywał zażalenie podatnika, który chciał wstrzymać wykonanie decyzji w sprawie VAT (sygn. I FZ 104/26). Pełnomocnik, według Prawo.pl radca prawny, powołał na poparcie swoich racji trzy postanowienia NSA. Sędzia je sprawdził. Żadne nie dotyczyło wstrzymania wykonania aktu, a we wszystkich trzech sprawach zażalenia oddalono. W uzasadnieniu padło zdanie, które powinno trafić na ściany kancelarii:
Trudno dopatrzyć się takiego profesjonalizmu, jeśli działanie zawodowego pełnomocnika w istocie sprowadza się do wykorzystania narzędzi AI, które są - w tym samym stopniu - dostępne osobom niewykonującym zawodów prawniczych.
Sędzia NSA Sylwester Marciniak, postanowienie I FZ 104/26, 23.06.2026
Dwa miesiące później, 31 sierpnia, NSA wydał wyrok w sprawie I OSK 590/26, w której samorządowe kolegium odwoławcze powołało siedem orzeczeń. Część miała złe daty, część dotyczyła czegoś zupełnie innego, a niektórych NSA w ogóle nie miał w rejestrze. Wcześniej, 27 listopada 2025 roku, Sąd Okręgowy we Wrocławiu (sygn. X GC 455/25) oddalił pozew firmy programistycznej, która domagała się odszkodowania za przegrany konkurs. Pozew, uzasadnienie i załączniki powstały z pomocą AI, a model pomylił Kodeks cywilny z Prawem zamówień publicznych. Sąd uznał, że treść wygenerowana przez AI może być najwyżej częścią argumentacji strony, ale dowodem nie jest.
Francuski badacz Damien Charlotin prowadzi bazę takich przypadków z całego świata. Gdy do niej zajrzałem, licznik pokazywał 2095 spraw, w tym dwie z Polski. W styczniu 2026 roku było ich według zestawień około 719. Najsłynniejsza pozostaje amerykańska Mata v. Avianca z 2023 roku, w której prawnicy powołali sześć orzeczeń, jakich nigdy nie wydano, i zapłacili 5 tysięcy dolarów kary. O podobnej historii z Nowego Meksyku, gdzie ChatGPT wymyślił prawnikowi świadków morderstwa, pisałem na blogu.
Te przypadki są żenujące, ale mają wspólną cechę, która mnie uspokaja: zostały złapane. Po drugiej stronie stał sędzia, który otworzył powołane orzeczenie i przeczytał je. Sąd działał dokładnie tak, jak powinien. Zmyślona sygnatura to kłamstwo, które da się sprawdzić w pięć minut, bo albo orzeczenie istnieje, albo nie.
Znam to z własnego biurka. W Laboratorium Promptowym cztery z szesnastu modeli podały mi nazwisko prezydenta Polski, którego nigdy nie było. Takie błędy wyłapuję, bo wiem, o co pytam. Pisałem o tym w tekście Dlaczego AI zmyśla. Kłopot zaczyna się tam, gdzie odpowiedź jest poprawna, wiarygodna i zgodna z tym, co się zwykle mówi, tylko że akurat w tej sprawie nie powinna być.
Sądy i AI w liczbach
2095 spraw z halucynacjami AI w sądach na świecie, w tym 2 z Polski (baza Damiena Charlotina, wrzesień 2026).
12,1 miesiąca trwała w 2025 roku średnio sprawa w pierwszej instancji w sądzie okręgowym, o miesiąc dłużej niż rok wcześniej (dane MS za „Rzeczpospolitą”, 10.03.2026).
ponad 1000 wakatów sędziowskich szacowała KRS w czerwcu 2025 roku.
0 wewnętrznych systemów generatywnej AI wdrożonych w polskich sądach (rekomendacje „Iustitii”, marzec 2026).
44 proc. sędziów w 96 krajach korzysta z narzędzi AI (badanie UNESCO z 2024 roku, za „Iustitią”).
Zasada bezwładności
28 września „Rzeczpospolita” opublikowała rozmowę Pawła Rochowicza z sędzią NSA Bartoszem Wojciechowskim, który kieruje też Katedrą Teorii i Filozofii Prawa Uniwersytetu Łódzkiego. Uważam ją za najmądrzejszy polski tekst o AI w sądach, jaki ukazał się w tym roku, i to nie dlatego, że sędzia jest przeciw. Nie jest. Mówi wprost, że byłoby naiwnością sądzić, że sądy nie będą z AI korzystać, i że NSA myśli o własnym narzędziu, bo spraw przybywa, sędziów i urzędników brakuje, a skargi kasacyjne mają po 100-120 stron. Dodaje szczegół, który brzmi jak żart, ale nim nie jest: strona internetowa NSA się zawiesza, bo kancelarie podpięły do niej narzędzia AI masowo pobierające orzeczenia. Adwokaci już mają maszyny. Sędziowie nie.
Najważniejsza częśćć wywiadu dotyczy jednak czegoś innego niż halucynacje. Wojciechowski przywołuje Chaima Perelmana, urodzonego w Warszawie filozofa prawa, i jego „zasadę bezwładności”. W uproszczeniu: to, co już przyjęte, nie wymaga uzasadnienia, a uzasadnienia wymaga zmiana. Tak działa orzecznictwo. Sąd, który chce odejść od utrwalonej linii, musi się napracować, a sąd, który za nią idzie, ma łatwiej. To zdrowy mechanizm, bo daje przewidywalność, ale ma swoją cenę: prawo zmienia się wolno i tylko wtedy, gdy ktoś ma siłę pchać.
Narzędzie, które podaje nam gotową „dominującą linię”, zamienia tę zasadę retoryczną w mechanizm. Oznacza to, że każde odstępstwo będzie wymagało przebicia się przez projekt przygotowany przez maszynę, a orzecznictwo zacznie utrwalać się samo.
Sędzia NSA Bartosz Wojciechowski, „Rzeczpospolita”, 28.09.2026
To jest moja teza i pożyczam ją od sędziego bez wstydu: maszyna w sądzie nie jest groźna dlatego, że zmyśla, tylko dlatego, że uśrednia. Model językowy z natury podaje odpowiedź najbardziej prawdopodobną, czyli najczęstszą. W czacie to zaleta. W sądzie to przepis na beton. Każda sprawa, która wygląda podobnie do stu poprzednich, dostanie projekt rozstrzygnięcia jak sto poprzednich. Sprawa, która tylko wygląda podobnie, a w istocie jest inna, też.
Psychologowie mają na to nazwę od lat 90.: błąd automatyzacji, po angielsku automation bias. Ludzie, którzy pracują z systemem podpowiadającym decyzje, częściej akceptują jego podpowiedzi, także błędne, i rzadziej szukają informacji, które im przeczą. Opisano to u pilotów, operatorów i lekarzy. Nie ma powodu sądzić, że sędzia jest odporniejszy od pilota. Jest raczej bardziej zmęczony.

I tu wracam do liczb. W 2025 roku sprawa w pierwszej instancji w sądzie okręgowym trwała średnio 12,1 miesiąca, a w rejonowym 6,1 miesiąca, w obu przypadkach dłużej niż rok wcześniej. Upadłość po ogłoszeniu ciągnęła się średnio 50 miesięcy. KRS szacowała w połowie 2025 roku, że wakatów sędziowskich jest ponad tysiąc. Komisja Europejska w tegorocznym EU Justice Scoreboard odnotowała, że postępowania w Polsce się wydłużają. Teraz proszę sobie wyobrazić sędziego z referatem na kilkaset spraw, który dostaje na ekranie porządnie napisany projekt uzasadnienia z dwudziestoma trafnie dobranymi orzeczeniami. Ile razy w tygodniu znajdzie siłę, żeby napisać własny, pod prąd?
Wojciechowski mówi, że nawet jeśli maszyna znajdzie sto zgodnych orzeczeń, sędzia powinien „krytycznie i odważnie spojrzeć na ten wynik”, i chce, żeby sędziowie byli „niezależnymi »audytorami bezpieczeństwa«”. Pięknie. Tyle że audytor potrzebuje czasu, a czasu w polskim sądzie brakuje najbardziej. Heski przypadek pokazał, że nawet przy sprawie kierowanej do Luksemburga nikt nie kliknął w pięć linków.
Państwo, które ufa algorytmom nie tam, gdzie trzeba
Polska ma w tej sprawie specyficzny problem. Państwo, które nie dało sędziom ani jednego narzędzia AI, od lat używa algorytmów wobec obywateli, i to bez szczególnego skrępowania.
ZUS przepuszcza przez swoje modele około 2 milionów zwolnień lekarskich miesięcznie. Algorytm przypisuje wagi czynnikom ryzyka i typuje ludzi do kontroli, część losowo, część według wzorca, na przykład gdy ktoś często dostaje L4 od różnych lekarzy. Tak w 2024 roku opisywała to rzeczniczka ZUS w „Dzienniku Zachodnim”. W 2025 roku ZUS skontrolował 452,3 tysiąca zwolnień i wydał 28,1 tysiąca decyzji wstrzymujących zasiłek. OKO.press w marcu 2026 roku ustaliło, że modeli predykcyjnych jest co najmniej dwa, a ZUS nie publikuje danych o ich skuteczności. Mateusz Wrotny z Fundacji Panoptykon zwracał uwagę na rzecz oczywistą, a mimo to rzadko wypowiadaną: model trenowany na danych z dawnych kontroli uczy się przeszłości, także jej uprzedzeń.
Algorytm, który losuje sędziów do spraw, znamy tylko dlatego, że obywatele wywalczyli to w sądzie. Fundacja ePaństwo musiała dojść do NSA, który w kwietniu 2021 roku orzekł, że algorytm Systemu Losowego Przydziału Spraw jest informacją publiczną. Stowarzyszenie Watchdog Polska w maju 2022 roku wygrało to samo w sprawie kodu źródłowego. Ministerstwo nie oddało tych informacji z własnej woli.
Tymczasem sędziowie, jak przyznaje stowarzyszenie „Iustitia” w swoich rekomendacjach z marca 2026 roku, nie mają żadnych wewnętrznych systemów generatywnej AI. Sędzia Karolina Rokita, która kieruje zespołem „Iustitii” do spraw cyfryzacji, mówiła „Rzeczpospolitej” w kwietniu, że technologicznie jesteśmy „w europejskim i światowym ogonie”. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiadało w 2025 roku Cyfrowego Asystenta Sędziego do spraw frankowych, testowanego od grudnia 2024 w Poznaniu, z pełnym wdrożeniem na połowę 2026 roku. Nie znalazłem informacji, czy to wdrożenie nastąpiło. W odpowiedzi na interpelację posła Michała Wosia resort pisał w lipcu o „istotnych ryzykach” i potrzebie „spójnego i kontrolowanego podejścia”.
Uważam, że ten rozkład nieufności jest dokładnie odwrócony. Maszyna, która decyduje o tym, czy chorego odwiedzi kontroler, działa od lat i nikt nie musi się z niej tłumaczyć. Maszyna, która mogłaby pomóc sędziemu przeczytać 120-stronicową skargę, jest „istotnym ryzykiem”. Obywatel przed algorytmem ZUS jest bezbronny. Sędzia przed ChatGPT jest zostawiony sam sobie.
Szara strefa w todze
„Zostawiony sam sobie” nie znaczy „nie używa”. Rekomendacje „Iustitii” zaczynają się od uczciwej obserwacji, że sędziowie już korzystają z modeli językowych, i dodają: „I dobrze”. Dalej jest lista zakazów, która mówi więcej o realiach niż niejeden raport. Do komercyjnych narzędzi AI nie wolno wpisywać nazwisk, numerów PESEL i NIP, danych o zdrowiu, materiału dowodowego, projektów orzeczeń, a nawet sygnatury akt i nazwy sądu. Każde okno czatu trzeba traktować jak przestrzeń publiczną. Najważniejsze zdanie brzmi: „To Ty jesteś autorem orzeczenia”.
Rokita streściła tę filozofię jednym zdaniem: „W razie wątpliwości, sędzia powinien zrezygnować z użycia AI”. Rozumiem intencję i szanuję ostrożność. Uważam jednak, że w praktyce to zdanie działa inaczej, niż zakładają autorzy. Sędzia, który ma wątpliwości, zrezygnuje. Sędzia, który ich nie ma, bo model odpowiada pewnym tonem, będzie korzystał dalej, prywatnie, na własnym laptopie, z darmowej wersji czatu, bez śladu w aktach. Tak właśnie wyglądała sytuacja w Kassel.
Europejskie prawo zauważa ten problem, choć działa powoli. AI Act w załączniku III uznaje za systemy wysokiego ryzyka te, których sąd używa do badania faktów, wykładni prawa i stosowania go do konkretnej sprawy. Motyw 61 rozporządzenia mówi, że AI może wspierać sędziego, ale nie powinna go zastępować, a ostateczne rozstrzygnięcie ma pozostać działaniem człowieka. Tyle że po tegorocznym pakiecie Digital Omnibus obowiązki dla takich systemów zaczną obowiązywać dopiero 2 grudnia 2027 roku. Pisałem o tym w przewodniku po systemach wysokiego ryzyka. Do tego czasu sędzia z ChatGPT w przeglądarce działa w szarej strefie, której rozporządzenie nie dotyka, bo darmowy czat nie jest systemem wdrożonym przez sąd.
Przepaska Temidy
Co sam z tego zbudowałem
Osiem narzędzi, które powstały z problemów opisywanych na tym blogu - razem z tym, czego nie udało się dowieźć.
Mamy przyzwyczajenie, żeby w zawiązanych oczach Sprawiedliwości widzieć cnotę: bezstronność, sąd bez względu na osobę. Historycy prawa przypominają jednak, że ten symbol zaczynał jako kpina. W „Statku głupców” Sebastiana Branta, wydanym w Bazylei w 1494 roku, jest drzeworyt, przypisywany zwykle młodemu Dürerowi, na którym błazen w czapce z dzwoneczkami zawiązuje Sprawiedliwości oczy od tyłu. Ślepa sprawiedliwość była wtedy sprawiedliwością oszukaną, która nie widzi, co się przed nią dzieje. Pozytywne znaczenie przepaska dostała później.

Uważam, że ta pierwsza wersja symbolu wraca. Nie w tym sensie, że ktoś złośliwie oszuka sędziego. W tym, że sędzia sam, z braku czasu, pozwoli sobie zawiązać oczy czemuś, co mówi pewnym głosem i zwykle ma rację.
Stanisław Lem opisał takiego rozmówcę w „Maszynie Trurla”, opowiadaniu z 1964 roku, które później weszło do „Cyberiady”. Wojciechowski zresztą sam przywołuje w wywiadzie „Cyberiadę”. Trurl buduje myślącą maszynę, która twierdzi, że dwa razy dwa jest siedem, i broni tego do końca, nawet rozpadając się na kawałki. U Lema maszyna była uparta i głupia, więc łatwo było ją zdemaskować. Dzisiejsze modele są uprzejme i przeważnie mają rację. To gorzej, nie lepiej, bo z maszyną, która ma rację w dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawach na sto, nikt nie będzie się kłócił w setnej.
Adwokaci diabła
Najmocniejszy argument po drugiej stronie brzmi tak: sprawiedliwość, która przychodzi po roku, też jest niesprawiedliwa. Człowiek czekający na alimenty, na odszkodowanie czy na decyzję o dziecku nie pociesza się tym, że jego sprawa nie została zabetonowana przez algorytm. Chce wyroku. Jeśli AI skróci czas pisania protokołu, streści akta i wyłapie sprzeczności w zeznaniach, to zyska na tym każdy, kto dziś czeka dwanaście miesięcy. Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego zaproponowała w maju przepis, zgodnie z którym protokół rozprawy mógłby powstawać automatycznie, „pod nadzorem przewodniczącego, bez udziału protokolanta”. Prof. Monika Namysłowska mówiła Prawo.pl, że transkrypcja to „potencjalnie dobra przestrzeń na wdrożenia AI”. Zgadzam się w całości.
Drugi argument: sędziowie zawsze korzystali z pomocy. Z asystentów, z komentarzy, z systemów informacji prawnej, z orzeczeń wybranych przez kogoś innego. Kolumbijski sędzia Juan Manuel Padilla, który w styczniu 2023 roku zacytował ChatGPT w wyroku o finansowanie terapii dziecka z autyzmem, bronił się, że zadając pytania aplikacji, sędziowie nie przestają być sędziami, czyli istotami myślącymi. Amerykański sędzia P. Kevin Castel, ten sam, który ukarał prawników w sprawie Mata v. Avianca, zaznaczył w uzasadnieniu, że samo korzystanie z rzetelnego narzędzia AI nie jest niczym niewłaściwym.
Trzeci argument: robot-sędzia to bajka. Estońskie ministerstwo sprawiedliwości w 2022 roku zdementowało powtarzaną od 2019 roku historię o maszynie orzekającej w drobnych sprawach. Nawet chiński Sąd Najwyższy, który zbudował jeden z najbardziej zautomatyzowanych systemów sądowych świata, zapisał w wytycznych z 2022 roku, że AI w żadnej sprawie nie wyda rozstrzygnięcia w miejsce sędziego, a jego prezes w marcu 2026 roku zapowiadał, że prace mają iść „stopniowo i rozważnie”.
Wszystkie trzy argumenty przyjmuję. Żaden nie odpowiada jednak na obawę Wojciechowskiego. Nikt rozsądny nie boi się robota w todze. Boję się człowieka w todze, który podpisuje to, co przygotował robot, bo nie ma już siły z nim dyskutować.
Co bym zrobił na miejscu ministra
To moja opinia, nie ekspertyza prawnicza, ale z perspektywy kogoś, kto codziennie patrzy, jak modele przekonująco mylą się po polsku, widzę kilka rzeczy do zrobienia od razu.
Po pierwsze, sądy powinny dostać własne narzędzie, zanim sędziowie na dobre przyzwyczają się do cudzych. Wojciechowski ma rację, wykluczając rozwiązania komercyjne, bo nikt nie wie, jak ich algorytm dobiera orzeczenia. Po drugie, takie narzędzie powinno być jawne od pierwszego dnia, łącznie z tym, jak ustala „dominującą linię”. Obywatele wywalczyli jawność algorytmu, który losuje sędziów. Nie powinni drugi raz iść do NSA po algorytm, który podpowiada sędziom wyroki. Po trzecie, narzędzie powinno obowiązkowo pokazywać także orzeczenia odmienne i mniejszościowe, a nie tylko te najczęstsze. Maszyna, która na zasadzie bezwładności podaje większość, powinna z urzędu podawać też tych, którzy się z nią nie zgadzali. Po czwarte, użycie AI przy przygotowaniu orzeczenia powinno zostawiać ślad w aktach, tak jak zostawia go biegły. „Iustitia” już teraz domaga się podobnej przejrzystości od biegłych sądowych. Trudno wymagać od biegłego więcej niż od sądu.
Najtańsze jest zaś coś, o czym mówi się najmniej: czas. Żadne narzędzie nie zastąpi sędziego, który ma chwilę, żeby przeczytać dwanaście linków. Jeśli AI ma cokolwiek sądom dać, to właśnie ten czas, zabrany z protokołowania i przepisywania, a oddany myśleniu. Jeśli zamiast tego posłuży do produkowania więcej wyroków w tym samym czasie, dostaniemy szybszy beton.
Pięćset lat temu przepaskę na oczy Sprawiedliwości zawiązywał błazen i wszyscy rozumieli, że to kpina. Dziś może ją zawiązać uprzejmy program, który w dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawach na sto ma rację, i nikt nie zauważy, że stało się coś złego. Zmyślone sygnatury wyłapiemy, bo to kłamstwo, które da się sprawdzić. Znacznie trudniej wyłapać prawdę zbyt wygodną, żeby ją kwestionować. Maszyna nie zmyśli polskiego orzecznictwa. Może je za to zabetonować, a wtedy zmiana przestanie być czymś, co wymaga wysiłku, i stanie się czymś, na co nikt nie ma siły.
Źródła
Polska
- „Rzeczpospolita”: wywiad z sędzią NSA Bartoszem Wojciechowskim (28.09.2026)
- Postanowienie NSA z 23.06.2026, I FZ 104/26 (Inforlex)
- Prawo.pl: radca prawny przywołał orzeczenia zmyślone przez AI, wyrok I OSK 590/26 (22.09.2026)
- Gazeta Prawna: pozew z ChatGPT przegrany we Wrocławiu, X GC 455/25
- Twoje Prawa w Internecie: omówienie wyroku SO we Wrocławiu
- „Iustitia”: Rekomendacje dla sędziów. Sztuczna inteligencja (marzec 2026)
- „Rzeczpospolita”: wywiad z sędzią Karoliną Rokitą (20.04.2026)
- Prawo.pl: „Iustitia” o AI w opiniach biegłych (22.05.2026)
- Prawo.pl: automatyczny protokół rozprawy w projekcie Komisji Kodyfikacyjnej (14.05.2026)
- Gazeta Prawna: MS o AI w sądach, odpowiedź na interpelację (30.07.2026)
- „Rzeczpospolita”: program „Cyfrowy Sąd” i Cyfrowy Asystent Sędziego (19.03.2025)
- IWS, Błażej Kaucz: Wspomaganie sędziów przez sztuczną inteligencję (2026)
- „Rzeczpospolita”: ile czekało się na wyrok w 2025 roku (10.03.2026)
- „Rzeczpospolita”: ponad 1000 wakatów w sądach (2025)
- FOR: komentarz do raportu o praworządności i EU Justice Scoreboard 2026 (31.07.2026)
- „Dziennik Zachodni”: jak ZUS typuje zwolnienia do kontroli (27.06.2024)
- Prawo.pl: kontrole ZUS osób na L4
- OKO.press: „Maszyna nieufności”, algorytmy ZUS (17.03.2026)
- Prawo.pl: algorytm SLPS ujawniony po wyroku NSA
- „Rzeczpospolita”: kod źródłowy SLPS jest informacją publiczną (2022)
Świat
- heise online: heski sąd i źródła z ChatGPT (10.08.2026)
- Damien Charlotin: AI Hallucination Cases Database
- Wikipedia: Mata v. Avianca
- Verfassungsblog: kolumbijski sędzia i ChatGPT
- Estońskie Ministerstwo Sprawiedliwości: Estonia nie buduje AI-sędziego (2022)
- Sąd Najwyższy ChRL: opinie o AI w sądownictwie (2022)
- Caixin: chiński Sąd Najwyższy o granicach AI (10.03.2026)
- Rozporządzenie (UE) 2024/1689 (AI Act), załącznik III pkt 8 i motyw 61
- Gibson Dunn: Digital Omnibus i przesunięte terminy dla systemów wysokiego ryzyka
- Wikipedia: Automation bias
Literatura i historia
- Maciej Jońca: Jak powinna wyglądać Sprawiedliwość? (o drzeworycie ze „Statku głupców”)
- Britannica: Sebastian Brant, „Das Narrenschiff” (1494)
- Stanisław Lem, „Maszyna Trurla” (1964), w „Cyberiadzie”
- Chaim Perelman, Lucie Olbrechts-Tyteca, „Traktat o argumentacji. Nowa retoryka” (1958)
Na blogu
- Laboratorium Promptowe
- Dlaczego AI zmyśla
- ChatGPT wymyślił prawnikowi świadków morderstwa
- Systemy AI wysokiego ryzyka
- AI w kancelariach
- KRiBSI: czy państwo nadąży
Sprawdzone 30 września 2026
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →Najczęstsze pytania
Co się stało w Heski Wyższym Sądzie Administracyjnym z ChatGPT?
Sąd w Kassel wydał 24 czerwca 2026 roku postanowienie, w którym pięć z dwunastu odnośników zawierało cyfrowy ślad ChatGPT, a co najmniej jedno powołane twierdzenie nie znajdowało potwierdzenia we wskazanym źródle. Od wydania postanowienia do chwili wykrycia błędów minęło sześć i pół tygodnia, a dokumentu nie poprawi się, bo już krążył między stronami i Trybunałem Sprawiedliwości UE.
Czy polskie sądy karały już pełnomocników za używanie AI do wymyślania orzeczeń?
Tak - 23 czerwca 2026 roku sędzia NSA Sylwester Marciniak w sprawie I FZ 104/26 wykazał, że radca prawny powołał trzy postanowienia NSA, które nie dotyczyły wstrzymania wykonania aktu, a we wszystkich zażalenia oddalono. Sędzia wprost napisał, że działanie pełnomocnika sprowadzało się do użycia narzędzi AI dostępnych osobom niewykonującym zawodów prawniczych.
Co to jest błąd automatyzacji i dlaczego dotyczy sędziów?
Błąd automatyzacji, opisywany od lat 90., polega na tym, że ludzie pracujący z systemem podpowiadającym decyzje częściej akceptują jego podpowiedzi - również błędne - i rzadziej szukają informacji przeczących. Zjawisko udokumentowano u pilotów, operatorów i lekarzy, a w polskich sądach problem jest o tyle poważniejszy, że KRS szacowała w połowie 2025 roku ponad tysiąc wakatów sędziowskich, co oznacza chroniczne przeciążenie.
Ile spraw z halucynacjami AI w sądach odnotowano na świecie?
Baza Damiena Charlotina liczyła we wrześniu 2026 roku 2095 spraw, w tym 2 z Polski, podczas gdy w styczniu 2026 roku było ich około 719. Najsłynniejszą pozostaje amerykańska sprawa Mata v. Avianca z 2023 roku, w której prawnicy powołali sześć nieistniejących orzeczeń i zapłacili 5 tysięcy dolarów kary.
