Wydawnictwo Boréal zrywa z pisarzem Thélysonem Oréliénem po znalezieniu śladów AI w metadanych
Kanadyjskie wydawnictwo Boréal zakończyło współpracę z haitańsko-kanadyjskim pisarzem Thélysonem Oréliénem, powołując się na ślady znaczników AI w metadanych dokumentów roboczych powieści. Autor nadal zaprzecza, by maszyna napisała choć jedno zdanie.

Ten news ukazał się 3 godziny po komunikacie źródła.
👁 121 przeczytań
Kanadyjskie wydawnictwo Les Éditions du Boréal ogłosiło w środę, że kończy współpracę zawodową z pisarzem Thélysonem Oréliénem po tym, jak zewnętrzna analiza wersji roboczych jego powieści „C'était ça ou mourir” wykazała ślady znaczników AI w metadanych części dokumentów. O sprawie informuje The Guardian, powołując się na oświadczenie wydawcy oraz wypowiedzi autora dla AFP i dziennika Libération. Orélién konsekwentnie zaprzecza, by sztuczna inteligencja napisała którekolwiek zdanie książki.
Co ustaliło wydawnictwo
Les Éditions du Boréal, kanadyjski wydawca 38-letniego pisarza, jeszcze w zeszłym tygodniu publicznie stało po jego stronie. W środę stanowisko się zmieniło. W oświadczeniu, które cytuje The Guardian, wydawnictwo poinformowało, że nowe informacje potwierdzone w ostatnich dniach wskazują na wykorzystanie sztucznej inteligencji w procesie pisania powieści, i że kończy ono profesjonalną relację z autorem.
Boréal opisało też, jak doszło do tych ustaleń. Zebrano wszystkie robocze wersje powieści i zlecono zewnętrznemu podmiotowi analizę kolejnych szkiców. Zdaniem wydawcy wyniki uzyskane w tym tygodniu ujawniły ślady znaczników AI w metadanych niektórych dokumentów. Jednocześnie wydawnictwo przyznało, że nie zna skali użycia sztucznej inteligencji w procesie pisania i że prawdopodobnie nigdy nie będzie definitywnej odpowiedzi.
Przed zleceniem analizy Boréal - jak twierdzi - próbowało współpracować z Oréliénem, by zebrać dowody pozwalające wykazać jego niewinność. Ten wątek zakończył się bez rozstrzygnięcia, a autor miał następnie zapowiedzieć, że nie przekaże już żadnych dalszych informacji.
Autor: ani jedno zdanie nie powstało w maszynie
Orélién od początku odrzuca zarzuty. W oświadczeniu przesłanym na wyłączność agencji AFP na początku miesiąca nazwał je oszczerstwem i herezją. Przyznał, że tu i ówdzie korzystał z narzędzi do researchu, szczególnie przy obcojęzycznych idiomach, ale podkreślił, że żadne zdanie w książce nie zostało stworzone przez maszynę, podobnie jak sens i struktura historii.
W środę, już po decyzji wydawcy, powiedział francuskiemu dziennikowi Libération, że używał AI „w procesie twórczym” do badań historycznych. Dodał, że wszystko wyjaśnił bliskim, ale w tej chwili nie sądzi, by jego słowa miały jakiekolwiek znaczenie, i że to, czego doświadcza, zaszło zdecydowanie za daleko.
Pisarz przypomina chronologię powstawania książki. Jak twierdzi, zaczął ją pisać pod koniec 2017 roku, a pierwszą wersję liczącą ponad trzysta stron ukończył w 2019 roku - kilka lat przed pojawieniem się usług takich jak ChatGPT. Orélién uciekł z rodzinnego Haiti po trzęsieniu ziemi w 2010 roku, które nawiedziło wyspę zmagającą się już wcześniej z biedą i niepokojami.
Goncourt, detektor i zarzuty plagiatu
Powieść o migracji była wcześniej otoczona podejrzeniami i została wycofana z listy francuskiej nagrody Prix Goncourt. Jak podaje The Guardian, stało się tak po testach detektorem tekstów AI Pangram, które wskazały stuprocentowe prawdopodobieństwo, że książka zawiera fragmenty wygenerowane komputerowo. Tłumaczenia powieści zaplanowano w kilkudziesięciu krajach.
Równolegle wobec autora pojawiły się osobne zarzuty plagiatu. Orélién przyznał, że w przeszłości popełniał w swoim pisarstwie „niedopuszczalne błędy”, nie wskazując szczegółów. Tłumaczył, że miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat, był prawdopodobnie zbyt niecierpliwy i nie rozumiał, jak wiele musi się jeszcze nauczyć, oraz że podziw dla kogoś nie daje prawa do przywłaszczania cudzych tekstów.
Warto zaznaczyć, w czym tkwi słabość całej konstrukcji dowodowej: wydawca sam przyznaje, że nie zna zakresu użycia AI, a detektory tekstu dają wynik probabilistyczny, nie zaś rozstrzygnięcie. Z materiału źródłowego nie wynika, jaki dokładnie podmiot zewnętrzny prowadził analizę metadanych ani jakiego typu znaczniki wykryto.
Dlaczego to ważne dla polskiego rynku książki i nagród w Polsce
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Sprawa Oréliéna to gotowy scenariusz, który może powtórzyć się przy każdej nagrodzie literackiej - także w Polsce. Jury, wydawcy i media coraz częściej dostają do ręki narzędzia, które zwracają liczbę procentową, a nie dowód. A instytucje nie mają jeszcze wypracowanych procedur, co z taką liczbą zrobić.
Z tej historii wynika kilka pytań, na które polski rynek wydawniczy będzie musiał odpowiedzieć:
- czy umowy wydawnicze w ogóle definiują, co jest dopuszczalnym użyciem AI - research, tłumaczenie idiomów, redakcja - a co już nie;
- kto ponosi ciężar dowodu: autor ma udowadniać niewinność, czy wydawca winę;
- jaką wartość dowodową ma wynik detektora tekstu i metadane plików, skoro sam wydawca przyznaje, że pewnej odpowiedzi może nigdy nie być;
- czy organizatorzy nagród powinni mieć regulamin opisujący procedurę wycofania tytułu z listy i prawo autora do odniesienia się do zarzutów;
- co z sytuacją, w której książka jest już sprzedana do tłumaczeń w wielu krajach, a reputacyjna decyzja zapada w ciągu kilku dni.
Dla polskiego autora praktyczny wniosek jest prozaiczny: historia wersji roboczych, daty plików i metadane mogą w sporze z wydawcą ważyć więcej niż oświadczenia. Dla wydawców i jury - że publiczne ogłoszenie wyniku detektora bez procedury odwoławczej zamyka sprawę medialnie, zanim zamknie ją merytorycznie. Kwestie ochrony danych, dóbr osobistych czy odpowiedzialności za publiczne zarzuty to już obszar, którym w Polsce zajmują się sądy cywilne, a w razie sporów o dane - organy nadzoru. W materiale źródłowym nie ma informacji o jakichkolwiek krokach prawnych autora wobec wydawcy.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
