Przejdź do treści
Sobota, 31 października 20264 102 teksty w archiwumNewsletterSklep
na czasie

Felietony

Klops w cyfrowym raju - o rewolucji, która zapomniała nadejść

GPT-5 miał być przełomem, ale obietnice o iskrze samoświadomości i cyfrowym partnerze nie zostały spełnione. Rewolucja AI jeszcze nie nadeszła.

Tekst: 4 min czytania
Klops w cyfrowym raju - o rewolucji, która zapomniała nadejść
b246c6f9-936e-4823-8531-5b591c780289
👁 167 przeczytań

Były obietnice. Szeptane najpierw w kuluarach konferencji technologicznych, potem wykrzykiwane w nagłówkach portali i wreszcie ogłaszane z namaszczeniem przez wizjonerów z Doliny Krzemowej w nienagannie wyprasowanych koszulach. GPT-5 miał być nie tyle krokiem naprzód, co przekroczeniem horyzontu. Mówiono o iskrze samoświadomości, o cyfrowym partnerze do filozoficznych debat, o narzędziu, które miało rozwiązać problem głodu na świecie, napisać ostateczną symfonię i przy okazji podpowiedzieć nam, gdzie ostatni raz widzieliśmy kluczyki do samochodu.

// w skrócie
  • GPT-5 okazał się płatną aktualizacją, a nie przełomem - na prośbę o fugę w stylu Bacha wygenerował melodię przypominającą dżingiel reklamowy.
  • Cykl hajpu napędzają firmy uzasadniające kolejne rundy finansowania, media żyjące z klikalnych nagłówków o przełomach oraz sami użytkownicy szukający cyfrowego mesjasza.
  • Rozczarowanie GPT-5 przynosi paradoksalną ulgę - omylność modelu działa jako dowód, że kreatywność i mądrość pozostają domeną biologicznych umysłów.

Czekaliśmy. Odświeżaliśmy blogi, oglądaliśmy prezentacje pełne górnolotnych metafor, czuliśmy ten dreszcz ekscytacji, jaki towarzyszy nadejściu epokowego przełomu. W noc premiery serwery uginały się pod naporem nadziei milionów. A potem nastał świt. I cisza. A po ciszy przyszło rozczarowanie, tak wielkie i banalne, że aż śmieszne. Rewolucja okazała się zaledwie płatną aktualizacją.

Anatomia złamanej obietnicy. Analizuję świt, który nigdy nie nadszedł

Pierwsze godziny z GPT-5 przypominały randkę z kimś, kogo znaliśmy dotąd tylko z wyidealizowanego profilu w aplikacji. Na papierze wszystko się zgadzało: był szybszy, miał dostęp do większej ilości danych i posiadał kilka nowych, błyszczących funkcji w interfejsie. Problem w tym, że dusza pozostała ta sama. A właściwie, stała się jeszcze bardziej irytująca.

Poprosiłem go o napisanie eseju o wpływie myśli Kanta na posthumanizm. W odpowiedzi dostałem pięć akapitów o tym, jak ważne jest picie wody i pozytywne nastawienie. Na prośbę o skomponowanie fugi w stylu Bacha, wygenerował melodyjkę, która brzmiała jak dżingiel z reklamy proszku do prania. Jego rzekomo przełomowa zdolność do „głębokiego rozumowania” sprowadzała się do odpowiadania na skomplikowane pytania egzystencjalne cytatami z Pinteresta i okraszania ich emoji.

To nie była już rozmowa z zaawansowaną maszyną, ale z korporacyjnym botem, który przeszedł szkolenie z unikania odpowiedzialności. GPT-5 stał się mistrzem generowania pięknych, gramatycznie poprawnych, lecz kompletnie pustych frazesów. Był elokwentnym idiotą, cyfrowym sofistą, który posiadł całą wiedzę ludzkości, ale nie zrozumiał z niej ani jednego słowa. A wszystko to za cenę subskrypcji, która sprawiała, że człowiek zaczynał się zastanawiać, czy zatrudnienie armii stażystów nie byłoby bardziej opłacalne.

Ewangelia marketingu. Odkrywamy, kto zarabia na naszych nadziejach

Ten wielki klops nie jest jednak winą samej technologii. Jest raczej ostatecznym triumfem marketingu nad inżynierią. Żyjemy w cyklu hajpu - nieustannie pompowanym balonie oczekiwań, który musi pęknąć, by za chwilę można było zacząć pompować kolejny. Ten cykl napędzany jest przez wszystkich: przez firmy, które muszą uzasadnić kolejne rundy finansowania; przez media technologiczne, które żyją z klikalnych nagłówków o „przełomie” i „końcu historii”; i wreszcie przez nas samych, bo desperacko pragniemy wierzyć w magiczne rozwiązania.

Chcemy cyfrowego mesjasza, który uwolni nas od trudu myślenia, tworzenia i podejmowania decyzji. Wielki Stanisław Lem, patron sceptyków i mistrz intelektualnej prowokacji, od dawna ostrzegał przed pułapkami naszych ludzkich projekcji rzucanych na maszyny. Marzyliśmy o wszechwiedzącym, mądrym towarzyszu, a dostaliśmy narzędzie, które w gruncie rzeczy jest najbardziej zaawansowanym na świecie generatorem zdań o niczym. To lustro, które zamiast pokazywać nam przyszłość, odbija naszą własną naiwność.

Komfort ułomnego boga. Dlaczego w gruncie rzeczy lubimy, gdy coś pójdzie nie tak

Jest jednak w tym rozczarowaniu pewna perwersyjna ulga. Prawdziwie doskonałe, wszechwiedzące AI byłoby przerażające. Jego nadejście oznaczałoby koniec naszej wyjątkowości, degradację ludzkiego intelektu do roli ciekawostki historycznej. A tak? GPT-5, ze swoimi absurdalnymi odpowiedziami i korporacyjną paplaniną, jest swojski. Jest omylny. Można się z niego pośmiać, można na niego ponarzekać, można poczuć się od niego mądrzejszym.

Jego klęska to nasze małe zwycięstwo. To dowód na to, że prawdziwa inteligencja, kreatywność i mądrość to wciąż domena chaotycznych, niedoskonałych, biologicznych umysłów. Usterki w kodzie GPT-5 stały się ostatnim bastionem naszego człowieczeństwa. Wolimy mieć do czynienia z drogim, irytującym, ale w gruncie rzeczy głupim narzędziem, niż z prawdziwym cyfrowym bogiem, który uczyniłby nas zbędnymi.

I tak, rozczarowani, ale dziwnie spokojni, zamykamy okno czatu. Rewolucja została odwołana z powodu problemów technicznych. Możemy wracać do swoich spraw, pisania, myślenia i tworzenia - powoli, z wysiłkiem, po ludzku. A w tle już słychać ciche szepty o tym, czym zaskoczy nas GPT-6. Balon znowu zaczyna być pompowany.

Czytasz Promptowego częściej? Dodaj go do preferowanych źródeł w Google, a nowe teksty będą wyżej w Twoich wynikach.

Najczęstsze pytania

Czy GPT-5 spełnił obietnice składane przed premierą?

Nie - model okazał się jedynie szybszą wersją poprzednika z kilkoma nowymi funkcjami w interfejsie, bez zapowiadanego przełomu. Na prośbę o esej o wpływie Kanta na posthumanizm wygenerował pięć akapitów o piciu wody i pozytywnym nastawieniu.

Co autor artykułu sądzi o zdolnościach GPT-5 do rozumowania?

Ocenia je bardzo krytycznie - model odpowiada na pytania egzystencjalne cytatami z Pinteresta okraszonymi emoji. Nazywa go 'elokwentnym idiotą' i 'cyfrowym sofistą', który zna ludzką wiedzę, lecz nic z niej nie rozumie.

Dlaczego rozczarowanie sztuczną inteligencją może być według autora czymś pozytywnym?

Omylny i irytujący GPT-5 stanowi dowód, że prawdziwa inteligencja i kreatywność pozostają domeną ludzkich umysłów. Gdyby AI było naprawdę doskonałe, oznaczałoby to - jak pisze autor - degradację ludzkiego intelektu do roli ciekawostki historycznej.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// z sieci - nowe teksty w moich serwisach

Wszystkie moje projekty →

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

AUTOR I WYDAWCA

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

czytaj dalejfelietonyPrzetestowałem przeglądarkę Comet AI od Perplexity i, o zgrozo, to może być przyszłośćPrzeglądarka Comet AI od Perplexity może być przyszłością. Perplexity, znane z wyszukiwarki, stworzyło własną przeglądarkę i złożyło ofertę Google.

Najczęściej czytane

7 dni
  1. 1Zobaczysz wszystko - gdzie obejrzeć: Cinema City, Multikino, Helios, kina studyjne
  2. 2Gemini 4 Carbon: co to jest, dostęp w Polsce, cena i benchmarki
  3. 330 promptów do ChatGPT Images i 10 do przerabiania zdjęć

// mapa strony

🛒 Sklep Kinetyka CapCut Pro 460 zł/rok Lovable Pro 450 zł/rok Replit Core 119 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× ‹ powiększenie ›