Przetestowałem przeglądarkę Comet AI od Perplexity i, o zgrozo, to może być przyszłość
Przeglądarka Comet AI od Perplexity może być przyszłością. Perplexity, znane z wyszukiwarki, stworzyło własną przeglądarkę i złożyło ofertę Google.
W świecie zdominowanym przez jednego cyfrowego molocha, gdzie każda próba rzucenia rękawicy Google Chrome kończy się co najwyżej symbolicznym siniakiem, pojawia się nowy, odważny (lub bezczelny) gracz. Perplexity, znane ze swojej „odpowiedziowej” wyszukiwarki, postanowiło nie tylko stworzyć własną przeglądarkę, Comet, ale też, w akcie chyba najwyższego optymizmu, zaoferowało Google’owi, że… kupi ich przeglądarkę. To tak, jakby lokalny warzywniak złożył ofertę przejęcia całej sieci supermarketów. Urocze, prawda? Ale zanim wybuchniemy śmiechem, warto przyjrzeć się, co takiego kryje się w tej kosmicznej propozycji, bo być może to my na końcu zostaniemy z kwaśną miną.
- Perplexity Comet to przeglądarka oparta na Chromium, która nie zastąpi Chrome'a - to raczej publiczna wersja beta przyszłości przeglądania internetu.
- Recenzent z CNET, Imad Khan, po testach uczynił Comet swoją domyślną przeglądarką, bo integracja AI zmienia korzystanie z sieci w "drobny, ale znaczący sposób".
- Największe wady Comet to nieaktualność wyników AI oraz zawodne funkcje agencyjne - przeglądarka nie potrafiła poprawnie dodać produktu do koszyka.
Jak działa Perplexity Comet? Odkrywamy (nie tak) skomplikowane mechanizmy
Na pierwszy rzut oka Comet nie wygląda jak rewolucja. Ot, kolejna przeglądarka oparta na Chromium, czyli silniku, który napędza Chrome’a. To trochę jak budowanie nowego, fantazyjnego samochodu, ale z silnikiem od Volkswagena Golfa - niby nowy, ale serce dobrze znane. Prawdziwa magia, a przynajmniej jej obietnica, kryje się głębiej, w integralnej części przeglądarki, jaką jest silnik AI od Perplexity.
Co to oznacza w praktyce? Koniec z bezmyślnym wklepywaniem haseł i przekopywaniem się przez dziesiątki niebieskich linków. W Comet, pasek adresu to jednocześnie pole do zadawania pytań. Wpisujesz pytanie, a przeglądarka, zamiast wyrzucać z siebie listę stron, generuje zwięzłą, skondensowaną odpowiedź, podając jednocześnie źródła, z których czerpała swoją wiedzę. Brzmi jak marzenie każdego studenta piszącego pracę na ostatnią chwilę? Owszem.
To jednak nie wszystko. Inne funkcje, które mają nas skłonić do porzucenia starego, dobrego Chrome’a, to:
- Inteligentne podsumowania: Zaznaczasz fragment tekstu na stronie, a Comet, niczym nadgorliwy asystent, natychmiast go analizuje i przedstawia jego esencję.
- Streszczenia wideo i artykułów: Masz dość półgodzinnych filmów na YouTube, w których pierwsze dziesięć minut to prośby o subskrypcję? Comet obiecuje wyciągnąć z nich samo mięso.
- Zdolności „agencyjne”: To już wyższa szkoła jazdy. Przeglądarka ma być w stanie wykonywać za nas proste zadania, jak na przykład dodawanie produktów do koszyka w sklepie internetowym. W teorii, oczywiście.
Jak ujął to kiedyś Bill Gates: „Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważał i tak by mogła stać się częścią codziennego życia.” Perplexity zdaje się brać sobie te słowa do serca, próbując wpleść AI w samą tkankę przeglądania internetu.
Czy to faktycznie zmienia zasady gry? Analiza (nie)codziennego użytkowania
Autor artykułu z CNET, Imad Khan, po spędzeniu z Comet nieco czasu, doszedł do zaskakującego wniosku - czyni ją swoją domyślną przeglądarką. Stwierdził, że integracja z AI zmienia jego sposób korzystania z internetu w „drobny, ale znaczący sposób”. Zamiast otwierać kolejne karty, by zgłębić jakiś temat, po prostu zadawał pytania bezpośrednio w przeglądarce, otrzymując natychmiastowy kontekst i rozszerzenie informacji.
To rzeczywiście brzmi jak krok naprzód. Zamiast być pasywnym odbiorcą linków, stajemy się aktywnym uczestnikiem dialogu z maszyną, która (przynajmniej w założeniu) ma ułatwić nam dotarcie do sedna sprawy. To wizja internetu, w której informacja nas nie przytłacza, a jest podawana w przystępnej, przetworzonej formie.
Jednakże, jak mawiał Stephen Hawking: „Sukces w tworzeniu Sztucznej Inteligencji może być największym wydarzeniem w historii ludzkości. Niestety może być również wydarzeniem ostatnim, chyba że nauczymy się, jak unikać ryzyka.” Choć w przypadku Comet ryzyko egzystencjalne jest raczej niewielkie, to ryzyko frustracji - jak się okazuje - całkiem spore.
Gdzie sztuczna inteligencja (jeszcze) nie domaga? Chwila bolesnej szczerości
Niestety, Comet, jak każda nowa technologia, ma swoje humory. I tu właśnie kończy się marketingowa bajka, a zaczyna twarda rzeczywistość. Największym problemem, na który natknął się autor, jest… zawodność samej sztucznej inteligencji.
Po pierwsze, niespójność i nieaktualność wyników. Dla dziennikarza, który potrzebuje najświeższych informacji, AI serwujące mu artykuły sprzed kilku miesięcy lub lat, bo uznało je za „lepiej wyjaśniające”, jest jak kucharz podający czerstwy chleb, bo „ma bardziej wyrazistą strukturę”. To fundamentalny problem, który pokazuje, że algorytmy wciąż mają kłopot ze zrozumieniem kontekstu i priorytetów użytkownika.
Po drugie, zawodne zdolności „agencyjne”. Pamiętacie obietnicę automatycznego dodawania produktów do koszyka? Cóż, w teście przeprowadzonym przez autora, przeglądarka poległa na tym zadaniu z kretesem. To trochę tak, jakby mieć superinteligentnego robota-lokaja, który potrafi cytować Szekspira, ale nie umie zaparzyć herbaty. Imponujące, ale w codziennym życiu mało przydatne.
Te niedociągnięcia pokazują, że choć idea jest słuszna, wykonanie wciąż kuleje. Jesteśmy w dziwnym momencie przejściowym, gdzie AI jest wystarczająco dobra, by zaimponować, ale nie na tyle niezawodna, by w pełni jej zaufać.
Werdykt: przyszłość w wersji beta
Czy zatem Perplexity Comet to przeglądarka, która zdetronizuje Chrome’a? Na ten moment - absolutnie nie. To raczej fascynujący prototyp, publiczna wersja beta tego, jak może wyglądać nasza interakcja z internetem za kilka lat. To obietnica przyszłości, która niestety wciąż ładuje się wolniej niż wideo w czasach modemów telefonicznych.
Perplexity rzuciło kamień w spokojne wody rynku przeglądarek, ale zanim wywoła on tsunami, musi nauczyć swoją sztuczną inteligencję odróżniać newsy od artykułów historycznych i poprawnie klikać przycisk „dodaj do koszyka”. Do tego czasu, większość z nas pozostanie przy starym, nudnym, ale przewidywalnym Chrome. Ale obserwujmy ten eksperyment z uwagą, bo jak to w technologii bywa, dzisiejsza ciekawostka może stać się jutrzejszym standardem. A my, chcąc nie chcąc, będziemy musieli się do tego przyzwyczaić.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →Najczęstsze pytania
Co to jest przeglądarka Comet od Perplexity i czym różni się od Chrome'a?
Comet to przeglądarka oparta na silniku Chromium, w której pasek adresu służy jednocześnie do zadawania pytań - zamiast listy linków użytkownik dostaje skondensowaną odpowiedź z podanymi źródłami. Różnica względem Chrome'a polega na wbudowanym silniku AI od Perplexity, który integruje wyszukiwanie z generowaniem odpowiedzi.
Jakie funkcje AI oferuje przeglądarka Comet?
Comet oferuje inteligentne podsumowania zaznaczonych fragmentów tekstu, streszczenia artykułów i filmów wideo oraz zdolności agencyjne, czyli wykonywanie prostych zadań jak dodawanie produktów do koszyka. W praktyce funkcje agencyjne okazały się zawodne - w testach przeglądarka nie poradziła sobie z dodaniem produktu do koszyka.
Czy Perplexity naprawdę złożyło ofertę kupna przeglądarki Google Chrome?
Tak, według artykułu Perplexity złożyło Google'owi ofertę zakupu przeglądarki Chrome. Autor porównuje ten ruch do sytuacji, w której lokalny warzywniak składa ofertę przejęcia całej sieci supermarketów.
Jakie są główne wady przeglądarki Comet w codziennym użytkowaniu?
Dwa główne problemy to niespójność i nieaktualność wyników - AI podsuwała artykuły sprzed kilku miesięcy lub lat zamiast najświeższych informacji - oraz zawodne funkcje agencyjne, które nie działały poprawnie podczas testów. Autor ocenia, że AI jest wystarczająco dobra, by zaimponować, ale nie na tyle niezawodna, by w pełni jej zaufać.



