Trzeci szef AI w USA w ciągu roku. To nie kadrowy pech, to symptom
Chris Fall, dyrektor kluczowej amerykańskiej agencji ds. standardów AI, zrezygnował po zaledwie trzech miesiącach - jest trzecią osobą na tym stanowisku w ciągu niespełna roku.
👁 135 przeczytań
Stanowisko szefa amerykańskiej polityki AI jest w tej chwili prawdopodobnie najbardziej obrotowymi drzwiami w Waszyngtonie. Tym razem odszedł Chris Fall, dyrektor Center for AI Standards and Innovation (CAISI), po zaledwie trzech miesiącach urzędowania. Wcześniej jego poprzednik Collin Burns nie dotrwał nawet do końca pierwszego tygodnia pracy. A jeszcze wcześniej David Sacks, pierwszy „car AI i krypto”, odszedł w marcu. To już trzecia głowa na tym samym kołku w ciągu niecałego roku.
Można by to zbagatelizować jako zwykłe kadrowe zamieszanie. Nowa administracja, chaos organizacyjny, niespójne priorytety - to zdarza się wszędzie. Ale w tym przypadku wzorzec jest zbyt wyraźny, żeby go zignorować.
Agencja bez zębów
CAISI działa w ramach National Institute of Standards and Technology i ma konkretną misję: opracowywać standardy techniczne i metody testowania modeli AI, oceniać ryzyka cyberbezpieczeństwa. To brzmi poważnie. W praktyce agencja wydaje raporty - ostatnio m.in. o chińskich modelach Z.ai GLM-5.2 i DeepSeek V4 Pro - ale milczy na temat własnych metodologii. TechCrunch od 9 lipca wysyłał wielokrotne zapytania do Departamentu Handlu i NIST z pytaniami o to, jak wyglądają ewaluacje modeli językowych. Żadnej odpowiedzi.
Gdy w czerwcu Departament Handlu posłużył się enigmatyczną dyrektywą kontroli eksportu, żeby faktycznie zmusić Anthropic do wycofania z rynku modeli Mythos i Fable, to nie CAISI było centrum decyzyjnym - tylko Commerce Secretary Howard Lutnick, który zakaz zdjął pod koniec miesiąca, gdy uznał, że „jest zadowolony z planów bezpieczeństwa” Anthropic. A wcześniej Burns został podobno wypchnięty właśnie dlatego, że pracował dla Anthropic, z którym administracja toczyła wtedy otwarte spory.
To nie jest instytucja, która prowadzi politykę. To instytucja, przez którą polityka jest prowadzona - przez kogoś innego, bez niej.
Program „Gold Eagle” i symptomatyczne pominięcie
Najlepiej symptomatyczna jest jednak historia z programem „Gold Eagle” - podpisanym na początku lipca rozporządzeniem wykonawczym Białego Domu, które tworzy clearinghouse do koordynacji podatności cyberbezpieczeństwa w AI. Wymieniono w nim cały szereg agencji federalnych: Departament Handlu, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego i inne. CAISI - agencja powołana właśnie do standardyzacji i oceny ryzyk AI - na liście się nie znalazła.
To jak zbudować straż pożarną, a potem nie zaprosić jej do gaszenia pożaru, bo akurat komuś innemu pasowała wiadro.
Branża wyprzedza rząd
Demis Hassabis, CEO Google DeepMind, po tym jak zakaz wobec modeli Anthropic został zniesiony, zaczął publicznie nawołować do powołania niezależnego, branżowego organu regulacyjnego dla frontier AI - wzorowanego na FINRA, czyli organizacji samoregulacyjnej rynków finansowych. Misja? Niemalże identyczna z tą, do której CAISI zostało powołane.
To dość wymowna sytuacja: szef jednej z największych laboratoriów AI na świecie publicznie postuluje stworzenie czegoś, co formalnie już istnieje - tyle że w stanie permanentnego kadrowego kryzysu i marginalnego wpływu na decyzje.
Jednocześnie weekend przyniósł nową odsłonę napięcia wokół chińskiego AI: chiński Moonshot wypuścił nową wersję otwartego modelu Kimi, który według pierwszych ocen wypada konkurencyjnie względem zachodnich modeli czołowych. Administracja miała rozważać jakiś mechanizm zakazu chińskich open source’owych modeli. To z kolei wywołało natychmiastową kontrę ze strony samego Sacksa, który argumentował, że regulacje nie powinny służyć ochronie rynkowej pozycji amerykańskich prywatnych laboratoriów.
Tak wygląda pole bitwy, na którym CAISI miało być instytucją techniczną i merytoryczną. Tymczasem jest instytucją, która publikuje raporty, nie dostaje zaproszeń na własną wojnę i nie jest w stanie utrzymać dyrektora na dłużej niż jeden kwartał.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Nie chodzi o ludzi
Fall przed objęciem stanowiska w CAISI kierował Biurem Nauki Departamentu Energii w pierwszej kadencji Trumpa i pełnił funkcję dyrektora ARPA-E. To nie był przypadkowy wybór. Podobnie jak Burns - nie był to ktoś bez kwalifikacji. Powód odejścia Falla nie został podany. Tak jak nie padło żadne oficjalne uzasadnienie dla wcześniejszych zmian - poza przeciekami do prasy.
Instytucja, która nie może zatrzymać dyrektora, nie mówi o swoich metodach i jest omijana przy własnych tematach, nie jest instytucją - jest ozdobnikiem.
Pytanie nie brzmi już: kto obejmie to stanowisko czwarty raz. Pytanie brzmi: czy w ogóle ma to jakieś znaczenie dla tego, jak Stany Zjednoczone rzeczywiście regulują AI - i kto tę regulację w tej chwili naprawdę sprawuje.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


