🔥 5 promocji w KinetyceGemini Pro 170 zł -91%Adobe CC 169 zł -84%Brain.fm 109 zł -70%i 2 więcej do 13.09 Zobacz →
Przejdź do treści
Magazyn

Mój przepis na dobry prompt - i dlaczego przestał działać

O tym, dlaczego moje ulubione sztuczki promptowe umarły śmiercią naturalną - i czemu to najlepsza wiadomość od dawna.

8 min czytania
Mój przepis na dobry prompt - i dlaczego przestał działać

👁 139 przeczytań

// w skrócie
  • Rozbudowane szablony promptów z rolami eksperta i prośbami o myślenie krok po kroku przestały działać, bo nowe modele robią to rozumowanie same z siebie.
  • Część technik promptowania nigdy nie działała na model - działał efekt placebo na autora, który przy tworzeniu szablonu precyzyjniej formułował swoje potrzeby.
  • Z dwóch lat pracy z promptami zostały kompetencje niezwiązane z AI: jasne określanie celu, podawanie kontekstu i rozbijanie dużych zadań na mniejsze.

Miałem swój przepis. Był piękny, długi i tak dopracowany, że wstyd było go nie oprawić w ramkę. Zaczynał się od „Jesteś doświadczonym ekspertem z piętnastoletnim stażem”, potem szła litania warunków, formatów, zakazów i błagań, a na końcu - bo tak wypadało - dopisek „przemyśl to krok po kroku”. Wklejałem to zaklęcie do okienka czatu jak ministrant wnoszący kadzidło i czekałem na cud. I cud, przez jakiś czas, faktycznie następował.

A potem, gdzieś między jedną a drugą aktualizacją modelu, mój przepis przestał działać. Nie zepsuł się z hukiem. Umarł po cichu, tak jak umierają rytuały, w które nikt już nie wierzy. Pewnego dnia zorientowałem się, że dostaję dokładnie te same, świetne odpowiedzi, kiedy piszę po ludzku - „napisz mi to i to, ma być krótko” - co po odklepaniu całej mojej trzynastozdaniowej formułki. I wtedy zrozumiałem coś, co mną porządnie wstrząsnęło: przez dwa lata byłem kapłanem religii, której bóstwo właśnie awansowało i przestało potrzebować moich ofiar.

Mój przepis na dobry prompt - i dlaczego przestał działać

Przepis, w który naprawdę wierzyłem

Nie piszę tego z pozycji cynika, który zawsze wiedział lepiej. Wierzyłem w ten przepis całym sercem. Testowałem go, szlifowałem, notowałem w osobnym pliku, który rozrósł się do rozmiarów małej książki kucharskiej. Miałem tam sekcje: „otwarcia”, „wymuszanie formatu”, „role”, „few-shot dla trudnych przypadków”. Znałem argumenty za każdym składnikiem i potrafiłbym ich bronić na sądzie ostatecznym.

Rola eksperta miała ustawić modelowi kontekst, żeby nie odpowiadał jak znudzony licealista. Prośba o myślenie krok po kroku miała wymusić rozumowanie zamiast strzelania odpowiedzią z biodra. Przykłady miały pokazać, o co dokładnie mi chodzi. Groźby - tak, groźby, bo swojego czasu krążyła teoria, że model „stara się bardziej”, gdy mu się coś obieca albo czymś postraszy - miały dołożyć tej ostatniej iskry motywacji. Pisałem do programu komputerowego rzeczy w rodzaju „to bardzo ważne dla mojej kariery” z powagą człowieka negocjującego zakładników.

I wiecie co? To działało. To jest w tym wszystkim najgorsze. Bo gdyby nie działało, dawno bym z tego zrezygnował. Ale wczesne modele naprawdę były jak nadwrażliwe, genialne, kompletnie nieprzewidywalne dziecko - jednego dnia rozwiązywały ci problem, którego nie umiałeś nazwać, a następnego myliły trzy z czterema i uparcie odmawiały napisania listy. W takim świecie rytuał ma sens. Skoro nie rozumiesz mechanizmu, budujesz przesądy. Rzucasz solą przez ramię, bo raz ci się poszczęściło, gdy to zrobiłeś.

Cała branża zbudowana na przesądzie

Tu muszę wtrącić coś złośliwego, bo inaczej pęknę. Wokół tych przesądów wyrósł cały przemysł. Kursy „prompt engineeringu” za grube pieniądze. Bazy „1000 najlepszych promptów”, sprzedawane jak relikwie. Ogłoszenia o pracę dla „inżynierów promptów” z widełkami, na widok których niejeden programista przecierał oczy. Powstała klasa kapłańska, która żyła z tłumaczenia śmiertelnikom, jak poprawnie zwracać się do maszyny.

Ja też się w tym umoczyłem, więc nie rzucam kamieniem z bezpiecznej odległości. Sam pisałem, że „dobry prompt to nowa umiejętność XXI wieku”. Sam robiłem miny znawcy, gdy ktoś pokazywał mi swoje „za krótkie” polecenie. Byłem częścią tego cyrku i, przyznaję, całkiem dobrze się w nim bawiłem.

Prompt engineering był umiejętnością obsługi konkretnej, kapryśnej wersji konkretnego narzędzia - a my sprzedawaliśmy to jako wieczną prawdę o komunikacji z maszynami. To tak, jakby mistrzostwo w podkręcaniu anteny telewizyjnej ogłosić nową dziedziną wiedzy.

Bo na tym polega cały dowcip. Większość tych technik nie była wiedzą o sztucznej inteligencji. Była wiedzą o jednej, ułomnej wersji jednego produktu. Obwodnicą wokół jego dziur. A gdy producent te dziury załatał, obwodnica prowadziła donikąd - i nagle okazało się, że można jechać prosto przez środek.

Mój przepis na dobry prompt - i dlaczego przestał działać

Dlaczego to wszystko przestało działać

Zastanawiałem się długo, co się właściwie stało. I doszedłem do wniosku, że wydarzyły się trzy rzeczy naraz.

Po pierwsze, modele zmądrzały na tyle, że przestały potrzebować podpórek. Prośba „myśl krok po kroku” miała sens, gdy model domyślnie strzelał odpowiedzią bez namysłu. Dziś najlepsze modele robią to rozumowanie same z siebie, a część z nich ma osobny, wbudowany tryb myślenia. Dopisywanie im „przemyśl to” jest jak przypominanie doświadczonemu kierowcy, żeby patrzył na drogę. W najlepszym razie zignoruje, w najgorszym poczuje się urażony.

Po drugie, twórcy modeli zrobili gigantyczną robotę, żeby te narzędzia rozumiały zwykły, ludzki język. Wczesne modele wymagały, żebyś mówił do nich ich dialektem - stąd te wszystkie sztywne formuły. Nowe rozumieją, o co ci chodzi, nawet gdy piszesz niechlujnie, z literówkami, w połowie po polsku, w połowie w emocjach. Cały wysiłek „tłumaczenia się na maszynowy” stał się zbędny, bo maszyna nauczyła się nas.

Po trzecie - i to jest mój ulubiony punkt - okazało się, że część tych technik nigdy tak naprawdę nie działała. Działał efekt placebo na mnie, nie na model. Gdy wklejałem swój rozbudowany szablon, wkładałem w to więcej myśli, precyzyjniej formułowałem, o co mi chodzi, dawałem więcej kontekstu. I to ten kontekst, ta precyzja robiły robotę - a nie magiczne „jesteś ekspertem”. Zasługę zgarniało zaklęcie, a pracę wykonywała po cichu zwykła jasność myślenia.

Groźby i obietnice napiwków? Podejrzewam, że w większości przypadków to była miejska legenda, którą powtarzaliśmy sobie, bo była zabawna i dawała złudzenie kontroli. Człowiek uwielbia czuć, że ma wpływ. Łatwiej uwierzyć, że przekupiłeś maszynę stówą, niż że po prostu tym razem lepiej sformułowałeś pytanie.

Co zostało z przepisu, gdy odpadło zaklęcie

Można by pomyśleć, że to smutna historia. Facet poświęcił dwa lata na naukę czegoś, co się zdezaktualizowało. Ale ja czuję ulgę, i to sporą. Bo kiedy z mojego przepisu odparowały wszystkie zabobony, na dnie garnka został osad - i akurat ten osad jest złotem.

Zostało to, co nigdy nie było o sztucznej inteligencji, tylko o myśleniu. Umiejętność jasnego określenia, czego właściwie chcę. Świadomość, że jeśli sam nie wiem, jak ma wyglądać dobra odpowiedź, to żaden model mi jej nie da - bo to nie wróżka, tylko lustro mojej własnej mętności. Podawanie kontekstu, bo maszyna, jakkolwiek mądra, nie siedzi w mojej głowie i nie wie, dla kogo piszę ani po co. Rozbijanie wielkiego zadania na mniejsze. Sprawdzanie, poprawianie, doprecyzowanie w rozmowie zamiast oczekiwania cudu za pierwszym strzałem.

To wszystko przetrwało każdą aktualizację i przetrwa następne, bo to nie są triki na model. To są kompetencje na życie. Umiejętność precyzyjnego formułowania myśli była wartościowa na długo przed sztuczną inteligencją i będzie wartościowa długo po tym, jak zapomnimy, jak nazywały się dzisiejsze modele. Reszta była rusztowaniem, które trzeba było w końcu rozebrać, żeby zobaczyć budynek.

Nowy rytuał, czyli żaden

Dziś piszę do modeli tak, jak rozmawiałbym z bardzo kompetentnym, bardzo szybkim współpracownikiem, który przypadkiem nie ma pojęcia o moim projekcie. Mówię mu, o co chodzi. Daję kontekst. Wskazuję, co jest ważne, a co mnie nie interesuje. Jeśli pierwsza odpowiedź jest nie taka, nie przepisuję od zera całego zaklęcia - po prostu mówię, co poprawić. Jak w rozmowie. Bo to jest rozmowa.

I paradoksalnie moje polecenia są dziś czasem dłuższe niż kiedyś - ale z zupełnie innego powodu. Nie dokładam już ozdobników i magicznych formuł. Dokładam treść. Konkret. Prawdziwy kontekst zamiast rytualnych zaklęć. To różnica między listem, w którym piszesz, co masz do przekazania, a listem, który w trzech czwartych składa się z „z wyrazami najgłębszego szacunku i uniżoności”.

Wiem, że niektórzy poczują się teraz nieswojo. Bo jeśli cała sztuka promptowania sprowadza się do „myśl jasno i mów, o co ci chodzi”, to gdzie tu przewaga konkurencyjna? Gdzie sekretna wiedza, którą można sprzedać? Otóż nigdzie. I bardzo dobrze. Narzędzie, które wymaga tajemnej wiedzy do obsługi, jest złym narzędziem. Dobre narzędzie znika. Nie myślisz o widelcu, gdy jesz. Najlepsza wersja pracy z AI to taka, w której w ogóle nie myślisz o promptowaniu - po prostu robisz swoje, a maszyna nadąża.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł

Puenta, którą sobie zostawiam

Trochę mi żal tamtego mojego pliku z przepisami. Był świadectwem epoki, w której traktowaliśmy AI jak kapryśne bóstwo wymagające ofiar. Chętnie bym go oprawił w ramkę i powiesił obok innych reliktów - obok instrukcji obsługi magnetowidu i mapy, którą trzeba było rozkładać na masce samochodu.

Ale nie jest mi żal samej umiejętności. Bo ta - w tej części, która była prawdziwa - została ze mną. Nauczyłem się jaśniej myśleć, próbując tłumaczyć swoje myśli maszynie, która niczego się nie domyśli. To był, jak się okazało, całkiem dobry trening. Model tego nie potrzebował. Ale ja potrzebowałem.

Więc jeśli macie gdzieś swój święty szablon zaczynający się od „jesteś światowej klasy ekspertem” - odłóżcie go z czułością i przestańcie się nim posługiwać. Nie dlatego, że jesteście gorsi. Dlatego, że maszyna dorosła. A my razem z nią - o ile mieliśmy odwagę zauważyć, że najlepsze zaklęcie to żadne zaklęcie, tylko przytomna, konkretna rozmowa. Cały prompt engineering okazał się nauką rozmawiania - a rozmawiać człowiek umie od zawsze, tylko czasem o tym zapomina.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.

Najczęstsze pytania

Dlaczego mój stary prompt przestał działać po aktualizacji modelu?

Nowe modele zmądrzały na tyle, że nie potrzebują już podpórek w stylu 'jesteś ekspertem z 15-letnim stażem' czy 'myśl krok po kroku'. Wcześniejsze techniki były obejściem konkretnych dziur w starszych wersjach narzędzi - gdy producent te dziury załatał, obejścia stały się zbędne.

Czy prompt engineering to nadal wartościowa umiejętność?

Wartościowa jest ta część, która nigdy nie dotyczyła wyłącznie AI - czyli jasne formułowanie myśli, podawanie kontekstu i precyzowanie oczekiwań. Kursy sprzedające 'magiczne formuły' i bazy 1000 promptów oferowały wiedzę o jednej, ułomnej wersji jednego produktu, nie o komunikacji z maszynami w ogóle.

Czy groźby i obietnice napiwków w promptach naprawdę działają na modele AI?

Autor ocenia to jako miejską legendę, która dawała złudzenie kontroli. Gdy prompt z groźbą dawał lepszy wynik, robotę wykonywała precyzja i dodatkowy kontekst włożony przy jego pisaniu - zasługę zgarniało zaklęcie, a nie sama groźba.

Jak pisać dobre polecenia do modeli AI, jeśli nie używać szablonów?

Wystarczy pisać jak do kompetentnego współpracownika, który nie zna projektu: powiedzieć, o co chodzi, dać kontekst i wskazać, co jest ważne. Jeśli pierwsza odpowiedź jest nie taka, autor zaleca po prostu powiedzieć, co poprawić, zamiast przepisywać całą formułkę.

// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony
🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Cursor Pro 440 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× powiększenie