Przejdź do treści
Newsy

Robot humanoidalny bez głowy i nóg? Eno wywraca pojęcie człekokształtności

Francuski startup Genesis AI, wspierany przez Erica Schmidta, prezentuje Eno - robota zaprojektowanego wokół ludzkich możliwości, a nie ludzkiego wyglądu.

4 min czytania
Robot humanoidalny bez głowy i nóg? Eno wywraca pojęcie człekokształtności
W skrócie
  • Francuski startup Genesis AI, wspierany przez Erica Schmidta, zaprezentował robota Eno, ktory moze nie miec glowy ani nog i siedziec na kolowej podstawie.
  • Eno zaprojektowano wokol ludzkich mozliwosci, a nie wygladu, dlatego jedynym wiernie ludzkim elementem sa dlonie odpowiadajace formie i funkcji ludzkich rak.
  • Genesis pozycjonuje Eno jako robota ogolnego przeznaczenia z produkcja i pierwszymi wdrozeniami do konca 2026 roku, zaczynajac od przemyslu, laboratoriow i logistyki.

👁 121 przeczytań

Google · Twoje źródłaDodaj promptowy.com do preferowanych źródeł w Google

Przez ostatnie lata wmawiano nam, że przyszłość pracy fizycznej będzie wyglądać jak my: dwie nogi, dwie ręce, głowa, ten sam zarys sylwetki, którą widzimy w lustrze. Tesla, Figure, Boston Dynamics - wszyscy ścigali się, kto zrobi maszynę najbardziej przypominającą człowieka kroczącego po fabrycznej hali. I właśnie w ten konsensus uderza Genesis AI, francuski startup wspierany przez byłego szefa Google Erica Schmidta, prezentując robota o nazwie Eno. Bo Eno może nie mieć głowy. Może nie mieć nóg. Może siedzieć na kołowej podstawie i składać się jak leżak plażowy.

To zdanie, które zostaje w głowie, pochodzi wprost od firmy:

Roboty humanoidalne nie muszą wyglądać jak człowiek.

I właśnie ta jedna myśl jest tu ciekawsza niż cała reszta specyfikacji. Bo przez całą erę hype'u na humanoidy popełnialiśmy ten sam błąd antropomorfizacji: skoro maszyna ma działać w ludzkim świecie, musi być ludzkiej postaci. Genesis odwraca to rozumowanie. Według firmy Eno został zaprojektowany wokół ludzkich możliwości, a nie ludzkiego wyglądu. To subtelna, ale zasadnicza różnica. Nie chodzi o to, żeby robot przypominał człowieka na zdjęciu. Chodzi o to, żeby robił to, co człowiek - sięgał, chwytał, przenosił, obsługiwał te same narzędzia, które już mamy.

I tu pojawia się jedyny element Eno, który pozostaje uparcie ludzki: dłonie. Genesis twierdzi, że ręce robota mają „dokładnie odpowiadać formie i funkcji ludzkich dłoni", tak by maszyna mogła używać przedmiotów i narzędzi zaprojektowanych dla ludzi. To akurat ma sens głębszy, niż się wydaje. Cały nasz świat materialny - klamki, śrubokręty, kubki, dźwignie, klawiatury - jest projektowany pod ludzką rękę. Jeśli chcesz, żeby robot wszedł w ten świat bez przebudowywania go od zera, najtańszym interfejsem jest właśnie wierna kopia ludzkiej dłoni. Reszta ciała może wyglądać jak chce. Głowa? Zbędna ozdoba. Nogi? Często gorsze od kół.

Genesis pozycjonuje Eno jako robota „ogólnego przeznaczenia", a nie maszynę zbudowaną wokół jednego zadania - jak modne ostatnio roboty do składania prania. To deklaracja ambitna na granicy zuchwałości, bo „general-purpose" to święty Graal całej branży i jednocześnie miejsce, gdzie poległo już wielu. Łatwo zrobić robota, który składa ręczniki w kontrolowanym demo. Trudno zrobić jednego, który rano pracuje w fabryce, po południu w laboratorium, a wieczorem w hotelu. A właśnie taką ścieżkę firma rysuje na łamach The Verge: produkcja i pierwsze wdrożenia u klientów do końca 2026 roku, start od przemysłu, laboratoriów i logistyki, a później szpitale, hotele i wreszcie konsumenci.

Do tego firma dorzuca zdanie, które brzmi jak zapowiedź czegoś większego - mówi o „dodatkowych ucieleśnieniach" w przygotowaniu. „Additional embodiments", jak to ujęto. Czyli Eno to nie jeden produkt, tylko platforma, z której mają wyrastać kolejne formy. To ważny trop, bo sugeruje, że Genesis traktuje ciało robota jak zmienną, a nie jak stałą. Mózg jeden, ciał wiele - dopasowanych do zadania, a nie do naszych wyobrażeń o tym, jak „powinien" wyglądać android.

Czy mi się to podoba? Szczerze - tak, choć z rezerwą. Podoba mi się intelektualnie, bo to najuczciwsze podejście do problemu, jakie widziałem od dawna. Branża humanoidów cierpi na chorobę formy: inwestorzy kochają roboty, które wyglądają jak z filmu science fiction, bo łatwiej je sprzedać na konferencji i w viralowym klipie. Tymczasem fabryka nie potrzebuje twarzy. Potrzebuje sprawnych rąk i niezawodności. Genesis zdaje się to rozumieć i mówi głośno to, co inni przemilczają.

Rezerwa bierze się stąd, że na razie mamy deklaracje, rendery i obietnicę wdrożeń „do końca 2026 roku" - a w świecie robotyki dystans między efektownym ogłoszeniem a działającą maszyną w realnej hali bywa przepaścią. Wsparcie Erica Schmidta robi wrażenie i otwiera drzwi do kapitału, ale pieniądze nie rozwiązują problemu chwytania nieprzewidywalnych obiektów w nieprzewidywalnym otoczeniu. To wciąż jest najtrudniejszy problem w całej dziedzinie.

A jednak coś się tu przesuwa. Jeśli Eno faktycznie wejdzie do fabryk i laboratoriów w zapowiadanym tempie, może się okazać, że obsesja na punkcie człekokształtności była ślepą uliczką - drogim hołdem dla naszej próżności. Najbardziej ludzki robot przyszłości może nie mieć w sobie nic ludzkiego poza dłońmi. I to jest moim zdaniem najciekawsza myśl, jaką ten projekt wnosi do dyskusji: że zdolność liczy się bardziej niż podobieństwo. Reszta to kostium. A kostiumy, jak wiadomo, szybko wychodzą z mody.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// Zapytaj AI o ten news
Co o tym sądzisz?
Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

$ sitemap --all Cała strona w jednym miejscu - żeby się nie pogubić.
🛒 Sklep Kinetyka X Premium+ & SuperGrok 699 zł/rok CapCut Pro 600 zł/rok LinkedIn Premium od 149 zł/rok Zobacz wszystko → 💙 wspieraj
Redaguje
× powiększenie