Sprzedał dobytek i przejechał 2 tys. km do kobiety z TikToka. Okazała się generowana przez AI
Murarz z Maranhao wyruszył po nowe życie na farmie. W Belo Horizonte okazało się, że partnerka istnieje wyłącznie na nagraniach generowanych przez sztuczną inteligencję.

👁 122 przeczytań
Edimar Rocha Martins, 49-letni murarz z Brazylii, sprzedał swój dobytek i przejechał ponad 2 tys. km, by spotkać kobietę poznaną w mediach społecznościowych. Po dotarciu do Belo Horizonte odkrył, że profil 'Jessica Oliveira' był w całości wygenerowany przez sztuczną inteligencję - informuje brazylijski serwis G1, a sprawę opisał Spider's Web.
Podróż po nowe życie, która skończyła się w punkcie pomocy migrantom
Według ustaleń serwisu G1 mężczyzna wyruszył z Imperatriz w stanie Maranhao w piątek 9 października. Do oddalonego o 2 tys. kilometrów Belo Horizonte w stanie Minas Gerais dotarł w niedzielę 11 października. Spodziewał się, że na miejscu czeka na niego kobieta, która zaproponowała mu wspólne życie na wsi.
Zamiast spotkania zaczęły się poszukiwania. Mężczyzna nie dysponował żadnym adresem, więc pokazywał napotkanym osobom zdjęcia rzekomej partnerki i pytał, czy ją znają. Bezskutecznie szukał też pomocy w lokalnej rozgłośni Radio Itatiaia. Dopiero wtedy zorientował się, że kobieta nie istnieje.
Na powrót zabrakło mu pieniędzy. Zgłosił się do Unidade de Acolhimento e Atendimento ao Migrante, miejskiej jednostki wspierającej migrantów. Sekretariat Pomocy Społecznej i Praw Człowieka Belo Horizonte (SMASDH) poinformował, że mężczyzna otrzymał posiłek, możliwość skorzystania z prysznica oraz wskazówki dotyczące zagrożeń związanych z oszustwami w mediach społecznościowych. Władze zapewniły mu bilet autobusowy do Augustinopolis w stanie Tocantins, gdzie się urodził. Podróż powrotną rozpoczął we wtorek 13 października.
Profil z setkami tysięcy obserwujących i realistycznym głosem
Postać przedstawiała się jako Jessica Oliveira, posługiwała się również nazwą Jessica Fazendeira. Jej konto na TikToku zgromadziło ponad 300 tys. obserwujących. Publikowane nagrania pokazywały kobietę o realistycznym wyglądzie i głosie, opowiadającą o swoim życiu i poszukiwaniu partnera.
W materiałach deklarowała, że jest rozwiedziona i prowadzi farmę w stanie Minas Gerais, a mężczyzn zachęcała do nawiązania relacji i wspólnego zamieszkania na wsi. Edimar Rocha Martins powiedział G1, że nie ograniczał się do publicznych filmów - prowadził też prywatne rozmowy z osobą obsługującą konto i otrzymywał zapewnienia, że do spotkania dojdzie.
Kluczowy element, który uśpił jego czujność, to brak próśb o pieniądze. Jak relacjonował G1, rozmówczyni deklarowała, że sama zapłaci za bilet i odbierze go z dowolnego miejsca. Mimo to mężczyzna sfinansował wyjazd ze sprzedaży swojego dobytku, o czym powiedział stacji TV Mirante.
Samotność jako podatność, a nie naiwność
W rozmowie z Radio Itatiaia mężczyzna wyjaśnił, że po śmierci matki odczuwał samotność i chciał rozpocząć nowe życie. To obietnica zamieszkania na farmie przekonała go do podróży. Relacjonował, że usłyszał propozycję zamieszkania razem na farmie i uznał ją za wystarczający powód do wyjazdu.
Sam zaapelował o rozwiązania prawne, które zapobiegłyby podobnym sytuacjom. Jego zdaniem na tego typu manipulację może nabrać się każdy.
Brazylijska Policja Cywilna stanu Minas Gerais przekazała G1, że nie otrzymała zgłoszenia dotyczącego tej sprawy, i zaleciła poszkodowanym składanie zawiadomień na komisariacie lub przez internetowy system zgłoszeń. Po nagłośnieniu historii władze Belo Horizonte opublikowały ostrzeżenie przed materiałami generowanymi lub modyfikowanymi przez AI, zaznaczając, że sztucznie stworzone mogą być nie tylko zdjęcia i filmy, ale także głosy oraz rozmowy.
Serwis G1 próbował skontaktować się z administratorem profilu, ale nie otrzymał odpowiedzi. Nie ustalono, kto stał za kontem ani jaki był cel jego działalności - stanowisko osoby lub osób prowadzących profil nie jest więc znane.
Co ta historia oznacza dla polskich internautów
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Mechanizm opisany przez G1 nie jest przywiązany do Brazylii. Konto generowane przez AI, zbudowana wokół niego publiczność i prywatne rozmowy podtrzymujące nadzieję na spotkanie - to schemat, który równie dobrze może działać na polskojęzycznych profilach. Zwłaszcza że głos i mimika w materiałach wideo przestały być wiarygodnym dowodem na istnienie człowieka po drugiej stronie.
W polskich realiach takie sprawy rozbijają się o kilka instytucji naraz. Oszustwa z wykorzystaniem wizerunku i wyłudzenia to materiał dla policji i prokuratury, przetwarzanie danych oraz skargi na platformy mogą trafiać do UODO, a praktyki samych serwisów społecznościowych wobec konsumentów mieszczą się w zainteresowaniu UOKiK. Problem w tym, że - jak w opisywanym przypadku - często nie wiadomo, kogo pozwać, bo tożsamość operatora konta pozostaje nieznana.
Stąd praktyczne wnioski dla osób szukających relacji online w Polsce:
- brak próśb o pieniądze nie oznacza, że po drugiej stronie jest prawdziwy człowiek - koszt może ponieść ofiara samodzielnie, jak w tej historii;
- przed jakąkolwiek podróżą warto wymusić kontakt poza aplikacją, który trudno sfabrykować, i poprosić o konkretny adres;
- duża liczba obserwujących nie uwiarygadnia konta - profil z tej sprawy miał ponad 300 tys. obserwujących;
- uporczywe odkładanie spotkania mimo zapewnień o jego organizacji to sygnał ostrzegawczy;
- jeśli doszło do straty, zgłoszenie na policję jest warunkiem jakiegokolwiek postępowania - brazylijska policja podkreślała, że zawiadomienia w tej sprawie nie złożono.
Najbardziej niepokojący element tej historii nie jest techniczny. Ofiarą padł człowiek po stracie matki, który szukał nowego początku. Narzędzia do generowania wideo i głosu trafiają dziś dokładnie w taką podatność, a ostrzeżenia instytucji publicznych pojawiają się zwykle dopiero po fakcie.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
