Bill Gates chce miejsc pracy zarezerwowanych tylko dla ludzi
Bill Gates opublikował 6-tysięczny esej, w którym wzywa do tworzenia tzw. miejsc pracy zarezerwowanych wyłącznie dla ludzi i ostrzega, że rządy nie są gotowe na nadchodzący wpływ AI.
👁 127 przeczytań
Sześć tysięcy słów, trzy lata milczenia i jedno zdanie o ojcu chorym na Alzheimera - tyle potrzebował Bill Gates, żeby wrócić do publicznej debaty o przyszłości sztucznej inteligencji. Esej zatytułowany The turbulent AI era is here. The choices we make are critical, opublikowany w środę 27 sierpnia, to pierwszy tak obszerny tekst Gatesa na temat AI od 2022 roku. I od razu widać, że miliarder zmienił ton.
Rezerwaty dla człowieka
Centralnym pomysłem eseju jest koncept, który Gates nazwał „human reserved” - dosłownie: zarezerwowane dla ludzi. Chodzi o sfery pracy i życia, z których AI powinna być celowo wykluczona - nie dlatego, że technicznie nie mogłaby ich opanować, ale dlatego, że strata byłaby zbyt wielka.
Inspiracji Gates szukał w bardzo konkretnym miejscu: przy łóżku chorego ojca. Jego ojciec zmarł sześć lat temu na chorobę Alzheimera. To pielęgniarki i lekarze, którzy się nim opiekowali, pokazali mu granicę, której nie wolno przekroczyć.
„Coś w opiece, jaką dawali mojemu tacie, było nieodwracalnie ludzkie. Żaden robot nie mógł i nie powinien był tego robić. Wyobraź sobie robota, który informuje cię, że masz nieuleczalną chorobę. Technicznie nie ma powodu, dla którego nie mógłby tego zrobić. A jednak nie powinien.”
Porównanie do rezerwatów przyrody jest u Gatesa przemyślane, nie ornamentalne. Rezerwat nie istnieje dlatego, że nie można tam wybudować drogi - można. Istnieje, bo decydujemy się tego nie robić. „To samo rozumowanie” - pisze Gates - powinno obowiązywać w sferze pracy.
Do sfery „human reserved” zalicza przede wszystkim zawody związane z opieką i zdrowiem. Ale pojęcie jest celowo szerokie - Gates sugeruje, że społeczeństwa będą musiały same negocjować jego granice w miarę, jak technologia będzie wkraczać w kolejne dziedziny życia.
Rządy nieprzygotowane na wstrząs
Gdyby esej był tylko refleksją o ojcu i pielęgniarkach, byłby wzruszający, ale politycznie bezpieczny. Gates idzie jednak dalej i stawia tezę, którą politycy wolą omijać: rządy na całym świecie nie są gotowe na skalę zmian, które AI już uruchamia.
Punkt odniesienia jest wymowny. Po zamachach z 11 września Stany Zjednoczone przeprowadziły największą reorganizację struktur państwowych od czasów II wojny światowej - i to po to, żeby poprawić działanie jednej funkcji: bezpieczeństwa narodowego. Gates pisze wprost, że AI wymaga „o wiele, wiele więcej”.
„AI wpłynie na bezpieczeństwo narodowe, zatrudnienie, edukację, podatki, energię, wybory, powietrze i wodę, zdrowie publiczne, system finansowy, egzekwowanie prawa, transport, grunty publiczne i systemy IT.”
Lista jest celowo długa - ma pokazać, że nie mówimy o jednym sektorze, lecz o całej architekturze nowoczesnego państwa. Najwyższym priorytetem jest według Gatesa stworzenie „krajowych i międzynarodowych ram” zarządzania AI. Robi to z widoczną ostrożnością: „Jest podstawa do pytania, czy instytucje świata są w stanie zaprojektować i wdrożyć tę nową architekturę.”
To zdanie - napisane przez jednego z najbogatszych ludzi na świecie, założyciela firmy, która wczesnym ruchem zainwestowała w OpenAI - ma inny ciężar niż ten sam postulat wygłaszany przez akademickich etyków. Gates nie mówi tego z dystansu. Mówi to jako ktoś, kto od środka obserwował, jak szybko technologia wyprzedza zdolność instytucji do reagowania.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Chiny w kalkulacji
Esej zawiera też passus, który może mieć bezpośrednie skutki dyplomatyczne. Gates przyznaje, że „pewna współpraca między USA a Chinami będzie wymagana” jako część globalnego wysiłku na rzecz zarządzania ryzykiem AI. To nie jest zdanie rzucone mimochodem - jego pracownicy prowadzą już rozmowy zmierzające do spotkania z prezydentem Xi Jinpingiem w listopadzie. Temat: globalne ryzyko związane z rozwojem AI.
Poprzednie spotkanie Gatesa z Xi odbyło się trzy lata temu. Był wtedy pierwszym zagranicznym przedsiębiorcą, którego chiński przywódca przyjął po pandemii Covid. Symbolika była oczywista. Jeśli listopadowe spotkanie dojdzie do skutku, Gates znów będzie pełnił rolę nieformalnego kanału między dwoma technologicznymi supermocarstwami - w czasie, gdy oficjalne relacje USA-Chiny są napięte jak rzadko kiedy.
Esej ukazał się w środku innego kryzysu wizerunkowego Gatesa - miesiąc temu zewnętrzny audyt zlecony przez Fundację Billa i Melindy Gatesów ujawnił, że między 2011 a 2014 rokiem doszło do około 30 spotkań między Jeffreyem Epsteinem a liderami i pracownikami fundacji, w tym z samym Gatesem. Gates nie jest oskarżony o udział w przestępstwach Epsteina i wcześniej mówił, że żałuje „każdej minuty” spędzonej z tym człowiekiem. Powrót na scenę publiczną z tekstem o AI jest wyraźnym sygnałem, że zamierza na powrót zdefiniować własną narrację.
„Wiele miejsc pracy zniknie na zawsze” - pisze Gates bez owijania w bawełnę. To zdanie mogłoby otworzyć niejedną rządową strategię. Problem w tym, że na razie żadna strategia nie nadąża za tempem, które sam Gates opisuje jako „turbulentną erę”.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


