Disney chce zatrudnić 66 pracowników Character.AI i zapłacić za to 180 mln dolarów
Character.AI złożyło wniosek o upadłość, a Disney - firma, która rok temu groziła mu krokami prawnymi - chce przejąć większość jego zespołu i część aktywów.

👁 111 przeczytań
Character.AI, twórca platformy z chatbotami udającymi postacie fikcyjne, oficjalnie złożył wniosek o upadłość. Z dokumentów sądowych opisanych przez Gizmodo wynika, że Disney chce zatrudnić 66 pracowników startupu i jest gotów płacić 60 mln dolarów rocznie przez trzy lata, czyli łącznie 180 mln dolarów.
Od listu z żądaniem zaprzestania naruszeń do oferty za cały zespół
Relacje Disneya z Character.AI zaczęły się od konfliktu. Około rok temu koncern rozrywkowy wysłał startupowi list typu cease-and-desist, zarzucając mu, że pozwala użytkownikom tworzyć nieautoryzowane chatboty oparte na postaciach Disneya. Spór zakończył się bez pozwu - Character.AI usunął te postacie ze swojej platformy.
Miesiąc temu Disney ogłosił, że zatrudnił szefa Character.AI, Karandeepa Ananda, jako pierwszego w historii firmy chief technology officera. Już wtedy startup informował w komunikacie prasowym, że wraz z Anandem do Disneya mają przejść kolejne osoby z zespołu technicznego, a celem jest łączenie fanów na całym świecie z historiami i postaciami koncernu w nowy sposób.
Teraz skala tej operacji jest znana. Dokumenty prawne pokazują, że Disney chce zatrudnić 66 pracowników Character.AI - zdecydowana większość załogi firmy - za 60 mln dolarów rocznie przez trzy lata. Niezależnie od tego koncern złożył ofertę 20 mln dolarów za nieujawnioną część aktywów startupu.
Co Disney chce z tego mieć
Model biznesowy Character.AI opierał się na interaktywnych doświadczeniach dla fanów: użytkownicy rozmawiali z chatbotami wzorowanymi na ulubionych postaciach z seriali, filmów i książek, mając poczucie wejścia do fikcyjnego świata. Disney dysponuje własnościami intelektualnymi od klasyków animacji po Gwiezdne wojny i Marvela, więc zainteresowanie takim zespołem jest czytelnym sygnałem, że koncern szykuje się do opowiadania historii z udziałem AI.
Drugi trop to krótkie formaty. Latem Character.AI zaczął wchodzić w autorskie mikrodramy - pionowo kręcone, tanie w produkcji serie, które przeżywają boom w mediach społecznościowych, w tym na TikToku. Dedykowane aplikacje do mikrodram, takie jak ReelShort, w ostatnim roku zanotowały dziesiątki milionów pobrań w sklepach z aplikacjami, co przyciągnęło uwagę Hollywood.
- 66 pracowników Character.AI, których Disney chce zatrudnić
- 60 mln dolarów rocznie przez trzy lata, łącznie 180 mln dolarów
- 20 mln dolarów oferty za nieujawnioną część aktywów
- wcześniej: przejście CEO Karandeepa Ananda na stanowisko CTO Disneya
Ryzyko, które idzie w pakiecie
Gizmodo zwraca uwagę, że na gruncie obowiązującego prawa upadłościowego Disney nie przejmuje odpowiedzialności za trwające sprawy prawne Character.AI. To jednak nie znaczy, że problemy modelu biznesowego startupu znikają - mogą stać się przeciwnym wiatrem także dla koncernu.
Chatboty odgrywające postacie zacierają granicę między rzeczywistością a fikcją i dla części użytkowników - zwłaszcza osób z wcześniejszymi problemami ze zdrowiem psychicznym oraz dzieci - mogą być niemal uzależniające. Bez odpowiednich zabezpieczeń takie przywiązanie bywa niebezpieczne. Reputacja Character.AI mocno ucierpiała w 2024 roku, gdy w pozwie matka 14-latka podniosła zarzut, że jej syn intensywnie rozmawiał z chatbotem opartym na postaci z Gry o tron, zanim odebrał sobie życie. Bot udający Daenerys Targaryen miał napisać mu, by do niej wrócił. To zarzuty z pozwu; odpowiedzi firmy na te konkretne twierdzenia w materiale nie podano.
Po tej sprawie i kolejnych kontrowersjach - wśród nich był chatbot nazwany „Bestie Epstein”, nawiązujący do Jeffreya Epsteina - Character.AI zablokował dostęp do platformy osobom poniżej 18 lat.
Dlaczego to ważne w Polsce
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Aplikacje typu AI-companion są dostępne także polskim użytkownikom, zwykle w modelu globalnym: jedna platforma, jeden regulamin, jedna weryfikacja wieku. Jeśli zabezpieczenia wiekowe działają słabo, skutki odczuwają również nastoletni użytkownicy w Polsce, a ich rodzice często nie mają pojęcia, z kim - a raczej z czym - dziecko rozmawia godzinami.
W razie problemów pole do działania mają polskie instytucje. UODO może badać, jak takie serwisy przetwarzają dane z intymnych rozmów i czy mają podstawę prawną do profilowania małoletnich. UOKiK ma narzędzia wobec niejasnych subskrypcji, mechanik nakręcających zaangażowanie i wprowadzających w błąd obietnic marketingowych. Roszczenia cywilne można kierować do sądów, choć spór z podmiotem zarejestrowanym poza Unią bywa długi i kosztowny, a upadłość firmy dodatkowo komplikuje dochodzenie odszkodowań.
Dla polskich twórców i właścicieli marek istotny jest jeszcze jeden wątek: Character.AI usunął postacie Disneya dopiero po liście prawników. To pokazuje, że ochrona wizerunku postaci i praw autorskich na platformach z chatbotami w praktyce opiera się na aktywnym pilnowaniu własnych praw, a nie na automatycznym filtrowaniu po stronie serwisu.
Na koniec wątek rynku pracy. Przejęcie zespołu bez przejmowania spółki - z wyceną liczoną w dziesiątkach milionów dolarów rocznie - staje się standardowym manewrem w branży AI. Dla inżynierów oznacza to, że upadłość pracodawcy nie musi kończyć się bezrobociem, ale dla inwestorów, wierzycieli i użytkowników serwisu, który znika, bilans wygląda już zupełnie inaczej.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
