AI w polskiej szkole: zakaz telefonów i 1,86 mld zł na pracownie
Od września podstawówki zabrały uczniom telefony, a do 12 tys. szkół trafiły pracownie AI za 1,86 mld zł. Na zakaz państwo wydało zero złotych. Sprawdzam, czego uczy nas NIK, PISA 2025 i Sokrates, i dlaczego prawdziwa zmiana dzieje się w pracy domowej, poza zasięgiem obu decyzji.

👁 121 przeczytań
- Polska szkoła dostała 12 tys. pracowni AI za 1,86 mld zł, ale na wdrożenie zakazu telefonów rząd przeznaczył 0 zł.
- Do 1 września szkolenie z AI ukończyło 6,6 tys. nauczycieli, czyli mniej niż wynosi liczba samych pracowni.
- 55 proc. polskich 15-latków co najmniej raz w tygodniu uczy się z chatbotem, a 87 proc. czasu ekranowego uczniów przypada poza szkołą.
1 września polska szkoła podstawowa zabrała uczniom telefony, także na przerwach. W tym samym czasie w 12 tysiącach szkół stanęły pracownie sztucznej inteligencji za 1,86 mld zł. Na pierwszy pomysł państwo wydało zero złotych, na drugi prawie dwa miliardy. Uważam, że to nie jest polityka cyfrowa, tylko polityka zakupowa. A miejsce, w którym AI naprawdę zmienia szkołę, zostało poza zasięgiem obu decyzji.
Andrzej Sochocki, dyrektor szkoły podstawowej w Józefosławiu pod Warszawą, opisał nowy rok szkolny w dwóch zdaniach, które mogłyby posłużyć za motto całej reformy. „Dostaliśmy monitor i serwer. Mamy jedną pracownię AI dla całej szkoły” - mówił portalowi Zero.pl pod koniec września. I dalej: „nie do końca wiadomo, co z tym robić, nie dostaliśmy żadnych wytycznych”. Materiał Ośrodka Rozwoju Edukacji i NASK o tym, jak korzystać z pracowni, dotarł do szkół 14 września, czyli dwa tygodnie po rozpoczęciu roku i kilka tygodni po zakończeniu dostaw.
Jedna pracownia to szesnaście laptopów, monitor interaktywny, jednostka centralna do uruchamiania usług AI, sieć, kamera z mikrofonem i oprogramowanie. Zestawów jest 12 tysięcy: 8 tysięcy dla podstawówek i 4 tysiące dla szkół ponadpodstawowych. Przetarg prowadził NASK, a jego budżet wyniósł 1 864 239 825,25 zł brutto, z Krajowego Planu Odbudowy i budżetu państwa. W czerwcu, na spotkaniu z uczniami w Kancelarii Premiera, Donald Tusk mówił o sztucznej inteligencji: „To wy macie nią rządzić, nie ona wami”. I dodał zdanie, które zapamiętałem, bo jest prawdziwe i jednocześnie brzmi jak alibi: „Laboratoria sztucznej inteligencji to dużo sprzętu, ale przede wszystkim ludzie”.
Sprzęt dojechał. Z ludźmi jest gorzej. Według MEN do 1 września szkolenie z wykorzystania AI w edukacji zaczęło ponad 7,6 tysiąca nauczycieli, a ukończyło ponad 6,6 tysiąca. Pracowni jest 12 tysięcy. Przeszkolonych nauczycieli jest mniej niż pracowni.
Zero złotych i dwa miliardy
Druga decyzja tego samego ministerstwa wygląda zupełnie inaczej. Ustawa z 3 lipca 2026 roku dopisała do Prawa oświatowego zakaz korzystania z telefonów w szkołach podstawowych i przedszkolach, na lekcjach i na przerwach, z wyjątkami dla celów dydaktycznych, zdrowia i sytuacji nagłych. Obejmuje 20,6 tysiąca szkół i ponad 5 milionów uczniów. Magdalena Bigaj, prezeska Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, policzyła w „Tygodniku Powszechnym”, ile rząd przeznaczył na jego wdrożenie: zero złotych. Ani na szafki, ani na szkolenia, ani na zajęcia, którymi szkoła miałaby wypełnić przerwę bez ekranu.
Popieram cel zakazu, podobnie jak 73 procent ankietowanych przez CBOS. Nie da się jednak nie zauważyć, jak różnie państwo traktuje oba pomysły. Zakaz to przepis, który przerzuca pracę na dyrektorów i nauczycieli. Pracownia to zakup, który daje zdjęcie z przecięcia wstęgi. Barbara Nowacka tłumaczyła w marcu, ogłaszając przyspieszenie zakazu, że szkoła dostanie w ręce prosty argument: „jest zakaz, jest prawo”. To prawda. Tylko że prawo nie odbierze telefonu dziecku, które przez 4 godziny i 25 minut dziennie jest online, jak podaje raport „Internet dzieci 2026”. Zrobi to nauczyciel na przerwie, bez dodatkowego wynagrodzenia i bez szafki.
Paradoks dobrze widać w jednym zdaniu. Wśród kierunków polityki oświatowej na rok 2026/27 MEN wpisało: „Promowanie higieny cyfrowej i aktywności off-line. Rozwijanie umiejętności bezpiecznego poruszania się w sieci i krytycznego myślenia, w tym odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji”. Off-line i AI w jednym punkcie. Rafał Lew-Starowicz, prezes Edtech Poland, ujął to mniej dyplomatycznie: „Z jednej strony chcemy wprowadzić zakaz korzystania z telefonów komórkowych w szkole, a za chwilę zalewamy je sprzętem elektronicznym”.
Szkoła i AI w liczbach
1,86 mld zł brutto kosztował przetarg NASK na 12 tys. pracowni AI (KPO, 15.05.2026).
0 zł przeznaczył rząd na wdrożenie zakazu telefonów (Magdalena Bigaj, „Tygodnik Powszechny”, 1.09.2026).
6,6 tys. nauczycieli ukończyło szkolenie z AI do 1 września (MEN dla Zero.pl).
55 proc. polskich 15-latków co najmniej raz w tygodniu uczy się z chatbotem, wobec 45 proc. w UE i OECD (PISA 2025, IBE).
148 matur unieważniono w 2026 roku za niesamodzielność stwierdzoną przy sprawdzaniu, rok wcześniej 13 („Rzeczpospolita”, 8.07.2026).
Déjà vu z drukarką 3D
Gdyby to był pierwszy taki program, dałbym mu kredyt zaufania. Nie jest. W latach 2021-2022 poprzedni rząd wydał ponad miliard złotych na „Laboratoria Przyszłości”: drukarki 3D, roboty, mikroskopy i stacje lutownicze dla 13 824 szkół. Najwyższa Izba Kontroli opisała we wrześniu 2024 roku, jak to wyglądało. Ministerstwo wydało pieniądze bez pytania szkół o ich potrzeby i nie monitorowało efektów. Do połowy 2023 roku mobilne laboratoria dotarły do 14 procent szkół.
Eksperci ostrzegali, że historia się powtórzy, i to na rok przed dostawami. W maju 2025 roku Sekcja Edukacji Cyfrowej Komitetu Informatyki PAN opublikowała „Białą księgę” o AI w szkole, pod redakcją Krzysztofa Glomba, ze współautorami takimi jak prof. Włodzisław Duch i prof. Janusz Kacprzyk. Autorzy zastrzegają, że to nie jest stanowisko całej Akademii, ale tekst jest jednoznaczny. Stanu docelowego „nie osiągniemy promując głównie lub wyłącznie zakupy urządzeń cyfrowych, oprogramowania i inwestując w infrastrukturę sieciową, co zdominowało działania władz publicznych”. Rekomendowali też „pilne zaprzestanie organizacji szkoleń w dotychczasowym modelu, nieadekwatnym do potrzeb i programowo nietrafionym”.
Co ciekawe, autorzy „Białej księgi” nie są przeciwnikami AI w szkole. Wręcz przeciwnie, piszą, że zamiast zakazywać uczniom korzystania z narzędzi AI, szkoła powinna stać się podstawowym miejscem nabywania kompetencji. Właśnie dlatego ich ostrzeżenie waży więcej. To nie są ludzie, którzy boją się maszyn. To ludzie, którzy wiedzą, że maszyna bez pomysłu na nią stoi w kącie. Małgorzata Lelińska z Konfederacji Lewiatan powiedziała to krócej: „sam sprzęt nie powoduje zmiany w szkole”.

Podstawa lepsza, niż się wydaje
Muszę tu oddać sprawiedliwość, bo w tej historii jest też coś naprawdę dobrego i mało kto o tym mówi. Nowa podstawa programowa informatyki w szkole podstawowej, część reformy „Kompas Jutra”, która od września obowiązuje w klasach I i IV, jest zaskakująco nowoczesna. Jej czwarty cel ogólny mówi o „bezpiecznym i odpowiedzialnym korzystaniu z technologii cyfrowych, w tym także narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, z uwzględnieniem ich ograniczeń oraz wpływu na człowieka i środowisko”. Uczeń klas IV-VI ma tworzyć treści prostymi narzędziami AI i trenować prosty model, obserwując, „jak dane wpływają na jego wyniki”. W klasach VII-VIII ma trenować model uczenia maszynowego, modyfikować dane i próbować odróżniać treści tworzone przez człowieka od wygenerowanych.
W poradniku ORE do tej podstawy jest przykładowa lekcja, na której dziesięciolatki szukają halucynacji sztucznej inteligencji, a pytanie kontrolne brzmi: czy można skopiować referat wygenerowany przez AI w całości i podpisać własnym nazwiskiem? Kiedy to czytałem, pomyślałem, że tej lekcji nie przeszło wielu dorosłych, a nawet część maszyn. W Laboratorium Promptowym cztery z szesnastu modeli podały mi nazwisko prezydenta Polski, którego nie było. Czwartoklasista, który nauczy się wyłapywać takie wpadki, będzie wiedział o AI więcej niż niejeden dorosły, który korzysta z niej codziennie w pracy.
Uważam więc, że problem nie leży w tym, czego szkoła ma uczyć. Leży w tym, że najważniejsza zmiana, jaką AI przyniosła do edukacji, dzieje się poza klasą, a obie wrześniowe decyzje dotyczą klasy.
Szkoła pilnuje drzwi, a uczeń wychodzi oknem
Zakaz telefonów działa w godzinach lekcji. Raport „Internet dzieci 2026” wylicza, że na godziny szkolne przypada tylko 13 procent czasu ekranowego uczniów podstawówek. Pracownia AI też działa w godzinach lekcji, pod okiem nauczyciela. Tymczasem sztuczna inteligencja zmienia przede wszystkim to, co dzieje się w domu: pracę domową, wypracowanie, przygotowanie do sprawdzianu.
Dane przyszły we wrześniu z badania PISA 2025. Według Instytutu Badań Edukacyjnych 55 procent polskich piętnastolatków co najmniej raz w tygodniu korzysta z chatbotów do nauki, wobec 45 procent średnio w Unii i OECD. 74 procent mówi, że uczniowie rozpraszają się urządzeniami na lekcjach. Dr hab. Maciej Jakubowski, dyrektor IBE, skomentował to bez owijania: „Większość uczniów korzysta dziś ze sztucznej inteligencji na skróty. Mają do zrobienia zadanie, proszą algorytm o odpowiedź i na tym kończą”.
Co z tego wynika dla nauki, pokazało najlepsze badanie, jakie znam. Hamsa Bastani i współpracownicy przeprowadzili w tureckim liceum eksperyment na niemal tysiącu uczniów i opisali go w 2025 roku w „PNAS”. Uczniowie z dostępem do GPT-4 rozwiązywali ćwiczenia z matematyki o 48 procent lepiej, a z wersją nauczycielską, która prowadziła zamiast podawać wynik, o 127 procent lepiej. Potem dostęp odebrano. Na samodzielnym sprawdzianie grupa ze zwykłym czatem wypadła o 17 procent gorzej niż uczniowie, którzy nigdy z AI nie korzystali. Autorzy piszą, że uczniowie używali modelu jak kuli podczas ćwiczeń, a potem radzili sobie gorzej sami. Grupa z nauczycielską wersją nie straciła.
Uczeń z czatem rozwiązał więcej zadań i nauczył się mniej. To nie jest argument przeciw AI w szkole. To argument przeciw AI, która nie umie odmówić.
Piotr Olszewski, promptowy.com
Egzamin dojrzałości zaczyna to odczuwać. W 2026 roku CKE unieważniła 416 matur, najwięcej od 2014 roku. Przy sprawdzaniu prac egzaminatorzy stwierdzili niesamodzielność w 148 przypadkach, wobec 13 rok wcześniej. CKE nie przypisuje tego wprost sztucznej inteligencji i ja też nie będę, bo niesamodzielność bywa zwykłym ściąganiem od sąsiada. Krzysztof Obrębski, zastępca dyrektora CKE, opowiadał jednak w podcaście „Rzeczpospolitej” o innej nowości: w sieci krążą rzekome przecieki arkuszy, które w rzeczywistości „są wygenerowane przez sztuczną inteligencję”, a uczniowie płacą za nie od 50 do 270 złotych. Wiceministra Katarzyna Lubnauer mówiła w RMF, że w przyszłości „będą musiały być centra egzaminacyjne, w których nie ma dostępu do internetu”.
Sam mam w domu prostą zasadę, o której pisałem w tekście Nie nauczyłem dziecka pytać Google: najpierw pomyśl sam i zapisz własne zdanie, choćby koślawe, a dopiero potem pytaj maszynę. To działa, dopóki ktoś pilnuje kolejności. Szkoła tej kolejności nie pilnuje, bo zadania domowe, oceny i sprawdziany wyglądają tak samo jak przed ChatGPT.
Lekarstwo na pamięć
Co sam z tego zbudowałem
Osiem narzędzi, które powstały z problemów opisywanych na tym blogu - razem z tym, czego nie udało się dowieźć.
W „Fajdrosie” Platona Sokrates opowiada mit o egipskim bogu Teucie, który wynalazł liczby, geometrię, astronomię i litery, po czym przyszedł z nimi do króla Tamuza. Pismo zachwalał jako lekarstwo na pamięć i mądrość. Król odpowiedział, w przekładzie Władysława Witwickiego, że ten wynalazek „niepamięć w duszach ludzkich posieje”, bo człowiek przestanie ćwiczyć pamięć i zaufa znakom z zewnątrz. „Uczniom swoim dasz tylko pozór mądrości, a nie mądrość prawdziwą”.
Chętnie cytuje się ten fragment na konferencjach o AI, zwykle z ironicznym uśmiechem: przecież pismo nas nie ogłupiło, więc i czat nie ogłupi. Uważam, że to zbyt łatwe. Sokrates miał wobec pisma jeszcze jeden zarzut, rzadziej przywoływany. Pismo jest jak malarstwo: jego płody stoją przed tobą jak żywe, a zapytane o coś, „bardzo uroczyście milczą”. Tekst nie odpowiada, więc czytelnik musi pomyśleć sam. Chatbot usunął właśnie tę wadę. Odpowiada zawsze, natychmiast i na każde pytanie, także na to, na które uczeń powinien odpowiedzieć sobie sam. Problem przesunął się z tekstu, który milczy, na tekst, który nigdy nie milknie.

Badanie Bastani pokazuje zresztą, że da się to naprawić. Wersja modelu, która prowadziła ucznia pytaniami zamiast podawać wynik, nie zaszkodziła. Estonia poszła tą drogą w programie AI Leap: od stycznia 2026 roku uczniowie klas 10-11 w 154 szkołach mogą korzystać z aplikacji, która ma prowadzić myślenie, a nie dawać gotowce. Konto aktywowała na razie mniej więcej co trzecia uprawniona osoba, 7,7 tysiąca z około 20 tysięcy, więc i tam nic nie dzieje się samo. Ivo Visak, szef fundacji prowadzącej program, powiedział rzecz, której brakuje mi w polskiej debacie: „Naszym celem nie jest zwiększenie korzystania z AI przez uczniów, tylko danie im pedagogicznie prowadzonej alternatywy”. Program kosztuje 4 miliony euro, czyli mniej niż jedną setną tego, co Polska wydała na sprzęt. Estonia jest oczywiście nieporównanie mniejsza, ale proporcja mówi coś o tym, gdzie kto widzi problem.
Adwokaci diabła
Są mocne argumenty po drugiej stronie i trzeba je wyłożyć.
Po pierwsze, polska szkoła wcale nie jest w ogonie. W PISA 2025 polscy piętnastolatkowie zdobyli 495 punktów w naukach przyrodniczych, 484 w matematyce i 482 w czytaniu, wyraźnie powyżej średniej unijnej, w czasie gdy OECD notuje rekordowo słabe wyniki. Nowacka mówiła o „zielonej wyspie” i tym razem trudno jej to odebrać. Po drugie, badanie pokazało zależność w kształcie odwróconej litery U: gorzej wypadają zarówno uczniowie, którzy korzystają z urządzeń bardzo dużo, jak i ci, którzy nie korzystają wcale. Pracownia, w której uczeń pod okiem nauczyciela trenuje model i szuka halucynacji, może być właśnie tym środkiem krzywej. Po trzecie, nikt jeszcze nie znalazł dobrego rozwiązania. Dania zaleciła szkołom więcej pisania w klasie i blokadę AI na szkolnych komputerach. Nowy Jork wprowadził we wrześniu roczne moratorium na generatywną AI do ósmej klasy, obejmujące około 600 tysięcy uczniów. Szwecja wydaje setki milionów koron na powrót do drukowanych podręczników. Polska wybrała inną drogę i ma do tego prawo. Rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca tłumaczyła, że rolą szkoły jest nauczyć uczniów, „jak korzystać ze sztucznej inteligencji, kiedy jej nie ufać i kiedy trzeba poradzić sobie bez niej”. Podpisuję się pod tym zdaniem obiema rękami.
Tyle że to zdanie opisuje cel, a nie drogę. Drogę opisują liczby: 1,86 mld zł na sprzęt, zero na zakaz telefonów, mniej przeszkolonych nauczycieli niż pracowni i instrukcja obsługi dwa tygodnie po dzwonku.
Co zrobiłbym z następnym miliardem
To moja opinia, ale po lekturze NIK, „Białej księgi” i danych z PISA widzę cztery rzeczy, które kosztują mniej niż pracownie i mogą dać więcej.
Pierwsza: zmierzyć. NIK zarzuciła „Laboratoriom Przyszłości”, że nikt nie badał efektów. Przy pracowniach AI da się tego uniknąć, jeśli już teraz ktoś zleci niezależne badanie efektów, tak jak Estończycy zlecili je Uniwersytetowi w Tartu. Druga: zapłacić za czas nauczyciela, a nie tylko za jego szkolenie. Nauczyciel, który ma przygotować lekcję w pracowni AI, potrzebuje godzin, nie certyfikatu. Trzecia: zmienić ocenianie. Więcej pisania w klasie, więcej odpowiedzi ustnych, prace domowe, które sprawdzają proces, a nie wynik. To najtańsza reforma, bo nie wymaga ani jednego laptopa. Czwarta: dać uczniom narzędzie, które umie odmówić. Skoro w każdej pracowni stoi jednostka do uruchamiania modeli lokalnie, można na niej postawić asystenta, który zamiast gotowego wypracowania zada trzy pytania. „Biała księga” proponowała polski model dla szkół. Nie musi być najmądrzejszy. Musi być najbardziej uparty.
Teut przyniósł królowi pismo i obiecał lekarstwo na pamięć. Polska przyniosła szkołom 12 tysięcy pracowni i obiecała przyszłość. W obu przypadkach wynalazek był prawdziwy, a obietnica przedwczesna. Tamuz nie zakazał liter. Ostrzegał tylko, że dadzą uczniom oczytanie bez nauki i pozór mądrości. Po dwóch i pół tysiąca lat to ostrzeżenie nadal jest aktualne. Zmieniło się tylko jedno: dziś pozór mądrości odpowiada na pytania szybciej niż nauczyciel. Szkoła, która tego nie uwzględni w ocenianiu, może mieć najlepsze laptopy w Europie i uczyć coraz mniej.
Źródła
Polska: Zero.pl: pracownie AI w szkołach, wypowiedzi Andrzeja Sochockiego, Rafała Lwa-Starowicza, Małgorzaty Lelińskiej i dane MEN (28.09.2026) · KPO: otwarcie ofert na 12 tys. pracowni AI (15.05.2026) · KPRM: miliardowe inwestycje w AI dla szkół, wypowiedzi Donalda Tuska i Barbary Nowackiej (17.06.2026) · MEN: Sejm uchwalił ustawę o telefonach w szkołach (3.07.2026) · Portal Oświatowy: ustawa o zakazie telefonów opublikowana (3.08.2026) · „Tygodnik Powszechny”, Magdalena Bigaj: rok bez telefonów (1.09.2026) · Polsat News: Barbara Nowacka o przyspieszeniu zakazu (18.03.2026) · Kuratorium Oświaty w Poznaniu: kierunki polityki oświatowej 2026/2027 · Gemius i PBI: raport „Internet dzieci 2026” (15.06.2026) · NIK: program „Laboratoria Przyszłości” (2.09.2024) · Sekcja Edukacji Cyfrowej Komitetu Informatyki PAN: „Biała księga” AI w szkole (maj 2025) · ORE: informatyka, podstawa programowa „Kompas Jutra”, poradnik (sierpień 2026) · IBE PIB: wyniki PISA 2025, informacja prasowa (8.09.2026) · „Głos Nauczycielski”: Nowacka o PISA 2025 · „Wprost”: dr hab. Maciej Jakubowski o maturze i AI (14.07.2026) · „Rzeczpospolita”: CKE unieważniła 416 matur (8.07.2026) · „Rzeczpospolita”: podcast „Szkoła na nowo”, Krzysztof Obrębski z CKE (4.05.2026) · Strefa Edukacji/PAP: Duńczycy blokują AI, Polska obrała inny kierunek (17.08.2026). Świat i badania: Bastani i in., „Generative AI without guardrails can harm learning”, PNAS (25.06.2025) · AI Leap (TI-Hüpe), Estonia · Polsat News: Nowy Jork wprowadza moratorium na AI w szkołach (5.09.2026). Literatura: Platon, „Fajdros”, przekład Władysława Witwickiego (Wolne Lektury). Na blogu: Nie nauczyłem dziecka pytać Google · Laboratorium Promptowe · AI w szkole: co wolno uczniom i nauczycielom · Regulamin AI w szkole · ChatGPT a matura · Dwie szkoły, jeden algorytm · AI a nierówności. Sprawdzone 30 września 2026.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →Najczęstsze pytania
Ile kosztowały pracownie AI w polskich szkołach i skąd pochodzą pieniądze?
Przetarg NASK na 12 tys. pracowni AI kosztował 1 864 239 825,25 zł brutto. Środki pochodzą z Krajowego Planu Odbudowy i budżetu państwa.
Czy zakaz telefonów w polskich szkołach podstawowych obowiązuje też na przerwach?
Tak, ustawa z 3 lipca 2026 roku zakazuje korzystania z telefonów zarówno na lekcjach, jak i na przerwach. Wyjątki dotyczą celów dydaktycznych, zdrowia i sytuacji nagłych.
Co wykazał eksperyment z GPT-4 w tureckim liceum opisany w PNAS?
Uczniowie z dostępem do GPT-4 rozwiązywali zadania z matematyki o 48 proc. lepiej, a z wersją prowadzącą - o 127 proc. lepiej. Po odebraniu dostępu grupa korzystająca ze zwykłego czatu wypadła na samodzielnym sprawdzianie o 17 proc. gorzej.
Ile matur unieważniono w Polsce za niesamodzielność w 2026 roku?
W 2026 roku unieważniono 148 matur za niesamodzielność stwierdzoną przy sprawdzaniu. Rok wcześniej takich przypadków było tylko 13.
