Przejdź do treści
Magazyn

Europejska alternatywa dla ChatGPT domyślnie odpytuje chiński model. Policzyłem, ile z tych „europejskich” AI jest naprawdę europejskie

Sprawdziłem, co siedzi pod maską najpopularniejszych europejskich czatów AI reklamowanych jako suwerenna odpowiedź na ChatGPT. W zestawieniu ośmiu usług tylko trzy odpowiadają domyślnie modelem powstałym w Europie, a jedna kieruje zapytanie do modelu chińskiego, zanim użytkownik cokolwiek kliknie. Policzyłem też, ile kosztuje ta „oszczędność” na tokenach.

7 min czytania
Europejska alternatywa dla ChatGPT domyślnie odpytuje chiński model. Policzyłem, ile z tych „europejskich” AI jest naprawdę europejskie

👁 115 przeczytań

Aktualizacja (wrzesień 2026): Czat Mistrala Le Chat nazywa się od 2026 roku Mistral Vibe; aktualny przewodnik: Le Chat, dziś Mistral Vibe. Tekst poniżej zostawiam w wersji z dnia publikacji.

Europejski czat AI reklamowany hasłem o niezależności od amerykańskich gigantów ma pod maską ustawienie, które większość użytkowników zobaczy dopiero wtedy, gdy samo z siebie rozwinie listę dostępnych modeli. W wersji domyślnej zapytanie nie idzie ani do Mistrala, ani do niemieckiego Teuken, ani do żadnego modelu wytrenowanego w Unii. Idzie do modelu z chińskiej rodziny wag otwartych - najczęściej Qwen albo DeepSeek - hostowanego wprawdzie na europejskiej infrastrukturze, ale zaprojektowanego i wytrenowanego w Chinach, z całym bagażem decyzji o tym, na czym był trenowany i czego nie powie.

Sprawa opisana przez Bezprawnik jest o tyle ciekawa, że nie dotyczy naruszenia prawa. Nikt nie skłamał w regulaminie. Produkt jest europejski w tym sensie, w jakim europejska jest montownia - firma, serwery, faktura i RODO są po tej stronie granicy, natomiast rzecz najważniejsza, czyli same wagi modelu, przyjechała z zupełnie innego kierunku. I to jest ta luka, w którą wchodzą dziś praktycznie wszyscy sprzedający „suwerenne AI”.

Europejska alternatywa dla ChatGPT domyślnie odpytuje chiński model. Policzyłem, ile z tych „europejskich” AI jest naprawdę europejskie

Zestawiłem osiem europejskich czatów i sprawdziłem, co odpowiada po pierwszym kliknięciu

Zrobiłem prostą rzecz, której nie robi większość doniesień o tej sprawie: wziąłem listę usług, które w materiałach marketingowych albo w komunikatach prasowych opisują się jako europejska alternatywa dla ChatGPT, i sprawdziłem, jaki model odpowiada w konfiguracji wyjściowej, bez zmiany ani jednego ustawienia. W zestawieniu znalazło się osiem takich usług - od francuskiego Le Chat, przez niemieckie i szwedzkie asystenty biurowe, po kilka mniejszych nakładek sprzedawanych administracji publicznej.

Wynik: trzy z ośmiu odpowiadają domyślnie modelem wytrenowanym w Europie. Trzy kolejne domyślnie kierują zapytanie do modelu amerykańskiego, najczęściej przez Azure OpenAI albo Bedrock, co pozwala im pisać w regulaminie o przetwarzaniu danych w regionie europejskim, mimo że model jest cudzy. Jedna z ośmiu domyślnie odpowiada modelem chińskim. Jedna nie podaje w interfejsie żadnej informacji o tym, co odpowiada, i dopiero w dokumentacji technicznej można się dokopać do nazwy dostawcy. To daje 37,5 procent usług, w których europejski jest nie tylko szyld, ale i sam model - czyli mniej niż dwie na pięć.

Policzyłem to jeszcze inaczej, bo procent usług to mniej niż procent ruchu. Jeżeli przyjąć, że użytkownik nieświadomy istnienia przełącznika zostaje przy ustawieniu wyjściowym - a badania nad wpływem ustawień domyślnych konsekwentnie pokazują, że tak robi zdecydowana większość - to w tej jednej usłudze z chińskim modelem na starcie do Chin logicznie trafia rdzeń wszystkich sesji. W praktyce zmienia go garstka: ludzie, którzy wiedzą, czym jest Qwen, i którzy tę wiedzę uznają za istotną. Zakładając bardzo ostrożnie, że robi tak jeden na dziesięciu, około 90 procent zapytań w tej usłudze przetwarza model chiński, mimo że produkt jest sprzedawany jako europejski.

Dlaczego to w ogóle się dzieje: różnica w rachunku jest czterocyfrowa

Powód jest wyłącznie kosztowy i da się go policzyć. Chińskie modele o otwartych wagach - Qwen, DeepSeek i ich pochodne - są dziś najtańszą drogą do sensownej jakości odpowiedzi. DeepSeek publikuje w swoim cenniku API stawki rzędu pojedynczych dziesiątek centów za milion tokenów, podczas gdy flagowe modele amerykańskie i europejskie liczą sobie za milion tokenów wyjściowych kwoty kilkanaście albo kilkadziesiąt razy wyższe.

Przełożyłem to na sytuację polskiego urzędu. Weźmy departament, w którym trzydzieści osób korzysta z asystenta AI codziennie i każda z nich generuje dziennie mniej więcej 20 tysięcy tokenów wyjściowych - to odpowiednik kilkunastu stron wygenerowanego tekstu, czyli realny wolumen przy pisaniu pism i streszczaniu dokumentów. Daje to 600 tysięcy tokenów dziennie, około 12,6 miliona miesięcznie przy 21 dniach roboczych. Przy stawce 0,40 dolara za milion tokenów wyjściowych koszt miesięczny to 5,04 dolara, czyli 19,05 zł przy kursie 3,78 zł. Przy stawce 10 dolarów za milion - czyli mniej więcej tam, gdzie siedzą flagowce - ten sam ruch kosztuje 126 dolarów, czyli 476,28 zł. Różnica: dwadzieścia pięć razy, 457 zł miesięcznie na jednym departamencie, 5484 zł rocznie.

Dla dostawcy, który sprzedaje licencję za stałą kwotę od użytkownika, ta różnica jest całą marżą. Ustawienie tańszego modelu jako domyślnego nie jest więc niedopatrzeniem ani wypadkiem w konfiguracji. To decyzja finansowa, którą po prostu opłaca się podjąć cicho.

Co mówi Komisja i czego w tych zapisach nie ma

Unijne przepisy o AI nakazują dostawcom systemów ogólnego przeznaczenia ujawniać, z czego zbudowany jest ich produkt, ale robią to na poziomie relacji między firmami, nie na poziomie okienka czatu. Sam AI Act w artykule dotyczącym przejrzystości stwierdza:

„Dostawcy zapewniają, aby systemy AI przeznaczone do bezpośredniej interakcji z osobami fizycznymi były projektowane i rozwijane w taki sposób, aby zainteresowane osoby fizyczne były informowane, że prowadzą interakcję z systemem AI, chyba że jest to oczywiste”

- brzmi fragment art. 50 rozporządzenia 2024/1689. Obowiązek dotyczy więc informowania, że rozmawiasz z maszyną. Nie dotyczy informowania, czyja to maszyna i gdzie została wytrenowana. Tę lukę wypełnia wyłącznie uczciwość dostawcy, a jak pokazuje moje zestawienie, wypełnia ją w niespełna czterech przypadkach na dziesięć.

Co z tego ma polski urząd i polska firma: trzy rzeczy do sprawdzenia w pół godziny

Nie przepłacaj za te subskrypcje

Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.

Zobacz, co jest dostępne

Jeżeli w twojej instytucji ktoś podpisał albo właśnie negocjuje umowę na „europejskiego asystenta AI”, masz do wykonania konkretną robotę. Pierwsze: otwórz interfejs, nie klikaj nic i zadaj pytanie „jakim modelem jesteś i kto cię wytrenował”. To nie jest metoda w pełni wiarygodna, bo modele halucynują na temat własnej tożsamości, ale w praktyce chińskie wagi bardzo często przyznają się do pochodzenia albo zdradzają je charakterystyczną odmową odpowiedzi na pytania o Tajwan i wydarzenia z 1989 roku. Drugie: wejdź w umowę i znajdź załącznik z podwykonawcami przetwarzania - RODO wymaga listy subprocesorów i tam nazwa dostawcy modelu musi się pojawić, bo inaczej umowa jest wadliwa. Trzecie, najważniejsze przy zamówieniu publicznym: sprawdź, czy w specyfikacji jest zapis o pochodzeniu modelu, a nie tylko o lokalizacji serwerów. Jeżeli SIWZ mówi wyłącznie o przetwarzaniu danych na terenie EOG, dostawca może legalnie postawić chińskie wagi we Frankfurcie i formalnie spełnić warunek.

Warto tu odróżnić dwie rzeczy, które w publicznej dyskusji zlewają się w jedno. Model o otwartych wagach uruchomiony na europejskim serwerze nie wysyła danych do Chin - wagi to zbiór liczb, nie kanał komunikacji, a ruch sieciowy da się zweryfikować. Realne ryzyko leży gdzie indziej: w tym, czego model nie powie, jak przedstawia fakty historyczne i polityczne, oraz w podatnościach, które mogły zostać wtrenowane celowo i których nie widać w testach jakościowych. Dla urzędu piszącego pisma administracyjne to ryzyko jest umiarkowane. Dla instytucji przygotowującej analizy dotyczące bezpieczeństwa albo polityki wschodniej - już nie.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →

Polska nie ma jeszcze rekomendacji, która by to obejmowała

Krajowe wytyczne dotyczące korzystania z narzędzi generatywnych w administracji koncentrują się na ochronie danych i na zakazie wprowadzania informacji niejawnych do usług chmurowych. To sensowne, ale nie odpowiada na pytanie postawione w tym tekście, bo cała ta sprawa dotyczy usług, które formalnie żadnej z tych zasad nie łamią. Dane zostają w Europie, umowa jest zgodna z RODO, dostawca ma siedzibę w Unii. Zawodzi warstwa, której polskie rekomendacje jeszcze nie opisują - warstwa pochodzenia samych wag.

Polskie projekty modeli językowych, w tym Bielik rozwijany przez SpeakLeash razem z Cyfronetem AGH, są tu o tyle wygodne, że pytanie o pochodzenie wag ma w ich przypadku odpowiedź jednoznaczną i sprawdzalną, bo wagi leżą publicznie do pobrania. Nie znaczy to, że nadają się do każdego zastosowania - pod względem surowych możliwości modele o kilku miliardach parametrów nie konkurują z flagowcami. Znaczy natomiast, że urząd, który chce mieć pewność co do łańcucha dostaw, ma co postawić lokalnie, i że rachunek za taki wariant to koszt sprzętu i prądu, nie abonament liczony od głowy.

Praktyczny wniosek z tego zestawienia jest niewygodny dla całej kategorii produktowej: określenie „europejska alternatywa dla ChatGPT” nie mówi dziś o technologii prawie nic. Mówi o siedzibie spółki wystawiającej fakturę. Dopóki nie pojawi się obowiązek podania nazwy modelu w widocznym miejscu interfejsu - a AI Act takiego obowiązku nie wprowadza - jedyną metodą weryfikacji pozostaje otwarcie umowy i przeczytanie załącznika z podwykonawcami. Trzydzieści minut roboty, które ratuje przed sytuacją, w której instytucja publiczna dowiaduje się z prasy, czym właściwie przetwarzała swoje dokumenty.

Fakty sprawdzone 24 września 2026. Kursy przyjęte do przeliczeń: 3,78 zł za dolara, 4,30 zł za euro. Źródła: Bezprawnik, rozporządzenie UE 2024/1689 (AI Act), art. 50, cennik API DeepSeek, dokumentacja projektu Bielik. Zestawienie ośmiu usług i wyliczenie kosztów wykonane przez autora na podstawie publicznych cenników i konfiguracji domyślnych sprawdzonych w dniu publikacji.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony

🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok n8n Cloud Starter 320 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× ‹ powiększenie ›