Disney+ i ESPN testują wyszukiwanie AI, które rozumie nastrój widza
Disney ogłosił testy wyszukiwania opartego na AI w serwisach Disney+ i ESPN, które pozwala użytkownikom opisywać, czego chcą, zwykłym językiem - zamiast przekopywania się przez katalog.

👁 128 przeczytań
Wyobraź sobie, że masz lot do Vancouver w jutrzejszym mailu, a wieczorem chcesz obejrzeć coś lekkiego - bo przez cały tydzień oglądałeś seriale kryminalne. Zamiast przekopywać się przez zakładki i kategorie, po prostu piszesz to do aplikacji. Właśnie taki scenariusz Disney opisał w środę, ogłaszając testy wyszukiwania opartego na AI w serwisach Disney+ i ESPN.
Nastrój zamiast historii oglądania
Na Disney+ nowa funkcja przyjmuje zapytania w naturalnym języku, ale też głosem lub przez sugerowane podpowiedzi. Subskrybent, który na co dzień wybiera dramaty kryminalne, może po prostu napisać, że dziś wieczór potrzebuje czegoś lżejszego - i dostanie rekomendacje dopasowane do chwili, nie do statystyk kliknięć. To zmiana filozofii: dotychczas algorytmy rekomendacyjne opierały się głównie na tym, co oglądałeś wcześniej. Tu chodzi o to, czego chcesz teraz.
Brzmi jak drobna różnica. W praktyce to odpowiedź na jeden z największych problemów streamingu: użytkownicy spędzają tak dużo czasu na szukaniu czegoś do obejrzenia, że część z nich w ogóle rezygnuje. Zjawisko ma nawet swoją nazwę w branżowym żargonie - „decision fatigue”, zmęczenie wyborem. Disney nie jest jedyny, który to zauważył.
ESPN jako baza wiedzy sportowej
Równolegle ESPN testuje własny wariant tej technologii - i tu skala danych robi wrażenie. ESPN Search pozwala zadawać pytania w naturalnym języku i zwraca nie listę linków, lecz konkretne odpowiedzi poparte treścią. Pytanie w stylu „kto ma najwięcej jardów po ziemi w jednym meczu playoff” daje odpowiedź z kontekstem, statystykami i powiązanym materiałem wideo lub tekstowym. Baza, z której korzysta system, to dekady artykułów, nagrań, danych badawczych i wewnętrznych repozytoriów wiedzy ESPN.
Dla kibiców, którzy pamiętają czasy wpisywania w wyszukiwarkę dokładnych fraz i liczenia na to, że trafią na właściwy artykuł, to skok jakościowy. Zamiast formułować zapytanie pod algorytm, można zapytać tak, jak się pyta znajomego znającego się na sporcie.
Obie funkcje są w ograniczonej becie, dostępnej dla małej grupy użytkowników w USA. Disney nie podał żadnych liczb dotyczących skali testów ani daty szerszego wdrożenia.
Gmail i kalendarz w środku aplikacji streamingowej
Najbardziej nieoczekiwanym elementem ogłoszenia jest Personal Intelligence - funkcja, która pozwala AI sięgnąć do Gmaila i Google Calendar użytkownika, żeby personalizować odpowiedzi. W podanym przez Disney przykładzie: subskrybent z biletem lotniczym w skrzynce może zapytać, o której godzinie ląduje - i dostać odpowiedź bez wychodzenia z aplikacji. System zapamiętuje też poprzednie rozmowy, więc planowanie podróży można wznowić dokładnie tam, gdzie zostało przerwane.
Funkcja jest domyślnie wyłączona, co Disney podkreśla wyraźnie. Integracja zewnętrznych danych osobowych z serwisem streamingowym to krok, który nie mógłby przejść niezauważony - i decyzja o opcjonalności wydaje się tutaj oczywistą koniecznością.
Pytanie, które ta funkcja natychmiast wywołuje, jest jednak innego rodzaju: jak daleko zajdzie ta logika? Dziś to lot do Vancouver. Jutro - co?
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Wyścig, który trwa u wszystkich trzech gigantów
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Disney nie startuje w próżni. Amazon przebudowuje Prime Video wokół rekomendacji AI w projekcie o kryptonimie Lighthouse. Netflix używa generatywnej AI, żeby zarządzać przeciążeniem własnego katalogu - paradoks polegający na tym, że platforma, która latami budowała bibliotekę tysięcy tytułów, musi teraz pomagać widzom się przez nią przebić.
Disney wchodzi do tego wyścigu na najwcześniejszym etapie spośród tej trójki: beta z małą grupą, bez danych o skali, bez potwierdzonej daty premiery. Amazon i Netflix są dalej - przynajmniej jeśli chodzi o publicznie znane informacje.
Konkurencja jest jednak realna i ma bardzo konkretne stawki. Platformy streamingowe walczą nie tylko o to, żeby użytkownik zapłacił abonament, ale żeby nie odszedł z nudów po tym, jak przez kwadrans nie znalazł nic do oglądania. AI, która rozumie nastrój, kontekst i intencję, jest w tej chwili największą technologiczną zakładką wszystkich trzech graczy.
Czy wyszukiwanie oparte na nastroju sprawi, że chętniej zostaniemy przy Disney+, zamiast przełączać się na konkurenta? Na to pytanie odpowiedzą testy - a Disney na razie trzyma ich wyniki dla siebie.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


