Koniec swipowania? Aplikacja randkowa Ditto obsługuje 150 tys. użytkowników bez jednego gestu palcem
Ditto, aplikacja randkowa dla studentów działająca przez iMessage, zdobyła 150 tys. zarejestrowanych użytkowników - i robi to bez funkcji swipowania, zastępując ją algorytmem AI, który sam dobiera pary i wyznacza miejsce spotkania w każdą środę o 19:00.

👁 257 przeczytań
Ditto, aplikacja randkowa dla studentów college’u, ogłosiła 150 tys. zarejestrowanych użytkowników - i zrobiła to bez żadnego mechanizmu swipowania. Całość działa przez iMessage: chatbot AI sam dobiera pary, wyznacza godzinę i miejsce spotkania, a użytkownicy muszą tylko przyjść.
Odpowiedź na zmęczenie Tinderem
Twórcy Ditto, Allen Wang i Eric Liu, rzucili studia na UC Berkeley, żeby zbudować coś dla swojego pokolenia. Ich diagnoza jest prosta: Generacja Z ma dość. Dość niekończącego się przeglądania profili, dość małomównej wymiany wiadomości, która nigdy nie kończy się realnym spotkaniem, dość optymalizowania zdjęć profilowych pod algorytm.
„Jako przedstawiciele Gen Z sami byliśmy świadkami zmiany w tym, jak ludzie się ze sobą łączą. Widzimy, że wszyscy są już absolutnie zmęczeni niekończącym się swipowaniem i małomówną rozmową - i naprawdę szukają czegoś bardziej autentycznego w prawdziwym życiu.”
- Allen Wang, współzałożyciel Ditto, w rozmowie z TechCrunch
To nie jest tylko odczucie dwójki dwudziestolatków. Dane z ostatnich lat konsekwentnie pokazują spadek zaangażowania na największych platformach randkowych. Match Group, spółka-matka Tindera i Hinge’a, odnotowała kurczącą się liczbę płacących subskrybentów. Użytkownicy skarżą się na „paradoks wyboru” - im więcej profili do przejrzenia, tym mniejsza motywacja do umówienia się na prawdziwe spotkanie. Ditto próbuje przeciąć ten węzeł gordyjski przez radykalne ograniczenie wyboru do zera: dostajesz jedną osobę, jeden termin, jedno miejsce.
Jak to działa w praktyce
Rejestracja przebiega wyłącznie przez iMessage - bez pobierania żadnej aplikacji. Po wpisaniu kodu chatbot przedstawia się jako Ditto: „inicjatywa randkowa zbudowana przez studentów, którzy rozumieją problem… bez swipowania, bez niezręcznych wiadomości, tylko prawdziwe randki w każdą środę o 19:00.” Onboarding to seria pytań tekstowych: imię, płeć, data urodzenia, a potem coraz głębsze kwestie dotyczące osobowości i preferencji. Niektórzy użytkownicy wgrywają nawet zdjęcia swoich „celebrity crushes”, żeby dać algorytmowi wyczucie swojego typu.
Kluczowa różnica między Ditto a klasycznym matchmakingiem tkwi w filozofii dopasowywania. Algorytm nie szuka par o podobnych hobby - szuka par, których hobby zdradzają podobne cechy charakteru. Wang tłumaczy to na przykładzie:
„Jeśli facet interesuje się wspinaczką, skydivingiem i sportami na świeżym powietrzu, a dziewczyna - hip-hopem, streetwearem i deskorolką, to na powierzchni te zainteresowania wyglądają zupełnie inaczej. Ale oboje są bardzo przygodowi, może bardzo indywidualistyczni. To jest właśnie głębszy powód, dla którego między nimi może zaiskrzyć. Twierdzimy, że chemia jest przewidywalna przy właściwych sygnałach.”
W każdą środę o 19:00 użytkownicy dostają przez iMessage wiadomość z kompletem informacji: kogo spotkają, gdzie i kiedy. Ditto generuje też graficzny „kolaż”, który wizualnie przedstawia potencjalną parę i wyjaśnia powód dopasowania - estetyka popularna wśród Gen Z, przypominająca raczej moodboard niż profil na portalu randkowym. Po randce aplikacja zbiera feedback i wykorzystuje go do kolejnych dopasowań.
Liczby, które mówią same za siebie
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
20% sparowanych użytkowników rzeczywiście wychodzi na randkę. Brzmi skromnie - dopóki nie przypomni się sobie, jak wygląda konwersja na Tinderze, gdzie ogromna część „dopasowań” nie owocuje ani jedną wymienioną wiadomością. Wang otwarcie przyznaje, że ta liczba to dobry wynik jak na standardy branży, i trudno odmówić mu racji: model Ditto eliminuje etap prowadzenia rozmów i umawiania się, który w tradycyjnych aplikacjach pochłania największą część energii użytkownika i generuje największy odsetek rezygnacji.
150 tys. zarejestrowanych użytkowników to liczba, która sprawia, że inwestorzy i większe platformy zaczną się rozglądać. Ditto działa na razie na campusach college’ów w Stanach - model iMessage ogranicza zasięg do użytkowników iPhone’ów, co w realiach amerykańskich uczelni nie jest dużym handicapem, ale globalną ekspansję utrudnia.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Co to zmienia - i czy dotrze do Polski
Trend, który reprezentuje Ditto, jest szerszy niż jedna aplikacja. Kilka startupów z segmentu „AI dating” eksperymentuje z podobnym podejściem: redukcją aktywnego wyboru na rzecz algorytmicznej kuracji. To filozoficzny odwrót od paradygmatu, który zbudował Tinder w 2012 roku - paradygmatu opartego na złudzeniu nieograniczonej dostępności potencjalnych partnerów.
Dla polskiego kontekstu ten trend jest szczególnie ciekawy. Polskie aplikacje i serwisy randkowe wciąż dominuje model kopiujący zachodnie rozwiązania z kilkuletnim opóźnieniem. Jeśli AI matchmaking zacznie zdobywać poważniejsze udziały rynkowe w USA, można się spodziewać, że za dwa, trzy lata podobne propozycje pojawią się z polskim interfejsem - i że znajdą podatny grunt wśród równie zmęczonych swipowaniem dwudziestolatków w Warszawie czy Krakowie.
Jest jednak jedno oczywiste ryzyko: pełne oddanie kontroli algorytmowi wymaga zaufania. Użytkownik Ditto nie może odrzucić propozycji ani przejrzeć innych opcji - albo idzie na środową randkę, albo nie idzie wcale. To model, który działa, gdy aplikacja ma krytyczną masę użytkowników w danym rejonie. Na razie Ditto tę masę buduje campus po campusie.
Pytanie, czy 150 tys. użytkowników to początek rewolucji w randkowaniu, czy kolejny startup, który sprawnie zbudował niszę, przekonamy się pewnie za rok - dokładnie wtedy, gdy Match Group wypuści własną odpowiedź.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


