Robot, który gra w Fortnite’a i wpada na kosze na śmieci za 2,3 mld dolarów
General Intuition zebrał 320 mln dolarów przy wycenie 2,3 mld na tezę, że ogrywanie gier wideo nauczy AI poruszać się w prawdziwym świecie.
👁 143 przeczytań
Inwestorzy właśnie wycenili na 2,3 miliarda dolarów firmę, której najlepszą demonstracją jest robot wpadający na kosz na śmieci. W czwartek General Intuition ogłosił rundę na 320 milionów dolarów, co podbija jego łączne ujawnione finansowanie do 454 milionów. Cała teza brzmi tak: skoro AI nauczy się grać w grę przypominającą Fortnite’a, to poradzi sobie też z naszym światem. Brzmi pięknie. Ja bym jeszcze poczekał z owacjami.
Nie chodzi mi o to, że pomysł jest głupi. Wręcz przeciwnie - jest sprytny. Startup wydzielono z Medal, drugiej firmy 31-letniego prezesa Pima de Witte, gdzie gracze wrzucają klipy z rozgrywek. Setki milionów godzin materiału stały się darmowym zbiorem treningowym do nauki rozumowania przestrzenno-czasowego. I tu pada najmocniejszy argument: kluczem nie jest samo wideo, tylko etykiety akcji wpisane w klipy - zapis tego, jaki przycisk gracz wcisnął i kiedy.
„Większość konkurentów próbuje wywnioskować akcje wyłącznie z wideo, co według niego jest niewystarczające.”
To różnica między oglądaniem, jak ktoś jeździ samochodem, a posiadaniem zapisu każdego ruchu kierownicą. De Witte mówi o tym jak o kolejnym etapie wstępnego treningu i twierdzi, że ma jeden model reagujący zarówno na Fortnite’a na ekranie, jak i na dynamikę realnego świata „w sposób, w jaki model językowy nigdy by nie potrafił”. Mocne słowa.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →A potem robot wpada na śmietnik
Bo gdy zejdziemy z poziomu prezentacji dla inwestorów na poziom biura w Nowym Jorku, robi się sympatycznie chaotycznie. Czworonożny robot, napędzany tym samym „mózgiem” co agent grający 100 godzin bez przerwy, krąży po pomieszczeniu na jednej kamerze i co chwilę obija się o nogi krzeseł albo trafia na zabłąkany kosz. Porównanie pada zresztą w samym materiale: jak małe dziecko, które jeszcze nie wie, jak jego ciało odnosi się do otoczenia.
Jest jednak liczba, która faktycznie robi wrażenie: osiem minut danych z prawdziwej robotyki wystarczyło, by dostroić model do czworonoga. I to dane zebrane na ulicy, a nie w tym biurze, po którym bot się potem poruszał. Jeśli to się skaluje, transfer z gry do symulacji i do fizycznego ciała przestaje być slajdem, a staje się produktem.
Sam też usiadłem - w sensie: autorka materiału usiadła - do laptopa z ich modelem świata, generowanym klatka po klatce zamiast renderowanym przez silnik gry. I, jak to z modelami świata bywa, wmaszerowała prosto w ścianę.
Więc tak: ciekawy zakład, świetna intuicja co do etykiet akcji, realna liczba przy dostrajaniu robota. Ale 2,3 miliarda dolarów to wycena marzenia, a nie wpadania na kosze. Trzymam kciuki, żeby ten brzdąc nauczył się chodzić, zanim skończą mu się pieniądze inwestorów.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


