✨ Świeża dostawa•nowe kody na kinetyka.pl: Gemini Pro 18 mies. 170 zł•Cursor, ElevenLabs, Lovable i więcej, roczne plany AI w ułamku ceny Zobacz →
Przejdź do treści
Magazyn

108 lat kontra kilka minut: policzyłem, ile realnie kosztowało złamanie dwóch depesz z 1918 roku

Model OpenAI odczytał dwa niemieckie meldunki radiowe z listopada 1918 roku, które od ponad stu lat wisiały na liście nieodczytanych szyfrogramów. Przeliczyłem to na liczby, których nie podały inne redakcje: koszt zapytania w złotówkach, cenę jednej litery odzyskanego tekstu i stosunek czasu pracy ludzi do czasu pracy modelu. Wynik jest mniej sensacyjny, niż brzmią nagłówki, i dużo bardziej pouczający.

8 min czytania
108 lat kontra kilka minut: policzyłem, ile realnie kosztowało złamanie dwóch depesz z 1918 roku

👁 118 przeczytań

Dwa niemieckie meldunki radiowe z listopada 1918 roku zniknęły z listy „50 najważniejszych nieodczytanych szyfrogramów” prowadzonej przez Klausa Schmeha. Rozwiązania dostarczył model OpenAI, uruchomiony przez programistę występującego pod nickiem prinz. Nagłówki w mediach mówią o złamaniu kodu, którego ludzie nie ruszyli przez 108 lat. To nieprawda w najważniejszym punkcie: szyfr ADFGVX jest złamany od dawna, a konkretny klucz użyty w pierwszej depeszy był od lat wydrukowany w monografii dostępnej w bibliotekach. Nikt go po prostu nie wpisał w tym jednym miejscu.

Zacząłem od policzenia, co tu właściwie zostało zrobione, bo o tym liczby mówią najwięcej.

Dwie depesze, 460 znaków, jeden pominięty klucz

Pierwszy meldunek nadano 27 listopada 1918 roku. Zaszyfrowano go metodą ADFGVX - niemieckim szyfrem polowym wprowadzonym w czerwcu 1918 roku, w którym każdą literę i cyfrę zamieniano na parę symboli ze zbioru A, D, F, G, V, X, a następnie całość przestawiano transpozycją kolumnową według słowa-klucza. Żeby odczytać taki tekst, trzeba odgadnąć dwie rzeczy równocześnie: tabelę podstawień i klucz przestawienia. Setki takich meldunków odczytano wcześniej klasyczną kryptoanalizą, między innymi dzięki pracy George’a Lasry’ego, ale kilkanaście stawiało opór.

Model sięgnął po słowo TRUPPENVERSCHIEBUNG, czyli „przemieszczenie wojsk”. Klucz nie był tajemnicą - odnotował go J. Rives Childs w swojej monografii o niemieckich szyfrach wojskowych z lat 1914-1918, na stronach 214-215. Haczyk polegał na tym, że w literaturze przyjmowano, iż klucz obowiązywał od 9 grudnia 1918 roku. Depesza jest z 27 listopada, więc badacze odrzucali tę kombinację jako niemożliwą, nie testując jej. Model przyjął hipotezę, że radiotelegrafista wziął klucz z wyprzedzeniem, i dostał czytelny niemiecki tekst: informację o angielskim krążowniku wpływającym do Sewastopola 24 listopada i o nadciągającej eskadrze alianckiej 26 listopada. Potem zweryfikował to w dziennikach okrętowych Royal Navy - HMS Canterbury rzeczywiście wszedł do Sewastopola 24 listopada 1918 roku, eskadra dzień później.

Druga depesza, oznaczona RICHI-240, była trudniejsza. W sygnaturze zadeklarowano 240 znaków, w zachowanym tekście jest 220. Dwadzieścia znaków zniknęło i nikt nie wiedział, z którego miejsca. W szyfrze przestawieniowym to problem o innej skali niż zwykła luka, bo kolejność znaków jest wymieszana kluczem - wstawienie brakujących symboli w złym miejscu rozsypuje cały odczyt. Model testował warianty i oceniał wyniki pod kątem statystyki języka niemieckiego, aż dostał spójny tekst. Trzy nieczytelne cyfry ustalono dopiero przez porównanie z francuskim telegramem wywiadowczym z 11 listopada 1918 roku i z historią serbskiego Vršca, zajętego przez Serbów 10 listopada.

108 lat kontra kilka minut: policzyłem, ile realnie kosztowało złamanie dwóch depesz z 1918 roku

Policzyłem koszt: jedna litera odzyskanego tekstu wyszła poniżej dwóch groszy

Teraz liczby, których nie znalazłem w żadnym z omówień. Oba szyfrogramy mają razem 460 znaków deklarowanych (240 plus 220 zachowanych w drugim, przy pierwszym liczę pełną długość meldunku). To cała zdobycz: mniej tekstu niż ten akapit.

Żeby oszacować koszt, rozbiłem zadanie na realne składniki. Model dostał krótki prompt z szyfrogramem, informację o typie szyfru, wyciąg z monografii Childsa z tabelą kluczy i dostęp do zewnętrznych źródeł historycznych. Sam proces to seria prób - kandydat na klucz, odwrócenie transpozycji, ocena wyniku, kolejny kandydat. Przy rozumowaniu z rozbudowanym łańcuchem myśli, jakie pokazują modele tej klasy, jedna taka sesja mieści się w okolicach 150-400 tysięcy tokenów wyjściowych na depeszę, licząc wszystkie odrzucone warianty. Przyjmuję 600 tysięcy tokenów wyjściowych i 200 tysięcy wejściowych na całość obu zadań. Przy stawkach z półki flagowych modeli rozumujących - około 15 dolarów za milion tokenów wyjściowych i 2 dolary za milion wejściowych - wychodzi 9,4 dolara, czyli 35,53 zł przy kursie 3,78 zł za dolara. Dzielę to przez 460 znaków i mam 7,7 grosza za znak szyfrogramu. Jeśli liczyć tylko litery tekstu jawnego, który faktycznie dał się odczytać, i uwzględnić, że pierwsza depesza wyszła w jednym podejściu, koszt pojedynczego odzyskanego znaku spada poniżej dwóch groszy w optymistycznym scenariuszu i sięga kilkunastu groszy w pesymistycznym.

To jest sedno sprawy. Nie mówimy o przełamaniu bariery obliczeniowej, mówimy o wydatku rzędu 35 złotych, który wcześniej wymagał kilkudziesięciu godzin uwagi wykwalifikowanego kryptoanalityka. Gdyby ten sam czas wycenić stawką godzinową specjalisty - przyjmijmy 150 zł za godzinę i czterdzieści godzin mozolnego testowania hipotez - koszt ludzki wynosi 6000 zł. Stosunek to około 1 do 170 na korzyść maszyny. I to jest prawdziwa liczba tej historii, nie te 108 lat.

Dlaczego 108 lat to zła miara

Nikt nie pracował nad tymi depeszami 108 lat. Przez większość tego okresu nie istniała ani lista Schmeha, ani środowisko, które systematycznie przerabia zaległe szyfrogramy. Realny czas, w którym ktoś faktycznie siedział nad RICHI-240, to prawdopodobnie kilkadziesiąt godzin rozłożonych na kilka lat przez garść hobbystów i zawodowców. „108 lat” to liczba kalendarzowa, nie nakład pracy - mniej więcej tak samo sensowna jak stwierdzenie, że ktoś przebiegł maraton w sto lat, bo tyle czasu minęło od zbudowania stadionu.

„Nie uważam, żeby AI zastąpiła kryptoanalityków. Ale jest dziś bardzo przydatnym narzędziem w rękach kryptoanalityka” - Klaus Schmeha na swoim blogu Klausis Krypto Kolumne, prowadzącym listę nieodczytanych szyfrogramów, z której zdjęto oba meldunki.

Warto tu przypomnieć skalę porównawczą. Kiedy w 2023 roku zespół z Lasrym w składzie odczytał ponad sto zaszyfrowanych listów Marii Stuart z lat 1578-1584, zajęło to ludziom kilka lat pracy nad materiałem liczącym około 50 tysięcy słów - czyli ponad stukrotnie więcej tekstu niż te dwie depesze. W tym samym roku zrobiono też przełom przy Kryptosie i przy szyfrze Zodiaka z 1969 roku, który padł w 2020 po 51 latach, złamany przez trzech ludzi z oprogramowaniem, nie przez model językowy. Modele językowe dorzucają w tej konkurencji jedną konkretną zdolność: tanie przetestowanie hipotezy, którą człowiek odrzucił z powodów pozakryptograficznych. Tutaj powodem było błędne założenie o dacie wejścia klucza w życie.

Co z tego ma polski czytelnik i polskie archiwa

Nie przepłacaj za te subskrypcje

Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.

Zobacz, co jest dostępne

Sprawdziłem, czy ktokolwiek z polskiego środowiska - historycy wojskowości, IPN, badacze dziejów Biura Szyfrów - odniósł się do tych dwóch depesz. Nie znalazłem żadnego komentarza. To zrozumiałe: polska tradycja kryptologiczna zaczyna się instytucjonalnie od Biura Szyfrów Sztabu Generalnego, powołanego w 1919 roku, więc meldunki z listopada 1918 wyprzedzają ją o kilka miesięcy. Ale materiał z tego dokładnie okresu w polskich zbiorach jest, i to spory - Centralne Archiwum Wojskowe w Rembertowie przechowuje akta formacji z przełomu 1918 i 1919 roku, w tym dokumentację łączności radiowej z wojny polsko-bolszewickiej, gdzie polscy kryptolodzy czytali depesze sowieckie masowo. Treść pierwszej odczytanej depeszy - ruchy okrętów alianckich na Morzu Czarnym - dotyczy teatru, na którym kilka miesięcy później operowały jednostki istotne dla sprawy polskiej, w tym transporty związane z Armią Polską we Francji.

Praktyczna konsekwencja jest następująca i dotyczy każdego, kto siedzi nad nieczytelnym archiwalnym materiałem - niekoniecznie szyfrem, równie dobrze nad trudnym rękopisem czy uszkodzonym mikrofilmem. Ta historia pokazuje, że opłaca się dziś wrócić do hipotez, które odrzucono kiedyś z przyczyn merytorycznych, ale bez testu. Jeśli w pracy czyjeś założenie brzmi „ten klucz nie mógł obowiązywać w tej dacie, więc nie sprawdzamy”, to przy koszcie 35 zł za podejście takie założenie przestało być racjonalne. Koszt testu spadł poniżej kosztu dyskusji o tym, czy warto testować. Dla archiwów, bibliotek i doktorantów oznacza to konkretny wniosek: przejrzeć własne listy spraw odrzuconych i wrócić do tych, które odpadły nie z braku danych, ale z braku czasu na weryfikację.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →

Gdzie modele naprawdę pomogły, a gdzie nie

Warto rozdzielić dwa osiągnięcia, bo mają różną wartość. Przy pierwszej depeszy zasługą modelu jest odrzucenie błędnego założenia - robota czysto heurystyczna, którą mógł wykonać każdy, gdyby wpadł na myśl zignorowania datowania klucza. Przy drugiej, RICHI-240, zrobiono coś trudniejszego: przeszukano przestrzeń pozycji dwudziestu brakujących znaków i oceniono tysiące kandydatów statystyką języka niemieckiego. To już realna praca kryptoanalityczna, choć wykonalna także klasycznym oprogramowaniem - Lasry robi takie rzeczy algorytmami ewolucyjnymi od lat.

Czego ta historia nie dowodzi: że modele językowe łamią szyfry. Przestrzeń poszukiwań była tu wąska z czterech powodów naraz - typ szyfru był znany, lista kandydatów na klucze była opublikowana, język tekstu jawnego był znany, a kontekst historyczny pozwalał zweryfikować wynik niezależnie. Zdejmijcie którykolwiek z tych czterech warunków i zadanie przestaje być wykonalne za 35 zł. Przy nowoczesnej kryptografii, gdzie nie ma listy kluczy do sprawdzenia, bo klucz jest losowym ciągiem o długości 256 bitów, ten sam model nie zrobi absolutnie nic - i żadna ilość tokenów tego nie zmieni, bo problem nie leży w pomysłowości, tylko w liczbie kombinacji.

Na liście Schmeha zostało czterdzieści osiem pozycji. Zakładając, że połowa z nich ma podobnie wąską przestrzeń poszukiwań, a mój szacunek kosztu jest w porządku, zdjęcie z listy kolejnych dwudziestu czterech szyfrogramów to wydatek około 850 zł - plus czas kogoś, kto wie, jakie hipotezy w ogóle warto podrzucić modelowi. Ta druga pozycja wciąż jest droższa od pierwszej i nic nie wskazuje, żeby miało się to szybko zmienić.

Fakty sprawdzone 12 października 2026. Źródła: Niebezpiecznik.pl - relacja o odczytaniu depesz, Klausis Krypto Kolumne - lista 50 najważniejszych nieodczytanych szyfrogramów, opis szyfru ADFGVX, Centralne Archiwum Wojskowe. Przeliczenia własne przy kursie 3,78 zł za dolara. Szacunek kosztu zapytania oparty na publicznych stawkach za tokeny flagowych modeli rozumujących i na założeniach dotyczących liczby tokenów, podanych w tekście - to oszacowanie, nie faktura.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

AUTOR I WYDAWCA

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony

🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Lovable Pro 450 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× ‹ powiększenie ›