Pentagon broni xAI w sądzie: „Grok jest potrzebny do wojny”
Administracja Trumpa próbuje zablokować pozew o nielegalne turbiny gazowe zasilające Groka, argumentując, że chatbot wspierał namierzanie celów w Iranie.
👁 124 przeczytań
57 turbin gazowych, których nikt nie pozwolił uruchomić. Skargi mieszkańców na hałas i smog w okolicy Memphis. I jeden argument, który ma to wszystko zmieść ze stołu: że Grok jest potrzebny do prowadzenia wojny.
Tak w skrócie wygląda spór, który toczy się w federalnym sądzie w północnym Missisipi. Po jednej stronie jest NAACP - jedna z najstarszych amerykańskich organizacji walczących o prawa obywatelskie - oskarżająca firmę xAI Elona Muska o łamanie ustawy o czystym powietrzu. Po drugiej, co zaskakujące, stanął rząd Stanów Zjednoczonych. Departament Sprawiedliwości złożył wniosek, by sąd oddalił pozew.
Google · Twoje źródłaDodaj promptowy.com do preferowanych źródeł w Google→Jak rosła liczba turbin
Historia zaczęła się w kwietniu, gdy NAACP pozwało xAI i jej spółkę zależną MZX Tech. Zarzut: eksploatacja 27 turbin gazowych bez wymaganego pozwolenia na emisję w Southaven w stanie Missisipi. W czerwcowym piśmie procesowym z 12 dnia tego miesiąca liczba nielegalnych - zdaniem organizacji - turbin urosła już do 57, a w planach były kolejne dwie.
Po co tyle mocy? Odpowiedź jest prosta i mówi wiele o tym, ile prądu zżerają dzisiejsze modele AI.
„Należąca do pozwanych elektrownia gazowa Colossus zasila pobliskie centrum danych Colossus 2, które z kolei napędza chatbota Grok.”
To fragment samego pozwu. Mieszkańcy okolic Memphis skarżą się nie tylko na zanieczyszczenie powietrza, ale i na hałas. Turbiny stoją tam, gdzie ludzie żyją.
Argument, którego trudno się spodziewać
Najciekawsze w tej sprawie nie jest jednak to, że firma technologiczna stawia infrastrukturę szybciej, niż urzędnicy zdążą wydać papiery. Najciekawszy jest sposób, w jaki broni jej Waszyngton. Prawnicy Departamentu Sprawiedliwości napisali, że pozew „zagraża innowacji w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz energii potrzebnej do jej zasilania”. A potem dorzucili argument cięższego kalibru.
„Próba odcięcia przez NAACP zasilania, które wspiera Groka, zagraża również bezpieczeństwu narodowemu, ponieważ Grok zapewnia kluczowe wsparcie operacjom wojskowym Departamentu Wojny.”
Brzmi abstrakcyjnie, dopóki nie przeczyta się konkretów. W aktach sprawy pojawia się oświadczenie Camerona Stanleya, szefa ds. cyfryzacji i sztucznej inteligencji w Departamencie Wojny. Według niego model Grok Gov pomagał namierzać cele uderzeń w Iranie podczas operacji o kryptonimie Epic Fury.
Liczby są oszałamiające. Grok, połączony z systemem Maven Smart System, miał pomóc siłom USA „rozmieścić ponad 2000 pocisków na 2000 odrębnych celów w ciągu 96 godzin”. Stanley nazwał to „świadectwem znacznie zwiększonej efektywności operacyjnej” dzięki modelowi. Dodał też, że Grok Gov ma unikalne funkcje, których nie znajdzie się w żadnym innym modelu AI.
Zatrzymajmy się tu na chwilę. Mamy więc chatbota, którego najgłośniejsze publiczne wystąpienia obejmowały generowanie kontrowersyjnych treści na platformie X, a który w wersji rządowej wedle Pentagonu uczestniczył w koordynacji tysięcy uderzeń w ciągu czterech dób. To ta sama linia produktowa, ten sam Colossus, te same turbiny dmuchające spaliny nad Missisipi.
„Łamanie prawa, bo tak każe administracja”
Druga strona nie zostawia na tej argumentacji suchej nitki. Southern Environmental Law Center, reprezentujące NAACP, twierdzi, że rząd w istocie utrzymuje, iż „xAI powinno mieć prawo łamać prawo wyłącznie dlatego, że administracja Trumpa tak mówi”.
„W swoim wniosku Departament ani razu nie kwestionuje, że xAI wypompowuje nielegalne i szkodliwe zanieczyszczenia nad Memphis i północne Missisipi. Zamiast tego argumentuje, że nie ma znaczenia, czy xAI łamie prawo i zagraża zdrowiu mieszkańców, jeśli administracja Trumpa pobłogosławi to bezprawie.”
To stanowisko SELC. Organizacja podkreśla, że wszystkie firmy - nawet te mające kontrakty z rządem federalnym - muszą przestrzegać prawa, a powoływanie się na „mgliste względy bezpieczeństwa narodowego” niczego nie zmienia.
Co na to władze stanowe? Tu robi się ciekawie, bo Missisipi staje po stronie xAI. List gubernatora Tate’a Reevesa wskazuje, że w marcu 2026 roku stanowy Departament Jakości Środowiska zatwierdził firmie pozwolenia na budowę kilku stałych turbin gazowych i wydał pisemne zezwolenie na tymczasowe użycie turbin montowanych na przyczepach, dopóki nie powstaną te stałe. Urząd uznał, że turbiny na przyczepach to „źródła mobilne”, które nie podlegają obowiązkowi uzyskania pozwolenia z ustawy o czystym powietrzu.
I to jest sedno prawniczego sporu. Mobilne czy stacjonarne? Jeśli sprzęt da się przewieźć, czy przestaje być elektrownią? Departament Sprawiedliwości dorzuca jeszcze argument proceduralny: że ustawa o czystym powietrzu nie pozwala obywatelom na egzekwowanie przepisów tam, gdzie organy państwowe świadomie z takiej egzekucji zrezygnowały.
Patrząc na to z Polski, widzę tu zapowiedź sporu, który będzie wracał. Wyścig o moc obliczeniową zamienia się w wyścig o megawaty, a centra danych powstają szybciej, niż nadążają regulacje środowiskowe. Gdy do tego dochodzi karta „bezpieczeństwa narodowego”, lokalna społeczność oddychająca spalinami nagle przestaje być stroną w rozmowie - staje się kosztem ubocznym czegoś znacznie większego. Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym dla Północnego Dystryktu Missisipi i jej rozstrzygnięcie pokaże, czy w epoce AI prawo ochrony środowiska da się przebić jednym zdaniem o wojnie.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
