Autorka demaskuje mechanizmy działania wielkich firm technologicznych. Pokazuje, jak technologiczni giganci przejmują kontrolę nad naszym życiem. Ich władza sięga polityki, gospodarki, edukacji i sfery prywatnej. Nie jest to wizja przyszłości, a analiza obecnej rzeczywistości. Staliśmy się w niej poddanymi cyfrowego imperium.
Cyfrowy kolonializm: Nowy porządek świata
Główną metaforą w książce jest “cyfrowy kolonializm”. Czubkowska opisuje model działania Big Techu oparty na zasadzie 4E: eksploruj, ekspanduj, eksploatuj, eksterminuj. Polska jawi się tu jako cyfrowa kolonia. Dostarczamy dane i tanią siłę roboczą. W zamian dostajemy iluzję postępu. Proces ten jest tak subtelny, że często pozostaje niezauważony. Autorka porównuje protesty przeciwko kampusowi Google’a w Berlinie z entuzjastycznym przyjęciem podobnej inwestycji w Warszawie. Ta historia pokazuje naszą peryferyjną pozycję. Cytowana w książce Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon pyta, czy my, Europejczycy, mogliśmy stać się kolonią. Stwierdza, że dopuszczenie tej myśli prowadzi do wniosku, że pozwoliliśmy na masową eksploatację nas samych.
Strategie gigantów: Jak psuje się państwo
Książka analizuje strategie korporacji osłabiające państwo. Pozwalają one naginać prawo do własnych potrzeb. Przykładem jest historia wejścia Ubera do Polski. Firma stosowała strategię “partyzanckiego podboju rynków”. Wykorzystywała luki prawne i manipulowała opinią publiczną. Czubkowska opisuje walkę krakowskiego urzędnika Wiesława Szanduły z Uberem. Jego działania obnażyły bezradność państwa. Korporacja używała zaawansowanych technologii i armii prawników, by blokować regulacje. Celem było “przyblokowanie państwa”. Po latach uchwalono Lex Uber, jednak prawo to było nieskuteczne. Giganci i tak znaleźli sposoby na jego ominięcie.

Władza nad umysłami: Nauka i media w uścisku korporacji
Autorka analizuje także wpływ gigantów na naukę i media. Te sfery kształtują opinię publiczną. Uczelnie, skuszone grantami, legitymizują działania korporacji. Czubkowska nazywa to “naukowashingiem”. Jego celem jest unikanie regulacji pod pozorem dbałości o etykę. W mediach sytuacja jest podobna.
Google i Meta kontrolują rynek reklamy cyfrowej. Stali się “gatekeeperami”, od których zależą wydawcy. Książka opisuje walkę filmowców o tantiemy z platform streamingowych. Reżyserka Elżbieta Benkowska mówi wprost, że nie chce być “niewolnicą cyfrowych korporacji”. Twórcy próbują odzyskać kontrolę nad swoją pracą. Dziś staje się ona jedynie “pokarmem dla algorytmów”.
Podsumowanie
“Bóg techy” to ważna i potrzebna książka. Sylwia Czubkowska starannie dokumentuje procesy zachodzące na naszych oczach. To lektura obowiązkowa dla osób chcących zrozumieć współczesny świat. Autorka nie pozostawia czytelnika w beznadziei. Wskazuje na rosnącą świadomość i pierwsze próby buntu. Są to pozwy sądowe, działania aktywistów i unijne regulacje. Książka stawia pytanie o naszą przyszłość. Czy odzyskamy kontrolę, czy staniemy się “cyfrową biomasą”? Czubkowska daje narzędzia do zrozumienia tej walki. Podkreśla, że nie chodzi o odrzucenie technologii. Celem jest “odebranie im pozycji nietykalnych bóstw”.
To może być pierwszy krok do odzyskania cyfrowej suwerenności.
