Qobuz ujawnia stawkę 0,01802 euro za odtworzenie. Policzyłem, ile to realnie daje polskiemu artyście
Francuski serwis streamingowy wszedł do Polski z liczbą, której nie podaje nikt inny: średnia wypłata za jedno odtworzenie wynosi 0,01802 euro. Przeliczyłem ją na złote, zestawiłem ze stawkami Spotify i z tym, co polski muzyk dostaje z ZAiKS-u i STOART-u, a potem sprawdziłem, ile trzeba odsłuchów, żeby wyjść na średnią krajową.

👁 116 przeczytań
Na warszawskich targach Audio Video Show 2026 francuski Qobuz ogłosił wejście na polski rynek i przy okazji powtórzył liczbę, którą chwali się od kilku miesięcy: 0,01802 euro średniej wypłaty za jedno odtworzenie, zweryfikowanej - jak twierdzi firma - niezależnie. To jedyna taka deklaracja w branży, bo pozostałe platformy publikują co najwyżej łączne kwoty wypłacone wytwórniom, nigdy stawki jednostkowej. Postanowiłem sprawdzić, co ta liczba znaczy dla kogoś, kto nagrywa płyty w Polsce.
0,01802 euro to 7,75 grosza - i to jeszcze nie są pieniądze artysty
Przy kursie 4,30 zł za euro stawka Qobuz wynosi 7,75 grosza za odtworzenie. Tysiąc odsłuchów to 77,49 zł brutto, milion - 77 486 zł. Dla porównania Spotify od lat operuje w widełkach 0,003-0,005 dolara za stream, co przy kursie 3,78 zł daje od 1,13 do 1,89 grosza. Qobuz płaci więc od czterech do niemal siedmiu razy więcej za pojedynczy odsłuch. Różnica bierze się z prostej arytmetyki: serwis nie ma darmowego poziomu z reklamami, a abonament w wariancie bezstratnym kosztuje więcej niż standardowa subskrypcja konkurencji, więc ta sama pula pieniędzy dzieli się na mniejszą liczbę odtworzeń.

Kluczowe zastrzeżenie, o którym firma mówi półgębkiem: to jest stawka wypłacana posiadaczowi praw, czyli najczęściej wytwórni albo dystrybutorowi, nie artyście. Standardowy kontrakt z dużą wytwórnią zostawia wykonawcy 15-20 proc. przychodu z cyfry. Artysta wydający przez dystrybutora typu DistroKid czy Believe zachowuje 80-100 proc. po odliczeniu opłaty. Z tych 7,75 grosza do kieszeni muzyka kontraktowego trafia więc około 1,2-1,5 grosza, a do kieszeni artysty niezależnego - około 6,5-7,4 grosza. To trzykrotnie większa rozpiętość niż sama różnica między platformami.
Ile odsłuchów potrzeba na średnią krajową - policzyłem trzy warianty
Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw przekroczyło w 2026 r. 9 tys. zł brutto miesięcznie, czyli około 108 tys. zł rocznie. Zestawiłem, ile odtworzeń trzeba zgromadzić w ciągu roku, żeby do tej kwoty dojść z samego streamingu.
| Wariant | Stawka dla artysty | Odtworzeń na 108 tys. zł rocznie |
| Qobuz, artysta niezależny (85 proc.) | 6,59 gr | 1,64 mln |
| Qobuz, kontrakt z wytwórnią (18 proc.) | 1,39 gr | 7,77 mln |
| Spotify, kontrakt z wytwórnią (18 proc., stawka 0,004 USD) | 0,27 gr | 40,0 mln |
Czterdzieści milionów odtworzeń rocznie to w polskich realiach wynik absolutnej czołówki - poziom Taco Hemingwaya albo Sanah w dobrym roku. Półtora miliona odsłuchów rocznie w serwisie audiofilskim to z kolei wynik, którego w Polsce nie osiąga prawie nikt, bo cała baza abonentów Qobuz na 27 rynkach jest ułamkiem tego, co Spotify ma w samej Polsce. Wniosek jest nieprzyjemny: wyższa stawka jednostkowa nie rekompensuje braku skali. Dla polskiego muzyka Qobuz to dziś dodatek do portfela przychodów, nie jego podstawa - ale dodatek, w którym tysiąc odsłuchów warte jest tyle, co sześć tysięcy na platformie z reklamami.
Fornay uderza w darmowe konta. Policzyłem, czy ma rację
Zastępca dyrektora generalnego Qobuz nie owijał w bawełnę, gdy mówił o modelu konkurencji. W rozmowie ze Spider’s Web wskazał, że pół miliarda użytkowników darmowych pakietów generuje rocznie poniżej 5 dolarów na głowę, co jego zdaniem drenuje kieszenie twórców. Przeliczyłem: pięć dolarów to 18,90 zł rocznie, czyli 1,58 zł miesięcznie od użytkownika. Abonament Qobuz w wariancie bezstratnym kosztuje w Europie około 12,99 euro, czyli 55,86 zł miesięcznie. Różnica wynosi trzydzieści pięć razy na użytkownika. Nawet jeśli darmowy słuchacz odtwarza mniej utworów niż abonent, nie odtwarza ich trzydzieści pięć razy mniej.
Polska jest dla Qobuz naturalnym kierunkiem rozwoju. Ma silną kulturę Hi-Fi, rozwijający się rynek muzyczny i słuchaczy, dla których jakość dźwięku naprawdę ma znaczenie. Oferujemy jednak znacznie więcej niż doskonałe brzmienie
- Georges Fornay, zastępca dyrektora generalnego Qobuz, podczas Audio Video Show 2026 w Warszawie (Spider’s Web)
Warto przy tym zauważyć, kto tu z kim rozmawia. Qobuz podaje swoją stawkę właśnie dlatego, że jest ona korzystna - serwis o niskiej stawce jednostkowej nigdy by takiej liczby nie opublikował. To marketing oparty na prawdziwej liczbie, ale nadal marketing. Firma podaje też, że odsetek słuchaczy poniżej 40. roku życia wzrósł z 33 proc. pięć lat temu do 58 proc. dziś, co w praktyce znaczy, że audiofilski nisz przestał być emeryckim hobby.
ZAiKS i STOART płacą z innej kieszeni, a to zmienia cały rachunek
Polski muzyk ma źródło przychodu, którego w anglosaskich analizach streamingu często brakuje, bo tam system zbiorowego zarządzania działa inaczej. ZAiKS reprezentuje autorów i kompozytorów, STOART i SAWP - wykonawców, a ZPAV - producentów fonogramów. Z każdej złotówki abonamentu część trafia do organizacji zbiorowego zarządzania, niezależnie od tego, ile wynosi stawka za odtworzenie w rozliczeniu z wytwórnią.
To oznacza, że artysta, który jest jednocześnie autorem tekstu, kompozytorem i wykonawcą, pobiera z jednego odtworzenia trzy strumienie: wypłatę z wytwórni lub dystrybutora, tantiemę autorską przez ZAiKS i tantiemę wykonawczą przez STOART albo SAWP. Muzyk sesyjny grający na cudzej płycie dostaje wyłącznie ten trzeci, najmniejszy. Praktyczna konsekwencja: jeśli piszesz własne utwory, nie oddawaj udziałów autorskich wytwórni w zamian za zaliczkę, bo to właśnie ta część przychodu jest w polskim systemie najbardziej odporna na zmiany stawek platform. Rejestracja utworu w ZAiKS-ie jest bezpłatna dla członków i zajmuje formularz, a nie negocjacje.
Oznaczanie muzyki AI - Qobuz chce, polskie prawo jeszcze nie wymaga
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Serwis deklaruje, że użytkownik powinien wiedzieć, czy słucha utworu wygenerowanego przez sztuczną inteligencję, i wskazuje, że rosnąca liczba takich nagrań uszczupla przychody artystów oraz obniża wartość ich pracy. To nie jest abstrakcja - przy modelu dzielenia puli abonamentowej każdy odsłuch utworu wygenerowanego automatycznie to odsłuch zabrany komuś, kto siedział w studiu.
Polskie prawo autorskie nie daje tu dziś twardego narzędzia. Ustawa z 1994 r. chroni utwory będące przejawem działalności twórczej o indywidualnym charakterze, a ten wymóg - zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą i stanowiskiem doktryny - zakłada twórcę będącego człowiekiem. Nagranie wygenerowane w całości przez model nie jest więc w Polsce utworem i nie podlega ochronie, co paradoksalnie nie przeszkadza w jego publikacji ani w zarabianiu na odtworzeniach. Obowiązek oznaczania treści syntetycznych wprowadza dopiero unijne rozporządzenie o sztucznej inteligencji w art. 50, którego przepisy o przejrzystości zaczynają obowiązywać od sierpnia 2026 r. - i dotyczą dostawcy systemu generującego treść, a nie platformy, która ją dystrybuuje.
Luka jest widoczna gołym okiem: generator musi oznaczyć plik, ale nic nie nakazuje serwisowi streamingowemu wyświetlić tej informacji słuchaczowi. Dlatego deklaracja Qobuz ma znaczenie - to dobrowolne domknięcie czegoś, czego regulator nie domknął. Pytanie, czy pójdą za tym platformy, które na masowym katalogu generowanym maszynowo oszczędzają, bo płacą za niego sobie samym albo partnerom bez kosztu produkcji.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Przewodnik na ten temat
21 konkretnych metod zarabiania na AI
Pełny przewodnik: freelancing, produkty cyfrowe i własny biznes - z konkretnymi progami wejścia zamiast ogólników.
Co z tego wynika dla kogoś, kto wydaje muzykę w Polsce
Trzy rzeczy do zrobienia, a nie do przemyślenia. Po pierwsze, sprawdź w panelu dystrybutora rozbicie przychodów na platformy - jeśli Qobuz, Tidal i Apple Music dają razem kilkanaście procent odsłuchów, ale trzydzieści kilka procent przychodu, to wiesz, gdzie kierować komunikację do fanów. Po drugie, zweryfikuj, czy twoje utwory są zgłoszone w ZAiKS-ie i czy masz aktywne członkostwo w STOART albo SAWP - to dwa osobne tytuły prawne i jeden nie zastępuje drugiego. Po trzecie, przy podpisywaniu umowy z wytwórnią czytaj nie tylko procent od streamingu, ale też to, czy umowa obejmuje prawa autorskie do kompozycji, bo tam ukryta jest różnica między 1,4 grosza a 6,6 grosza od odtworzenia.
Katalog Qobuz obejmuje 100 mln utworów w jakości od CD po 24 bity i 192 kHz w podstawowym abonamencie, bez dopłaty za wariant premium. Z polskich wykonawców firma wymienia między innymi Perfect, Myslovitz, Darię Zawiałow, EABS, Varius Manx, Jakuba Józefa Orlińskiego, Taco Hemingwaya, Zbigniewa Wodeckiego, Krzysztofa Pendereckiego i Vito Bambino, a kolejne umowy mają być finalizowane. Serwis nazywa siebie butikiem w świecie supermarketów i trudno o trafniejsze określenie - butik płaci lepiej za sztukę, tylko sprzedaje mniej sztuk.
Dane i wyliczenia sprawdzone 27 października 2026 r. Przeliczenia walutowe po kursie 4,30 zł za euro i 3,78 zł za dolara. Stawki podziału przychodu między wytwórnię a artystę podano jako typowe widełki rynkowe, nie jako warunki konkretnej umowy.
Źródła:
- Spider’s Web - Konkurencja Spotify na wojnie z muzyką AI
- Qobuz - strona oficjalna
- ZAiKS - Stowarzyszenie Autorów
- STOART - Związek Artystów Wykonawców
- AI Act - tekst rozporządzenia UE
- Audio Video Show - informacje o targach
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
