Omio i marzenie o rozmowie zamiast formularza, czyli czym ma być AI w podróży
Platforma rezerwacyjna Omio opisała wspólnie z OpenAI, jak buduje wyszukiwanie podróży oparte na rozmowie zamiast tradycyjnych filtrów.
- Omio, europejska platforma do rezerwacji pociągów, autobusów i lotów, opisała na blogu OpenAI swój pomysł na konwersacyjne planowanie podróży.
- Zamiast formularzy i filtrów użytkownik ma opisywać plany własnymi słowami, a model dobiera połączenia.
- Materiał to wspólna publikacja firmy i OpenAI prezentująca wdrożenie, nie niezależne badanie wyników.
👁 122 przeczytań
Omio, europejska platforma do rezerwacji pociągów, autobusów i lotów, ogłosiło wspólnie z OpenAI, że buduje przyszłość podróżowania opartą na rozmowie. W tekście opublikowanym na blogu OpenAI firma opisuje, jak chce zastąpić klasyczne wyszukiwanie - pola "skąd", "dokąd", filtry i suwaki - swobodnym opisem tego, co podróżny ma w głowie. Brzmi pięknie. I właśnie dlatego warto się chwilę zastanowić, zanim uznam to za rewolucję.
Pomysł sam w sobie ma sens. Każdy, kto kiedykolwiek próbował połączyć nocny pociąg z porannym autobusem w obcym kraju, wie, że tradycyjne wyszukiwarki traktują nas jak bazę danych, a nie jak ludzi z planem. Język naturalny jako interfejs pasuje do tego problemu wyjątkowo dobrze - bo podróż to nie zbiór pól, tylko opowieść: "chcę dojechać z Berlina do Pragi w piątek po pracy, byle nie po nocy i nie za drogo".
Google · Twoje źródłaDodaj promptowy.com do preferowanych źródeł w Google→Marketingowa przyszłość kontra dzisiejszy rozkład jazdy
Mam jednak odruch zawodowej ostrożności. To jest wspólna publikacja firmy i OpenAI, czyli gatunek, w którym z definicji wszystko działa, klienci są zachwyceni, a przyszłość już puka do drzwi. Tego typu materiał - umieszczony w sekcji wdrożeniowej OpenAI - jest formą reklamy obu stron. Nie znajdę tu twardych liczb o tym, ile osób faktycznie korzysta z rozmowy zamiast filtrów ani jak często model podpowiada bezsensowne połączenia.
A diabeł w podróżach tkwi w szczegółach, których model nie zna lepiej od rozkładu jazdy. Czy bot uwzględni, że przesiadka w pięć minut na inny peron to fikcja? Że tani bilet bywa niewymienialny? Że strajk kolei skreśla cały plan? Wyszukiwarka z filtrami jest toporna, ale przynajmniej nie improwizuje.
Konwersacyjny interfejs ma też drugą stronę. Im wygodniej opisuję plany własnymi słowami, tym mniej widzę alternatyw, których sam bym nie wpisał. Filtr pokazuje wszystko i każe wybierać. Asystent wybiera za mnie - i muszę mu zaufać, że robi to w moim interesie, a nie w interesie tego, kto płaci prowizję.
Nie odmawiam Omio racji. Kierunek jest słuszny, a język naturalny prędzej czy później zje sporą część klasycznych wyszukiwarek. Cieszy mnie, że robi to europejska firma, a nie kolejny amerykański gigant. Ale "budowanie przyszłości" to na razie deklaracja, nie dowód.
Ocenię ją dopiero wtedy, gdy taki asystent kupi mi bilet na pociąg, który naprawdę odjedzie - i o właściwej godzinie.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
