Przejdź do treści
Newsy

Netflix wskrzesza głos Gene’a Wildera AI - i to mówi mi o tej branży więcej niż cały trailer

Netflix użyje wygenerowanego przez AI głosu zmarłego Gene’a Wildera w reality show na motywach Willy’ego Wonki, które zadebiutuje 23 września.

3 min czytania
Netflix wskrzesza głos Gene’a Wildera AI – i to mówi mi o tej branży więcej niż cały trailer
W skrócie
  • Netflix ogłosił reality show "Wonka's The Golden Ticket" z premierą 23 września i dwuczęściowym finałem 30 września.
  • Lektorem będzie wygenerowany przez AI głos zmarłego Gene'a Wildera, stworzony przez ElevenLabs za zgodą rodziny aktora.
  • W programie zmierzy się 12 zdobywców "złotych biletów" wraz z wybranymi partnerami, a po tygodniu zostanie jeden zwycięzca.

👁 153 przeczytań

Gene Wilder zmarł w 2016 roku, ale 23 września usłyszymy go jako lektora reality show. Netflix potwierdził teaserem, że Wonka's The Golden Ticket - konkurs na motywach Willy'ego Wonki - będzie miał narrację wygenerowaną przez AI na podstawie głosu Wildera. I właśnie ta jedna decyzja mówi mi o dzisiejszym Netfliksie więcej niż jakikolwiek oficjalny komunikat o "innowacjach".

Zacznijmy od tego, co się broni. Deadline podaje, że Netflix współpracował przy tym z firmą ElevenLabs i - co istotne - za zgodą rodziny aktora. To nie jest dziki deepfake wyciągnięty z internetu. To samo studio odtwarzało już głosy Michaela Caine'a i Stana Lee. Formalnie wszystko gra: licencja od spadkobierców Roalda Dahla z 2021 roku, zgoda bliskich, profesjonalny dostawca.

A jednak coś tu zgrzyta.

Google · Twoje źródłaDodaj promptowy.com do preferowanych źródeł w Google

Zgoda rodziny to nie zgoda zmarłego

Gene Wilder nie powiedział "tak" tej produkcji. Powiedzieli to ludzie, którzy go przeżyli, i firma, która kupiła prawa do uniwersum Dahla. To dwie różne rzeczy, choć branża bardzo chce, żebyśmy ich nie odróżniali. Wilder zagrał Wonkę w 1971 roku jako rolę, nie jako franczyzę do wynajęcia po śmierci. Teraz jego barwa głosu zostaje doklejona do formatu, który sam Netflix opisuje jako "eksperyment społeczny o wysokiej stawce" - czyli reality show, gdzie 12 "szczęśliwych" zdobywców złotych biletów plus wybrani partnerzy walczą, aż po tygodniu zostaje jeden zwycięzca w dwuczęściowym finale 30 września.

Mam tu pewną przewrotną satysfakcję, że dekoracje w teaserze są prawdziwe, a nie - jak ironicznie zauważa The Verge - "podróbki AI w stylu Glasgow". Pamiętacie tamten słynny, koszmarny event z Wonką w Szkocji? Netflix postawił prawdziwe plany zdjęciowe, ale na lektora wybrał syntetycznego nieboszczyka. Priorytety widać.

Trend, który właśnie się normalizuje

To wpisuje się w schemat, który Netflix lubi: brać fikcyjne scenariusze tortur i robić z nich konkursy. Po reality show na bazie Squid Game przyszedł czas na Wonkę. Sama mechanika "prawdziwych ludzi w okrutnej rozgrywce" mnie nie szokuje - to telewizja od dekad. Szokuje mnie łatwość, z jaką głos zmarłego artysty staje się po prostu kolejnym zasobem produkcyjnym.

Bo problem nie jest prawny. Prawnie pewnie wszystko jest dopięte. Problem jest w tym, że właśnie ustanawiamy normę: skoro można odtworzyć Caine'a, Lee i Wildera za zgodą rodzin i licencjodawców, to każda nieżyjąca gwiazda jest potencjalnym lektorem na żądanie. A zgoda będzie zawsze, bo po drugiej stronie stołu siedzą spadkobiercy i firmy, którym opłaca się powiedzieć "tak".

Nie żądam zakazu. Żądam tylko, żebyśmy nie udawali, że to to samo, co obsadzenie żywego aktora.

Bo Gene Wilder nigdy nie zobaczy, w czym wystąpił - i to jest dokładnie ten szczegół, którego żadna licencja nie załatwi.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// Zapytaj AI o ten news
Co o tym sądzisz?
$ sitemap --all Cała strona w jednym miejscu - żeby się nie pogubić.
🛒 Sklep Kinetyka X Premium+ & SuperGrok 699 zł/rok CapCut Pro 600 zł/rok LinkedIn Premium od 149 zł/rok Zobacz wszystko → 💙 wspieraj
Redaguje
× powiększenie