Musk wypuścił Odyseję z Grok Imagine, krytycy miażdżą 7-minutowy odcinek
Siedem minut wygenerowanej Odysei miało być odpowiedzią na film Christophera Nolana. Recenzenci porównali efekt do wygaszacza ekranu i grafiki z Call of Duty.

👁 124 przeczytań
Elon Musk opublikował na X pierwszy odcinek Odysei wygenerowanej przy użyciu Grok Imagine - siedem minut materiału przygotowanego wspólnie z londyńskim startupem Wonder Studios. Jak opisuje The Guardian, odcinek zebrał 7,3 mln wyświetleń i bardzo złe recenzje, a sam projekt powstał jako riposta na obsadowe decyzje Christophera Nolana w jego ekranizacji Homera.
Siedem minut zamiast pełnometrażowego filmu
Zapowiadany przez Elona Muska projekt miał być, według jego własnych słów, wersją „wierną sztuce Homera” i „historycznie dokładną”. Miliarder obiecywał, że przed końcem roku powstanie pełnometrażowy film. Zamiast tego na X pojawił się pierwszy, siedmiominutowy odcinek, a całość ma być publikowana w odcinkach.
Fabuła odcinka zaczyna się od Odyseusza rozważającego, czy dołączyć do greckich sił szykujących się na Troję. Potem jest wypłynięcie z Itaki, okrzyki o zemście, lądowanie i walka. Odcinek kończy się po dziesięciu latach wojny, gdy Odyseusz trzyma w ręku drewnianą figurkę konia. Recenzent Guardiana zwraca uwagę, że w wersji Muska pojawia się prolog nieobecny u Nolana: Palamedes i Agamemnon sprawdzają udawane szaleństwo Odyseusza, stawiając jego synka na drodze pługu.
Trzy osoby, dwa tygodnie i dziesiątki tysięcy dolarów
Xavier Collins, współzałożyciel Wonder Studios, powiedział Guardianowi, że pierwszy odcinek powstał w mniej niż dwa tygodnie, a zespół twórczy liczył trzy osoby, w tym pracującego w USA reżysera Deva Walkera. Budżet miał wynieść dziesiątki tysięcy dolarów - dokładnej kwoty nie podano.
Skala porównania jest bezlitosna. Film Nolana kosztował 250 mln dolarów (188 mln funtów), był kręcony w wielu lokalizacjach przez 91 dni z ogromną ekipą i zarobił w kinach 1,8 mld dolarów.
- Odcinek AI: 7 minut, zespół trzyosobowy, mniej niż dwa tygodnie pracy
- Film Nolana: 91 dni zdjęć, 250 mln dolarów budżetu, 1,8 mld dolarów wpływów
- Odcinek na koncie Grok Imagine na X: 7,3 mln wyświetleń
„Niechlujna makabra” - jak oceniają krytycy
Recenzent Telegraph napisał o odczuciu drgających gałek ocznych i określił efekt jako „sloppy gruesomeness”, czyli niechlujną makabrę. Guardian poszedł dalej: jego recenzent nazwał serię najnudniejszą i najbardziej bezcelową możliwą odpowiedzią na epos Nolana, porównał materiał do wygaszacza ekranu laptopa i grafiki z Call of Duty w antycznym wydaniu. Krytyka objęła też dubbing - wszystkie postacie mówią tym samym równym, deklamacyjnym tonem, który recenzent opisał jako cyfrowy głos robota.
Co ciekawe, ludzie, którzy zrobili ten odcinek, są fanami filmu Nolana. Collins powiedział Guardianowi, że jest „huge fan” blockbustera i że zespół nie dostał żadnych wytycznych, by robić coś anty-woke. Brief brzmiał, według niego, mniej więcej tak: pomóżcie nam zrozumieć tę technologię, gdzie jest mocna, a gdzie wymaga poprawy. Studio zapowiada, że przyjrzy się komentarzom, w tym zarzutom o historyczną nieścisłość łodzi i zbyt szybkie tempo narracji, i że kolejny odcinek ma być radykalnie lepszy.
Skąd w ogóle wziął się ten projekt
Punktem zapalnym były letnie wypowiedzi Muska o obsadzie u Nolana - miliarder kwestionował między innymi obsadzenie czarnoskórej aktorki Lupity Nyong’o w roli Heleny Trojańskiej oraz Elliota Page’a jako Sinona, i wykorzystał film jako pretekst do wygłoszenia swoich poglądów na temat różnorodności, równości i włączania. Według Guardiana zrobił to, zanim obejrzał film. Odpowiedzią miało być własne, „autentyczne” podejście do Homera, zbudowane na generatorze wideo.
Wonder Studios ma na koncie także inne projekty z generatywnym wideo - współpracowało z Google DeepMind przy teledysku AI do utworu Lewisa Capaldiego „Something in the Heavens”.
Co to mówi polskiej branży kreatywnej
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Dla osób pracujących w Polsce przy filmie, animacji, reklamie i postprodukcji ta historia jest całkiem użytecznym testem. Pokazuje, że generatywne wideo potrafi dziś zbić koszt i czas produkcji do ułamka tego, co pochłania klasyczna produkcja - i jednocześnie, że przy obecnym stanie technologii efekt nie broni się jako opowiadanie historii. Różnica między „da się wyprodukować” a „da się oglądać” wciąż jest ogromna.
Praktyczny wniosek dla polskich studiów i działów marketingu: narzędzia tego typu sprawdzają się raczej jako przyspieszacz prototypowania, animatyk, moodboard czy szybka wizualizacja pomysłu niż jako gotowy produkt dla widza. Zlecenia, w których liczy się gra aktorska, reżyseria, montaż i dźwięk, nadal wymagają ludzi - a odbiór tego odcinka pokazuje, że publiczność i krytyka wychwytują braki natychmiast.
Jest też wątek, który w Polsce będzie wracał przy każdym takim projekcie: prawa do głosu i wizerunku, oznaczanie treści generowanych maszynowo oraz pytanie, na czym model był trenowany. To tematy, które interesują zarówno związki twórców, jak i organy nadzoru - od UODO w sprawach danych osobowych po UOKiK w kwestii rzetelności informowania konsumenta o tym, co ogląda. W materiale źródłowym nie ma informacji o jakimkolwiek postępowaniu w tej sprawie, ale kierunek dyskusji jest przewidywalny.
Co dalej z Odyseją od Grok Imagine
Wonder Studios zapowiada kolejne odcinki i poprawę jakości. Recenzent Guardiana przyznaje, że AI stale się poprawia i kolejne części mogą wyglądać lepiej, ale uważa, że cała seria służy głównie wygraniu dawno przegranego sporu. Harmonogramu publikacji kolejnych odcinków nie podano, podobnie jak docelowej liczby epizodów.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
