Midjourney robi spa z pełnym skanowaniem ciała. Co generator obrazków ma wspólnego z ultrasonografią?
Firma od generatora obrazków AI ogłosiła skaner ultrasonograficzny całego ciała i plany otwarcia spa w San Francisco - a ja wciąż próbuję zrozumieć, gdzie tu jest sztuczna inteligencja od kotków.
👁 117 przeczytań
Zacznijmy od obrazu, który Midjourney sam sobie nakreślił: wchodzisz do płytkiej kałuży złotego światła, powoli zanurzasz się w wodzie, a twoje ciało przesuwa się przez pierścień podwodnych czujników, z których każdy zachowuje się jak delfin posługujący się echolokacją. Brzmi jak opis instalacji w galerii sztuki współczesnej. To opis urządzenia medycznego, które firma od generatora obrazków AI chce postawić w spa przy Union Square.
David Holz, szef Midjourney, zaprezentował właśnie pierwszy sprzętowy produkt firmy. Nazywa się The Midjourney Scanner i jest ultrasonograficznym skanerem całego ciała. Pierścień tysięcy przetworników wysyła fale ultradźwiękowe przez ciało z każdego kąta, rejestruje odbicia i składa z nich szczegółowy trójwymiarowy obraz mięśni, tłuszczu, kości i narządów. Cały proces trwa około 60 sekund. Holz sam przyznał, że to dość daleko od „zdjęć kotów”, z których jego firma stała się znana.
Google · Twoje źródłaDodaj promptowy.com do preferowanych źródeł w Google→Codzienny skan zamiast porannej wagi
Najśmielsza obietnica brzmi tak, że ten skaner ma osiągać jakość obrazu porównywalną z rezonansem magnetycznym - według firmy „pod wieloma względami przewyższającą nawet maszyny MRI”. Holz wyobraża sobie, że badanie można by robić raz w roku albo nawet codziennie. Sam zdradził, do czego chciałby go używać:
Nie jestem jeszcze najbardziej zmierzonym człowiekiem na Ziemi, ale może chcę mieć te codzienne mierzalne informacje.
To David Holz, opowiadając o tym, jak chciałby śledzić reakcje swojego ciała na zmiany diety i treningu. Z oficjalnych ogłoszeń o pracę wynika cel jeszcze bardziej rozmachowy: zbudować „pierwszy na świecie skaner ultrasonograficzny CT całego ciała” i dostarczyć bezpieczne, szybkie skanowanie prewencyjne „miliardom ludzi poprzez magiczne doświadczenie spa”.
Technologia, której nie zbudował Midjourney
Tu robi się ciekawie. Skaner powstał we współpracy z Butterfly Network, firmą od ultrasonografii, która podała, że każdy system wykorzystuje 40 jej modułów obrazujących Ultrasound-on-Chip. Sam proces wygląda spektakularnie: wchodzisz na platformę, która opada na szynach do wody przez pierścień przetworników generujących fale ultradźwiękowe. Do tego firma dorzuca dwa petaflopy mocy obliczeniowej. Dotychczas, jak podaje Holz, przeskanowano około tuzina osób.
I właśnie w tym momencie pojawia się pytanie, które zadał sobie też Richard Lawler z The Verge po obejrzeniu transmisji z premiery: co dokładnie technologia generowania obrazów Midjourney ma wspólnego z tym medycznym przedsięwzięciem? Bo gdy odejmiemy czujniki Butterfly Network i moc obliczeniową, trudno wskazać miejsce, w którym wkracza słynny silnik od tworzenia grafik. Jedyna nakładka AI pokazana publicznie to segmentacja - kolorowe oddzielanie struktur na czarno-białym skanie ultrasonograficznym.
Moja teoria jest prosta i niezbyt romantyczna: to alternatywny biznes dla mocy obliczeniowej, która w innym wypadku stałaby bezczynnie. Generatory obrazów AI to maszyna o gigantycznym apetycie na infrastrukturę. Kiedy karty graficzne nie liczą kotków, mogą liczyć fale ultradźwiękowe odbite od czyjejś wątroby. Pierścień delfinów brzmi lepiej niż „nadwyżkowe GPU”, ale ekonomicznie chodzi prawdopodobnie o to samo.
Spa, sauna i zimne kąpiele
Plan jest konkretny. Holz chce wstawić dziesięć skanerów do lokalizacji Midjourney Spa przy Union Square w San Francisco, którą zamierza otworzyć przed końcem 2027 roku. Spa ma mieć siłownię, sauny i zimne kąpiele, a pokoje skanujące będą wyposażone w wanny z hydromasażem, bo do badania trzeba wejść do wody. Na evencie premierowym Holz zaproponował uczestnikom skanowanie dłoni.
To wizja, która sklejona jest z dwóch bardzo dzisiejszych obsesji: kultu samooptymalizacji w stylu Doliny Krzemowej, gdzie codzienny pomiar własnego ciała jest formą duchowości, oraz głodu firm AI na nowe zastosowania dla posiadanej infrastruktury. Wellness spotyka się tu z chmurą obliczeniową.
Trzeba jednak dodać rzecz, której nie da się obejść złotym światłem i metaforą delfinów. Holz sam przyznał, że rozmaite zastosowania medyczne będą wymagały zgody amerykańskiego FDA. To oznacza, że na razie cała ta opowieść o jakości lepszej od MRI i o codziennym monitorowaniu organizmu pozostaje obietnicą, a nie zatwierdzonym narzędziem diagnostycznym. Różnica między urządzeniem do prewencyjnej diagnostyki a luksusowym gadżetem do spa jest dokładnie tej wielkości, co stos zgód regulacyjnych.
Czy więc Midjourney naprawdę przeszło od kotów do skanów całego ciała? Technicznie skok jest mniejszy, niż się wydaje - znaczną część pracy wykonuje partner od ultrasonografii, a sama AI gra tu na razie rolę raczej epizodyczną. Ale narracyjnie to majstersztyk. Firma, która kojarzyła się z generowaniem ładnych obrazków, ogłasza, że chce zajrzeć miliardom ludzi do środka. Pozostaje pytanie, czy to początek nowej ery taniej diagnostyki prewencyjnej, czy najbardziej fotogeniczny sposób na zagospodarowanie nieużywanych serwerów, jaki widziałem w tym roku.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
