Chiny, Temu i cło 3 euro, które właśnie zabiło najtańsze zakupy w Europie
Od 1 lipca każda pozycja towarowa w paczce spoza UE kosztuje 3 euro cła - nie cała paczka, każda rzecz osobno. To jedno przesunięcie w definicji zabija model, na którym stał cały chiński e-commerce.
👁 609 przeczytań
Posłuchaj artykułu
Nagranie przygotujemy raz - kolejne odtworzenia od ręki.
Kupujesz etui na telefon za 2 euro, kabel za euro i breloczek za euro. Do 30 czerwca sprzedawca pakował to w trzy osobne mikropaczki - każda formalnie osobno, każda pod unijnym progiem zwolnienia z cła. Płaciłeś 4 euro. Zero cła.
Od 1 lipca płacisz 13 euro za dokładnie te same trzy przedmioty. Nie dlatego, że coś podrożało. Dlatego, że ktoś w Brukseli zmienił jedno słowo w definicji - i to jedno słowo wystarczyło, żeby rozjechać model biznesowy wart miliardy.
Google · Twoje źródłaDodaj promptowy.com do preferowanych źródeł w Google→Skala, o której nikt nie mówi głośno
W 2024 roku do Unii trafiło 4,6 miliarda małych paczek spoza UE. Rok później - 5,8 miliarda. Wzrost o ponad jedną czwartą w dwanaście miesięcy. Udział Chin w tym wolumenie: 93%. Komisja Europejska policzyła też coś, co tłumaczy, dlaczego w ogóle doszło do tej regulacji - do 65% paczek o niskiej wartości miało zaniżoną deklarację celną. Nie „część”. Nie „niektóre”. Dwie trzecie.
Polska jest przy tym trzecim co do wielkości rynkiem samego Temu w Europie. Ponad 13 milionów Polaków kupuje tam regularnie.

Jak to w ogóle działało
Cały ten system stał na trzech nogach naraz. Pierwsza: zasada de minimis, czyli paczki poniżej 150 euro całkowicie zwolnione z cła. Druga: rozbijanie zamówień. Kupujesz dziesięć drobiazgów za 80 euro - algorytm w magazynie w Shenzhen nie pakuje ich razem, tylko dzieli na pięć osobnych przesyłek, każda formalnie osobno, każda pod progiem. Trzecia noga to zaniżanie wartości na deklaracji, stąd te 65%. A do kompletu - dotowana wysyłka pocztowa z Chin, dzięki której przesłanie paczki z Shenzhen do Warszawy bywało tańsze niż z Krakowa do Gdańska.
Trzy nogi, jeden efekt: towar płynął do Europy praktycznie bez kontroli i bez opłat, a europejscy sprzedawcy, którzy uczciwie płacili cło, VAT i certyfikowali produkty pod normy CE, konkurowali z kimś, kto nie robił żadnej z tych rzeczy.
Dlaczego „pozycja”, a nie „paczka”, to jest cały numer
Tu jest moment, w którym większość komentarzy w internecie się myli. Gdyby Unia po prostu naliczyła 3 euro na paczkę jako całość, nic by się nie zmieniło strukturalnie - algorytm rozbijający zamówienia dalej miałby sens, tylko te pięć mniejszych przesyłek płaciłoby więcej. Zamiast tego opłatę naliczono od każdej pozycji towarowej osobno, czyli od każdego kodu celnego w środku paczki.
To oznacza, że rozbijanie zamówień przestaje się opłacać w ogóle. Wyślesz jedną paczkę czy pięć - płacisz identycznie za każdy produkt w środku. Cała inżynieria logistyczna, budowana latami przez najlepsze zespoły operacyjne w chińskim e-commerce, traci sens z dnia na dzień. Bez podnoszenia jakiejkolwiek stawki procentowej. Wystarczyło przesunąć jednostkę rozliczeniową z „paczki” na „pozycję”.
Uwaga na pułapkę interpretacyjną: „pozycja” to kod celny, nie fizyczna sztuka. Kupujesz pięć identycznych koszulek pod jednym kodem - to jedna pozycja i jedna opłata 3 euro, nie pięć. Dopiero różne produkty pod różnymi kodami (jak etui, kabel i breloczek z przykładu wyżej) liczą się osobno.

Co dalej
To rozwiązanie przejściowe, ważne do 1 lipca 2028 roku. Wtedy próg 150 euro zniknie całkowicie, ruszy unijny system danych celnych (EU Customs Data Hub), a cło policzą od pierwszego euro wartości towaru według standardowych stawek - koniec zaniżania deklaracji, bo dane trafią wprost do systemu. Od 1 listopada 2026 roku obowiązkowe staną się identyfikatory produktów, ułatwiające celnikom wyłapywanie towarów niebezpiecznych albo niezgodnych z unijnymi normami.
Jedna rzecz, którą warto sprostować, bo wiele osób to myli: to cło nie zastępuje VAT-u. Płacisz obie opłaty osobno, jedna nie wyklucza drugiej.
Co robią giganci
Żaden nie czeka biernie na to, aż wykrwawi mu się biznes. Shein zbudował własny hub logistyczny w Europie. Temu ruszyło z programem Local-to-Local - sprzedawcy trzymają towar już w unijnych magazynach. AliExpress odpowiedział usługą Local+, tą samą logiką. Wszyscy trzej robią dokładnie to samo: przenoszą magazyny bliżej klienta, żeby ominąć problem u źródła zamiast z nim walczyć.
Przy okazji Poczta Polska musiała wydać osobne ostrzeżenie przed oszustami wysyłającymi SMS-y o rzekomej dopłacie za paczkę. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zarobi na zamieszaniu wokół nowego przepisu, zanim zrobi to ktokolwiek uczciwy.
I o co tak naprawdę chodzi
Nie o te 3 euro tu chodzi. Ktoś w Brukseli znalazł jedno słowo, które kończy erę „wszystko za 5 złotych” - bez podnoszenia jakiegokolwiek podatku.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →