Aplikacje do śledzenia cyklu sprzedają twoje dane. Mozilla sprawdziła sześć z nich
Tylko jedna z sześciu popularnych aplikacji do śledzenia cyklu miesiączkowego uzyskała pełną ocenę prywatności w audycie przeprowadzonym przez Mozilla Foundation wspólnie z Berkman Klein Center Uniwersytetu Harvarda.
👁 157 przeczytań
Tylko jedna z sześciu popularnych aplikacji do śledzenia cyklu miesiączkowego zdobyła pełną ocenę prywatności w audycie Mozilla Foundation przeprowadzonym we współpracy z Berkman Klein Center Uniwersytetu Harvarda. Wyniki opublikowane przez BBC ujawniają, że część aplikacji przesyła wrażliwe dane zdrowotne do zewnętrznych firm analitycznych - bez wiedzy użytkowniczek i bez możliwości wyłączenia tego mechanizmu.
Stardust: dane lecą zanim cokolwiek wpiszesz
Najgorzej wypadła Stardust - aplikacja z motywem astrologicznym, która uzyskała zaledwie 2 na 10 punktów. Badaczka Mozilli Shoshana Wodinsky ustaliła, że aplikacja pinguje zewnętrzne trackery od razu po uruchomieniu - jeszcze przed wprowadzeniem jakichkolwiek danych. Kiedy użytkowniczka zaloguje objaw, szczegóły trafiają do firmy analitycznej RudderStack razem z trwałym identyfikatorem użytkowniczki. Nie ma żadnego przełącznika w aplikacji, który pozwoliłby tę wymianę danych wyłączyć.
Problem jest poważniejszy niż sama nazwa firmy. RudderStack jest zbudowany tak, by przesyłać dane dalej - do miejsc docelowych, których Mozilla nie była w stanie zidentyfikować. Do tego Stardust przekazuje Facebookowi identyfikator reklamowy, który łączy zachowania w aplikacji z profilami na platformie. Co istotne, firma nie wymienia RudderStack w swojej polityce prywatności. W odpowiedzi dla TechCrunch Stardust oświadczyła, że nigdy nie otrzymała prawnego żądania udostępnienia danych użytkowniczek.
Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście politycznym: po wyroku Dobbs w Stanach Zjednoczonych dane z aplikacji śledzących cykl mogą potencjalnie zostać wykorzystane w sprawach dotyczących aborcji. Informacje o rodzaju antykoncepcji, statusie ciąży, nastrojach czy objawach fizycznych - takich jak bolesność piersi czy skurcze żołądka - to dane, które same ich właścicielki traktują jako ściśle prywatne.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Euki jako wzorzec
Na drugim biegunie znalazła się Euki - aplikacja prowadzona przez organizację non-profit, która zdobyła maksymalne 10 punktów. Nie wymaga zakładania konta, wszystkie dane zdrowotne pozostają wyłącznie na telefonie, a użytkowniczka może ustawić PIN, zaplanować automatyczne usunięcie danych albo uruchomić ekran-atrapę na wypadek przymusowego odblokowania telefonu. Jedyną drobną słabością jest wbudowana przeglądarka do stron edukacyjnych, która ładuje standardowe trackery webowe - ale Euki resetuje identyfikatory między wizytami.
Audyt pokazuje, że różnica między aplikacjami nie jest kwestią niuansów - to przepaść między produktem zaprojektowanym z myślą o prywatności a takim, który na danych użytkowniczek po prostu zarabia.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


