Audyt SEO krok po kroku: jak robię go z AI i ile kosztuje
Mój proces audytu SEO dużego serwisu: pytania biznesowe, sekcje i koncentracja ruchu, sitemapy, indeks, duplikaty, raport, a do tego ceny i darmowe narzędzia.

👁 121 przeczytań
Audyt SEO odpowiada na jedno pytanie: dlaczego serwis nie dostaje z Google ruchu, który mógłby dostawać, i co naprawić najpierw. Robię audyty dużych serwisów, w tym jeden black-box z 1,06 mln adresów w sitemapach, i scalałem 265 duplikatów na własnym serwisie. Opisuję mój proces krok po kroku: pytania na start, skrypt do Search Console, sitemapy, indeksację, kanibalizację i raport dla zarządu. Na końcu ile kosztuje audyt SEO i co da się sprawdzić za darmo.
Ile biorę za audyt SEO (październik 2026)
- Audyt techniczny średniego serwisu (do 50 tys. URL): 3-6 tys. zł.
- Pełny audyt dużego serwisu z raportem dla zarządu: 8-15 tys. zł.
- Audyt black-box bez dostępów: 3-8 tys. zł.
- Plan scalenia duplikatów i mapa przekierowań: 2-6 tys. zł.
- Nadzór nad wdrożeniem rekomendacji: 2-5 tys. zł miesięcznie.
Audyt zaczynam od rozmowy, nie od crawlera
Mój serwis obyty.pl miał być o zdrowiu: 741 wpisów o objawach, badaniach i lekach. Kiedy we wrześniu otworzyłem Search Console, wyświetlenia zbierały zupełnie inne teksty. Porównanie Emirates A380 z Boeingiem 777 miało ich 219, tekst o przeciętnym wynagrodzeniu według GUS 221. Cały serwis zebrał w 90 dni 25 kliknięć.
To były stare wpisy z poprzedniego wcielenia domeny. Audyt z podręcznika kazałby je usunąć jako niepasujące do tematu, a to były jedyne strony, które w ogóle działały. Dlatego najpierw pytam o pieniądze i historię serwisu. Crawler odpalam później.
Krok 1. Pięć pytań na pierwszą rozmowę
- Z czego serwis żyje i które sekcje na to pracują: reklama, afiliacja, subskrypcje, zapytania ofertowe.
- Co się zmieniło i kiedy: migracje, nowe szablony, wtyczki, automaty, które publikują albo czyszczą treść. Proszę o daty, choćby przybliżone.
- Kiedy spadł ruch i według którego narzędzia. Analityka, Search Console i panel reklamowy liczą różne rzeczy.
- Czego nie wolno ruszać.
- Kto wdroży zalecenia i ile ma czasu. Lista 80 zadań dla zespołu z jednym programistą na pół etatu zostanie w szufladzie.
Drugie pytanie wygląda na formalność, dopóki nie trafisz na zmianę, o której nikt nie pamięta. Na promptowy.com czytelnik zgłosił, że strona wygląda jak goły HTML. Winna była wtyczka, która przy każdej publikacji czyściła cache razem ze zminifikowanymi plikami CSS. Przy 7-24 wpisach dziennie arkusze znikały kilkanaście razy na dobę. Bez pytania o automaty szukałbym błędu w szablonie.
Krok 2. Które sekcje robią ruch
Odpowiedzi klienta sprawdzam w danych. Skrypt pobiera z Search Console wszystkie strony z wyświetleniami i sumuje je według sekcji, czyli pierwszego fragmentu ścieżki. Najważniejsza część to stronicowanie:
def wszystkie_strony():
wiersze, od = [], 0
while True:
r = sesja.post(API, json={
"startDate": start,
"endDate": koniec,
"dimensions": ["page"],
"rowLimit": 25000,
"startRow": od})
r.raise_for_status()
paczka = r.json().get("rows", [])
wiersze += paczka
if len(paczka) < 25000:
return wiersze
od += 25000API zwraca najwyżej 25 000 wierszy na zapytanie, posortowanych po kliknięciach, i ucina resztę. Na promptowy.com zapytałem kiedyś o 500 stron i wyszło, że tylko 3 z 41 recenzji mają wyświetlenia. Serwis miał 3269 stron z wyświetleniami, a recenzje po prostu nie zmieściły się w limicie. Po powtórzeniu pomiaru wyświetlenia miało 38 z 40.
Drugi wynik skryptu to koncentracja ruchu. Na promptowym trzy strony o filtrze lat 80. dawały 57% kliknięć z 28 dni, pierwsza piątka 72%. Awaria szablonu tych trzech adresów kosztowałaby więcej niż bałagan w pozostałych ponad 2500 adresach z map witryny. Od tej proporcji zależy kolejność całego audytu.
Krok 3. Sitemapy, crawl i indeks
Duży serwis porównuję w trzech zbiorach: adresy z sitemap, adresy znalezione crawlem i adresy w indeksie. Każda różnica coś mówi:
- w sitemapie, a nie w linkowaniu - strony osierocone, do których Google trafia tylko z mapy;
- w linkowaniu, a nie w sitemapie - zwykle tagi, paginacja albo adresy z parametrami;
- w sitemapie, a nie w indeksie - powód jest w raporcie stron w Search Console albo w URL Inspection API.
Przy milionie adresów nie crawluję wszystkiego. Biorę reprezentatywne próbki z każdego szablonu, z limitem zapytań, żeby nie położyć serwera klienta. Duży serwis to kilka szablonów powtórzonych tysiące razy, więc błąd w jednym szablonie widać już na kilkudziesięciu adresach.
URL Inspection API ma limit 2000 zapytań dziennie na właściwość, więc też działa na próbkach. Każdy adres, dla którego API nic nie zwróciło, zapisuję jako „brak danych”, nie jako „niezaindeksowany”.
Zasada „nie wiem to nie zero”
Na moim serwisie noktus.pl awaria noindex zdjęła z Google 1311 wpisów i to ja ją odkręcałem. Wyniosłem z tego zasadę, która wraca w każdym audycie: pusta odpowiedź API to „nie wiem”, a nie „zero”.
Na podstawie braku danych nie zmieniam niczego masowo. Każdą zmianę robię najpierw na próbce, z progiem bezpieczeństwa: jeśli skrypt chce oznaczyć do usunięcia więcej niż ustalony procent sekcji, zatrzymuje się i czeka na człowieka.
Krok 4. Duplikaty i kanibalizacja
Kanibalizacji szukam w danych Search Console: zapytania, na które konkuruje kilka adresów serwisu. Skrypt wypisuje pary, a decyzję podejmuję ręcznie, bo czasem dwa adresy odpowiadają na różne intencje i powinny zostać osobno.
Na obyty.pl scaliłem 265 duplikatów. Kolejność za każdym razem jest ta sama: wybór adresu docelowego (ten z ruchem i linkami), połączenie treści, przekierowanie 301 ze starego adresu, poprawa linków wewnętrznych, żeby nie prowadziły przez przekierowanie. Strony bez ruchu i bez linków scalam albo rozbudowuję. Usuwam dopiero wtedy, gdy dane mówią to wprost.
Raport: jeden dla zespołu, jeden dla zarządu
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Raport techniczny pisze się dla developerów. Każda rekomendacja ma opis problemu, skalę, przykładowe adresy i kryterium odbioru, więc da się ją od razu zamienić w zadanie. Kolejność układam według wpływu, kosztu i ryzyka.
Zarząd dostaje jedną stronę: co jest zagrożone, ile to może kosztować i co zrobić najpierw. Bez żargonu i bez obiecanego wzrostu ruchu, bo za wdrożenie odpowiada zespół klienta.
Darmowy audyt SEO: co sprawdzisz sam
Mały serwis sprawdzisz sam darmowymi narzędziami. Search Console pokaże indeksację i zapytania, PageSpeed Insights szybkość na telefonie, a darmowa wersja Screaming Frog przejdzie do 500 adresów i wypisze kody odpowiedzi, tytuły i przekierowania. Operator site: w Google szybko pokaże, czy w indeksie nie wiszą śmieci.
Płatny audyt zaczyna mieć sens przy dużym serwisie: tysiące adresów, kilka szablonów, ruch, za którym stoją pieniądze. Wtedy liczy się nie lista błędów, tylko kolejność napraw i dowód, który błąd kosztuje najwięcej.
Ile kosztuje audyt SEO
Audyt techniczny średniego serwisu, do 50 tys. adresów, wyceniam na 3-6 tys. zł. Pełny audyt dużego serwisu z raportem dla zarządu to 8-15 tys. zł. Cena zależy od skali, liczby szablonów, dostępów i tego, czy klient chce prezentacji wyników.
Po audycie często przychodzi zlecenie na nadzór nad wdrożeniem, za 2-5 tys. zł miesięcznie. To moje stawki, nie obietnica zarobku.
Kurs: Audyt SEO dużego serwisu z AI
Cały proces rozpisałem w kursie Audyt SEO dużego serwisu z AI: 28 lekcji w 7 modułach, około 9 h 13 min nauki. W plikach są skrypty Pythona do sitemap, crawla próbki, URL Inspection API i eksportu Search Console oraz plik instrukcji dla Claude Code, który pisze narzędzia pod konkretny serwis. Lekcja 1 o zakresie i pytaniach biznesowych jest za darmo.
Uczciwie: to nie jest kurs SEO od zera. Zakładam, że znasz podstawy indeksacji i on-page. Osobno kurs kosztuje 1490 zł. Jest też w moim preorderze kombAIn razem z kursem GEO i 26 innymi: 2222 zł do 9 listopada, dostęp 13 listopada. Jak sprawdzić, czy firmę poleca ChatGPT, pisałem w tekście GEO SEO.
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje audyt SEO?
Za audyt techniczny serwisu do 50 tys. adresów biorę 3-6 tys. zł, za pełny audyt dużego serwisu z raportem dla zarządu 8-15 tys. zł. Małą stronę firmową sprawdzisz sam darmowymi narzędziami.
Jak zrobić audyt SEO krok po kroku?
Ja zaczynam od rozmowy o tym, z czego serwis żyje i co się zmieniło. Potem sekcje i koncentracja ruchu w Search Console, sitemapy, crawl i indeks, duplikaty, szablony i dane strukturalne, a na końcu raport z kolejnością napraw.
Czy jest darmowy audyt SEO?
Podstawowy tak: Search Console, PageSpeed Insights i darmowy Screaming Frog do 500 adresów pokażą indeksację, szybkość i błędy techniczne. Nie powiedzą, którą naprawę zrobić najpierw.
Ile trwa audyt SEO dużego serwisu?
Zależy od skali i dostępów. Najdłużej trwa zebranie danych: pobranie sitemap, crawl próbek i pomiary indeksu w limitach API. Analizę danych przyspiesza AI, ale wnioski i odpowiedzialność są po stronie audytora.
Czy AI może zrobić audyt SEO za mnie?
AI liczy i grupuje dane, pisze skrypty i szkice raportu. Decyzje o usunięciu, scaleniu czy noindexie podejmuję sam, bo błąd na dużym serwisie potrafi zdjąć z Google tysiące stron.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Źródła i data sprawdzenia
Stan na 26.10.2026.
- PROMPTOWY LAB - program kursu Audyt SEO dużego serwisu z AI (28 lekcji, stawki)
- Google - Search Console API, searchAnalytics.query (rowLimit do 25 000)
- Google - limity Search Console API, w tym URL Inspection
- Screaming Frog SEO Spider - wersja darmowa do 500 adresów
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
