Aresztowanie w Sydney po rozmowach z Claude o ataku na żłobek. Zgłoszenie trafiło przez Interpol
Mieszkaniec Sydney został zatrzymany po tym, jak w rozmowie z chatbotem Claude napisał, że chce zaatakować pobliski żłobek. Sprawę nagłośnił Sydney Morning Herald, a zgłoszenie miało przyjść od Interpolu.

Ten news ukazał się 8 godzin po komunikacie źródła.
👁 116 przeczytań
Mieszkaniec Sydney został w niedzielę zatrzymany po tym, jak jego rozmowy z Claude, chatbotem firmy Anthropic, dotyczące chęci zabicia dzieci w pobliskim żłobku zostały zgłoszone przez Interpol - podał Sydney Morning Herald, a sprawę opisał serwis Futurism. Mężczyźnie postawiono zarzut z australijskiego przepisu o wykorzystaniu usługi łączności do nękania, zastraszania lub znieważania.
Co ustalili śledczy
Według relacji Sydney Morning Herald, przytoczonej przez Futurism, 29-letni David Lan Thackray został zatrzymany w niedzielę po tym, jak jego interakcje z Claude zostały oznaczone przez Interpol. Prokuratura powołała się na dokumenty, z których wynika, że mężczyzna napisał chatbotowi o chęci pójścia do lokalnego centrum handlowego Westfield i zaatakowania tamtejszego żłobka.
W rozmowach miał się też pojawić wątek Naveeda Akrama, mężczyzny oskarżonego o zabicie 15 osób podczas obchodów Chanuki na Bondi Beach w Sydney w grudniu 2025 roku. Prokuratura argumentowała przed sądem, że zatrzymany zamierza zacząć mordować ludzi w Sydney tak jak domniemany sprawca ataku na Bondi, a rozmowy z chatbotem pozwalają zrozumieć jego zamiary.
To są na tym etapie zarzuty, a nie ustalenia sądu. Obrońca 29-latka przekonywał, że jego klient jedynie wyładowywał emocje - miał być zestresowany i sfrustrowany infekcją ucha - i że jego słowa nie miały żadnej wagi. Dodał, że mężczyzna był przekonany, iż rozmowy pozostają prywatne. Zatrzymany ma przejść ocenę stanu zdrowia psychicznego.
Kto i jak przekazał zapisy rozmów
Najważniejsze pytanie w tej sprawie pozostaje bez odpowiedzi. Z materiału Futurism wynika, że nie wiadomo, w jaki sposób Interpol uzyskał dostęp do rozmów mężczyzny z Claude ani czy to Anthropic przekazał je międzynarodowej organizacji policyjnej. W tekście nie podano stanowiska Anthropic w tej sprawie.
Futurism zwraca uwagę, że w branży nie istnieje jednolity standard określający, kiedy - i czy w ogóle - firma rozwijająca AI powinna informować organy ścigania o treści rozmów użytkownika z chatbotem. To obszar, w którym każda firma działa według własnych reguł, a użytkownik najczęściej nie wie, gdzie dokładnie przebiega granica.
Chatbot jako powiernik i jako dowód
Rozmowy z chatbotami bywają wyjątkowo intymne i ujawniają więcej niż rozmowy z ludźmi. Futurism wskazuje na dwie przeciwstawne obawy, które się z tego biorą:
- sięganie do czatów użytkowników i przekazywanie ich lokalnym służbom grozi nadużyciami i naruszeniem prywatności;
- jednocześnie te same zapisy mogą być kluczowymi danymi, które pomogą zapobiec rozlewowi krwi.
Serwis przypomina, że intensywne korzystanie z chatbotów wiązano już z przestępstwami, w tym z zabójstwem połączonym z samobójstwem oraz z kilkoma masowymi strzelaninami - wymienia atak na Florida State University w 2025 roku i lutową masakrę w szkole w Tumbler Ridge w Kolumbii Brytyjskiej. Według Futurism wsparcia w zawsze dostępnych, przytakujących chatbotach szukały też osoby ze skłonnościami do prześladowania innych oraz z obsesyjnymi i paranoicznymi fiksacjami.
Mechanizm jest prosty: dla kogoś, kto zbliża się do aktu przemocy, chatbot bywa pojemnikiem na myśli, który nie ocenia i nie przerywa. Dokładnie ta cecha sprawia, że zapis takiej rozmowy jest dla śledczych materiałem o dużej wartości.
Co to znaczy dla polskich użytkowników
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Sprawa z Sydney to dobry moment, żeby w Polsce zadać pytanie, które rzadko pada przy zakładaniu konta w asystencie AI: co dzieje się z treścią moich rozmów i kto może ją zobaczyć. Argument obrony, że klient uważał czat za prywatny, jest tu najbardziej uniwersalnym elementem całej historii - bo takie samo przekonanie ma zapewne większość osób wpisujących prywatne rzeczy do okna czatu.
W polskich realiach rozmowa z chatbotem to dane przetwarzane przez prywatną firmę, a nie korespondencja objęta tajemnicą zawodową jak u lekarza, psychologa czy adwokata. Z perspektywy ochrony danych osobowych pytania o podstawę prawną analizowania treści rozmów, o zakres ich przekazywania podmiotom trzecim i o informowanie użytkownika to materiał na skargę do UODO. Z perspektywy praw konsumenta - kwestia tego, czy regulaminy jasno opisują, kiedy dostawca może zgłosić treść rozmowy służbom, mieści się w obszarze zainteresowań UOKiK. Żadna z tych instytucji nie pojawia się w opisywanej sprawie, bo dotyczy ona Australii.
Praktyczny wniosek dla polskiego czytelnika jest dwojaki. Po pierwsze, zapisy rozmów z AI mogą trafić do akt postępowania karnego i stać się argumentem w sądzie - w sprawie z Sydney to właśnie one są osią zarzutów. Po drugie, moderacja treści w chatbotach nie działa jak prywatna rozmowa z przyjacielem, nawet jeśli tak się ją odbiera. W przypadku gróźb dotyczących dzieci lub ataków na miejsca publiczne polskie prawo karne też przewiduje odpowiedzialność, a dowodem może być zapis cyfrowy. Jak dokładnie wygląda procedura przekazywania takich danych przez globalne firmy AI do służb w Polsce - w materiale źródłowym nie podano.
Otwarte pytania
Z opisu sprawy nie wynika, czy mężczyzna podejmował jakiekolwiek czynności przygotowawcze poza rozmową z chatbotem, ani jaki dokładnie przebieg będzie miało postępowanie. Nie podano też, czy Anthropic ma wewnętrzną procedurę zgłaszania gróźb i jak ją stosuje. Dopóki takie reguły nie są jawne, każda kolejna podobna sprawa będzie rozgrywać się w szarej strefie między ochroną prywatności a zapobieganiem przemocy.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
