Zamknięcie dnia: Anthropic wpuściło audytorów. Reszta milczy

👁 118 przeczytań
Dzień, który zapamiętam przede wszystkim jako starcie między deklaracjami a rzeczywistością - branża AI mówi o odpowiedzialności, ale konkretne ruchy w tym kierunku można policzyć na palcach jednej ręki. Anthropic zrobiło dziś coś, czego nie zrobił jeszcze nikt inny w tej branży, i właśnie to jest najważniejszy wątek czwartku.
Jeden krok, który wyróżnia się na tle całej branży
Anthropic wpuściło sześciu zewnętrznych audytorów z organizacji METR - i to nie na pokaz, tylko z realnym dostępem: firmowy sprzęt, przestrzeń biurowa, wewnętrzne systemy na poziomie własnych zespołów oceny ryzyka. We wrześniu Dario Amodei, Sam Altman i Elon Musk publicznie popierali podobne zobowiązania. Do tej pory tylko Anthropic przełożyło to na cokolwiek konkretnego. Reszta milczy. Można to czytać jako szczery krok w kierunku bezpieczeństwa, można też jako sprytny ruch PR - ale nawet jeśli to drugie, to przynajmniej wyznacza standard, do którego teraz inni będą musieli się odnieść. Sam Altman, który między innymi podpisał się pod tymi zobowiązaniami, dzisiaj mówił głównie o humanoidalnym robocie OpenAI i planowanym demo na 2027 rok. Priorytety widoczne gołym okiem.
Dane, nadzór i cena, która wszystko zmienia
Dwa tematy z dzisiaj warto czytać razem, bo razem brzmią głośniej. Policzyłem, ile kosztuje geolokalizacja zdjęcia przy użyciu narzędzia Raven - wychodzi 11 groszy za zapytanie. To nie jest ciekawostka techniczna. To informacja o tym, że pewien rodzaj inwigilacji przestał być domeną służb z dużym budżetem i stał się dostępny dla każdego z kartą płatniczą. Równolegle wyszło na jaw, że Amazon używa narzędzia AI o nazwie Atlas do prognozowania ryzyka uzwiązkowienia pracowników - zbiera setki punktów danych, w tym aktywność w mediach społecznościowych - w magazynach w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Mechanizm podobny: technologia, która kiedyś wymagała sztabu analityków, działa teraz automatycznie, w tle, na skalę przemysłową. Do tego dochodzi wyciek z Wakacje.pl z danymi paszportowymi klientów - i znowu ta sama logika: wartość danych rośnie, a koszty ich pozyskania, czy to legalnie, czy nie, spadają.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Meta jako lustro branżowych sprzeczności
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Meta zaliczyła dziś podwójną wpadkę wizerunkową, choć każda z osobna mogłaby przejść niezauważona. Po pierwsze, firma wycofała się z kontrowersyjnego zapisu w regulaminie dla firm, który - według prawników cytowanych przez Nieman Lab - mógł dawać jej niemal nieograniczone prawo do pobierania cudzych treści na potrzeby trenowania modeli AI. Zapis zniknął po tym, jak ktoś go przeczytał uważnie i napisał o tym głośno. Po drugie, twórczynie z OnlyFans wskazują wprost na paradoks: ich konta na Instagramie są blokowane za treści dla dorosłych, podczas gdy Meta jednocześnie pozwala swojemu AI na flirtowanie i sexting z użytkownikami. Ta sama firma, ta sama platforma, inne zasady - zależnie od tego, kto zarabia. Na marginesie dnia znalazł się też Microsoft wycofujący się z projektu centrum danych AI w Essex z powodu problemów z zasilaniem - co przy okazji obnażyło kruchość rządowych zapowiedzi o „największym suwerennym datacenter AI w Wielkiej Brytanii”.
Jutro patrzę na to, czy temat stopniowej utraty kompetencji przez ludzi nadzorujących systemy AI - tego, co badaczka z Drexel University nazywa latent risk - zacznie przebijać się szerzej, bo to jeden z niewielu tematów, które branża konsekwentnie omija.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
