7600 reklam aplikacji do rozbierania na Facebooku. Policzyłem, ile kosztuje jedno fałszywe nagie zdjęcie
Tech Transparency Project znalazł 7600 reklam aplikacji typu nudify skierowanych na Europę, a WIRED opisał kampanię z twarzą amerykańskiej polityczki. Zestawiłem liczbę reklam z kosztem subskrypcji takiej aplikacji i wyszło mi, ile realnie płaci się w Polsce za jedno wygenerowane nagie zdjęcie oraz jaka kara grozi za jego rozesłanie.

👁 117 przeczytań
Historia opisana przez Niebezpiecznika brzmi jak wpadka jednego reklamodawcy, ale liczby mówią coś innego. Konto, które WIRED namierzył na Facebooku i Instagramie, wyświetliło 32 reklamy aplikacji pozwalającej wgrać zdjęcie prawdziwej osoby i wstawić jej twarz do wygenerowanej scenki seksualnej. Wszystkie 32 kreacje były targetowane wyłącznie na mężczyzn. Żadna nie przekroczyła dziesięciu wyświetleń, co brzmi uspokajająco do momentu, w którym się to przemnoży: 32 reklamy po maksymalnie 10 odsłon to najwyżej 320 kontaktów z przekazem, czyli mikroskopijna kampania, która i tak przeszła przez weryfikację Meta. Strona reklamodawcy powstała 3 sierpnia i nie miała ani jednego obserwującego. Nie przeszkodziło to w uruchomieniu płatnej promocji.
Policzyłem, ile wynosi koszt jednego fałszywego nagiego zdjęcia
Sprawdziłem cenniki aplikacji z tej kategorii, które wciąż dają się znaleźć w otwartej sieci. Model biznesowy jest wszędzie ten sam: subskrypcja miesięczna w przedziale 10-30 dolarów albo pakiet kredytów, gdzie jedno wygenerowanie kosztuje od 2 do 10 kredytów, a paczka 100 kredytów idzie za około 10 dolarów. Przy kursie 3,78 zł za dolara miesięczny abonament za 19,99 dolara to 75,56 zł. Jeśli taki abonament pozwala na sto generowań, koszt jednego fałszywego nagiego zdjęcia wynosi 75 groszy. W modelu kredytowym, przy 10 dolarach za sto kredytów i pięciu kredytach na obraz, wychodzi 37,80 zł za dwadzieścia obrazów, czyli 1,89 zł za sztukę.

To jest najważniejsza liczba w całej tej sprawie i nie znalazłem jej w żadnym polskim omówieniu. Wyprodukowanie materiału, który może zniszczyć komuś reputację w szkole, w pracy albo w sądzie rodzinnym, kosztuje mniej niż bilet komunikacji miejskiej w dowolnym polskim mieście. Dla porównania: bilet jednorazowy w Warszawie to 4,40 zł, czyli za cenę jednego przejazdu tramwajem można wygenerować od dwóch do niemal sześciu takich obrazów.
Druga strona tego rachunku dotyczy skali reklamowej. Tech Transparency Project ustalił, że konta powiązane z jedną chińską spółką uruchomiły 7600 reklam aplikacji tego typu targetowanych na Europę. Z 210 badanych stron 179 miało reklamy usunięte za naruszenie zasad, co daje 85,2 procent. Zestawiłem te dwie liczby: 7600 reklam rozłożone na 210 stron to średnio 36,2 kreacji na stronę, czyli dokładnie ten sam rząd wielkości, co 32 reklamy z opisanego przez WIRED konta. Innymi słowy, opisany przypadek nie jest wyjątkiem - jest statystycznie typowym elementem operacji prowadzonej przemysłowo.
Skuteczność moderacji wynosi 85 procent, ale liczy się te 15
Meta deklaruje, że sprawdza każdą reklamę przed publikacją. Praktyka wygląda tak, że robią to automaty, a reklamodawcy obchodzą je banalną sztuczką: pierwsze sekundy materiału są niewinne, właściwa treść pojawia się później. Z danych TTP wynika, że 31 z 210 stron nigdy nie miało usuniętej reklamy, a część wróciła do promocji po wcześniejszych blokadach. Przy 7600 kreacjach nawet skuteczność 85 procent zostawia około 1125 reklam, które przeszły. Przy średnio dziesięciu wyświetleniach na kreację to 11 250 kontaktów z ofertą wygenerowania cudzej nagości - i to tylko w ramach jednej zidentyfikowanej operacji.
Apple usunęło jedną taką aplikację ze swojego sklepu, gdzie udawała narzędzie do obróbki zdjęć, a po wniesieniu opłaty otwierała scenariusze seksualne. Firma tłumaczy, że „niedozwolone funkcje mogły zostać dodane po weryfikacji”. To wyjaśnienie pokazuje słabość całego modelu sklepów aplikacji: weryfikuje się kod w momencie zgłoszenia, a nie to, co serwer zwraca użytkownikowi trzy tygodnie później.
Art. 191a i art. 202 Kodeksu karnego - co grozi w Polsce
Polskie prawo nie jest tu bezradne, tylko rzadko używane. Kluczowy jest art. 191a Kodeksu karnego:
Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Przepis pochodzi z ustawy z 6 czerwca 1997 r. i pisany był z myślą o ukrytej kamerze, nie o modelu generatywnym. Sądy przyjmują jednak, że „wizerunek nagiej osoby” obejmuje także montaż, w którym rozpoznawalna twarz osadzona jest na wygenerowanym ciele - decydujące jest to, czy odbiorca identyfikuje konkretną osobę. Tryb jest wnioskowy, więc bez zawiadomienia od pokrzywdzonego prokuratura sama nie ruszy.
Znacznie surowiej wygląda sytuacja, gdy na przetworzonym zdjęciu jest osoba poniżej 18 lat. Art. 202 par. 4b KK obejmuje wytwarzanie i rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem „wytworzonego albo przetworzonego wizerunku małoletniego”, czyli wprost obrazy generowane. Kara to od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, a od nowelizacji z 2023 roku sam dostęp do takich materiałów jest osobnym przestępstwem. To oznacza, że nastolatek, który za 75 groszy „rozbierze” koleżankę z klasy, popełnia czyn zagrożony karą więzienia, i nie zmienia tego fakt, że zdjęcie nigdy nie było prawdziwe.
Do tego dochodzi ścieżka cywilna. Art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego chronią wizerunek jako dobro osobiste, art. 448 pozwala żądać zadośćuczynienia pieniężnego. W praktyce oznacza to możliwość pozwu o kwotę wielokrotnie wyższą niż 75 groszy, które sprawca wydał na wygenerowanie obrazu. Przy zasądzeniu typowych dla tej kategorii spraw 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia relacja kosztu do ryzyka wynosi 1 do 26 tysięcy.
Co zrobić, jeśli twoje zdjęcie już krąży
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Kolejność działań ma znaczenie i większość osób zaczyna od złego kroku, czyli od pisania do sprawcy. Zacznij od dowodów: zrzut ekranu z widocznym adresem URL, datą i godziną, najlepiej wraz z całym profilem publikującego. Jeśli treść dotyczy osoby poniżej 18 lat, zgłoś ją do Dyżurnet.pl - to zespół działający w NASK, przyjmuje anonimowe zgłoszenia przez formularz i ma procedurę współpracy z zagranicznymi hostingodawcami przez sieć INHOPE, czego prywatna osoba nie ma. Równolegle złóż zawiadomienie w najbliższej komendzie albo w prokuraturze, powołując się na art. 191a KK (lub art. 202 par. 4b, jeśli chodzi o małoletniego), i wyraźnie zapisz wniosek o ściganie - bez niego sprawa z 191a utknie formalnie.
Trzeci krok to platforma. Meta ma osobny formularz dla treści intymnych publikowanych bez zgody, a dla osób dorosłych działa StopNCII.org, który tworzy skrót kryptograficzny zdjęcia lokalnie, na twoim urządzeniu, i przekazuje platformom wyłącznie ten skrót, a nie sam obraz. Dla nieletnich odpowiednikiem jest usługa Take It Down prowadzona przez NCMEC. Warto to zrobić nawet jeśli materiał jest wygenerowany - hash blokuje dalsze uploady tego konkretnego pliku.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Znakowanie treści syntetycznych wchodzi w życie, ale nie dotyczy tych aplikacji
Od 2 sierpnia 2026 roku obowiązują przepisy rozporządzenia 2024/1689 (AI Act) dotyczące przejrzystości, w tym art. 50, który nakazuje oznaczanie treści deepfake w formacie czytelnym maszynowo. Kary za naruszenie obowiązków przejrzystości sięgają 15 mln euro albo 3 procent światowego obrotu. Przy kursie 4,30 zł to 64,5 mln zł górnego pułapu grzywny. Problem w tym, że operacja z 7600 reklamami była prowadzona przez spółkę spoza Unii, promującą aplikację dostępną przez przeglądarkę, bez żadnego przedstawiciela w Europie. Sankcja wymierzona podmiotowi, którego nie da się zlokalizować, jest liczbą w dokumencie, nie konsekwencją.
Realnym punktem nacisku pozostaje więc pośrednik. Meta jako bardzo duża platforma podlega Aktowi o usługach cyfrowych, gdzie maksymalna kara to 6 procent globalnego obrotu. Przy przychodach Meta rzędu 164 mld dolarów za 2024 rok daje to teoretyczny pułap 9,84 mld dolarów, czyli po kursie 3,78 zł około 37,2 mld zł. To liczba, która ma szansę zmienić kalkulację działu moderacji, w przeciwieństwie do ścigania anonimowego reklamodawcy z kontem założonym 3 sierpnia.
Zostaje jeszcze skutek, którego żadna regulacja nie naprawi. Skoro wygenerowanie fałszywego nagrania kosztuje 75 groszy, to każde prawdziwe nagranie da się podważyć zdaniem „to deepfake”, i odwrotnie. Niebezpiecznik przywołuje tu przykład nagrania Netanjahu, które próbowano unieważnić właśnie tym argumentem. Dopóki znakowanie źródła nie jest wbudowane w urządzenia rejestrujące, a nie tylko wymagane od generatorów, obie strony tego sporu mają po 75 groszy argumentów.
Fakty sprawdzone 20 września 2026. Źródła: Niebezpiecznik, Tech Transparency Project, WIRED, Kodeks karny w ISAP, rozporządzenie 2024/1689, Dyżurnet.pl, StopNCII.org. Przeliczenia własne przy kursie 3,78 zł za dolara i 4,30 zł za euro.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
