Trump chce przemianować AI i tworzy nową gałąź armii - AI Force
Prezydent Donald Trump ogłosił w sobotę na Truth Social, że zamierza powołać AI Force - nową formację na wzór Space Force - i zaproponował głosowanie nad nową nazwą dla sztucznej inteligencji.

👁 113 przeczytań
W sobotę 19 września 2026 roku, gdzieś między poranną kawą a południem czasu wschodniego, Donald Trump zasiadł do klawiatury i wrzucił na Truth Social ankietę. Pytanie brzmiało mniej więcej tak: skoro świat mówi AI, to może czas zmienić tę nazwę na coś bardziej odpowiedniego? Do wyboru były trzy opcje - Superior Intelligence, Extreme Intelligence i Supreme Intelligence. Ankieta była aktywna w chwili, gdy TechCrunch po raz pierwszy ją opisał, i trudno o lepszy symbol tego, jak bardzo dyskusja o przyszłości sztucznej inteligencji weszła w orbitę polityki.
Rebrand i Rada Najwyższa
Zanim jeszcze skończyło się głosowanie nad nową nazwą, Trump opublikował kolejny wpis. Tym razem ton był poważniejszy - w każdym razie poważniejszy jak na standard Truth Social. Prezydent oznajmił, że powołuje AI Force, nową gałąź sił zbrojnych skrojona na wzór Space Force, którą sam ustanowił podczas pierwszej kadencji. Do tego zapowiedział rychłe ogłoszenie stanowiska AI Czar. „Only High I.Q. individuals need apply!” - napisał dosłownie, bez cienia ironii.

Czym dokładnie ma się zajmować AI Force? Trump nie wyjaśnił. Jakie będą kompetencje AI Czara? Też nie wiadomo. Poprzedni człowiek na zbliżonym stanowisku - venture capitalista David Sacks, który pełnił funkcję AI and Crypto Czar - odszedł z tej roli wcześniej w 2026 roku, przechodząc do współprzewodniczenia President’s Council of Advisors on Science and Technology. Fotel pozostał pusty, a Trump wypełnia tę lukę ogłoszeniem, które póki co istnieje wyłącznie jako wpis na platformie społecznościowej.
Hoax numer kolejny
Kilka godzin po ankiecie z nazwami Trump opublikował trzeci wpis, w którym debatę o bezpieczeństwie AI wpisał wprost na listę demokratycznych hoaxów. Wymienił ją obok „RUSSIA, RUSSIA, RUSSIA, UKRAINE, UKRAINE, UKRAINE, Global Warming, Impeachment Hoax #1, Impeachment Hoax #2, Men in Women’s Sports, [and] Transgender for Everyone.” Brzmi to jak skrót do podręcznika politycznej polaryzacji ostatnich dziesięciu lat - i właśnie taka była intencja.
Według Trumpa cały schemat wyglądał następująco: najpierw krytycy atakowali centra danych, „until people realized how wealthy and prestigious they were for the Communities in which they were built.” Kiedy ten atak się nie powiódł, zaczęli atakować samą sztuczną inteligencję. Prezydent nie przedstawił żadnych dowodów na to, że sceptycyzm wobec AI i centrów danych nie jest organiczny i szczery. Tymczasem fakty wskazują raczej na coś odwrotnego - zarówno Republikanie, jak i Demokraci mają na koncie krytykę centrów danych, a Nowy Jork jako pierwszy stan w USA wstrzymał wydawanie pozwoleń na duże projekty tego typu.
Na turnieju golfowym tydzień wcześniej Trump powiedział, że jest otwarty na „guardrails”, ale zaraz potem dodał: „I think you have a lot of negative forces that are bringing it up that shouldn’t be bringing it up.” W sobotę posunął się dalej - od dopuszczenia pewnych ograniczeń do retoryki oblężonej twierdzy, w której AI staje się ofiarą politycznego spisku.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Tło sporu, który wszedł do Białego Domu
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
To, co Trump wciągnął w tryby swojej politycznej narracji, jest realnym i poważnym sporem wewnątrz samej branży AI. Kilka dni przed sobotnimi wpisami badacz pracujący w Anthropic ogłosił publicznie swoje odejście, uzasadniając je tym, że czołowe firmy AI „earnestly believe it could kill us all by the end of the decade” i „are gambling with our lives.” To nie był anonimowy komentarz - to sygnał od środka jednej z najbardziej wpływowych organizacji w branży.
Dario Amodei, CEO Anthropic, odpowiedział planem „pace the frontier” - propozycją świadomego zarządzania tempem rozwoju. Plan zdawali się popierać Sam Altman z OpenAI i Elon Musk z SpaceX. Jensen Huang z Nvidii z kolei chwalił Trumpa publicznie. Scena jest więc gęsta od postaci i sprzecznych interesów - miliarderzy techno popierający prezydenta, inni wzywający do hamulców, a w tle badacze, którzy odchodzą z prestiżowych stanowisk, bo nie mogą spać spokojnie.
Krytycy całej narracji o egzystencjalnym zagrożeniu ze strony AI - a jest ich niemało po obu stronach sceny politycznej - przekonują, że ten rodzaj apokaliptycznego języka jest wygodnym odwróceniem uwagi od bardziej przyziemnych, lecz realnych szkód: od dyskryminacyjnych algorytmów, po masowe zwolnienia, po kwestie własności intelektualnej. W tym sensie Trumpowskie wrzucenie AI safety do worka z hoaxami jest perwersyjnie zbieżne z argumentacją części lewicowych krytyków - choć z zupełnie innych powodów i z zupełnie innymi konsekwencjami.
Prezydent oświadczył, że będzie AI „cherish, help it, and watch over it, as it grows.” To zdanie mogłoby pasować do przemówienia inauguracyjnego funduszu venture capital. Ale wyszło z ust prezydenta Stanów Zjednoczonych, razem z zapowiedzią nowej formacji wojskowej i ankietą o nazwie technologii, w której stawką jest, kto opowie historię o tym, czym AI w ogóle jest - i kto ma prawo wyznaczać jej granice.
Ankieta na Truth Social wciąż trwa. Wynik pewnie nie zmieni nazwy technologii. Ale sam fakt jej istnienia mówi coś ważnego o tym, jak głęboko spór o AI wdarł się już w sam rdzeń polityki.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
