30 tysięcy piosenek i jedna zaskakująca różnica między wytwórniami
Sony Music pozwało Udio za naruszenie praw do ponad 30 tysięcy utworów - od Elvisa Presleya po Beyoncé - podczas gdy Universal i Warner już zdążyły zawrzeć ugodę i partnerstwo z tym samym serwisem.
👁 136 przeczytań
Muzyka przemysłu rozrywkowego nie milknie, a w tle tej kakofonii słychać coraz głośniej: kto będzie dyktował warunki ery AI - wytwórnie, które pozywają, czy wytwórnie, które podpisują umowy? Sony Music odpowiedziało na to pytanie 21 lipca 2026 roku, składając w nowojorskim sądzie pozew przeciwko Udio obejmujący ponad 30 000 piosenek. Jednocześnie Universal Music Group i Warner Music Group siedzą już przy jednym stole z tym samym pozwanym jako partnerzy biznesowi.
Lista i jej waga
Trudno o bardziej reprezentatywny przekrój popkultury ostatnich dekad. W dokumentach sądowych opublikowanych przez The Verge pojawiają się Hound Dog Elvisa Presleya, Say My Name Beyoncé, As It Was Harry’ego Stylesa, nagrania Britney Spears i Johnny’ego Casha. Sony zaznacza przy tym wprost, że wymienione 30 000 tytułów stanowi „jedynie niewielką część dzieł, które Udio naruszyło” - sugestia, że zasięg roszczeń może rosnąć.

Sama liczba jest efektem techniki, którą Sony zastosowało po uzyskaniu dostępu do danych treningowych Udio w ramach procedury discovery. Firma użyła metody zwanej audio fingerprintingiem - rodzaju akustycznego odcisku palca - i twierdziła, że zidentyfikowała w ten sposób dziesiątki tysięcy kolejnych naruszeń. Pierwotny pozew, złożony razem z UMG i Warnerami w 2024 roku, obejmował 333 utwory. Sony chciało go rozszerzyć, ale sąd odrzucił ten wniosek. Korporacja poszła więc na całość osobną sprawą.
Co przyznało samo Udio
Jednym z kluczowych fragmentów nowego pozwu jest cytat przypisywany samemu Udio. Sony powołuje się na oświadczenie firmy, że jej modele generatywne zostały „skonstruowane przez pokazanie programowi ogromnej ilości różnorodnych nagrań dźwiękowych” - w tym materiałów z YouTube. To nie jest spekulacja prawników, lecz - wedle dokumentów - własne słowa spółki. Oddzielne śledztwo dotyczące Suno ujawniło zresztą, że ten generator muzyki AI pobrał miliony piosenek z YouTube, Genius i Deezera.
Udio nie jest tu wyjątkiem - to standardowy model trenowania generatywnych modeli dźwiękowych. Problem polega na tym, że „standardowy” nie oznacza automatycznie „legalny”. I właśnie tę granicę Sony postanowiło przetestować sądownie, domagając się zarówno zakazu dalszego naruszania praw, jak i odszkodowania w wysokości do 150 000 dolarów za każdy z ponad 30 000 naruszonych utworów. Prosta matematyka daje astronomiczną sumę - nawet jeśli sąd przyzna ułamek tej kwoty.
Ugoda po sąsiedzkiej stronie
Tu zaczyna się najciekawszy fragment tej historii. Universal Music Group i Warner Music Group, które rok wcześniej stały ramię w ramię z Sony w pierwotnym pozwie, zdążyły już rozwiązać swoje sprawy ugodami i podpisały z Udio umowy partnerskie. Branża muzyczna po cichu podzieliła się na dwa obozy: tych, którzy wolą wywalczyć precedens w sądzie, i tych, którzy wolą zarobić na AI teraz.
UMG szczególnie intensywnie buduje w ostatnich miesiącach mosty z dostawcami technologii AI - zawiera kolejne umowy licencyjne, ogłasza partnerstwa. To strategia: zamiast próbować zatrzymać falę, spróbować na niej surfować i przy okazji ustalić, że licencja ma swoją cenę. Sony wybiera dłuższą drogę - precedens prawny, który mógłby wymusić na całej branży AI obowiązek płacenia za dane treningowe, zanim te trafią do modelu.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →O co naprawdę toczy się gra
Odpowiedź na pytanie, kto ma rację, przyjdzie za kilka lat i wymagać będzie zapewne kilku instancji sądowych. Spór Sony kontra Udio to w istocie spór o definicję: czy pochłonięcie nagrania przez model AI w procesie treningu to „kopiowanie” w rozumieniu prawa autorskiego, czy coś zupełnie innego? Sądy w USA mierzą się z tą kwestią w kilku równoległych sprawach; żadna nie zakończyła się jeszcze wyrokiem, który mógłby stać się wzorcem.
Sony gra o stawkę wyższą niż 30 000 piosenek. Gra o to, żeby każdy model AI uczący się na nagraniach musiał najpierw zapłacić. Udio - i cała branża generatywnej muzyki AI - gra o to, żeby takie nagrania mogły być traktowane jak publiczny zasób intelektualny. Wynik tej rozgrywki określi, czy modele muzyczne AI będą w przyszłości kosztować twórców i wytwórnie proporcjonalnie do wartości, którą im wyciągnęły.
A że UMG i Warner wybrały inną drogę? To nie hipokryzja - to kalkulacja.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →

