Australijskie firmy AI chcą zmiany prawa autorskiego. Artyści protestują, a rząd jest podzielony
Australijski rząd Albanese’a stoi przed kluczowym wyborem: czy osłabić ochronę prawa autorskiego, by przyciągnąć inwestycje firm AI w centra danych, czy stanąć po stronie twórców.
👁 146 przeczytań
Australijski rząd Albanese’a znalazł się pod silną presją firm technologicznych, które lobbują za wyłączeniem spod prawa autorskiego możliwości trenowania modeli AI na chronionych treściach - w zamian za obietnicę inwestycji w centra danych. Sprawa rozbiła koalicję rządzącą od środka i wywołała głośny protest środowisk twórczych.
Pisarka Anna Funder, autorka głośnego Stasiland, stanęła w tym miesiącu przed dziennikarzami w parlamencie, przedstawiając się nie tylko jako twórczyni, ale też - jak sama to określiła - „ofiara przestępstwa”. Jej zdaniem firmy technologiczne bez skrupułów „odkurzaczem wciągają” jej literacki dorobek, by zasilać nim własne modele językowe.
Twórcy mają powody do niepokoju. Rok temu rząd zapewnił autorów, artystów, muzyków i organizacje medialne, że nie przyzna firmom AI prawnego wyłączenia pozwalającego na swobodne pozyskiwanie treści do trenowania modeli takich jak ChatGPT, Gemini czy Claude. Jednak ciągły lobbing gigantów technologicznych oraz sygnał od informatora, który trafił do niezależnego senatora Davida Pocock, wzniecił obawy, że Albanese może wycofać się z tych deklaracji.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Rząd podzielony
Według doniesień Guardian Australia, w gabinecie ścierają się dwa obozy. Minister przemysłu Tim Ayres i wiceminister ds. gospodarki cyfrowej Andrew Charlton są najbardziej zainteresowani przyciąganiem inwestycji AI. Po drugiej stronie stoją prokurator generalna Michelle Rowland, odpowiedzialna za prawo autorskie, oraz minister kultury Tony Burke - oboje twardo bronią praw twórców.
Sam premier pytany w ubiegłym tygodniu, czy ochrona praw autorskich jest zagrożona, starał się uspokoić nastroje, wskazując na mechanizm negocjacji z platformami cyfrowymi jako dowód „mocnej historii” Partii Pracy w ochronie lokalnych producentów treści. „To są złożone kwestie, omawiamy je z branżą” - powiedział Albanese.
W środę premier ma wygłosić duże przemówienie poświęcone planom rządu wobec AI, jednak konkretnych decyzji w sprawie prawa autorskiego nie należy się spodziewać - według informatorów Guardiana będzie to bardziej deklaracja wizji niż szczegółowy plan polityczny.
Stawką jest precedens - jeśli Australia ugnie się pod presją branży tech, może to wyznaczyć kierunek dla innych państw rozważających podobne wyłączenia, a tamtejsi twórcy stracą jedno z niewielu narzędzi ochrony przed darmowym eksploatowaniem ich pracy.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


