Libby wprowadza filtry treści AI - ale oparte na samodzielnym oznaczaniu
Aplikacja Libby do wypożyczania e-booków pozwoli czytelnikom ukryć treści generowane przez AI, choć filtry zadziałają tylko wtedy, gdy zawartość zostanie sama oznaczona.

👁 145 przeczytań
OverDrive, firma stojąca za popularną aplikacją do wypożyczania e-booków Libby, przygotowuje nowe ustawienia pozwalające czytelnikom decydować, czy chcą widzieć treści generowane przez sztuczną inteligencję. Kontrola obejmie nie tylko autorstwo książek, ale też audiobooki z narracją AI, tłumaczenia maszynowe oraz grafiki tworzone przez algorytmy.
„AI to dla nas nowa granica” - mówi Marc DeBevoise, który tydzień temu objął stanowisko dyrektora generalnego OverDrive. Firma współpracuje z 92 tysiącami bibliotek publicznych, szkół i uczelni w ponad 115 krajach, a jej aplikacja udostępnia użytkownikom bibliotek darmowy dostęp do katalogu liczącego ponad 6 milionów książek, wypożyczonych już ponad miliard razy.
Kluczowy haczyk: filtry mają działać na podstawie samodzielne oznaczanie treści przez wydawców i autorów. To znaczy, że skuteczność mechanizmu zależy od uczciwości tych, którzy zawartość dostarczają. Sam DeBevoise podkreśla, że gros katalogu jest bezpieczne z definicji. „Wszystko sprzed 2020 [lub] 2022 z definicji nie jest AI” - twierdzi. „Wiemy z całą pewnością, że większość naszego katalogu nie jest.”
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Zalew treści generowanych maszynowo
Problem, na który reaguje OverDrive, dotyka całej branży cyfrowego wydawnictwa. Amazon już w 2023 roku ograniczył liczbę książek, jakie samodzielni autorzy mogą wgrywać dziennie, by walczyć z tak zwanym AI slop. Dyrektor generalny Kobo Michael Tamblyn ujawnił w zeszłym miesiącu, że jego platforma odrzuca niemal połowę wszystkich publikacji własnym sumptem właśnie z powodu obaw o AI.
„Stoimy naprzeciw strumienia z węża strażackiego.”
- Michael Tamblyn, CEO Kobo
OverDrive nie pozwala autorom wgrywać książek bezpośrednio, tak jak robią to Kobo czy Amazon. Współpracuje jednak z pośrednikiem Draft to Digital, który zasila także Apple Books i Google Play Books i dopuszcza książki tworzone z udziałem AI, o ile przeszły „gruntowną redakcję dokonaną przez człowieka”. W praktyce oznacza to, że część tytułów wygenerowanych maszynowo prędzej czy później trafi do katalogu Libby.
DeBevoise stara się przy tym zająć pozycję pośrednią - z jednej strony daje bibliotekarzom i czytelnikom możliwość rezygnacji z AI, z drugiej dostrzega jej zalety w rekomendacjach i lokalizacji treści. Warto pamiętać, że Libby wprowadziła własne funkcje AI już w zeszłym roku i spotkała się wtedy z krytyką.
Deklarowana kontrola brzmi rozsądnie, ale filtr oparty na dobrowolnym oznaczaniu jest tak skuteczny, jak uczciwe są etykiety.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


