Libby wprowadza filtry treści AI - ale oparte na samodzielnym oznaczaniu
Aplikacja Libby do wypożyczania e-booków pozwoli czytelnikom ukryć treści generowane przez AI, choć filtry zadziałają tylko wtedy, gdy zawartość zostanie sama oznaczona.

👁 160 przeczytań
OverDrive, firma stojąca za popularną aplikacją do wypożyczania e-booków Libby, przygotowuje nowe ustawienia pozwalające czytelnikom decydować, czy chcą widzieć treści generowane przez sztuczną inteligencję. Kontrola obejmie nie tylko autorstwo książek, ale też audiobooki z narracją AI, tłumaczenia maszynowe oraz grafiki tworzone przez algorytmy.
„AI to dla nas nowa granica” - mówi Marc DeBevoise, który tydzień temu objął stanowisko dyrektora generalnego OverDrive. Firma współpracuje z 92 tysiącami bibliotek publicznych, szkół i uczelni w ponad 115 krajach, a jej aplikacja udostępnia użytkownikom bibliotek darmowy dostęp do katalogu liczącego ponad 6 milionów książek, wypożyczonych już ponad miliard razy.
Kluczowy haczyk: filtry mają działać na podstawie samodzielne oznaczanie treści przez wydawców i autorów. To znaczy, że skuteczność mechanizmu zależy od uczciwości tych, którzy zawartość dostarczają. Sam DeBevoise podkreśla, że gros katalogu jest bezpieczne z definicji. „Wszystko sprzed 2020 [lub] 2022 z definicji nie jest AI” - twierdzi. „Wiemy z całą pewnością, że większość naszego katalogu nie jest.”
Czytasz Promptowego częściej? Dodaj go do preferowanych źródeł w Google, a nowe teksty będą wyżej w Twoich wynikach.
Zalew treści generowanych maszynowo
Problem, na który reaguje OverDrive, dotyka całej branży cyfrowego wydawnictwa. Amazon już w 2023 roku ograniczył liczbę książek, jakie samodzielni autorzy mogą wgrywać dziennie, by walczyć z tak zwanym AI slop. Dyrektor generalny Kobo Michael Tamblyn ujawnił w zeszłym miesiącu, że jego platforma odrzuca niemal połowę wszystkich publikacji własnym sumptem właśnie z powodu obaw o AI.
„Stoimy naprzeciw strumienia z węża strażackiego.”
- Michael Tamblyn, CEO Kobo
OverDrive nie pozwala autorom wgrywać książek bezpośrednio, tak jak robią to Kobo czy Amazon. Współpracuje jednak z pośrednikiem Draft to Digital, który zasila także Apple Books i Google Play Books i dopuszcza książki tworzone z udziałem AI, o ile przeszły „gruntowną redakcję dokonaną przez człowieka”. W praktyce oznacza to, że część tytułów wygenerowanych maszynowo prędzej czy później trafi do katalogu Libby.
DeBevoise stara się przy tym zająć pozycję pośrednią - z jednej strony daje bibliotekarzom i czytelnikom możliwość rezygnacji z AI, z drugiej dostrzega jej zalety w rekomendacjach i lokalizacji treści. Warto pamiętać, że Libby wprowadziła własne funkcje AI już w zeszłym roku i spotkała się wtedy z krytyką.
Deklarowana kontrola brzmi rozsądnie, ale filtr oparty na dobrowolnym oznaczaniu jest tak skuteczny, jak uczciwe są etykiety.
UE wprowadza obowiązkowe oznaczanie treści generowanych przez AINewsy
Unia Europejska zaczyna oznaczać treści AI - firmy mają czas do grudniaNewsy
UE nakazuje oznaczanie treści generowanych przez AI od 2 sierpniaNewsyCały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →- jutropis.plAI Act od sierpnia 2026: oznaczanie chatbotów i deepfake’ów
- algorytmik.plRolki z AI po polsku: 6 narzędzi policzonych na tej samej 30-sekundowej scenie
- dobieracz.plAI do marketingu - wybierz narzędzie do konkretnej pracy
- paliwownia.plUlga na robotyzację 2026: 50% kosztów, ostatni rok i dlaczego czat AI się nie łapie
