SpaceX warta 2,6 biliona dolarów. Na chwilę przegoniła Amazon, mimo 4,9 mld straty
Cztery dni po debiucie giełdowym firma Muska przebiła Amazon i otarła się o Microsoft, choć w zeszłym roku straciła niemal 5 miliardów dolarów.
👁 138 przeczytań
Firma, która w zeszłym roku straciła 4,9 miliarda dolarów, we wtorek na kilka chwil stała się piątą najcenniejszą spółką na świecie. SpaceX przegoniła Amazon i otarła się o Microsoft, zanim notowania zdążyły ostygnąć przed zamknięciem sesji. To nie pomyłka kursowa - to jeden z najbardziej surrealistycznych tygodni w historii nowoczesnej giełdy.
Cofnijmy się o cztery dni. W piątek SpaceX zadebiutowała na parkiecie z wyceną około 1,7 biliona dolarów, zgarniając przy okazji niemal 86 miliardów dolarów świeżego kapitału. W poniedziałek, podczas pierwszej pełnej sesji, akcje urosły o 20 procent. We wtorek doszły dwa katalizatory naraz: start handlu opcjami na walory spółki oraz informacja o przejęciu firmy Cursor, twórcy popularnego narzędzia do programowania wspomaganego AI. Efekt? Wycena wystrzeliła chwilowo do 2,9 biliona dolarów, by potem opaść z powrotem w okolice 2,6 biliona.
Od piątkowego debiutu do wtorkowego szczytu firma Elona Muska dopisała do swojej wyceny mniej więcej bilion dolarów. Bilion. W cztery dni.
Liczby, które się nie spinają
Tu zaczyna się część, której nie da się wytłumaczyć kalkulatorem. SpaceX zamknęła zeszły rok z 18,7 miliarda dolarów przychodu i stratą 4,9 miliarda. Dla porównania Amazon - którego rynkowa kapitalizacja została na moment przeskoczona - w 2025 roku zarobił na czysto 78 miliardów dolarów przy 717 miliardach przychodu. Innymi słowy: inwestorzy przez chwilę wyceniali wyżej spółkę tracącą pieniądze niż jednego z najpotężniejszych generatorów zysku na planecie.
To nie jest wycena oparta na bilansie. To wycena oparta na obietnicy. A obietnica brzmi mniej więcej tak: SpaceX zbuduje biznes AI wart biliony dolarów. Problem w tym, że tę samą firmę całkiem niedawno rozebrano do fundamentów.
AI rozebrane do gołych ścian
Bo trzeba pamiętać, że w skład SpaceX wchodzi teraz xAI - dawniej osobny startup Muska. Jeszcze w kwietniu, ogłaszając współpracę z Cursorem, Musk sam przyznawał, że jego firma od AI „nie została zbudowana dobrze za pierwszym razem” i że przebudowuje ją „od fundamentów”.
xAI nie zostało zbudowane dobrze za pierwszym razem, przebudowuję je od fundamentów.
- Elon Musk, kwiecień 2026
Czyli inwestorzy dopisują bilion dolarów do wyceny dywizji AI, o której jej własny szef mówi, że trzeba ją budować od nowa. To dużo zaufania jak na coś, co dopiero co zburzono i postawiono na świeżych fundamentach.
Nowe strumienie przychodów rzeczywiście się pojawiły. SpaceX podpisało umowy na dzierżawę mocy obliczeniowej z Anthropic i Google, a po domknięciu transakcji z Cursorem (planowanym na trzeci kwartał) wchłonie też jego przychody. Jest tylko jeden szczegół, który łatwo przeoczyć: umowy z Anthropic i Google są niewiążące. Dla rynku jednak najwyraźniej nie ma to znaczenia - liczy się kierunek, nie kontrakt.
Samo przejęcie Cursora SpaceX realizuje za 60 miliardów dolarów w akcjach. Nie gotówką - akcjami, których wartość właśnie wystrzeliła. To klasyczny manewr: kiedy twój papier jest drogi, kupujesz nim wszystko, co się da.
Dlaczego kurs tak skacze
Jest jeszcze techniczne wyjaśnienie tej huśtawki. SpaceX wprowadziła do obrotu tylko około 4 procent wszystkich swoich akcji. Eksperci ostrzegali jeszcze przed debiutem, że tak wąski rynek czyni kurs niezwykle wrażliwym na gwałtowne wahania. I tak się stało.
We wtorek przez parkiet przewinęło się ponad 300 milionów akcji SpaceX - czyli ponad połowa z 555 milionów dostępnych w publicznym obrocie po IPO, jak wynika z danych giełdy Nasdaq. Kiedy płynność jest tak ograniczona, każda fala kupna lub sprzedaży przesuwa wycenę o dziesiątki, a nawet setki miliardów dolarów. Zmienność nie skończyła się zresztą na sesji - już po godzinach handlu SpaceX po raz drugi tego dnia chwilowo przebiła kapitalizację Amazona, by zaraz znów spaść.
To trochę jak ważyć słonia na wadze łazienkowej i krzyczeć „dwa biliony!” za każdym razem, gdy podłoga zaskrzypi. Cena jest realna w tym sensie, że ktoś za nią płaci. Ale to, co ona naprawdę mówi o wartości firmy, przy tak małym free floacie pozostaje pytaniem otwartym.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Co tu się właściwie wydarzyło
Moim zdaniem mamy do czynienia z czystą destylacją tego, czym stał się rynek wokół AI w 2026 roku. Fundamenty - przychód, zysk, działający produkt - schodzą na drugi plan. Na pierwszy wysuwa się narracja: kto opowie najbardziej przekonującą historię o trylionowym biznesie, ten przesuwa wycenę. A nikt nie opowiada takich historii lepiej niż Musk.
Połączenie kosmicznej legendy SpaceX z apetytem rynku na sztuczną inteligencję okazało się mieszanką wybuchową. Inwestorzy nie kupują tu rakiet ani satelitów Starlink - kupują obietnicę, że ten sam człowiek, który postawił wielokrotnego użytku rakiety, zbuduje też dominującą platformę AI. Reszta to detale: strata 4,9 miliarda, niewiążące kontrakty, dywizja AI rozebrana do gołych ścian.
Pytanie, które mnie naprawdę nurtuje, nie brzmi „czy SpaceX jest warta 2,6 biliona dolarów”. Brzmi: co się stanie, gdy te 4 procent akcji w obrocie przestanie wystarczać do utrzymania narracji, a na rynek trafi reszta? Bo wycena oparta na obietnicy jest tak trwała jak sama obietnica. A obietnice, w przeciwieństwie do rakiet SpaceX, nie zawsze wracają na ziemię w jednym kawałku.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →

