Rodzina Trumpa zarobiła setki milionów na AI - a Biały Dom blokuje regulacje
Synowie Trumpa zdobyli kontrakt Pentagonu warty 620 mln dolarów i inne wojskowe umowy AI, podczas gdy prezydent aktywnie blokuje wszelkie regulacje tej branży.

Ten news ukazał się 5 godzin po komunikacie źródła.
👁 119 przeczytań
Synowie Donalda Trumpa zdobyli w ciągu ostatniego roku pożyczkę Pentagonu o wartości 620 mln dolarów, kontrakt robotyczny dla Marines i nieopublikowaną umowę z US Air Force na drony - a w tym samym czasie prezydent publicznie i zdecydowanie blokuje wszelkie regulacje sztucznej inteligencji. To zbieżność, która przyciągnęła uwagę demokratycznych kongresmanów, niezależnych strażników etyki rządowej i, według niektórych relacji, własnych doradców Trumpa.
Zobacz wpis na X
„Jedyne zabezpieczenie to inteligentny prezydent”
W poniedziałek Trump opublikował na Truth Social wpis, który trudno interpretować inaczej niż jako manifest polityczny:
„Jedyne kontrole czy 'zabezpieczenia’, których potrzebuje AI, to SILNY I INTELIGENTNY (Wysokie IQ!) PREZYDENT, a USA go mają, bez wątpienia. Trwa CHORY spisek przeciwko AI i centrom danych.”
To był pierwszy z serii agresywnie pro-AI postów, które pojawiły się w tym tygodniu. David Sacks, współprzewodniczący Rady Doradców ds. Nauki i Technologii, powtórzył ten przekaz na szczycie Politico, twierdząc, że ostrzeżenia ze strony Anthropic i OpenAI to „teatr polityczny” produkowany przez grupy lobbingowe i media, a istniejące prawo jest w zupełności wystarczające.
Administracja tłumaczy swój opór głównie kwestią konkurencyjności. Argument jest prosty i nośny: każda regulacja spowalnia amerykański rozwój AI właśnie wtedy, gdy Stany Zjednoczone ścigają się z Chinami o dominację nad tą technologią. To argumentacja, która dobrze brzmi w Waszyngtonie - ale równolegle narastają fakty, które każą zadać pytanie, czy za deklarowaną troską o konkurencyjność nie stoi coś bardziej prozaicznego.
Złota gorączka z wojskowym akcentem
Obraz finansowych powiązań jest konkretny. Synowie Trumpa, poprzez serię przedsięwzięć z sektora AI i obronnego, zdobyli wspomnianą pożyczkę Pentagonu, kontrakt robotyczny z Marines i umowę dronową z Air Force - wszystko w ciągu jednego roku. Długoletni przyjaciel prezydenta Michael Dell wygrał kontrakt Pentagonu wart niemal 9 mld dolarów. Nie ma dowodów, że to interesy finansowe bezpośrednio kształtują politykę Białego Domu - ale oba wektory poruszają się w bliskim równoległym kursie i ta zbieżność sama w sobie jest niepokojąca dla obserwatorów.
Warto zaznaczyć, że AI boom to nie jest fenomen wyłącznie wojskowy czy trumpowski - to globalne przesunięcie kapitału na skalę niespotykaną od ery dot-comów. Ale właśnie dlatego kwestia tego, kto i na jakich zasadach ten rynek kształtuje, ma znaczenie wykraczające daleko poza Waszyngton.
Ostrzeżenia z wnętrza systemu
Tymczasem na początku września Jacob Coxon - badacz, który przez trzy lata pracował nad podstawowym trenowaniem modeli AI w Anthropic i OpenAI - złożył rezygnację i opublikował bezprecedensowe ostrzeżenie. „Żadna z tych firm nie działa odpowiedzialnie” - napisał. „Obie pędzą wprost ku samoudoskonalającej się superinteligencji i hazardują naszym życiem.” Dodał, że jego współpracownicy prywatnie wierzą, że technologia „mogłaby nas wszystkich zabić przed końcem dekady”.
W tym samym tygodniu ze stanowiska szefa działu bezpieczeństwa AI w Anthropic zrezygnował Mrinank Sharma, pisząc, że „świat jest w niebezpieczeństwie”. To nie są wypowiedzi krytyków z zewnątrz czy aktywistów - to ludzie, którzy stali przy kodzie od początku.
Ostrzeżeniom towarzyszył konkretny przykład ryzyka. Kalifirońska firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem ujawniła w tym miesiącu, że użyła AI do zbudowania samoczynnie rozprzestrzeniającego się robaka zdolnego do przejmowania kont WeChat poprzez jeden nieodebrany telefon - a następnie do automatycznego rozprzestrzeniania się przez listę kontaktów ofiary. Firma szacuje, że technologia mogłaby skompromitować ponad miliard urządzeń w ciągu kilku godzin. Tencent załatał podatność zanim wirus został wdrożony i zapewnił, że żadne konta nie ucierpiały - ale sam fakt, że coś takiego zostało zbudowane i zademonstrowane, mówi wiele o tempie, w jakim możliwości wyprzedzają zabezpieczenia.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Opinia publiczna kontra kurs Białego Domu
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Najbardziej uderzający element tej układanki to rosnąca przepaść między pozycją administracji a nastrojami społeczeństwa. Jak ujął to jeden z analityków cytowanych przez The Guardian: „Sondaże pokazują, jak daleko poza głównym nurtem jest postawa Trumpa wobec społeczeństwa, szczególnie gdy koszty AI stają się namacalne.” Poparcie dla AI w badaniach opinii publicznej osiąga jedne z najniższych poziomów w historii - i to akurat teraz, gdy Biały Dom redukuje zabezpieczenia do hasła na Truth Social.
Dla polskiego i europejskiego czytelnika ten scenariusz ma bezpośrednie konsekwencje. Jeśli największa gospodarka świata celowo rezygnuje z regulacyjnych ram, to nie tylko eksportuje ryzyko technologiczne na resztę świata - tworzy też presję konkurencyjną na inne rządy, by robiły to samo. Logika „musimy jechać bez hamulców, bo Chiny też jadą” jest zaraźliwa i już słychać jej echa w europejskich debatach o AI Act.
To, że finansowe interesy rodziny prezydenckiej i polityka deregulacyjna Białego Domu idą ramię w ramię, nie musi być dowodem korupcji - ale w demokratycznym państwie prawa samo pojawienie się takiej wątpliwości powinno wymagać wyjaśnień. Na razie zamiast wyjaśnień jest seria wpisów na Truth Social.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
