Meta Muse zebrał 900 tysięcy pobrań w tydzień, ale recenzenci widzą w nim głównie maszynę do zbierania danych
Nowy agent AI od Meta o nazwie Muse przekroczył 900 tysięcy pobrań w ciągu pierwszego tygodnia, ale pierwsze recenzje wskazują, że apetyt aplikacji na dane użytkownika wyprzedza jej faktyczne możliwości.

Ten news ukazał się 2 godziny po komunikacie źródła.
👁 115 przeczytań
Meta wypuściła agenta AI o nazwie Muse i w ciągu zaledwie tygodnia aplikacja przekroczyła 900 tysięcy pobrań - tak wynika z danych firmy analitycznej Sensor Tower. To imponująca liczba jak na debiut, ale pierwsze testy dziennikarzy rzucają niepokojące światło na to, co Muse robi z dostępem, o który prosi użytkowników.
Agent, który sam klika po internecie
Muse nie jest zwykłym chatbotem. Aplikacja korzysta z tzw. wirtualnej maszyny, żeby przeglądać internet w imieniu użytkownika - uruchamia wyszukiwarki, odwiedza strony i wykonuje kliknięcia jak człowiek. Interfejs celowo odbiega od modelu pytanie-odpowiedź: bardziej przypomina pisanie SMS-ów do znajomego, który odpisuje emoji kciuka w górę i zabiera się do pracy w tle. Muse jest dostępny jako osobna aplikacja, ale też przez WhatsApp.

Dziennikarz Wired, Reece Rogers, przetestował Muse’a przez kilka dni i wyniki były nierówne. Kiedy poprosił agenta o zamówienie śniadania z lokalnej piekarni Kahnfections w San Francisco, Muse odwiedził stronę, dodał kanapkę z biszkopcika z czosnkowym aioli, serem cheddar, jajkiem i boczkiem do koszyka, a przy okazji zaznaczył opcję „brak napiwku”. Muse tłumaczył swoje decyzje - na przykład że strona wymuszała wybór jednego sera, więc wybrał cheddar i zostawił notatkę z prośbą o dodanie szwajcarskiego. Agent poprosił o zatwierdzenie zakupu i kartę kredytową przez procesor Stripe. Rogers i tak poszedł do piekarni pieszo.
Lepiej wypadł test z Facebook Marketplace: Muse szybko znalazł tanie kanapy w okolicy według zadanych parametrów, zaproponował wysłanie wiadomości do sprzedawców i - co istotne - następnego dnia sam przypomniał użytkownikowi o ulubionej ofercie. To właśnie ta zdolność do samodzielnego follow-upu odróżnia agentów AI od prostych asystentów.
Dane jako domyślny punkt wyjścia
Problem zaczyna się już przy onboardingu. Muse domyślnie proponuje połączenie z e-mailem i kontem bankowym - dwa źródła danych, które dają pełny obraz życia finansowego i zawodowego użytkownika. Aplikacja prowadzi też dokument „Memory”, w którym przechowuje „trwałe fakty, preferencje i zobowiązania” wyciągnięte z rozmów. Można go podejrzeć, stukając w awatara na górze ekranu - to beżowa hybryda Ewoka i Labubu z rozłożonymi ramionami, co Rogers komentuje wprost: jakby chciała przygarnąć wszystkie jego dane.
Muse nie jest produktem bez precedensu. Meta sama wskazuje go jako odpowiedź na agentów AI popularnych w Dolinie Krzemowej - takich jak OpenClaw czy Instinct - ale celuje w masowego odbiorcę, a nie tech-entuzjastów. To istotna różnica: gdy niszowe narzędzie zbiera dane od kilku tysięcy świadomych użytkowników, ryzyko jest inne niż gdy robi to platforma z miliardami kont i własną siecią dystrybucji przez Instagram, WhatsApp i Messenger.
Meta nie pozostaje bierna na krytykę. Rzecznik prasowy Emil Vazquez powiedział Wired wprost:
„Muse to pierwszy osobisty agent AI zbudowany dla wszystkich, z wbudowanymi zabezpieczeniami i kontrolami użytkownika, które oddają ludziom pełną władzę nad tym, jak go używają - sugestia, że nie budowaliśmy go z takim założeniem od samego początku, jest absurdalna.”
Trudno jednak nie zauważyć, że ta deklaracja jest wyjątkowo ogólna jak na narzędzie, które prosi o dostęp do skrzynki mailowej i konta bankowego już przy pierwszym uruchomieniu.
Dystrybucja przez własne imperium
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Meta ma jedną przewagę, której OpenAI i Anthropic po prostu nie mają: własne imperium platform. Muse był cross-promowany bezpośrednio na Instagramie, gdzie Rogers natknął się na niego jako reklamę. WhatsApp i Messenger służą jako kanały onboardingu i integracji. Facebook Marketplace dostarcza real-world danych o preferencjach zakupowych. A Instagram Reels - ogromna biblioteka wideo, po której Muse może przeszukiwać w tle.
To nie jest produkt, który konkuruje na rynku asystentów AI wyłącznie jakością modelu. To produkt, który wygrywa dostępem do danych z ekosystemu, w którym miliardy ludzi i tak już funkcjonują. Jeśli ktoś korzysta z Messengera do zamawiania dostaw i z Instagrama do odkrywania restauracji, Muse nie musi być lepszy od ChatGPT - musi być wystarczająco dobry i być tam, gdzie już jesteś.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Co to oznacza poza USA
Dla polskiego użytkownika Muse jest na razie dostępny głównie przez WhatsApp, co w Polsce - kraju z jednym z wyższych wskaźników penetracji tej aplikacji w Europie - nie jest bez znaczenia. Integracja z e-mailem i kontem bankowym podlega w UE znacznie ostrzejszym przepisom niż w USA: RODO wymaga wyraźnej zgody i ograniczenia celu przetwarzania danych, a PSD2 reguluje dostęp do danych finansowych. Meta wielokrotnie już płaciła wysokie kary w Europie za naruszenia prywatności - łączne grzywny nałożone przez irlandzki DPC przekraczają miliard euro.
Pytanie nie brzmi więc „czy Muse jest użyteczny” - bo testy pokazują, że bywa. Pytanie brzmi, ile danych jesteś gotów oddać za to, żeby agent sam wybrał ci bułkę na śniadanie i przy okazji zapomniał o napiwku.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
