Skip to content
Gemini

Prompting nie umiera. Właśnie dostał awans

8 min read
Abstract gradient shapes: a vertical rainbow rectangle on the left, a white diagonal stripe, and a large multicolor circle on a black background.

Google I/O 2026 można streścić jednym zdaniem:

AI przestaje być chatbotem, a zaczyna być warstwą działania.

I to jest dużo większa zmiana, niż może się wydawać.

Przez ostatnie lata większość rozmów o sztucznej inteligencji kręciła się wokół promptów. Jak napisać lepsze polecenie? Jak uzyskać konkretny styl? Jak sprawić, żeby model odpowiedział dokładniej, krócej, bardziej technicznie albo bardziej „po ludzku”?

Ale po tegorocznych zapowiedziach Google widać wyraźnie, że samo pisanie promptów to dopiero pierwszy etap.

Prompting nie znika.

Prompting dojrzewa.

I coraz mniej przypomina zadawanie pytań chatbotowi, a coraz bardziej — delegowanie pracy cyfrowemu współpracownikowi.

Bo jeśli AI ma nie tylko odpowiadać, ale też planować, korzystać z narzędzi, pracować w tle, analizować dane, budować aplikacje, edytować wideo, zarządzać zadaniami i działać w produktach, których używamy codziennie, to prompt przestaje być zwykłym poleceniem.

Staje się briefem operacyjnym.

Dobry prompt w erze agentów nie brzmi już:

„Napisz mi maila”.

Brzmi raczej:

„Przygotuj maila do konkretnego klienta, na podstawie tej historii rozmów, w takim tonie, z takim celem, bez ujawniania tych informacji, z trzema wariantami do wyboru, a przed wysłaniem pokaż mi finalną wersję do akceptacji”.

To jest zupełnie inna jakość pracy z AI.

Nie chodzi już tylko o odpowiedź.

Chodzi o proces.

Co tak naprawdę pokazało Google?

Google nie ogłosiło po prostu kilku nowych modeli i funkcji. Pokazało kierunek, w którym zmierza cała branża.

AI ma być wszędzie: w wyszukiwarce, Gmailu, Dokumentach, Androidzie, YouTube, narzędziach dla developerów, aplikacji Gemini i codziennych przepływach pracy.

Nie jako osobna aplikacja, do której czasem wchodzisz.

Jako warstwa, która działa tam, gdzie już jesteś.

Najciekawsze elementy?

🤖 Gemini 3.5 Flash
Model projektowany nie tylko do rozmowy, ale do działania: agentów, kodowania, długich zadań, workflowów i szybkiej iteracji.

Gemini Spark
Osobisty agent, który ma działać w tle, pomagać w cyfrowym życiu i wykonywać zadania pod kontrolą użytkownika.

🔎 Nowe Google Search
Wyszukiwarka coraz mniej przypomina listę linków, a coraz bardziej narzędzie, które rozumie zadanie i tworzy odpowiedź w formie tabeli, wykresu, symulacji albo mini-aplikacji.

🎬 Gemini Omni
Multimodalne AI do pracy z tekstem, obrazem, wideo i audio. Nie tylko generowanie materiałów, ale też ich konwersacyjna edycja.

💻 Antigravity i narzędzia developerskie
Programowanie przesuwa się od „dopisz mi funkcję” do „pomóż mi zaprojektować, zbudować, przetestować i poprawić cały projekt”.

📩 Workspace z AI w tle
Gmail, Dokumenty, notatki, głos, inbox i codzienna komunikacja zaczynają być coraz bardziej zintegrowane z agentami.

To wszystko składa się w jeden obraz:

AI przestaje być miejscem, w którym zadajesz pytania. Staje się środowiskiem, w którym zlecasz pracę.

Od promptowania do delegowania

To najważniejsza zmiana.

Kiedy używamy klasycznego chatbota, prompt jest zwykle pytaniem albo poleceniem.

„Napisz tekst”.
„Zrób podsumowanie”.
„Wygeneruj pomysły”.
„Popraw ten mail”.
„Wyjaśnij mi to prościej”.

Ale kiedy zaczynamy pracować z agentami, prompt musi zawierać znacznie więcej.

Trzeba opisać:

🎯 cel — co dokładnie ma zostać osiągnięte,
🧠 kontekst — z czego AI ma korzystać,
🛠️ narzędzia — co może zrobić samodzielnie,
🚧 ograniczenia — czego nie wolno jej zrobić,
kryterium jakości — po czym poznamy, że zadanie zostało wykonane dobrze,
🧍 moment kontroli człowieka — kiedy agent ma się zatrzymać i zapytać o zgodę.

To już nie jest pisanie promptów w stylu „magicznych formułek”.

To projektowanie pracy.

A dokładniej: projektowanie pracy dla bardzo szybkiego, bardzo zdolnego, ale nadal wymagającego nadzoru cyfrowego współpracownika.

Search już nie tylko szuka

Jedną z największych zmian widać w Google Search.

Przez lata wyszukiwarka odpowiadała na pytanie:

„Gdzie znajdę informacje?”

Teraz coraz częściej ma odpowiadać na pytanie:

„Jak mogę rozwiązać ten problem?”

To ogromna różnica.

Bo użytkownik nie zawsze chce listy linków. Często chce decyzji, porównania, planu, tabeli, kalkulacji, symulacji albo konkretnego działania.

Nie:

„Pokaż mi strony o laptopach”.

Tylko:

„Pomóż mi wybrać laptopa do pracy, montażu wideo i podróży. Uwzględnij budżet, wagę, baterię, wydajność i pokaż kompromisy”.

Nie:

„Znajdź informacje o podróży do Japonii”.

Tylko:

„Zaplanuj mi 10-dniową trasę, dopasuj ją do budżetu, unikaj tłumów, dodaj alternatywy i pokaż, gdzie mogę coś zmienić”.

Nie:

„Jak napisać newsletter?”

Tylko:

„Przeanalizuj moje ostatnie wpisy, znajdź najlepszy temat, przygotuj strukturę, napisz wersję roboczą i zaproponuj tytuły”.

Search zaczyna przesuwać się z wyszukiwania informacji do wykonywania zadań informacyjnych.

A to może mocno zmienić nie tylko internet, ale też SEO, content marketing i sposób tworzenia treści.

Bo jeśli AI będzie budować odpowiedzi, tabele, porównania i mini-aplikacje na podstawie dostępnych materiałów, to samo „bycie wysoko w wynikach” nie wystarczy.

Treść będzie musiała być zrozumiała dla ludzi i użyteczna dla modeli.

Czyli dobrze uporządkowana, konkretna, kontekstowa, aktualna i łatwa do przetworzenia.

Gemini Omni, czyli AI jako studio kreatywne

Drugi mocny kierunek to multimodalność.

Do niedawna generatywne AI było w dużej mierze tekstowe. Potem doszły obrazy. Potem wideo. Teraz coraz wyraźniej wchodzimy w etap, w którym tekst, obraz, wideo i audio zaczynają działać jako jeden wspólny materiał.

I tutaj pojawia się Gemini Omni.

Najciekawsze nie jest samo „generowanie wideo z promptu”.

Najciekawsze jest to, że AI zaczyna działać jak konwersacyjne studio montażowe.

Możesz powiedzieć:

🎥 „Zachowaj tę postać, ale zmień tło”.
🎨 „Przenieś styl z tego ujęcia na tamto”.
🎙️ „Dodaj narrację głosową”.
🧍 „Zrób animowaną wersję tej osoby”.
📹 „Zmień ruch kamery”.
🌆 „Zachowaj kompozycję, ale zmień nastrój sceny”.
✂️ „Skróć to do wersji pod Shorts”.

To jest bardzo duża zmiana dla twórców.

AI nie jest już tylko generatorem obrazków albo filmów.

Staje się narzędziem do iteracji.

A w kreatywnej pracy iteracja jest wszystkim.

Pierwsza wersja rzadko jest finalna. Liczy się możliwość szybkiego testowania wariantów, zmiany stylu, skrócenia materiału, dopasowania narracji, poprawienia sceny, zmiany tempa i przygotowania kilku wersji pod różne kanały.

Dla twórców, marketerów, edukatorów i małych firm to może być przełom.

Ale jest też druga strona.

Im łatwiej generować i edytować realistyczne materiały, tym ważniejsze stają się pytania o zgodę, prawa autorskie, deepfake’i, wiarygodność i oznaczanie treści tworzonych przez AI.

Technologia będzie coraz mocniejsza.

Zaufanie do treści — coraz trudniejsze.

Programowanie też się zmienia

Trzeci duży obszar to kodowanie.

Jeszcze niedawno AI w programowaniu kojarzyło się głównie z podpowiadaniem kodu, generowaniem funkcji albo tłumaczeniem błędów.

Teraz kierunek jest inny.

Nie chodzi tylko o to, żeby AI napisała fragment kodu.

Chodzi o to, żeby pomogła przejść przez większą część procesu:

🧩 zaplanować aplikację,
🏗️ zaprojektować strukturę,
💻 napisać kod,
🧪 przygotować testy,
🐛 znaleźć błędy,
🔁 poprawiać kolejne wersje,
🚀 przejść od pomysłu do działającego prototypu.

To jest przesunięcie od „AI jako asystent programisty” do „AI jako zespół agentów developerskich”.

Czy to oznacza koniec programistów?

Nie.

Ale oznacza zmianę roli.

Coraz ważniejsze będzie nie samo pisanie każdej linijki kodu, ale rozumienie architektury, logiki produktu, bezpieczeństwa, danych, testowania i jakości.

Człowiek będzie przesuwał się wyżej: z wykonawcy do projektanta systemu, recenzenta, stratega i osoby odpowiedzialnej za decyzje.

AI może pisać szybciej.

Ale to człowiek musi wiedzieć, co właściwie warto zbudować.

Największa zmiana: AI przejmuje procesy

Najważniejsze w tych ogłoszeniach nie jest to, że modele będą trochę szybsze, trochę mądrzejsze albo bardziej multimodalne.

Najważniejsze jest to, że AI zaczyna przejmować całe fragmenty procesów.

Nie tylko pojedynczą odpowiedź.

Proces.

Nie tylko jeden tekst.

Workflow.

Nie tylko jedną rozmowę.

Stałą współpracę.

To zmienia sposób myślenia o pracy.

Bo jeśli AI potrafi przeanalizować dane, przygotować dokument, zaproponować decyzję, zbudować prototyp, wygenerować materiał wideo i monitorować temat w tle, to człowiek musi zadać sobie nowe pytanie.

Nie: „Czy AI może coś za mnie napisać?”

Tylko:

„Które części mojej pracy mogę mądrze delegować?”

To słowo jest kluczowe: mądrze.

Bo delegowanie nie oznacza oddawania kontroli.

Dobre delegowanie wymaga jasnych zasad.

A im bardziej AI staje się sprawcza, tym ważniejsze są granice.

Nowy zestaw kompetencji

W erze chatbotów wygrywał ten, kto umiał dobrze pytać.

W erze agentów będzie wygrywał ten, kto umie dobrze projektować zadania.

To wymaga nowych kompetencji:

🧠 umiejętności definiowania problemu,
🎯 precyzyjnego określania celu,
📚 dostarczania właściwego kontekstu,
🧱 budowania ograniczeń,
🔍 oceny jakości wyniku,
⚙️ rozumienia narzędzi,
🧪 testowania efektów,
🧍 decydowania, kiedy człowiek musi wejść do procesu.

To jest prawdziwa przyszłość prompt engineeringu.

Nie sztuczki.

Nie „sekretne prompty”.

Nie magiczne formuły.

Tylko umiejętność przekładania ludzkiej intencji na dobrze zaprojektowane działanie maszyny.

Prompting nie umiera

Dlatego po Google I/O 2026 mam jedno główne przemyślenie:

Prompting nie umiera. Prompting właśnie dostał awans.

Kiedy AI było głównie chatbotem, prompt był pytaniem.

Kiedy AI staje się agentem, prompt staje się instrukcją operacyjną.

Kiedy AI potrafi korzystać z narzędzi, prompt staje się sposobem zarządzania pracą.

Kiedy AI działa w tle, prompt staje się systemem zasad, granic i kontroli.

To nie jest koniec promptowania.

To koniec myślenia o promptowaniu jak o zabawie w „ładne polecenia”.

Przyszłość promptingu to delegowanie.

A przyszłość pracy z AI będzie należeć nie do tych, którzy znają najwięcej gotowych promptów, tylko do tych, którzy najlepiej rozumieją, jak opisać zadanie, proces, kontekst i oczekiwany wynik.

Bo im więcej AI może zrobić za nas, tym ważniejsze staje się to, żebyśmy sami dobrze wiedzieli, czego chcemy.

Najważniejsze pytanie nie brzmi już:

„Jakiego promptu użyć?”

Tylko:

„Jaką pracę mogę mądrze oddać AI — i jak dobrze potrafię ją opisać?”

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Entuzjasta technologii, od 5 lat śledzi rozwój sztucznej inteligencji. Specjalizuje się w modelach językowych i Midjourney.