Przejdź do treści
Magazyn

Płacę 40 dolarów miesięcznie za dwa chatboty i nie zamierzam przestać

Rozliczam się z dwóch subskrypcji AI na konkretach i tłumaczę, dlaczego 40 dolarów miesięcznie to najlepiej wydane pieniądze w moim budżecie na narzędzia.

8 min czytania
Person at a desk working late at night, two monitors display charts, with a steaming mug and stacks of papers nearby.

👁 187 przeczytań

// w skrócie
  • Autor płaci 40 dolarów miesięcznie (ok. 160 zł) za dwie subskrypcje - Claude i ChatGPT Plus - i uważa je za najlepiej wydane pieniądze w budżecie na narzędzia.
  • Claude służy autorowi do pisania długich, spójnych tekstów z rytmem, a ChatGPT do zadań wymagających internetu, obrazków, wykresów i plików.
  • Autor ostrzega, że dwie subskrypcje nie opłacają się osobom używającym AI raz w tygodniu, bo darmowe wersje obu modeli są wystarczające dla sporadycznego użytkownika.

Co miesiąc, mniej więcej w okolicach dziesiątego, przychodzą dwa maile. Jeden po angielsku dziękuje mi za subskrypcję Claude. Drugi, też po angielsku, dziękuje za ChatGPT Plus. Razem czterdzieści dolarów, czyli - po przewalutowaniu i doliczeniu tego, co bank uszczknie po drodze - jakieś sto sześćdziesiąt złotych. I za każdym razem przez ułamek sekundy przechodzi mi przez głowę ta sama drobna, mieszczańska myśl: przecież jedno by wystarczyło. Płacę za dwa scyzoryki szwajcarskie, żeby otwierać jedną puszkę.

A potem otwieram laptop, mam do napisania trudny akapit, wklejam ten sam fragment do obu okien, czytam dwie odpowiedzi obok siebie i myśl znika. Bo nagle widzę, za co dokładnie płacę. Nie za dwa scyzoryki. Za dwie różne głowy, które kłócą się o to samo zdanie. I tu jest cała tajemnica.

Postawię tezę od razu, żeby nikt nie miał złudzeń: te czterdzieści dolarów to najlepiej wydane pieniądze w moim całym budżecie na narzędzia, i nie zamierzam z żadnej z tych subskrypcji rezygnować. Reszta tekstu to obrona tej tezy - z paragonem w ręku, bo obiecałem konkrety.

Płacę 40 dolarów miesięcznie za dwa chatboty i nie zamierzam przestać

Skąd w ogóle dwie subskrypcje, skoro to podobno to samo

Zacznę od demaskacji największego mitu, jaki krąży wśród ludzi, którzy nigdy nie płacili za żaden z tych modeli. Mit brzmi: „przecież to jedno i to samo, oba piszą teksty, oba odpowiadają na pytania, po co ci dwa”. To tak, jakby powiedzieć, że gitara i fortepian to jedno i to samo, bo z obu wychodzi dźwięk.

Claude i ChatGPT mają inny temperament. Nie inną „funkcjonalność” - inny temperament, i to jest różnica, którą czuje się dopiero po tygodniach codziennej pracy. Claude jest jak redaktor ze starej szkoły, który czyta twoje zdanie trzy razy, zanim je poprawi, i który potrafi napisać akapit, pod którym sam bym się podpisał. Ma lepsze ucho do polszczyzny, mniej mu się zdarza ta charakterystyczna sztuczna gładkość, po której z daleka poznaje się tekst pisany przez maszynę. Kiedy potrzebuję czegoś dłuższego, spójnego, z rytmem - idę do Claude’a.

ChatGPT za to jest jak niesamowicie sprawny asystent, który zna każdego i wszędzie ma wtyczki. Przeszuka internet, wygeneruje obrazek, zrobi wykres, przełknie plik, pogada głosem, przełączy się na tryb rozumowania, gdy zadam mu zagadkę logiczną. Jest szerszy. Ma więcej rąk. Kiedy potrzebuję zrobić coś, a nie tylko napisać coś - idę do ChatGPT.

Nie płacę dwa razy za to samo. Płacę raz za rzemieślnika słowa i raz za człowieka od wszystkiego. To dwa różne etaty w jednej firmie, która zatrudnia mnie samego.

I tu pojawia się rzecz, której nie da się wycenić w tabelce, a która jest dla mnie kluczowa: możliwość skonfrontowania dwóch odpowiedzi. Kiedy mam wątpliwość - czy dane historyczne się zgadzają, czy argument się broni, czy ten fragment brzmi naturalnie - pytam obu. I jeśli odpowiadają zgodnie, mam większy spokój. Jeśli się różnią, wiem, że muszę sam wejść głębiej. Dwa modele to mój prywatny system kontroli jakości. Jeden by mi kłamał gładko i bezkarnie, bo nie miałbym go z czym porównać.

Rozliczmy to na chłodno, tak jak obiecałem

Dobrze, koniec liryki, wyciągam paragon. Czterdzieści dolarów miesięcznie to około stu sześćdziesięciu złotych. Rocznie robi się z tego niecałe dwa tysiące. Brzmi poważnie, dopóki nie zestawię tego z tym, na co ci sami ludzie wydają pieniądze bez mrugnięcia okiem.

Dwie kawy na mieście tygodniowo to w skali miesiąca podobna kwota. Jeden obiad w przyzwoitej restauracji dla dwóch osób - i mamy miesiąc obu subskrypcji. Abonament na platformę streamingową, z której oglądam może cztery odcinki na kwartał, kosztuje tyle co jeden z tych modeli, a nie generuje mi ani złotówki. Nie mówię tego, żeby się usprawiedliwiać. Mówię, żeby przywrócić proporcje. Traktujemy czterdzieści dolarów na narzędzie pracy jak ekstrawagancję, a sto pięćdziesiąt złotych na rzeczy, które parują w powietrze, jak coś oczywistego.

Teraz druga strona rachunku, ta trudniejsza, bo tu trzeba być uczciwym. Ile te narzędzia realnie mi dają? Nie będę rzucał wyssanymi z palca procentami produktywności, bo nienawidzę, gdy ktoś tak robi. Powiem inaczej, tak jak to widzę u siebie.

Są rzeczy, których dawniej po prostu bym nie zrobił. Nie dlatego, że nie umiem, tylko dlatego, że nie miałem na nie czasu ani cierpliwości. Uporządkowanie chaotycznych notatek w spójny konspekt. Przełożenie mojej krzywej myśli na trzy warianty tytułu. Sprawdzenie, czy w moim rozumowaniu nie ma dziury, zanim opublikuję. Wygenerowanie roboczej wersji czegoś, co potem i tak przepisuję po swojemu, ale mam od czego zacząć zamiast wpatrywać się w pustą stronę. To nie jest oszczędność godziny tu i tam. To jest różnica między tekstem, który powstał, a tekstem, który nigdy by nie powstał, bo poddałbym się na etapie pustej kartki.

Gdybym miał to sprowadzić do liczby, której jestem pewien, to jest tylko jedna taka liczba: zero. Zero razy w ciągu ostatniego roku pomyślałem przy końcu miesiąca, że te pieniądze były zmarnowane. I to mi wystarcza za cały arkusz kalkulacyjny.

Płacę 40 dolarów miesięcznie za dwa chatboty i nie zamierzam przestać

Ukryty koszt, o którym nikt nie mówi

Co sam z tego zbudowałem

Osiem narzędzi, które powstały z problemów opisywanych na tym blogu - razem z tym, czego nie udało się dowieźć.

Zobacz portfel

Jest jednak koszt, którego w wyciągu z karty nie zobaczycie, a który uważam za dużo poważniejszy niż te czterdzieści dolarów. To koszt uwagi. To koszt tego, co dzieje się z głową, gdy ma się dwa tak sprawne narzędzia zawsze pod ręką.

Widzę u siebie pokusę, żeby nie myśleć. Żeby zamiast posiedzieć nad problemem dziesięć minut, wrzucić go od razu do okna czatu i wziąć pierwszą lepszą odpowiedź. To jest prawdziwa cena tych subskrypcji - nie pieniądze, lecz ryzyko, że oduczę się robić samodzielnie rzeczy, które kiedyś robiłem z przyjemnością. Że mięsień myślenia zwiotczeje, bo przestanę go używać.

Dlatego pilnuję pewnej dyscypliny, i uważam, że każdy, kto płaci za te narzędzia, powinien mieć swoją. Moja jest prosta: najpierw myślę sam, dopiero potem pytam maszynę. Model dostaje moją myśl do obróbki, a nie pustkę do wypełnienia. Kiedy odwracam tę kolejność - a zdarza mi się, bo jestem leniwy jak każdy - teksty wychodzą gorsze. Płaskie. Bez tego, co czyni je moimi. Wtedy przypominam sobie, że nie płacę czterdziestu dolarów za to, żeby ktoś myślał za mnie. Płacę za to, żeby ktoś myślał ze mną, po tym, jak już zacząłem.

I tu jest paradoks, który mnie samego zaskoczył. Dwie subskrypcje, zamiast pogłębiać to lenistwo, trochę je hamują. Bo skoro mam dwie odpowiedzi, muszę je porównać, ocenić, wybrać - a ocena i wybór to już praca umysłu. Jeden model uśpiłby moją czujność szybciej. Dwa zmuszają mnie, żebym był sędzią, a nie tylko odbiorcą.

Dla kogo to się nie opłaca - bądźmy szczerzy

Nie chcę zostać wyznawcą, który każdemu wciska dwie subskrypcje jak akwizytor odkurzaczy. Więc powiem wprost, dla kogo to się nie opłaca, bo felieton bez tej uczciwości byłby ulotką reklamową.

Jeśli używasz AI raz na tydzień, żeby sformułować grzeczniejszego maila albo streścić artykuł - jedna subskrypcja to za dużo, a dwie to zwyczajne przepłacanie. Darmowe wersje obu modeli są dziś na tyle dobre, że sporadyczny użytkownik nie poczuje różnicy, za którą płaci. Kupowanie dwóch płatnych planów przy takim użyciu to jak trzymanie dwóch samochodów w garażu, żeby raz w miesiącu pojechać po zakupy.

Sens pojawia się w konkretnym momencie: gdy zaczynasz na tych narzędziach zarabiać albo gdy stają się częścią twojego codziennego rzemiosła. Wtedy różnica między dobrym a bardzo dobrym modelem, między jedną głową a dwiema, przestaje być kaprysem, a staje się różnicą w jakości tego, co oddajesz. Piszę na tym blogu, pracuję ze słowem codziennie, konfrontuję pomysły od rana do wieczora - dla mnie to jest sprzęt zawodowy. Dla kogoś, kto zagląda tu z ciekawości, to droga zabawka. I nie ma w tym żadnej hierarchii. Jest tylko pytanie, ile razy dziennie naprawdę tego dotykasz.

Wyobraźmy sobie kogoś, kto prowadzi małą działalność i sam pisze oferty, opisy, odpowiedzi klientom. Taki ktoś odbije sobie te sto sześćdziesiąt złotych w pierwszym tygodniu miesiąca i nawet nie zauważy, kiedy. A wyobraźmy sobie studenta, który zajrzy do czatu przed sesją i potem nie tknie go przez pół roku. Ten sam produkt, dwa zupełnie różne rachunki opłacalności. Cała sztuka polega na tym, żeby uczciwie ustawić się po właściwej stronie tego równania, zamiast płacić dlatego, że wszyscy płacą.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł

Więc czy się opłaca

Wróćmy do tych dwóch maili, które przychodzą co miesiąc. Kiedyś czytałem je z lekkim wyrzutem sumienia. Teraz czytam je jak fakturę za coś, co po prostu działa - jak rachunek za prąd, którego nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje, bo bez prądu ciemno.

Nie opłaca się, jeśli traktujesz AI jak ciekawostkę. Opłaca się do granic absurdu, jeśli traktujesz je jak warsztat. A między tymi biegunami jest cała gama ludzi, którzy muszą sami sobie odpowiedzieć na jedno pytanie, i to nie jest pytanie o pieniądze. To pytanie brzmi: ile z tego, co robię, robię lepiej, gdy mam obok siebie dwie sprzeczające się głowy?

Dla mnie odpowiedź jest na tyle jasna, że nawet nie muszę jej co miesiąc odświeżać. Płacę czterdzieści dolarów za komfort posiadania dwóch różnych umysłów na zawołanie - i za tę drobną, cenną nieufność, którą we mnie budują, gdy się nie zgadzają. Bo najgorsze, co mogłoby mi się przydarzyć, to jeden model, któremu wierzyłbym bezgranicznie. Dwa modele nie pozwalają mi wierzyć w nic bezgranicznie. I właśnie za to, o ironio, płacę najchętniej.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.

Najczęstsze pytania

Czy warto płacić jednocześnie za Claude i ChatGPT Plus?

Opłaca się, jeśli korzystasz z AI codziennie i traktujesz je jako narzędzie pracy. Przy sporadycznym użyciu - raz w tygodniu lub rzadziej - autor wprost odradza płatne subskrypcje, bo darmowe wersje wystarczają.

Czym różni się Claude od ChatGPT w codziennej pracy?

Claude autor określa jako lepszego rzemieślnika słowa z naturalniejszym stylem, odpowiedniego do długich tekstów. ChatGPT ma więcej funkcji - przeszukuje internet, generuje obrazki, robi wykresy i obsługuje pliki.

Ile kosztują obie subskrypcje razem po przeliczeniu na złote?

Łącznie 40 dolarów miesięcznie, co po przewalutowaniu i opłatach bankowych daje ok. 160 zł, a rocznie niecałe 2000 zł.

Jakie ryzyko wiąże się z codziennym korzystaniem z chatbotów AI?

Autor wskazuje na ryzyko osłabienia samodzielnego myślenia - gdy narzędzia są zawsze pod ręką, pojawia się pokusa, by nie siedzieć nad problemem i od razu wrzucać go do czatu. Jego zasada to: najpierw myśleć samemu, a dopiero potem pytać model.

// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony
🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok ElevenLabs Creator 352 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× powiększenie