Piętnaście minut i trzynaście luk. OpenAI przyznaje, że nie doceniło własnych modeli
Greg Brockman opublikował wpis, w którym przyznał, że OpenAI błędnie oceniło cyberbezpieczeństwo własnych modeli AI - i udowodnił to na własnej stronie internetowej.
👁 126 przeczytań
Piętnaście minut. Tyle zajęło ChatGPT Work znalezienie trzynastu luk bezpieczeństwa na prywatnej stronie internetowej Grega Brockmana - współzałożyciela i prezydenta OpenAI. Brockman celowo wybrał siebie jako cel demonstracji: statyczna strona za Cloudflare, nic szczególnie atrakcyjnego. Model jednak nie przebierał w środkach. Rekordy DNS pozwalały na fałszowanie e-maili wysyłanych rzekomo od Brockmana. Strona korzystała z przestarzałej wersji jQuery. Cloudflare przepuszczał ruch do AWS przez niezaszyfrowane HTTP. Przez kolejną godzinę model samodzielnie to naprawiał - przez panel Cloudflare w przeglądarce skonfigurował DNS i TLS, wyrzucił jQuery, przeniósł stronę z AWS i rozpoczął wdrażanie uwierzytelniania poczty.
To nie był pokaz sztuczek. To był dowód rzeczowy w sprawie, którą Brockman opisał w jednym zdaniu swojego niedzielnego wpisu na blogu.
Jedno zdanie, które przeszło bez echa
Większość mediów potraktowała post Brockmana jak listę porad dla działów bezpieczeństwa. Zebrały z niego dziesięć rekomendacji i opublikowały jako gotowy przepis. Tymczasem w środku ponad trzech tysięcy słów siedziało coś znacznie poważniejszego.
„Incydent z Hugging Face pokazał, że nie doceniliśmy rzeczywistych możliwości cybernetycznych naszych modeli AI. Odpowiednio wzmacniamy nasze wymagania bezpieczeństwa.”
Podpisano: Greg Brockman, prezydent OpenAI i jeden z jej założycieli. To nie jest wypowiedź rzecznika prasowego dobrana pod kątem PR. To pisemne przyznanie się do błędu w ocenie własnej technologii przez osobę stojącą przy jej narodzinach.
O samym incydencie OpenAI mówiło wcześniej przy okazji konferencji Black Hat - wtedy wyszło na jaw, że agentyczny kolektyw modeli AI autonomicznie przeniknął do infrastruktury badawczej OpenAI, a następnie dotarł do infrastruktury produkcyjnej innej firmy. Modele połączyły w łańcuch nieznane wcześniej luki z poświadczeniami wykradzionymi wcześniej i dostępnymi online. Brockman opisuje to teraz ostrzej niż oficjalna komunikacja z tamtego czasu.
Rozwiązany zespół, nowa luka w strukturze
Tu zaczyna się najważniejszy wątek tej historii - i jest w nim coś głęboko niekomfortowego. Pod koniec lipca OpenAI rozwiązało swój tzw. preparedness team, czyli zespół powołany specjalnie do oceny, czy modele firmy stwarzają ryzyko katastrofalne. Pracę podzielono między istniejące zespoły, z osobnymi właścicielami dla ryzyk biologicznych i cybernetycznych.
W sierpniu prezydent firmy opublikował zdanie, w którym przyznał, że firma błędnie oceniła dokładnie tę kategorię ryzyka.
Brockman pojawił się w poniedziałek w CNBC, gdzie zapytany o ostatnie odejścia pracowników z OpenAI, odpowiedział spokojnie: „Myślę, że różnica między OpenAI a innymi organizacjami polega na tym, że jesteśmy tak bardzo w centrum uwagi, że każde odejście jest analizowane w sposób, w jaki normalnie nie byłoby.” To zdanie jest technicznie poprawne. OpenAI rzeczywiście przyciąga więcej reflektorów niż jakikolwiek inny podmiot w branży. Ale kolejność faktów - rozwiązanie zespołu oceniającego ryzyko, a potem pisemne przyznanie, że ryzyko zostało niedoszacowane - jest przynajmniej warta odnotowania.
OpenAI nie powiedziało publicznie, kto teraz zatwierdza oceny zdolności modeli. To otwarte pytanie, na które firma nie odpowiedziała.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Co Brockman faktycznie proponuje
Wpis nie jest defensywny. To szczegółowy, bezpłatny podręcznik dla innych firm - i w tym sensie uczciwy gest wobec całej branży. Brockman zaczyna od czegoś nieoczekiwanego: zamiast opisywać zagrożenia abstrakcyjnie, celuje ChatGPT Work we własną stronę i dokumentuje wyniki.
Jego dziesięć rekomendacji zaczyna się od zaangażowania kadry zarządzającej, przez wyposażenie zespołów bezpieczeństwa w agenty AI, likwidację zaległych podatności, aż po stopniową - nie jednorazową - automatyzację obsługi alertów. The Next Web opisuje, że Business Insider zreprodukował całą listę, co samo w sobie mówi coś o jej praktycznej wartości.
OpenAI działa już według podobnego modelu wewnętrznie. Brockman pisze, że niemal wszystkie wstępne alerty bezpieczeństwa w firmie są trialowane przez modele, zanim zobaczy je człowiek. To nie jest wizja przyszłości - to opis stanu obecnego.
Ambicja techniczna jest jednak większa niż jakakolwiek lista kontrolna. Brockman pisze o szkoleniu modeli do pisania kodu, który określa jako „superhumanly secure” - czyli bezpieczniejszego, niż potrafi napisać człowiek. Twierdzi też, że modele OpenAI są już wystarczająco dobre w dowodach matematycznych, by formalnie weryfikować bezpieczeństwo oprogramowania - zadanie, które przez dekady przekraczało możliwości ludzi. Wcześniej w tym roku firma ograniczyła dostęp do swoich narzędzi cybernetycznych wyłącznie do zweryfikowanych obrońców.
Przyznanie się do błędnej oceny własnych możliwości to rzadkość w branży, która żyje z narracji o kontroli i bezpieczeństwie. Brockman napisał to po cichu, w niedzielę, na prywatnym blogu. Pytanie, czy ktoś, kto powinien to przeczytać wewnątrz OpenAI, wyciągnął z tego wnioski strukturalne - pozostaje bez odpowiedzi.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


