Twój nowy kolega z pracy nie potrzebuje przepustki. I to jest problem
NewCore wychodzi z ukrycia z 66 mln dolarów i tezą, że agenci AI to nie narzędzia, tylko pracownicy - którym ktoś musi w końcu wydać identyfikator.

👁 128 przeczytań
Goldman Sachs przyjął do pracy programistę o imieniu Devin. Devin nie chodzi na lunch, nie bierze urlopu i nie istnieje fizycznie - to agent AI, którego bank testował jak nowego inżyniera. McKinsey poszedł dalej: twierdzi, że obok jego 60 tysięcy ludzi pracuje już 25 tysięcy cyfrowych asystentów. I nikt do końca nie wie, jak zarządzać czymś, co jest jednocześnie oprogramowaniem i etatowcem.
Na tej dokładnie luce zbudowano firmę. NewCore wyszedł właśnie z trybu stealth z rundą zalążkową na 66 milionów dolarów, prowadzoną przez Cyberstarts, z udziałem Index Ventures i Evolution Equity Partners. Wycena po inwestycji: 300 milionów. Jak na firmę, o której do poniedziałku nikt nie słyszał, to mocne wejście - i sygnał, że inwestorzy traktują pytanie „kim właściwie jest agent AI w systemie firmy” całkiem serio.
Pomysł sprowadza się do jednego zdania: jeśli agenci AI mają być pracownikami, to potrzebują tożsamości jak pracownicy. Własnych uprawnień, cyklu życia, mechanizmu odbierania dostępu, kiedy przestają być potrzebni. Brzmi banalnie, dopóki nie uświadomisz sobie, że dzisiaj te boty wpinane są do firmowej infrastruktury jako tak zwane konta serwisowe albo poświadczenia maszynowe - czyli kategoria stworzona dla skryptów drukujących faktury, nie dla bytów, które podejmują decyzje i mają dostęp do wrażliwych danych.
Założyciel, który już raz to przerabiał
Za NewCore stoi Zohar Alon, postać w cyberbezpieczeństwie nie przypadkowa - wcześniej zbudował Dome9, firmę od bezpieczeństwa chmury, którą przejął Check Point. Jego diagnoza jest brutalnie prosta. Systemy tożsamości to dziś jedno z najsłabszych ogniw bezpieczeństwa korporacji, a platformy, na których wszyscy je opierają, mają po piętnaście, dwadzieścia lat. W rozmowie z TechCrunch Alon ujął to bez ogródek: skala i złożoność, jaką dorzucą do tych leciwych systemów agenci AI, po prostu je rozwalą.
Towarzyszą mu nazwiska, które dodają tej tezie ciężaru. Dyrektorem technicznym jest Amihai Neiderman, były szef badań w izraelskiej Jednostce 8200 i założyciel Nym Health. Za sprzedaż odpowiada Erez Yarkoni, niegdyś CIO T-Mobile USA i Telstry. To nie zespół, który dopiero uczy się, jak wygląda firmowa infrastruktura od środka.
Najlepszą anegdotą całej tej historii jest moment, w którym Alon wpadł na pomysł. W 2023 roku przeglądał budżet technologiczny pewnej firmy korzystającej z renomowanego dostawcy tożsamości. Zobaczył wysokość rachunku i założył oczywiste: skoro płacą tyle, muszą być zachwyceni. „Pewnie jesteście z nich bardzo zadowoleni” - rzucił. Odpowiedź brzmiała: „Nie, nie jestem”. I to zdanie, opowiada Alon, utwierdziło go w przekonaniu, że tożsamość to wielki, ale zastały rynek, na którym kilku graczy nie czuje presji konkurencji.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Okta i Microsoft już to robią. To akurat argument na korzyść NewCore
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Bo nie jest tak, że nikt się tematem nie zajmuje. Okta i Microsoft Entra dorzucają do swoich platform funkcje do obsługi agentów AI. Tyle że - i to jest sedno argumentacji Alona - robią to przez doklejanie nowej warstwy do systemu zaprojektowanego dla ludzi. „Tradycyjni dostawcy dają ci agentowy sposób na obsługę tożsamości, ale on jest z boku, nie jest zintegrowany” - mówi. NewCore ma być zbudowany od zera pod świat, w którym pracownik to równie dobrze człowiek, maszyna albo model językowy - wszyscy w jednym systemie, na tych samych zasadach.
Technicznie firma chwali się architekturą „split-key”, w której krytyczne poświadczenia są dzielone między klienta a platformę, tak by nie istniał jeden punkt, którego złamanie otwiera wszystko. To rozsądna logika - bo agent AI, w odróżnieniu od człowieka, można sklonować, oszukać promptem albo zmusić do działania, którego nie przewidziano. Pojedynczy zhakowany bot z szerokimi uprawnieniami to nie wyciek jednego konta, to potencjalnie automat działający na pełnych obrotach, zanim ktokolwiek się zorientuje.
Jest też część, która brzmi najbardziej współcześnie: pakiet „Agentic Skill” dla asystentów programistycznych - Claude Code od Anthropic, Codex od OpenAI, Cursor. Te narzędzia mają dostawać kontrolowany dostęp do firmowych zasobów, zamiast działać na poświadczeniach pożyczonych od człowieka, który akurat siedzi obok.
Moja prosta opinia: to jeden z tych pomysłów, które po pierwszym usłyszeniu wydają się oczywiste, a po chwili zastanowienia okazują się nieuniknione. Przez ostatnie dwa lata cała branża skupiała się na tym, co agenci AI potrafią zrobić. Pytanie, kim oni właściwie są w oczach firmowego systemu i kto za nich odpowiada, traktowano jak nudny dodatek dla działu IT. Tymczasem to właśnie ta nuda - kto ma jaki dostęp, kto może go odebrać i jak szybko - decyduje o tym, czy agent AI jest narzędziem produktywności, czy chodzącą dziurą w bezpieczeństwie.
Czy NewCore to wygra, nie wiem. 300 milionów wyceny dla firmy bez publicznych klientów to bardziej zakład na trend niż na produkt. Ale trend jest prawdziwy. Jeśli serio zmierzamy do biur, w których obok ludzi siedzą tysiące cyfrowych pracowników, to ktoś musi im wydać przepustki - i ktoś musi móc je odebrać. Na razie większość firm wpuszcza tych nowych kolegów bocznym wejściem, bez identyfikatora. To się nie skończy dobrze.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
Agenci AI potrzebują własnych dzienników pracy. Bez logów nie będzie zaufania ani odpowiedzialnościPremium
Firmy odkrywają, że prompt nie jest strategią. Potrzebny jest system pracy wokół AIPremium
Małe modele wracają do gry. Firmy odkrywają, że nie każdy problem potrzebuje największego AIPremium
